Dodaj do ulubionych

Jedna z córek opolskiego olimpijczyka walczy o ...

IP: *.dynamic.chello.pl 24.11.12, 21:30
To jest przeciez norma, że ordynator w tym szpitalu jest przeciwnikiem cesarek i nie pierwszy taki przypadek. Jego postawa stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia naszych dzieci. Ciekawe,czy po tym artykule coś się zmieni?
Obserwuj wątek
    • Gość: ola Jedna z nowo narodzonych córeczek medalisty oli... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.12, 21:44
      SZPITAL NA REYMONTA TO RZEŹNIA! DLA KOBIET I DLA DZIECI!!! MOŻE TERAZ, SZKODA, ŻE PRZEZ TE DZIECI, ALE DZIĘKI OLIMPIJCZYKOWI NASZEMU, KTOŚ W URZĘDZIE MARSZAŁKOWSKIM RUSZY D... I ZOBACZY, ŻE KAPELUSZE PANI DYREKTOR I CERTYFIKATY TO NIE WSZYSTKO... A GDZIE DZIECI??? A GDZIE TROSKA O MAMY??? LUDZIE KTO RUSZY TEN SZPITAL WRESZCIE???!!!
      • Gość: ? Re: Jedna z nowo narodzonych córeczek medalisty o IP: *.home.aster.pl 28.11.12, 17:51
        oj tam, oj tam....w Centrum Onkologii w stolycy pani dyrektor nosi na codzień koronkowe sukienki
    • Gość: z Opola Jedna z nowo narodzonych córeczek medalisty oli... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.11.12, 21:45
      Dawno temu, (30 lat) przez ponad 20 godzin wywoływano u mnie poród naturalny przy pośladkowym ułożeniu dużego ( 4 kg) dziecka. W ostatniej chwili, nie czekając na wyniki wówczas koniecznych prób, zrobiono operację. A przedtem usłyszałam od lekarza : jest pani jeszcze młoda, może pani mieć inne dziecko... Jak widać, nic się nie zmieniło...
    • Gość: Ddd Ten ordynator to jakiś rzeźnik IP: *.dynamic.chello.pl 24.11.12, 22:16
      Moja znajoma też była w ciąży bliźniaczej z wskazaniami do cesarki, ale w opolskim szpitalu kazano jej rodzić naturalnie. Pierwsze dziecko urodziła(po wielu godzinach), ale drugiego nie dała już rady i w końcu i tak trzeba było zrobić cesarkę. To ja się pytam: po cholerę męczyć te kobiety? Dla widzimisię jakiegoś konowała? Co gorsze, zaszkodził też dziecku. Powinien zostać usunięty z funkcji ordynatora i oskarżony
      • Gość: basia Re: Ten ordynator to jakiś rzeźnik IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.12, 13:11
        Gość portalu: Ddd napisał(a):

        Pierwsze dziecko urodziła(po wielu g
        > odzinach), ale drugiego nie dała już rady i w końcu i tak trzeba było zrobić ce
        > sarkę. To ja się pytam: po cholerę męczyć te kobiety? Dla widzimisię jakiegoś k
        > onowała?
        miałam identyczną sytuację. Pierwsze miałam rodzić dołem a drugie cesarka, czyli 2 porody za 1 razem. Tyle, że to było planowe! Psychopatów mających przyjemność w znęcaniu się nad kobietami powinno się izolować od społeczeństwa.
    • Gość: Ojciec z Opola Jedna z nowo narodzonych córeczek medalisty oli... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.12, 09:38
      Dwoje moich dzieci rodziło się w szpitalu przy ulicy Reymonta i w każdym przypadku mieliśmy z żoną dużo zastrzeżeń do sposobu traktowania pacjentek. Dwukrotnie 18 i 20 godzinne akcje porodowe i na końcu "zdziwienie" pana doktora, że konieczna była cesarka. Część lekarzy chyba nie zdaje sobie sprawy, że poprzez swoją nonszalancję niszczą szansę na normalne życie wielu rodzinom. Pora nagłaśniać problem odpowiedzialności lekarzy za ich decyzje. Jak dotąd poprawiły się jedynie ich pensje, mentalność pozostała niezmieniona. Współczuję naszemu Olimpijczykowi i mam nadzieję , że jeśli ktoś zawinił to poniesie surowe konsekwencje...
