Gość: kija Re: Jedna z córek opolskiego olimpijczyka walczy IP: *.252.19.71.internetia.net.pl 25.11.12, 20:23 Mam nadzieję że żepo tym artykule zmieni się na lepsze i lekarze (niektórzy) zaczną postrzegać pacjentkę jak człowieka. Wieczna Pani Dyrektor powinna pójść odpocząć - w tedy będzie szansa na zmiany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xz Re: Jedna z córek opolskiego olimpijczyka walczy IP: *.252.7.237.internetia.net.pl 25.11.12, 20:42 to lepiej jechać rodzic do Strzelec Opolskich, może i to nie jest ,metropolitarne Opole, ale wiem o czym mówię... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andziocha Re: Jedna z córek opolskiego olimpijczyka walczy IP: *.wcm.opole.pl 30.11.12, 15:38 TYLKO ŻE STRZELCE NIE PRZYJMUJĄ CIĄŻ PROBLEMOWYCH TJ. CUKRZYCOWE , POWIKŁANE IN VITRO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jola Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.fiscom.net.pl 25.11.12, 20:43 15 lat temu moja siostra zgłosiła się do porodu , odesłano ja do domu bo za szybko. Był 39 tydzień . Za dwa dni powtórka , wody zielone , na szczęście dziecko zdrowe. Inny przypadek : moja sąsiadka rodziła w tym szpitalu i KTG było zepsute lub go nie było , niestety dziecko się udusiło . Na szczęście mieszkam w innym mieście i urodziłam naturalnie dwoje dzieci i nie jestem za cesarką na życzenie ale jeżeli ma to pomóc mamie i dziecku to jak najbardziej jestem za. Czasami jest tak, że kobiety z małych miast chcą rodzić w dużych bo myślą , że tam jest lepiej . To nie prawda tam jest taśmówka zero indywidualnego podejścia. Dzieciątku życzę zdrówka a rodzicom dużo siły . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boombeczka Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.12, 21:13 zaraaaz.... czyzby w opolskim szpitalu nie urodziło się żadne zdrowe dziecko? nikt nie czytał, nie słyszał o fizjologii porodu naturalnego ? afera się zajawiła, bo jedna z córek olimpijczyka jest niedotleniona? zaraz... chyba nie rozumiem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arya Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.11.12, 22:48 i nie życzę Ci abyś zrozumiał/a. Błogosławiona twoja ignorancja i niech ci tak pozostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mama Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.cdma.centertel.pl 26.11.12, 21:32 O zdrowych nie słyszałam. Co drugi opolski noworodek ma nieprawidłowe napięcie mięśniowe, co trzeci ma z marszu zapalenie płuc, co czwarty ma połamane stawy biodrowe, do tego trzeba dodać, że procentowa ilość dzieci z porażeniem mózgowym bije wszelkie rekordy na opolskiej porodówce, nie wystarczy tych argumentów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basia Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.12, 13:31 o fizjologii porodu naturalnego słyszałam, ale o takim zjawisku w szpitalu juz nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pinka posrana jesteś? IP: 93.154.162.* 16.08.13, 00:19 jak się czyta to krew zalewa...ty chyba doktorem jesteś? po pierwsze nie szkodzić!!! znasz to ?a wyciskanie dziecka z brzucha rodzącej jak najbardziej szkodzi. moja babcia śp.odbierała porody w domach na wsiach w latach 50 żadne dziecko nie było wyciskane i żyją zdrowe a teraz taśmowo rodzą w szpitalu aby szybciej bo lekarz zgłodniał...albo lata za pielęgniarkami i po dupach myzia... za kase to każdy te 15 min.postoi i popatrzy , przyciśnie. Cesarki nie opłacalne bo tyle samo dostają za naturalny a mają więcej roboty z cesarką. Poczytaj na czym polega poród naturalny dopiero pisz na forach bestjo. Dupa a nie lekarz!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pinka Re: posrana jesteś? IP: 93.154.162.* 16.08.13, 00:22 DO BOMBECZKI powyższy text Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pinka do Boombeczki powyższy text IP: 93.154.162.* 16.08.13, 00:27 posrana jesteś ? Odpowiedz Link Zgłoś
jandaleko Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... 25.11.12, 23:05 O! Jest i Pani Doktor! Szacun, jak to mówią Ci, co mają wyjebane na innych :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kisj Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.252.19.71.internetia.net.pl 26.11.12, 09:34 Wyrazy współczucia dla rodziny i Juleczki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poszkodowana Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: 217.173.195.