edyta5917
13.04.12, 09:22
Jestem załamana i nie wiem co mam zrobić. Pracuję za granicą i teraz przyjechałam na dwa tygodnie na święta. Mam 14letniego syna, którego sama wychowuję bo mąż 6 lat temu zmarł na raka. Pomagają mi rodzice w opiece nad synem. Podczas świąt dowiedziałam się, że syn popadł w konflikt z prawem i został złapany przez policje. Rodzice wcześniej nie chcieli mi tego mówić, żebym się nie denerwowała. Dużo rozmawiałam z synem dlaczego to zrobił. Podczas rozmowy wyjawił mi jeszcze większą tragedię, która mną wstrząsnęła. Syn jak został złapany to najpierw policjanci go poszarpali, a potem jeden z nich jak byli sam na sam wsadził mu ręke w rozporek i powiedział, że może przymknąć oko na jego przewinienia. Syn wpadł w szał i wtedy został uderzony i policjant powiedział,że go załatwi. To, że syn ma konflikt z prawem jest dla mnie osobistą tragedią, ale zachowanie policjanta zbulwersowało mnie. Byłam na komisariacie na cmentarnej w opolu, bo tam to miało miejsce, ale powiedziano mi, że pewnie gó...arz wymyśla, bo go złapali i , żebym zajęła się wychowaniem dziecka to nie będzie miał problemów. Dzwoniłam na infolinie , ale powiedzieli, że jak nie mam obdukcji to o pobiciu nie ma mowy, a wsadzenie ręki w rozporek jest nie do udowodnienia.Poradzono mi wynajęcie prawnika i szukanie drogi prawnej
Nie stać mnie na adwokata. Nie wiem co mam robić. Nie wiem czy ten wpis coś mi da. Jest mi lżej, że mogłam się gdzieś wyżalić. Jest to na tyle wstydliwa sprawa, że nikomu nie mówilam.