      • Gość: ojciec Re: Jedna z nowo narodzonych córeczek medalisty o IP: *.utc.com 28.11.12, 19:30
        Cóż z konsekwencji gdy dziecko już nigdy nie będzie się normalnie rozwijało jeżeli w ogóle przeżyje :/
        • Gość: ja Re: Jedna z nowo narodzonych córeczek medalisty o IP: *.dynamic.chello.pl 28.11.12, 23:42
          no właśnie! Ile istnień ludzkich do dzisiaj cierpi z powodu szanownych panów "doktorów", którzy mają na uwadze tylko swoje dobro. to konowały , a nie lekarze
    • Gość: Opolanka Jedna z nowo narodzonych córeczek medalisty oli... IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.12, 10:11
      To nie pierwszy raz, że taka sytuacja ma miejsce w tym szpitalu. Miała kobieta wskazania do cesarki to trzeba było ją wykonać. A może miejsce było już zaklepane przez kogoś kto wręczył panu ordynatorowi kopertę z łapówką za wykonanie innej cesarki?

      • Gość: -luty Re: Jedna z nowo narodzonych córeczek medalisty o IP: *.kal.pl 27.11.12, 20:25
        A może miejsce było już zaklepa
        > ne przez kogoś kto wręczył panu ordynatorowi kopertę z łapówką za wykonanie inn
        > ej cesarki?

        To chyba oczywiste, że ordynator męczy biedne kobiety, żeby się zlitował, trzeba zapłacić. Słyszałem, że stawka za cesarkę wynosi 1000zł, bez kafla tylko bóle i męczarnia. Gnoje
    • jandaleko Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... 25.11.12, 10:58
      Rzeźnia to mało powiedziane! Ten szpital ma jeden z najwyższych odsetek w Polsce urodzeń dzieci z porażeniem mózgowym. Personel medyczny jest niekompetentny, arogancki, słowem ma wszystko w dupie. Najważniejsze dla nich są przychody z praktyk prywatnych, szczególnie że trzeba pracować na alimenty na rzecz owoców licznych związków pozamałżeńskich (już tam wiedzą dobrze o kogo chodzi) :)
      • Gość: malla Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.12, 00:44
        Jandaleko, ależ ty jesteś zorientowana w relacjach damsko-męskich w szpitalu polożniczym.
    • Gość: SS Re: Jedna z córek opolskiego olimpijczyka walczy IP: *.adsl.inetia.pl 25.11.12, 11:03
      Panie Ordynatorze, te procedury to niech Pan sobie wsadzi w d..ę, jak cierpią na tym ludzie.
      Pana zasranym obowiązkiem jest nie dopuścić do takiej sytuacji.

      W Polsce największą mafią nie jest kler jak się potocznie mówi ale lekarze bo to przez nich cierpią ludzie
      • Gość: jolka Re: Jedna z córek opolskiego olimpijczyka walczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.12, 12:00
        Oprócz kleru i lekarzy to sędziowie to dopiero mafia.
        przeżywam to w swojej rodzinie.
        Widać tak pojmuje sie u nas demokracje
        • katarsis Procedury powinny byc jednoznaczne 25.11.12, 23:47
          Rodzilam dwie corki w UK i pomimo brakow w personelu wiedzielismy jako rodzina do czego mamy prawo:
          1. przy niewielkim rozwarciu mielismy prawo odmowic powrotu do domu /lubia wysylac bo malo miejsc w szpitalu/
          2. kiedy parcie trwalo dluzej niz dwie godziny moglismy sie zwrocic z prosba o cesarke
          3. maz/partner zawsze obecny przy zonie. nie rozmumiem takiego antynastawienia do obecnosci malzonkow. dzieki nim rodzaca czuje sie razniej, jest zawsze pod czyjas opieka i jest to duze wytchnienie dla personelu. ale sadzac po reakcji forumowiczow to pewnie z powodu obawy o swoje zdrowie.