* 26.11.12, 11:05 JESTEM ZA ZBIOROWYM POZWEM - dziewczyny!!!!! przeczytajcie artykuł: www.pozew-zbiorowy.com.pl/ Pani Basiu bardzo Pani współczuję, dwa lata temu rodziłam tam synka 4,5 kg KAZALI naturalnie finał był taki że miałam rozejście spojenia łonowego z przemieszczeniem po tym fakcie leżałam w tym szpitalu miesiąc nieruchomo (ból niesamowity potem problemy z chodzeniem ponad roczna rehabilitacja chodzenie w specjalnym pasie ortopedycznym). Tego nie można tak zostawić!!!! Pani Basiu proszę nie dać się przez nich złamać, wiem doskonale z własnego doświadczenia że będą chcieli odsuąć od siebie "ten problem" i jak najszybciej wypisać i z głowy... proszę nie dać się wypisać dopóki stan dziecka się nie poprawi a poza tym proszę się teraz obserwować bo może się okazać że z Pani stanem zdrowia też nie wszystko jest w porządku. Radzę również poprosić o konsultację ortopedyczną dla Pani ale broń boże nie p. Bednarka, najlepiej p. dr Otwinowskiego i niech Pani zrobią zdj. RTG miednicy czy wszystko w porządku. I proszę uważać na p. dr Kucharską - ordynator od noworodków, która będzie Panią podjudzać że "czas do domu że szpital to nie miesce dla dziecka itp." będą chcieli się Pani jak najszybciej pozbyć bo jest Pani dla nich problemem:( niestety ale proszę zachować zimną krew. Oni tam mają psychologa - 2 lata temu była p. Katarzyna Henzler nie wiem kto teraz jest ale proszę wezwać. Każda konsultacja jest dokumentowana. Aha i jak będzie Pani wypisywana to DOKŁADNIE przeczytać WYPIS i nie dac sobie wpisać BZDUR!!! i zażądać historii choroby za zgodność z oryginałem bo potem "zgubią się dokumenty". Życzę Pani i mężowi DUŻO SIŁY i wytrwałości!!!! Łączę się w bólu:(((((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mama Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.cdma.centertel.pl 27.11.12, 21:03 Ja też jestem za zbiorowym pozwem. A ja już składałam skargi na tę bandę rzeźników i jestem przekonana, że już dawno posprzątali dokumentację z mojego spartolonego porodu, dziady pieprzone z panem Ł. na czele - na emeryturę, bo oni wraz z ich metodami są starsi niż węgiel i przyczyniają się najwyraźniej do depopulacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonimka Re: Jedna z córek opolskiego olimpijczyka walczy IP: *.opole.hypnet.pl 26.11.12, 15:50 Brak mi słów i szczerze współczuję rodzicom maleńkich bliźniaczek. To skandal!!! W 2010roku urodziłam córeczkę w tym szpitalu, po 4 prowokacjach (a ponoć po 3 robią cesarkę) rozpoczął się dopiero prawdziwy poród, cały czas byłam podpięta do ktg, gdyż małej słabł puls, miałam już rozwarcie na 10 gdy dopiero przy bólach partych podjęto decyzję o cięciu cesarskim, masakra, miałam szczęście bo córeczka urodził się zdrowa, ale wymęczyli mnie strasznie i w 42tc mała przyszła wkońcu na świat, dzięki Bogu zdrowa. Teraz z drugą ciążą, zastanawiam się nad porodem w innym szpitalu. Polecają Strzelce Op, K-Koźle czy nawet Kluczbork. Dla nas matek jest bardzo ważne w jaki sposób się o nas dba, a Opolski szpital do dobrej opini niestety nie należy, bardzo przykre. Czy szpital wojewódzki nie powinien być najlepszy??!! Po za tym, czy ordynator za swoje błędy nie pociąga żadnych konsekwencji? Na tak ważnym stanowisku powinien być ktoś bardziej odpowiedzialny, a nie taki który patrzy tylko na finanse szpitala (bo cesarka kosztuje) Zdowie nasze a przede wszystkim naszych dzieci powinno by najważniejsze!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość po CC Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.opole.hypnet.pl 26.11.12, 23:42 Z tego co wiem, to NFZ płaci tyle samo za poród naturalny jak i CC, tyle tylko, że wiadomo, naturalny jest bez nakładów, a jeszcze zarobić można za znieczulenie czy wynajem sali do porodu rodzinnego, a CC - personel, sala operacyjna, jeśli planowana to zabiegi przed, większa opieka po porodzie nad pacjentkę... Ja rodziłam tam dwoje dzieci przez planowane CC, widzę, że miałam wielkie szczęście, moje zaświadczenie przyjęto właściwie bez gadania, owszem była mała próba "namówienia" do naturalnego porodu, ale podziękowałam i było ok. Dla mnie na przykład skandalem jest, że kiedy już się leży po CC (mamy, które tak rodziły wiedzą o co chodzi), że tam ciągle na komendę trzeba wstawać, rozumiem, że obchód jeden, drugi jest ważny, ale nie rozumiem, że trzeba odrywać dziecko od piersi, bo jest obchód, nie ma wtedy przecież żadnego badania, ranę doglądają pielęgniarki, więc trzeba wstać na komendę, odłożyć dziecko,położyć się i znowu wstać i zaraz znowu bo coś tam, wiadomo, wiadomo, do dziecka każda wstaje mimo bólu, ale po co go dokładać? to naprawdę trudne po CC, ale to chyba taka kara za to, że było CC, bo na innym oddziale widziałam łóżka, które się podnosiły za naciśnięciem guzika Jeszcze jedno co mnie bardzo wkurzało to nacisk na karmienie naturalne, jestem za, wiem że to dobre dla dziecka, wiem, że trzeba przystawiać po CC, żeby pokarm się pojawił, ale tym sposobem spędziłam prawie 3 dni w karmiąc swoje dzieci, które wyły, bo były głodne i o ile w pierwszej dobie mleko modyfikowane jest podawane ( a już w pierwszy dzień pił po 120 ml, więc głodny był ) to już w następnych trzeba się o nie wykłócać, a w trzeciej dobie rok temu wyłam przed pielęgniarkami i prosiłam, żeby nie zmuszały mnie bólem do karmienia, bo przy pierwszym dziecku jak i teraz skończyło się to u mnie krwawiącymi i owrzodziałymi piersiami, bolało to koszmarnie, musiałam je po prostu podleczyć, osuszyć a nie cały czas podawać dziecku, które nie miało co ssać i wyło... Może i trzeba się nacierpieć, ale wiem, że niektórych cierpień można byłoby po prostu uniknąć lub je znacznie zmniejszyć ( do tej pory mam obraz wstrętnej młodej rudej małpy, która choć widziała, że płaczę całą noc ja i dziecko przekazywała rannej zmianie, żeby tej a tej nie podawać mm ) Wierzę, że choć w tym przypadku skończy się wszystko dobrze.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mala Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.12, 00:52 Opieka po CC jest fatalna, to czyszty koszmar i chyba kara za to, że poród byl bezbolesny. Personel pielegniarski w dużej mierze (są wyjątki) to leniwe, wredne małpy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pinka cesarka IP: *.free.aero2.net.pl 16.08.13, 01:08 to cód że podają znieczulenie zewnątrzoponowe bez powikłań, bo podają? czy zwykła narkoza tylko? ja miałam 2 razy cc (2 i 4 lata temu) ale nie w opolu na szczęście i jestem zadowolona. nikt nie kazał mi ani innym dziewczynom po cesarce wstawać na obchód a było nas kilka fakt że w drugiej dobie już musisz ale dlatego że zrosty się robią i bolą i to taka rehabilitacja. ale nie na siłe. na drugi dzień już sama przewijałam dzieci i uczestniczyłam w kompieli. personel boski. lekerz taki sobie byli lepsi. ale wszystko jest ok. pużniej się dowiedziałam od wójka że ten co mnie prowadził jest winny śmierci synka mojej cioci i tego wójka bo nie chciał zrobić cesarki mimo że ciocia nie czóła ruchów małego od tygodnia a lekarz słyszał tętno cioci a nie dzieciątka i códem sama nie umarła.jeszcze tak ze 2 godziny i by jej też nie było a doktor kazał czekać aż poród sam sie zacznie.bez sensu skoro dziecko jest martwe i niema akcji.a do terminu miała jakieś kilka tygodni. jak zagroziła że wychodzi do innego szpitala to dopiero ruszył,zrobili cesarke . wody brązowo-zielone ,dziecko w fazie rozkładu. i nikt za to nie beknął sprawy nie było dokumenty niekompletne i jak walczyć z tymi potworami? żecz się ma do innego szpitala ale to też tragedia. lekarze patrzą na szmal nie na człowieka i to tyczy się wszystkich lekarzy bez powołania. chcesz to robić dla kasy tylko? to spie...j. nie tykaj ludzi. po pierwsze nie szkodzić i to w końcu o Opolu zrobiło się głośno nie przez olimpijczyka tylko przez brak kompetencji personelu Opolskiego szpitala bo w końcu ktoś głośno o tym mówi. Maleństwu życzę dużo zdrówka i sił a rodzicom wytrwałości i nie zostawiajcie tej tragedii i innych też zamkniętych w szafie gabinetu lekarskiego oni muszą za to odpowiadać przed sądem i stracić prawo wykonywania zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama po cc Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.cdma.centertel.pl 27.11.12, 21:14 I tu się zgodzę. Ten szpital to same obsesje, obsesja porodu naturalnego, obsesja karmienia piersią i zero podejścia do pacjentki że może się nie da. Ale przy tym jaki nonsens, tu każą karmić piersią, ale jak przystawić to krowa jedna z drugą nie pomoże, a maści np bepanthen też nie ma i cierp kobieto. Mnie przy porodzie jedna wiedżma, bo położną tej krowy nie nazwę, jak krzyczałam z bólu - upominała, że poród MUSI BOLEĆ I MAM BYĆ CICHO. I tak mnie bandyci przetrzymali 12 godzin, po czym na prędce robiono cesarkę bo wraz z dzieckiem wybierałam się na tamten świat. A przed porodem byłam tydzień na patologii ciąży i pierwszy poranek, szósta rano i wpada wiedźma, nie położna i drze ryja ŚCIELIĆ ŁÓŻKA, jak w Auschwitz, o co chodzi? Rany boskie. Ta padaczka na temat obchodu jest nie do pojęcia. I tak samo było na Witosa na pediatrycznym, jak byłam z 7miesięcznym dzieckiem w szpitalu, trafiłam w niedzielę, gdy nieczynna jest przchowalnia, więc do sali trafiłam ze wszystkimi bambetlami i fotelikiem samochodowym typu nosidełko i przed obchodem też pielęgniara wydarła ryja, bo te bagaże mają zniknąć, bo obchód idzie, a g mnie obchód obchodzi. Taka fachowa opieka, że moje dziecko dostało antybiotyk przepisane pacjentowi w łóżku obok. Takich mamy fachowych lekarzy. Wszędzie fuszerka i łapówkarstwo. Bez koperty nic nie ma. Ja w swej naiwności myślałam, że era łapówek się skończyła i potem, jak mnie CAŁĄ NOC przetrzymano całkiem samą na sali porodowej, gdzie męża nie wpuścili, bo brak rozwarcia, to teraz wiem, że wiedźmy czekały na łapówkę. Dlaczego te służby specjalne śpią i nie widzą, że na Reymonta nagminnie łamane jest prawo, po pierwsze prawo pacjenta,a po drugie bez koperty nic się uzyska. Niech w końcu zajmą się tym odpowiednie służby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: 213.195.186.