Gość: Prof. Sawczuk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.05.12, 04:29
Początkowo z pewną taką nieśmiałością przewodniczący tymczasowy Miller tam i sam użył pod adresem Palikota określenia kapitalista/bogacz. Teraz widać, że to była tylko sygnaturka i że nadejdzie jeszcze pora na silniejsze w wyrazie instrumenty. Jako full fuhrer postanowił iść na całość i w ostatnich dniach mocno zadął w trąby walki klasowej, łącznie z pieśnią komuny i symboliką totalitarną. O co chodzi? Chyba o to, że RPalikota dał w ostatnich dniach jasną i wyrazistą, a jednocześnie przekonującą wizję zmierzania ku czemuś nowemu w walce z polskimi problemami społecznymi dystansując Millera drepczącego w miejscu w otoczeniu starych komuchów udających socjaldemokratów. Nowa rola państwa na rynku inwestycji, likwidacja bezrobocia, lub przynajmniej jego radykalne zmniejszenie do akceptowalnych 4-5 %, likwidacja umów śmieciowych, obniżenie składki na ZUS, dla zmniejszenia kosztów pracy, to konkrety z socjaldemokratycznej szuflady, zabójcze dla bolszewickiej groźnej anarchicznej i aspołecznej postawy. Miller zachowuje się jakby przez te 15 lat od czasu aferała Rywina, przestał czytać i przyswajać. Wypłynęła na wierzch mentalność krzykacza, ukazały się znowu ciemne siły zła, wzbudzające agresję społeczną, siejące nienawiść do polskiej klasy tych, którzy zakasali rękawy, podjęli ryzyko i osiągneli sukces ciężką pracą. Nie rozkradali Państwa, nie dzielili się kremlowskimi dolarami, nie kombinowali jak zdobyć za frico 17.5 mln dolarów za dwa słowa w ustawie ("tylko czasopisma"). Kogo ma zmobilizować stary macho Miller ostatnimi pohukiwaniami? Nie jest to niestety intelektualna erekcja, to uwiąd, zwis i smutny finał. Więc nabiorą się młodzi frustraci, nieucy, gwałtowni ambicjonerzy, młode dzidzie spragnione kamer i szybkiej kasy, tchórze z 2-3 szeregu czekajacy na powrót Mesjasza a la Brezniew, ale głównie poczuje się poderwany do ostatniego marszu stary komuchowski aparat, któremu dźwięki Międzynarodówki i łopot czerwieni zastępują po raz ostatni niegdysiejszy młodzieńczy wiatr we włosach i twardość w spodniach. Dziś zostały tylko pieluchomajtki i krzyk. To koniec SLDowskich marzeń o pięknej socjaldemokratycznej wizji dla Polski.
Panie Palikocie, weiter so, do przodu, ale bez zbuków i bez złudzeń. Polski socjaldemokratyzm trzeba zbudować od poczatku, bo z aparatczyków PZPRu- zawsze będzie wyłaził komuch jak słoma z butów chama, bez względu na częstotliwość zmiany olśniewających krawatów do równie wykwintnych koszul.