          4. podczas mojej ciazy i pobytu w szpitalu z lekarzem plci meskiej mialam przyjemnosc obcowac tylko raz. personel niemalze w 100% stanowily kobiety, ktore mialy same pojecie czym jest i jak sie odczuwa porod.

          Dodam jeszcze, ze znam 3 przypadki bledow lekarskich na opolskiej porodowce. Jedno dziecko nie przezylo, 2 obnizona sklala agpar przy czym jedno zlapalo z miejsca zapalenia pluc. Przy takich statystykach chyba juz lepiej kobietom rodzic w domu...Kolejny burdel na opolskim podworku i totalny brak nadzoru UM. Nie ma jednak co sie spodziewac poprawy sytuacji i WSKAZANIA WINNYCH PATRZAC JAK LADNIE ZAMIECIONO POD DYWAN SPRAWE BAJZLU W OPOLSKIEJ fILHARMONII. Ludzie zorganizujcie sie i pozwijcie tych dziadow!!!
    • iwonawaldek Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... 25.11.12, 11:08
      Sama słyszałam jak ówczesny ordynator mówił do swojego syna - lekarza o ciąży bliźniaczej " mam ochotę jedno puścić dołem a drugie cesarką." Nikomu nie życzę tam rodzić !!! Cesarek jest tam sporo ale wszystkie pacjentek że tak powiem z polecenia. U kobiety, która leżała ze mną i miała wskazania do cesarki stwierdzono, że wskazań nie ma, następnego dnia, po jej telefonie do swojego lekarza już wskazania były. Na szczęście udało mi się tam nie rodzić.
      • Gość: Roger Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.12, 11:53
        Olbrzymie współczucie dla rodziny, a od szpitala oczekuję pilnego wyjaśnienia tej sprawy. Jest to przypadek, który w mojej ocenie kładzie się cieniem na autorytecie lekarzy leczących w tej placówce i zniechęca do rodzenia w Opolu. Apeluje do władz samorządowych o zajęcie się sprawą i poinformowanie opinii publicznej o wynikach kontroli!
    • Gość: arya Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.11.12, 11:56
      Lekarze po nieprawidłowym, skomplikowanym porodzie stają na głowie i ratują życie dziecka, ale nie zdrowie. Za porażenie mózgowe spowodowanego niedotlenieniem mózgu noworodka nikt się nie będzie tłumaczy, ani przed rodzicami, ani przed prokuraturą. Oddadzą chore dziecko, z nieodwracalnymi skutkami własnego partactwa i radośnie orzekną ŻYJE! I nie poniosą żadnych konsekwencji, to rodzice i to dziecko zrujnowane na starcie zapłacą za wszystko. W ośrodkach rehabilitacyjnych dla dziec z porażeniem mózgowymi, jest całą masa takich "błędnych decyzji".
      • jandaleko Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec 25.11.12, 13:28
        I to jest właśnie całe SEDNO tego zdarzenia. Dziecko wyżyje... i zacznie się Droga przez Mękę jego rodziców! Trzeba tym doktorom zafundować darmową wycieczkę do Sióstr do DOMU OPIEKI w Czarnowąsach, gdzie wegetują do śmierci skutki błędnych decyzji lekarskich. Tylko że to nie są żadne błędne decyzje. Im się po prostu nie chce robić cesarek. Ich pensja nie zależy od ich ilości. No to mają to w dupie!
    • jandaleko Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... 25.11.12, 13:16
      W nocy było o tym w WIADOMOŚCIACH w PROGRAMIE I polskiego radia. No to się rozniosło na całą Polskę! W poniedziałek zacznie się szturm na szpital! Zlecą się POLSAT-y, TVN-y... I dobrze! Niech mają napuszeni, z wykrzywionymi minami prowincjonalne
      dochtory z Bożej Łaski!