* 27.11.12, 21:47 Ile w Tobie kobieto nienawiści,jadu. Ja leżałam na oddziale patologii długo , ponad trzy tygodnie i nigdy nie zdażyło się , aby położna wpadła do sali o 6.00 i kazała ścielić łóżka .Wręcz odwrotnie, prosiły o ład i porządek przed wizytą, ale to chyba każda kobieta powinna o to dbać dla samej siebie, chyba że jest niechlujem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.cdma.centertel.pl 27.11.12, 22:20 może nie o tym samym szpitalu jest mowa i jakoś nie wydaje mi się normalne, żeby o szóstej rano zrywać z łóżek mamy z brzuchem tuż przed porodem i terroryzować o pościelenie łóżka na kancik, bo dr Ł ma nerwicę natręctw, jak ktoś nie widzi jakie to chore no to współczuję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fox Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.opole.hypnet.pl 27.11.12, 01:51 Bardzo współczuję rodzinie, ale gdyby nie "ważna osoba" ta sprawa jak wiele innych przypadków w tym szpitalu pozostałaby anonimowa. Rodziłam dwoje dzieci po prawie 4 kg każde "wypychane" kolanem i łokciem "doktora" bo już za późno było na cesarki. Dzieci miały obniżone punkty Apgar do 8 i 5. Położne miłe ale co z tego gdy przyszła lekarka słysząc ich paniczny krzyk rzuciła im tylko "co tu się k..wa wyrabia". Finansowo stać mnie na trzecie dziecko i może bym chciała ale nie chcę ryzykować okaleczenia i upośledzeń związanych z "pomocą" przy kolejnym porodzie. Więc i wyżu demograficznego raczej nie prognozuję na Opolszczyźnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: quark Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.12, 11:08 Szczerze współczuję Państwu Bonk, sam mam znajomych których dziecko przez błąd lekarzy z "Rejmonta" w analogicznej sytuacji - niechęć do cesarki i forsowanie długiego ciężkiego porodu na siłę spowodowało niedotlenienie mózgu dziecka moich znajomych OJ WIELE JUŻ TAKICH PRZYPADKÓW NA REYMONTA BYŁO . . . DUŻO WIĘCEJ NIŻ OPISAŁA GAZETA. . . Naszych znajomych nie stać nawet było na adwokata, większość żądała sporych pieniędzy za pozew przeciwko szpitalowi, których znajomi nie mieli by pozwać "rejmonta", argumentując że w szpitalu już pewnie dawno temu sfałszowano dokumentację i sprawa będzie trudna, długi i droga. Panuje tam rzeczywiście presja na porody naturalne, nawet gdy owa naturalność jest na siłę. . . a potem takie opłakane efekty. Sami z żoną jesteś zwolennikami porodów naturalnych - za granicą np w skandynawi, Holandii , poród naturalny w domu nikogo nie dziwi. Oczywiście gdy nie ma nawet cienia wątpliwości co do stanu zdrowia mamy i dziecka. Poród domowy odbiera położna, lekarz jest potrzebny w szpitalu w przypadku komplikacji a nie w czasie prawidłowo przebiegającego porodu. Poród jest zgłoszony w szpitalu, gdy tylko coś się dzieje źle to wiadomo - karetka i szpital. A tam jesli sa jakiekolwiek komlikacje nikt się nie zastanowai - jak trzeba to się robi cesarke i tyle. A w Opolu tymczasem . . . Sprzęt bardzo dobry, dobre warunki techniczne, finanse z programów unijnych, szkoła rodzenia, certyfikaty ISO wyróżnienia, dyplomy, rankingi Rzeczpospolitej a kierownicza kadra medyczna JAK ZA KOMUNY !!! - doktor Łabiak i doktor Guzikowski zmieniają się tylko co trzy lata na przemian w kierowaniu oddziałami na zmianę. przez 3 lata Łabiak szefuje patologii ciąży a Guzikowski oddziałem ginekologii, a po trzech latach zmiana. Pozostali lekarze trzymani są krótko za pysk. Bardzo krótko. Na zdanie odrębne miejsca brak. tak jak wiele kobiet pisało, moja żona również potwierdza że badanie przez ordynatora bardziej przypomina gwałt niż badanie ginekologiczne i nie jest przesadą że niektóre mniej odporne kobiety po "badaniu" przez dr Łabiaka płaczą. Pewien ginekolog na temat pracy - rezydentury na Rejmonta mówi z czarnym humorem o Niewoli Egipskiej oraz o Wyjściu Z Ziemi Egipskiej - rocznicy zakończenia tam pracy - komentarz - mówiący wszystko na temat. Oto dlaczego pani doktor nauk medycznych Anna Żwirska-Lembrych zmieniła zdanie - przyszedł pan ordynator Łabiak i wyraził zdanie odrębne - które bez szemrania jego zastępczyni wykonała jak polecenie jakiegoś egipskiego boga. proste. A teraz komisja która ma sprawdziż dokumentację medyczną ma kierować dr Guzikowski dobry znajomy Łabiaka i jego kolego z pracy, praktycznie będzie sędzią we własnej sprawie. tylko czy ta komisja będzie zajmować się badaniem dokumentacji medycznej czy jej preparowaniem?? !! ?? Nie pierwszy i nie ostatni to przypadek na Reymonta. Fundacja Dom Rodzinnej Rehabilitacji Dzieci