Gość: Janusz Sawczuk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.06.12, 06:29
Ze wzruszeniem przeczytałem w GW piękny reportaż Smoleńskiego z wyprawy pierwszy raz do Izraela. O tym, że jest to cudne miejsce na ziemi, słusznie nazywanej Świętą, naładowane olbrzymimi emocjami wiedziałem od dawna. Zazdrościłem mojej córce, że mogla zrobić z tego miejsca serię reportaży dla tv w USA. Ale zarówno w tekście red. Smoleńskiego, ani w ostatnim czasie także gdzie indziej, nie znajduję ani jednego zdania, które pozwoliłoby się odnieść do kwestii kluczowej, najgłówniejszej dla polityki bliskowschodniej, co z zajętymi i okupowanymi bezprawnie ziemiami Zachodniego Brzegu? Co z losem Palestyńczyków jako narodu? Czy temat został już odfajkowany na zawsze? Smoleński o tym CAŁKOWICIE ZAPOMNIAŁ, pisze przez pryzmat hedonistycznych doznań, obrazków z plaż Tel Avivu (urzekł go widok młodych żołnierek, które topless robiły poranną zaprawę), powołuje się na doznania "Adama", ale nie tego biblijnego etc. A gdzie jest los Palestyńczyków?