    • Gość: czytelnik Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.12, 13:50
      Ordynator Bronisław Łabiak, powinien natychmiast zostać zawieszony i odsunięty ze stanowiska, to nie jego pierwsza taka decyzja, skutkująca powikłaniami u noworodków.
      W ogóle to prokuratura powinna zainteresować się "dużym" odsetkiem powikłań w tym szpitalu.
      Oczywiście nigdy oni (lekarze) nie są winni, ciekawe kto w takim razie?
      Razem z ordynatorem powinien wylecieć Marek Chowaniec, wicedyrektor ds. medycznych, gdyż to on "tuszuje" i usprawiedliwia błędy tych konowałów, czasami uniemożliwiając udowodnienie im winy i postawić przed sądem!
      W tym szpitalu potrzebne są czystki, i mam nadzieje, że w końcu ktoś to zrobi!

      • Gość: klaraka Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.12, 13:55
        zgadzam się klika jakich mało, mają wszystkie pacjentki w d... i nikt z tym nic nie robi. A gwiazda obwiesiła sie certyfikatami a ma chyba ze 100 lat.
      • przemo_opole Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec 25.11.12, 14:22
        Niestety wygląda że to wszystko prawda.
        Moje pierwsze dziecko niestety nie urodziło się dzięki panu Kubickiemu. Opierał się jak mógł przez skierowaniem na USG a nie było to wtedy (1993) zbyt popularne. Nie wykrył problemu a potem już było za późno.
        Druga ciąża okazała się podobnie problemowa. Żona wtedy chodziła prywatnie do Łabiaka ale gdy z bólami zgłosiła się do szpitala doktor Ł. ją totalnie zlekceważył.
        Pomogła dopiero wizyta w domu z kopertą i dalej kolejne grube koperty.
        Zmiana nastawienia doktora wręcz nieprawdopodobna.
        Tak czy inaczej dzień przed umówionym porodem (i sowicie opłaconym) byliśmy wspólnie w prywatnym gabinecie gdzie syn został zważony przy pomocy USG. Pomyłka o 1300g (3000 zmierzone / 4300 ważył jak się urodził).
        Byłem przy porodzie i cały cyrk widziałem. Jak doktor zobaczył główkę dziecka wpadł w panikę i położył się na brzuchu żony (zabieg zabroniony). Syn zyje, ma 17 lat. ma się dobrze. Chyba mieliśmy po prostu szczęście. Tylko dla takich "fachowców" nie powinno być miejsca w tej pracy.
        Kwotę wręczonych kopert chętnie podam dziennikarzom GW.
        I proszę o nie powielanie tego wpisu w wydaniu papierowym.
    • Gość: malgolatka@o2.pl Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.adsl.inetia.pl 25.11.12, 14:06
      Bardzo mi przykro drodzy państwo , ale moje drugie dziecko dopiero po łapówce w kopercie zobaczyło świat. Pierwsze urodzone w ciężkiej zamartwicy , kwasicy ,podduszone pępowiną-z jednym punktem ( za bicie serca). Następne całe szczęści zdrowe lecz żaden lekarz nie chciał żebym miała cesarkę -mam urodzić naturalnie mimo nieszczęścia jakie nas spotkała za pierwszym razem. Dopiero po wręczeniu koperty zrobiono cesarskie cięcie. Walczcie o swoje dziecko , aby lekarze wreszcie także zaczęli odpowiadać za swoją pracę i swoje decyzje. Całym sercem jestem z Wami. Pozdrawiam M.





    • jandaleko Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... 25.11.12, 14:10
      JEST NAGRANIE RADIOWE: www.radio.opole.pl/wazne/dramat-opolskiego-olimpijczyka-jego-corka-walczy-o-zycie.html
    • Gość: ant Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.adsl.inetia.pl 25.11.12, 14:20
      Moje pierwsze dziecko było wypychane przez naciskanie łokciem na brzuch, wręcz parciem całym ciężarem doktora! I pewnie tak sie robi, ale...?