z Porażeniem Mózgowym w Opolu długo jeszcze będzie miała wielu pacjentów z Rejmonta - dzieci które będą niesamodzielne, upośledzone z powodu niedotlenienia mózgu wywołanego porodem "naturalnym" na siłę i perwersyjnym wstrętem do cc. To nie pierwszy taki przypadek na Rejmonta, było jeszcze wiele innych o których gazeta nie napisała. Tej sprawy jednak nie zamiotą jak zawsze pod dywan. Nie zdążą już manipulować przy dokumentacji medycznej. pewnie się boją, bo sprawa nie dotyczy zwykłego kowalskiego, stała się już głośna. nie tylko opolskie gazety i radio o tym mówią - rozeszło się po całej Polsce i wszyscy im patrzą na ręce. Mam nadzieję że w końcu po tej tragedii ktoś kopnie kogoś w dupę i w końcu kilka osób wyleci już ze stołków do których się przyspawało!!!Najlepiej jak wyleci z prokuratorskimi zarzutami!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.146.252.224.ip.abpl.pl 28.11.12, 15:10 Brawo. Nic dodać nic ująć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przerażona Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.dynamic.chello.pl 27.11.12, 13:25 Urodzilam w tym szpitalu moje pierwsze i jedyne dziecko (w 2001 roku), które nie jest do końca zdrowe. Na początku nie było tak źle, aż do momentu przed samym porodem. Do szpitala przyjechałam około 3-4 nad ranem, chwilę trwało zanim wyszła do mnie widocznie zaspana kobieta, od razu zauważyłam, że jest widocznie zirytowana. Pewnie ją obudziłam ... straszne, nikt mnie nie musi trzymać za rączkę i głaskać po główce, ale bardzo nie lubie takich ostentacyjnie gburowatych zachowań. Zdenerwowałam się trochę, ale uspokiłam się gdy dotarłam na blok porodowy. Studentki, które tam zastałam były przesympatyczne no i od razu się uspokoiłam, gdy zobaczyłam moją położną ( blond duża Kaśka :))) ze szkoły rodzienia. Na bloku była oprócz mnie jedna rodząca więc mogłam wybrać sobie salę niebieską lub różową z basenem, wybrałam niebieską i dostałam radio! Było miło, spokojnie i sympatycznie, czekałam na anestezjologa i znieczulenie. Wszystko było ok, aż przyszła 7 rano i dziewczyny się zmnieniały, przyszła nowa zmiana, a u mnie zaczęły się problemy. W dalszym ciągu czekałam na znieczulenie. Jeden anestezjolog cały czas operował, a drugiego do tej pory nie można było znaleźć (słowa pielęgniarki). Przy badaniu rozwarcia zaczęły się potworne bóle, ktg pokazywało gwałtowne spadki tętna dziecka za chwilę się normowało i tak w kółko, wtedy wbiegały mi na salę i pytały co się dzieje?! Mnie się pytały... zgroza. Byłam coraz bardziej zdezorientowana, nie wiedziałam co się dzieje, nikt mi nic nie mówił, męża nie chcieli do mnie wpuścić czekał cały czas na dole. Czas upływał, a one coraz częściej przychodziły badać rozwarcie, wyłam w myślach z bólu.... a one co chwilę przychodziły i znowu badały i badały i znowu badały i tak w kółko i nic nie mówiły, ani słowa, ani do mnie, ani między sobą. Tylko patrzyły na siebie i na mnie bez słów ... bałam się, że coś złego się dzieje ale nikt nic nie mówi ... nagle zjawił się anestezjolog, starszy, siwy, życzliwy, taki ludzki lekarz, na ostatni gwizdek dostałam to znieczulenie, jeszcze chwila i byłoby za późno, mówi lekarz. Zaczął mnie pocieszać, że wszystko będzie dobrze, a ja nie rozumiem o co mu chodzi? Co on do mnie mówi? Czemu mnie pociesza? Przecież leżę cicho i spokojnie, daję radę, nie krzyczę, nie wyję, nie stękam, wogóle jestem cicho przecież mam wysoki próg znoszenia bólu. A On głaszcze mnie po ręce, fakt jestem spokojniejsza to pomaga. Musiałam mieć przerażony wyraz twarzy. Wchodzi na sale dziewczyna i mówi do anestezjologa, że "sala już jest przygotowywana", wjeżdza wózkiem i każą mi na nim usiąść! Widzę na korytarzu popłoch. Już wiem, że te przygotowania są dla mnie. Zegarek na ścianie, jest godzina 12:35. Jestem przerażona tą paniką i popłochem, pytam studentkę która mnie wiezie co się dzieje? W końcu jakaś odpowiedź! Będzie Pani miała cc, ale dlaczego? Co się dzieje? Krew, ponoć przy każdym badaniu coraz bardziej krwawiłam ... przez tyle godzin mnie maltretowały tymi badaniami rozwarcia, jak moglam nic nie zauważyć!!! No tak skupiałam się na bólu. Byłam w szoku, że badanie ginekologiczne może sprawiać ból. Ich diagnoza przed porodem, to odklejanie sie łożyska. Zbladłam ze strachu, orientowałam się co to znaczy. I wiecie co? Nie zrobili mi tej cesarki mimo całego tego zamieszania jakiego narobili, po badaniu usg które wykonał największy hamski lekarz w tym szpitalu (Kowalczyk), tak to ten, który traktuje pacjentki w ciąży jak krowę przed ocieleniem. Raz mnie zbadał i dostałby w twarz od mnie, odruchowo ale obok stała druga lekarka starsza w okularach i zdąrzyła złapać mnie za rękę.... a szkoda ... Nasze dziecko urodziło się owinięte pępowiną