      Urodził się z niedotlenieniem! Dwa lata rehabilitacji, oczywiście prywatnie. W papierach w szpitalu ani śladu sposobu i czasu porodu. I niestety nie da się im udowodnić nic:(
      • przemo_opole Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec 25.11.12, 14:24
        Nie wolno tego robić. Patrz mój wpis wyżej.
        Mój miał więcej szczęścia ale i tak przez prawie rok miał głowę jak ze star-treka i zastanawialiśmy się czy to ustąpi. Ustąpiło na szczęście.
      • Gość: gość Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.12, 13:19
        wypychanie łokciem jest ZAKAZANE!!!!! Dlatego masz sfałszowana dokumentację. Dlatego przy rodzącej powinna być zawsze osoba towarzysząca i nie powinna dać się wyrzucić, gdy będą chcieli bez świadków skakać rodzącej po brzuchu.
      • Gość: sabka partacze IP: 93.154.162.* 15.08.13, 23:46
        do tego żeby udowodnić wine lekarza powinno wystarczyć że tam był poród odbierany i jakaś osoba która poświadczy "sposoby" odbierania porodu przy komplikacjach. ja na szczęście tam nie rodziłam ale bardzo współczuję rodzicom to poprostu chańba i wstyd dla lekarzy.niestety u nas w PL to norma"nie płacisz nie dostaniesz pomocy" powinni usunąć cały lekarski gang i wsadzić za kraty na wieczne tortury za te krzywdy... NIE WOLNO WYCISKAĆ DZIECKA Z BRZUCHA!!! TAKIE PRAKTYKI SĄ ZABRONIONE BO TO SIE PRAWIE ZAWSZE WIĄŻE Z KOMPLIKACJAMI. A TATUSIÓW WYPRASZAJĄ BO SIĘ BOJĄ JAK COŚ IDZIE NIE TAK I ŻEBY ŚWIADKÓW NIE BYŁO i tyle
    • Gość: Sławek Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 25.11.12, 15:18
      Również w poniedziałek odbywał się poród mojej córeczki. NA SZCZĘŚCIE akcja porodowa miała miejsce wieczorem i ordynatora nie było, ale lekarz dyżurujący też niczego sobie. Partnerka moja cała sina z bólu, wody płodowe na podłodze, a lekarz 'gdzieś tam jest i już idzie do Pani' - słowa położnej. Szedł prawie godzinę. Dodam, że dziecko ważyło ponad 4kg i miało 60cm - ale lekarz miał straszne parcie na poród naturalny. Tak mi narzeczoną wymęczyli, że myślałem że temu lekarzowi roz... twarz w drobny mak. Koniec końców po prośbach zdecydowano się na cc i mała przyszła na ten świat. Jednak, do tej pory jak przypominam sobie tamte sceny to mnie krew zalewa, a Panu Bonkowi gratuluję opanowania i tego, że nikogo tam nie skrzywdził. Ja bym nie dał rady się powstrzymać.

      • Gość: xyz Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.play-internet.pl 25.11.12, 15:22
        Nie narzeczoną tylko konkubinę. Operuj proszę szpitalnym słownictwem :)
        No ja tak w każdym razie na izbie przyjęć usłyszałem, bo nie mieliśmy jeszcze ślubu cywilnego.
        • Gość: Piort Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.punkt.opole.pl 25.11.12, 19:09
          Konkubinat - nieformalny związek dwóch osób, pozostających we wspólnym pożyciu, bez jego usankcjonowania w świetle prawa jako małżeństwa.
          A więc nie szpitalnym, tylko formalnym.
          Jeśli ktoś żyje w związku, a decyzję o małżeństwie odkłada do-niewiadomo-nigdy to jest to konkubinat, a nie narzeczeństwo.
          A do tematu głwnego ma się to nijak.
          • Gość: xyz Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.12, 19:20
            Ma się jak najbardziej. Określenie to ma charakter pejoratywny. W szpitalu tuż przed porodem tym bardziej. I nie konował od siedmiu boleści jest od oceniania i komentowania wyborów dokonywanych przez pacjentów. Można znaleźć wiele normalnych określeń ale jak się chce komuś dowalić po złości to to oczywiście pasuje...
            • Gość: Piort Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.punkt.opole.pl 25.11.12, 20:12
              Określenie to ma charakter formalny.
              A pejoratywny dlatego, że do niedawna bez ślubu żył tylko margines.
              Obecnie wiele par żyje bez ślubu, ale jakby się tego wstydzą.
              Jako agent ubezpieczeniowy czesto chodzę po domach i słyszę stwierdzenia - zaraz poproszę żonę czy męża. A potem okazuje się, że nie mogą podpisać polisy małżeńskiej - bo nie podpisali umowy małżeńskiej.
              Jestem daleki od oceniania czy zaglądania pod kołdrę. Ale nieformalny związek kobiety i mężczyzny to konkubinat, a związek dwóch mężczyzn nigdy nie będzie małżeństwem.
              A kto z kim śpi, uprawia sex czy utrzymuje dom - to jego sprawa.
              A wracając do szpitala - partner (konkubent) nie jest uprawniony do informowania się o stanie zdrowia "narzeczonej" i jej dziecka, nawet gdy uważa się za ojca (do momentu uzyskania potwierdzenia urzędowego)
              • Gość: xyz Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.12, 20:53
                A czemu ludzie tak mówią? Że poproszą żonę czy męża? bo żyjemy w takim zaścianku. A tacy osobnicy jak Ty tą zaściankowość niestety wzmagają.
                O agentach ubezpieczeniowych mam wyrobione zdanie, nie będę pisał bo nie ten temat a poza tym po co? I komu? I tak zostaniesz tym agentem, z takim myśleniem nie wybijesz się wyżej, sorry.
                • Gość: Piort Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.punkt.opole.pl 25.11.12, 21:56
                  Chłop o g..nie, a baba o fiołkach.
                  "A czemu ludzie tak mówią? Że poproszą żonę czy męża? bo żyjemy w takim zaścianku. A tacy osobnicy jak Ty tą zaściankowość niestety wzmagają."
                  Bzdura. Albo żyjesz w konkubinacie z wyboru i się tego nie wstydzisz, albo się wstydzisz, to się żenisz. Co ciekawe, zwykle "mąż" i "żona" mówią ludzie, którzy nie mają przeszkód do zawarcia małżeństwa.
                  O agentach ubezpieczeniowych mam wyrobione zdanie, nie będę pisał bo nie ten temat a poza tym po co? I komu? I tak zostaniesz tym agentem, z takim myśleniem nie wybijesz się wyżej, sorry.
                  Nie widzę powodu, aby kogoś poniżać z powodu jego pracy. Czy agenta ubezpieczeniowego, lekarza, czy śmieciarza. Jak długo wykonuje ją bez szkody dla innych.
                  Ale to już inna bajka...
    • Gość: mbb Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.12, 15:49
      Wychodzi na to że wszystkie te procedury audyty i Isa dehumanizują szpitale. Ale jeszcze bardziej je dehumanizuja obecne lekarskie pensje i niepochamowany przymus bogacenia się wśród lekarzy podparty prywatno przychodnianą prywatyzacją izby przyjęc.
      A kiedfy głos zabierze tolerant tego stanu rzeczy - nadzór Marszałka ?