co się często zdarza ( tak twierdzili), skóra dzieciątka miała dziwny odcień niebieskiego, taki wchdzący w siny kolor, usteczka też. Miałam wrażenie, że zwłoki mają podobny kolor. Jak to zobaczyłam, to zaczęłam płakać, myślałam, że nie żyje...byłam pewna, że moje dziecko urodziło się martwe... Dzięk Bogu myliłam się!!! Dali mu 10 pkt .... a ja nawet nie usłyszałam najmniejszego płaczu, ani żadnego dzwięku, chciałam, żeby moje dziecko było słychać tak jak inne płaczące nowordki. Moje dziecko chodzi dziś do 5 klasy i uczy się prawie bardzo dobrze. Na początku rozwijał się wspaniale, przynajmniej tak nam się wydawało. Ale zaczeliśmy dostrzegać pewne rzeczy, przede wszystkim ruchowe, chwytanie rzeczy ruchomych, łapanie i dość opuźnione reakcje w łapaniu piłki np. Do dzisiaj ma problemy na wf-ie w szkole. Lekarze mówili, że nie każdy jest urodzonym sportowcem i że za dużo wymagamy, chociaż w szkole też zauważyli problem ruchowy. Dopiero później jeden lekarz nie będę świadomie pisac który, podszedl poważnie do problemu zlecał badania, obserwacje w szpitalu. Diagnoza w jego prywatnym gabinecie ( sami chcieliśmy, krótsze terminy i kolejki), to uchybienia w czasie porodu nie do udowodnienia, w papierach przeciez napisali 10pkt w skali i wypisany w dobrym stanie, nic się przecież złego później nie działo. Niestety ale spadki tętna naszego dziecka w czasie porodu odbiły się na jego prawidłowym funkcjonowaniu. Taki już będzie urok naszego dziecka leki tu nic nie pomogą tylko ćwiczenia systematyczne. Nie są to wielkie, ani duże problemy ale są, mózg dziecka był niedotleniony przez chwilę jeden raz, drugi, trzeci i dziesiaty i to wystarczy. Teraz nasze dziecko mówił o sobie jestem ciamajda i oferma, bo dzieci się ze mnie śmieją, że nie umiem złapać piłki, że nie umiem tego i tamtego, a my z tym wszystkim walczymy razem. wf jest znienawidzoną lekcją w szkole. A nauka łapania piłki zajęła nam 11 lat ale się udało!!! I uda nam sie ze wszystkim. Życzę wszystkim Szczęścia i Zdrowia A SZPITAL RAZEM Z TĄ ICH KADRĄ WYSZKOLONYCH PSEUDOLEKARZYN OD SIEDMIU BOLEŚCI, JAK DLA NAS TO MOŻE WYLECIEĆ W KOSMOS!! Nie będę za nim płakać po takich przeżyciach i wyszło by to na zdrowie wielu dziciaczkom jak widać i słychać .... WSTYD, ŻE NIKT SIĘ NIE WSTYDZI ZA TYCH BENCWAŁOWATYCH KONOWAŁÓW!!! I zgadzam się z innym internautą, że lepsi na tych stanowiskach w tym szpitalu byliby weterynarze :D))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jedna z wielu ... Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.opole.hypnet.pl 27.11.12, 15:54 Panie Ryszardzie Wilczyński dlaczego to Pan Sebesta i Kolek zabierają głos w tej sprawie a nie Pan? No tak, poklasku z tego nie będzie, a tylko smród więc lepiej po cichu aby nie łączyć sprawy z Pana nazwiskiem!!! Wieloletnie tuszowanie takich i podobnych spraw jest możliwe dzięki Pańskim zaniedbaniom w nadzorze nad placówką!! Przecież to nie tylko ordynatorzy Łabiak, Kucharska, dyrektor i radca prawny placówki, który jak trzeba wedle wskazówek Pani dyrektor sprawie łeb ukręci, ale cała rzesza lekarzy, położnych i pielęgniarek która "przyjęła te chore zasady gry". Moich dwóch porodów nie odbierał Pan ordynator (choć miałam "przyjemność" przejść taśmowe-hurtowe badania poranne u Pana ordynatora zwane indywidualnymi konsultacjami ale to inna historia! Dokumenty podkładane w tej placówce do podpisu in blanko na zabiegi to norma Jak będzie trzeba to się "uzupełni papierki" po fakcie i będzie cacy Przecież rodząca po porodzie nie będzie się czołgać po dokumentację medyczną!!). W odstępie kilku lat moje dzieci "wyciskali" dr Klaudia Woźniak i dr Rafał Bilski, jak stwierdził Pan dr Bilski z uwagi na komplikacje podczas porodu i aby "ratować życie dziecka" Skoro to zabiegi zabronione czy lekarze tak lekkomyślnie ryzykują utratą zawodu? NIE BO PRZECIEŻ NIE MA ŚWIADKÓW, mąż uczestniczący w porodzie jest stronniczy a personel boi się utraty pracy!!! Mąż w obawie przed powieleniem się horroru z pierwszego porodu zażądał uczestnictwa w porodzie i filmowania od głowy rodzącej przebiegu porodu aby mieć w razie czego dowody. O!!! takich fanaberii się tam nie toleruje i za karę nie było możliwości dla Państwa porodu rodzinnego!!! Czego się bali??? Prawdy czy wysokich odszkodowań? Takie praktyki są za przyzwoleniem ordynatora bo przecież "ryba psuje się od głowy". Ale czego się spodziewać skoro lekarze na porody przychodzą pod koniec lub na szycie. U mnie raczyli przyjść wezwani przez krzyk położnej, która zzieleniała na widok zakleszczonej główki dziecka (prawie 4 kg) i owiniętej 2x pępowiny - to są właśnie komplikacje wg tamtejszych specjalistów!! Jestem niska i drobna, przytyłam 9 kg do 9 miesiąca, mam wadę wzroku ok 4 dpi i do cesarki zmusiłaby mnie jedynie troska o zdrowie dziecka, bo panicznie boję się zabiegów. Nie dano mi wyboru, nie rozmawiano - bo za to NFZ nie płaci!! Do dziś milczałam bo wracanie do tego to trauma, z której wychodziłam dwa lata. Co dnia obserwuję dzieci i myślę jaka będzie ich przyszłość skoro na starcie "wyciśnięto" ich szanse do 5 i 8 pkt w skali Apgarr. Wiem, że to dopiero wierzchołek góry lodowej tej sprawy!!! Proszę pomóżcie tym przyszłym mamą, którym jeszcze można. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tadeusz Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.11.12, 21:39 Panie Bonk może już dość szumu medialnego wokół własnej tragedi.Współczujemy, ale chyba starczy już. A winni niech poniosą zasłużoną karę.Ale czy winny jest personel medyczny całego Szpitala? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maria Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.11.12, 21:48 Jakie jest w tej sprawie stanowisko bezpośredeniego przełożonego dr Łabiaka? Czy z-ca Dyrektora ds medycznych nie mógł zapobiec tej tragedii ? A może za stosowane metody leczenia w tym szpitalu odpowiada ktoś inny , a nie lekarz ? Ponie doktorze Chowaniec - co ma Pan do przekazania nam pacjentkom i mieszkankom Opola. Czekamy na odpowiedż. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emeryt Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.xdsl.centertel.pl 27.11.12, 21:49 Lekarz a konował to tak jak dzień i noc.Przeżyłem swoje 65 lat i żona urodziła mi troje dzieci .Aby kobieta mogła urodzić bez większch komplikacj to trzeba umieć dać haracz.W szpitalach jest to jeszcze praktykowane.Młodzi ludzie uwierzyli w etykę lekarską.Środowisto medyczne wolno ale się oczyszcza ,ale na dzień dzsiejsz trzeba w niektórych okolicznościach wyłorzyć kasę. Dwa dni temy doświadczyłem ma własnej skurze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie rozumiem Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.nova.nettete.pl 27.11.12, 23:39 Dlaczego nie składaliście pozwów? Boże opisujecie rzeźnię, to po co się tam pchacie? Najpierw sprawdza się recenzje szpitala a potem rodzi, nawet trzeba 200km przejechać, albo trudno zbierać kilka miesięcy na płatny szpital. Przede wszystkim składać pozwy, a nie gderać. Żylazna w Warszawie miała kilka poważnych spraw i wyobraźcie sobie Ci nauczyli się robić cesarki, a też nie lubią, a wypchnięcie z łokcia to jedno z ulubionych zajęć. Do porodu jako kobieta w naszej bananowej republice pełnej lemingów też musimy przygotować się, musimy wyprzedzać czyny KALEKARZY, jak nie okaleczą nas to dzieci, dlatego trzeba trzymać się fachowców a tacy są, i są dobre i kompetentne szpitale i są cudowni ludzcy lekarze ale to my ich niestety musimy znaleźć i często to jest kosztowne ale ja mam dwoje zdrowych dzieci, dwoje z cesarek, byłam wiele razy w szpitalu i czułam się tam jak kobieta, tylko jedno ja jak coś się dzieje to skarżę, opisuje na forach z imienia i nazwiska, podaję do sądu. Życie to nie GAME OVER drugiego nie dostaniemy. A Pan Bronisław Łabiak mam nadzieję że straci klientelę w swoim prywatnym gabinecie, jest w sieci adres, przed blokiem powieście hasła ZBANUJCIE GO, w WAS OPOLANACH jest siła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: apie Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.adsl.inetia.pl 28.11.12, 13:43 Urodziłam mojego synka we wrześniu tego roku..w 43 tyg. 2 tygodnie leżałam na patologi ciąży. Miałam różne próby wywoływania porodu- balonikowanie (bardzo bolało) oraz 3 razy podawano mi kroplówkę na wywołanie skurczy. NIC TO NIE DAWAŁO.....ale ordynator dalej odmawiał wykonania cesarki wmawiając mi że jestem strasznie TOPORNA i nie chce rodzić tak jak inne koleżanki. To były straszne 2 tyg..przecież nie leżałam tam dla przyjemności..kilka razy pakowałam się,szłam na porodówkę gdzie męczyli mnie na różne sposoby i wracałam z powrotem na oddział. Najgorszy był strach czy z dzieckiem wszystko w porządku i to czekanie...W końcu z wielką łaską zrobili mi cesarkę.Mój synek był wysuszony,skórka schodziła mu płatami ale większych komplikacji nie było.Ale został stres i strach przed kolejnym porodem. Jedyny pozytyw to miłe i sympatyczne położne na patologi ciąży. Prawdą jest też wszechobecny strach przed NIEOMYLNYM,GBUROWATYM I CHAMSKIM PANEM ORDYNATOREM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.nova.nettete.pl 28.11.12, 18:16 Pan PARTACZ BŁ już stracił stanowisko, oby do pierdla poszedł za całokształt, mimo że z moich pieniędzy to takim takiego losu życzę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilia Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: 80.50.135.