    • Gość: daakootkaa Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.toop.pl 25.11.12, 16:29
      niestety teraz kobiety mają rodzić według uznania położnych i lekarzy i coraz więcej dzieciaczków i matek na tym cierpi może ktoś wreszcie zrobi z tym porządek?! życzę malutkiej i rodzicom dużo sił
    • Gość: Magda Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.252.25.168.internetia.net.pl 25.11.12, 17:37
      Styczność z tym szpitalem miałam 4 lata temu kiedy rodziła się moje córka. Zostałam skierowana na odział patologii ciąży ponieważ byłam po tzw. "terminie". W sali obok leżała dziewczyna, która miała termin na 1 dzień przede mną. Po przyjęciu Pani salowa kazała się rozebrać do koszuli nocnej i ustawić się do kolejki do badania, które wykonywał słynny pan ordynator. Pod drzwiami doznaję szoku ponieważ co trochę kobiety wychodzą ze łzami w oczach, pomyślałam sobie, że z ich ciążą coś jest nie tak i szczęśliwa, że z moim jest wszystko w porządku. Przed samymi drzwiami okazuje się, że te łzy wywołane są badaniem: bo Pan doktor obchodzi się jak ze zwierzętami, naciska ma w nosie prośby, że tak boli i następna i następna...rozumiem, że pacjentki też się rozczulają a oni gdyby mieli tak z każdą się "cackać" to by czasu nie starczyło, ale kur...a co 5 to histeryczka? Ale ok idę ja...proszę się położyć faktycznie naciskanie z całej siły generalnie nie ma to nic wspólnego z dotychczasowymi badaniami u lekarza prowadzącego (gdzie zaznaczam chodziłam na NFZ więc nikt dla kasy nie musiał być dla mnie delikatny) po badaniu ani me ani be czy dobrze czy nie i ...następna owieczka zapraszamy do gabinetu. Jest wieczór, przychodzi inny lekarz na obchód nie ma ordynatora i jest rozmowa jak się Pani czuje itd. W końcu przychodzi dzień i pan ordynator mówi do dziewczyny obok, że jeżeli nie urodzi dzisiaj to jutro będą wywoływać i bezwzględnie konieczne jet zakupienie żelu, który pomoże przy akcji za cenę ok 250 zł, bez niego nie ma sensu, ale nie daje on żadnej gwarancji, że się powiedzie. Na wieczorny obchód przychodzi Pani doktor i dziewczyna mówi, że nie ma pieniędzy na ten żel, a Pani doktor to spokojnie proszę się nie martwić wszystko będzie dobrze żel ułatwiłby sytuacje ale bez niego też sobie poradzimy. Przychodzi ranek obchód z ordynatorem, który pyta dziewczynę o żel, a ona szczęśliwa mówi "Pani doktor powiedziała, że nie trzeba" wzrok który ten wąs skierował na "doktorke" zabił. Na milion procent dostała zje...y, że podważyła jego zdanie. Dzień kolejny rodzę JA. O 13 odeszły mi wody badanie oki, ale jest problem jest tyle rodzących, że nie ma dla mnie łóżka. Siedzę godzinę pod tą "rejestracją" na porodówce i czekam. W końcu mówię, że zaczyna mnie boleć i chciałabym już dostać to znieczulenie płatne 400 zł. Dobrze dobrze sekundkę proszę iść pod prysznic tam będzie Pani lepiej. Przycisk alarmowy znajduje się tam na wysokości moich ramion czyli jak siadłam na taborecie to do niego nie dosięgałam. Siedzę i siedzę boli co raz bardziej nikt ani 1 osoba do mnie nie zagląda wychodzę a tutaj godzina 17 :-) trochę się przedłużyło i mówię, że już bardzo mnie boli i chcę się położyć. Po 15 min znajduje się miejsce na deskach zwanych łóżkiem na sali przed porodowej bo w innej nie ma miejsca. I tam Pani mówi 45 min badają skurcze i znieczulenie. Bolało mnie tak ze kur..mać, dobrze, że są tam te studentki w medycznej bo inaczej to jesteś sama. Dobrze, że rodziłam sama, bo nawet gdybym chciała towarzysza to na sali przedporodowej nie można:) jest 18.10 ja już ledwo żyję przychodzi Pani ja mówię znieczulenie już to za 450 zł!!! A ona o kurcze ale to już za późno bo jest 8 cm i zaraz Pani urodzi wtedy była już istna masakra. Fakt faktem ze 19.1 już urodziłam, ale na sali przedporodowej, babka za kotarą która leżała tam już 10 godzin i jęczała z bólu musiała jeszcze słuchać moich. Największą porażką tego szpitala jest ordynator i dziwne jest to, że nikt na tym forum nie wypowiedział się o nim dobrze. Zastanawia to wszystkich tylko nie tych co powinno. Przykre to bardzo.