* 02.12.12, 11:00 Witam, przeżyłam bardzo podobną historię ale niestety moje dziecko zmarło podczas porodu. Rodziłam naturalnie bo ordynator po 24 godzinach porodu nie chciał zgodzić się na cesarkę, dziecko było owinięte pępowiną. W końcu miałam zrobioną cesarkę bo ratowana byłam już ja i moja córeczka ale ona odeszła... Nikt nie poniósł konsekwencji za to... nikt nie powiedział - przepraszam, opinia biegłych brzmiała - " nieszczęśliwy wypadek" a wystarczyło zrobić tylko cięcie cesarskie. Było to w szpitalu w Turku w woj. wielkopolskim. Minęło już 4,5 roku ale dla mnie jako matki jest to przeżycie które cały czas mam w pamięci i tego się nie da opisać co ja przeżyłam... Modle się żeby Wasze dziecko żyło i było zdrowe. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lukas Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.30.21.167.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.12.12, 08:57 U mnie była podobna sytuacja żonie odeszły wody w domu a to był 8 miesiąc przywieżli ją do szpitala i cały czac dawali zastrzyki na potrzymanie ciąży a żona mówiła lekarzowi że ma bóle i krew się pokazała w drugim dniu w szpitalu to lekarz stwierdził że ma urojenia a jak sie urodziła stwierdzili po drugiej dobie życia że ma zapalenie płuc od czego od braku wód płodowych a urodziła się w drugiej dobie pobytu w szpitalu a w kartotece napisali że wrodzone zapalenie płuc.najgorsi lekarze i szpital Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.ip.netia.com.pl 07.12.12, 09:48 Ja dopiero mam rodzić i im więcej czytam wpisów na temat opolskiego szpitala i porodów jakie tam miały miejsce to coraz bardziej się boję. Nie chce,żeby z moim dzieckiem było coś nie tak!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kija Re: Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córec IP: *.252.19.71.internetia.net.pl 07.12.12, 19:55 nie obawiaj się Marto - jest bardzo dobrze - dmuchają na zimno, dawno nie widziałam aby tak poważnie i indywidualnie traktowano pacjentki. Pozdrowiownka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pinka oby nie do opola IP: *.free.aero2.net.pl 16.08.13, 01:41 trzymam kciuki jak będzie trzeba to nie pozwolić im na wymuszanie porodu i lepiej mieć kogoś swojego obok i nie dać się wyrzucić za drzwi... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dynamic_19 Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... 13.12.12, 13:04 Córeczkę w opolskim szpitalu rodziłam 2 lata temu, za jakiś czas czeka mnie kolejny poród. O nieprawidłowościach związanych z porodami, a w szczególności niechęcią personelu szpitala do wykonywania cesarek, słyszałam dużo z różnych źródeł. Na szczęście w moim przypadku wszystko odbywało się naturalnie i bez komplikacji. Co do samego porodu nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń - lekarz i położna sprawdzili się w 100%. Natomiast wieloma brakami w podejściu do drugiego człowieka wykazała się duża liczba pielęgniarek pracujących na oddziale poporodowym Room-In (tzw. 3 piętro). Większość tych pań - niestety w średnim wieku jest niemiła i sprawia wrażenia sfrustrowanych oraz nieodpowiednich do wykonywania tego zawodu. Przecież ten oddział nie jest kolonią karną a one nie są skazane na wykonywanie tego zawodu! A takie sprawiają wrażenie. Niekompetentne, odpowiedzi na pytania dotyczące np. pielęgnacji noworodka (pierworódce) udzielają (o ile w ogóle) z wielką łaską i pretensjami. Przepraszam ale pacjentka wszystkiego wiedzieć nie musi, a pokazanie np. jak powinna wyglądać prawidłowa kąpiel bobaska chyba należy do ich obowiązku. Na miejscu pań, które głównie po salach gonią najmłodsze koleżanki i praktykantki, a same na recepcji to chyba tylko kawę piją i ciasta jedzą zastanowiłabym się nad tym czy ten zawód jest dla nich w ogóle jeszcze odpowiedni. Nie jestem marzycielką i zdaję sobie sprawę, że w opolskim szpitalu jest wiele pacjentek i dużo porodów i mało czasu, nie idzie się tam na pogawędki i miłe rozmówki przy kawie z pielęgniarką - ale kiedy młoda mama potrzebuje pomocy czy informacji to chyba od tego są - by takową udzielić. A nie kazać pacjentce, która godzinę wcześniej urodziła dziecko i ledwo się na nogach trzyma samej przebrać sobie np. prześcieradło - szpital już chyba nawet na salowe nie stać! Szpital to nie hotel, a pobyt w nim to nie przyjemność ale konieczność, natomiast personel opiekujący w większości zachowuje się jakby do czynienia miał z bydłem a nie ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zez Walczy o życie jedna z nowo narodzonych córecze... IP: *.dynamic.chello.pl 14.08.13, 06:41 Teraz ,,gazeta" strasznie bojowa ! a walnijcie się w piersi i opublikujcie swoje artykuły jak to dzielnie chwaliliście panią dyrektor za różne osiągniecia w swojej akcji ,,rodzić po ludzku !" za kolorowe ściany i inne duperele..! Odpowiedz Link Zgłoś