    • Gość: gość2 Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.12, 17:40
      Weterynarze mają stokrotnie lepsze podejście do zwierząt, niż ginekolodzy i personel pomocniczy do rodzących kobiet i ich dzieci.Można pozazdrościć zwierzętom. Durne "szkoły rodzenia"urządzane kobietom w ciąży, które na ogół pracują zawodowo, prowadzą domy (zakupy, gotowanie, sprzątanie) dobijają je w ustawicznym zmęczeniu, bo zamiast wypoczynku gonią jeszcze na te zajęcia licząc, że będą miały większe wsparcie przy porodzie. A to jest figa z makiem, potrzebna wykazać się personelowi.Życzę Państwu Bonk, by córeczka wydobrzała i mam nadzieję, że wreszcie władze przejrzą na oczy i sprawią, by matki rodziły godnie.
    • Gość: O. Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: 150.254.107.* 25.11.12, 18:01
      zawsze osłabia mnie jak widzę, wypowiedzi samych "znawców" na temat porodu...
    • jandaleko Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... 25.11.12, 18:02
      Władze się przyjrzą? No, nie rozśmieszaj mnie! Chyba że im zagrozisz NIE-GŁOSAMI W WYBORACH
    • jandaleko Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... 25.11.12, 18:09
      No, nie! To robimy tak LUDZIE! Tego się już, ku..., czytać, nie da! Robimy ściepę na adwokata! On nam znajdzie paragrafy, jakie zostały naruszone. Z ustawy o ochronie zwierząt... ewentualnie jak nic nie znajdzie, to ludzi... I składamy doniesienie do prokuratory. A oni już nie będą mieli wyjścia. Jak jest DONIESIENIE, to trzeba je zbadać. A świadkowie się znajdą. Koperty, nieludzkie traktowanie, narażenie życia i wiele, wiele innych...
      • Gość: MAMA Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.cdma.centertel.pl 25.11.12, 20:33
        Zgadza się, należy złożyć doniesienie, pozew zbiorowy.
    • Gość: matka Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 25.11.12, 18:30
      a który to lekarz przyjmował poród? bo chyba nie dr Łabiak!
      • Gość: Jola Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.airmax.pl 25.11.12, 18:53
        witam , jak czytam to wszystko to aż mnie trafia szlag , ja 25 lat temu miałam przyjemność rodzić córkę w tym naszym słynnym szpitalu , personel do dupy , mój poród trwał 18 godzin , zadnej pomocy ani kroplówki , na cesarke sie nie nadawałam według lekarza , /wody odeszły rano/ , tętno płodu słabło co raz bardziej , ja tez nie najlepiej , i cisza ze strony pielegniarek , o 1 w nocy wołają lekarza /dr.Chowanca/a ten z wielkimi pretensjami ze go budzą , a efektem tego jest dziecko z porażeniem mózgowym , padaczką -opieka 24 godzinna /to dzięki wyciśnięciu przez ucisk na brzuch dziecka -tzw szok porodowy /2 punkty/i reanimacji na stole i walczenie o życie przez cała noc.Ale nasi lekarze są nietykalni ,nie mozna im postawić zarzuty
    • Gość: Babcia_Aniołka Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.12, 19:13
      Witam, wystarczy pójść na cmentarz i zobaczyć ile przybywa Aniołków "dzięki pomocy naszych wspaniałych lekarzy", mam nadzieję że w końcu sprawa tego szpitala bedzie sprawdzona, Panu i Pani Bonk oraz córeczkom życzę wszystkiego dobrego a ta sprawa powinna mieć finał w sądzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka