Dodaj do ulubionych

e-papierosy i picie

21.12.14, 19:17
Nastała nowa moda. Picie za pomocą e-papierosa.
www.cda.pl/video/92037e4/E-papieros-i-jego-alternatywne-zastosowanie
www.youtube.com/watch?v=vq7M-PQ5U6k
Wdychanie par alkoholu nie jest bynajmniej jakimś nowym pomysłem. Tyle, że urządzenia stosowane do tego celu były mało poręczne i obce kulturowo. Jednakże pojawienie się e-papierosów wprowadziło szeroką dostępność urządzenia, które można do tego celu wykorzystać. Efekt jest natychmiastowy, ponieważ wprowadzona alkohol bardzo szybko dostaje się do krwi, a następnie do mózgu. Również z punktu widzenia ekonomicznego sposób bije na głowę, wydając na jedną ćwiartkę można nawalić się lepiej niż całką skrzynką wódki, wliczając nawet szybciej zużywające się żarniki. Bez wątpienia efekt psychologiczny (przecież nie widać, że piję) jest znaczący i zapewne wzbudza frajdę wśród stosujących. Wprawdzie efekt mija z grubsza po godzinie, jest to jednak też traktowane jako rzecz pozytywna. Stan euforyczny został osiągnięty, stan trzeźwości równie szybko, a stan kaca nie.

W czym zatem problem? Dla osób lubiących prowadzić „pod wpływem” idealne. Jedzie taki i pociąga sobie z inhalatora. Jak spowoduje wypadek nie zostanie ukarany za jazdę po pijanemu, ponieważ ilość alkoholu wprowadzona do krwi jest tak mała, że bardzo szybko ulega przemianie lub wydaleniu z organizmu. Nawet jeżeli policja przyjedzie od razu i wykryje obecność alkoholu w wydychanym powietrzu z płuc, można zwalić na … e-papierosa, w którym liquid jest niczym jak właśnie roztworem glikolu propylenowego, a zatem alkomaty mogą go wykrywać. Gdyby policja zdecydowała się na badanie krwi, to zanim dojadą do szpitala i pobiorą próbkę, ilość alkoholu drastycznie spadnie, z pewnością poniżej poziomu 0.2 promila, o ile nie wykaże nawet 0.

Kłaniają się zaniedbania dotyczące świadomości społeczeństwa. Przyzwolenie na prowadzenie i pice w Polsce było i jest nadal. Prawdopodobnie też społeczeństwo nie będzie chciało przyjąć faktów do wiadomości. Jak się nie widzi to sprawy nie ma. Wprawdzie ten sposób istotnie wpłynie na wydolność płuc i związane z nią choroby. Jednakże chwilę potrwa zanim „palacz-wciągacz” to poczuje. A co się nawali to jego. Używki były i będą, może jednak czas na zmianę podejścia i poważną publiczną debatę na ten temat?
Obserwuj wątek
    • Gość: behemot Re: e-papierosy i picie IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.14, 23:23
      No to otwieram poważną debatę na temat jak wyżej. Panie laleczniku ściągnij Pan poważne media TVN ziben i firundcwancyk, radio Maryja i nie zapomnij o TVP, której programy, najbardziej idiotyczne, powstają z twojego abonamentu. Fannfary i tusz !! Dyskusja rozpoczyna się juszzz.....
      Po pierwsze primo, jak wiem o czymś, co może sie przyczynić do propagacji zła, jak to określa R.Maryja, to tego nie propaguję na forach z satysfakcją jaki to jestem trendy, hipster, cool. Oczywiście pan lala mi odpowie, że nawet jakby przymknął aparat artykulacji, to i tak wobec potęgi internetu, jego przymknięcie nic by nie dało. Dlatego usprawiedliwion kłapać może na temat niskiej świadomości społeczeństwa, co jest przyczyną wszelkiego zła, jak on uważa a klasycy uważali, że byt kształtuje świadomość. Skoro byt jest do doopy, to ludzie pędzą bimber, oczyszczają rozpuszczalniki, inhalują się alkoholem. I ten znawca świadomości rodaków zarzuca im ciemnotę. A tymczasem inhalowanie się gorzałą nie jest niczym nowym, czego ignorant nie pojmuje, bo wydaje mu się, że ludzie na to wpadli dopiero teraz jak wymyślono e-cigarety. Inhalowali się wcześniej, co było jednak kłopotliwe, a teraz przez wymyślenie elektronicznego inhalatora w formie papierosa, można wdychać wszystko i wszędzie łącznie z butaprenem, jak istnieje, co ułatwia urządzenie. Za nieboszczki komuny, o czym pan lalecznik nie wie, problem alkoholizmu istniał na bardzo dużą skalę i byli nim dotknięci ludzie, przekrój całego społeczeństwa. W czasach bezinternetowych, kiedy głównym źródłem wiedzy była książka, wiedza rozprzestrzeniała się wolniej, nawet gdy nośniki były bardzo tanie, bo zdobyć ksiażkę z odpowiednią wiedzą, było trzeba umieć znaleźć ową książkę, co było znacznie trudniejsze, niż dzisiaj wygooglać w necie. Ale wtedy lud wiedział jak spędzić ciążę, (bardzo praktyczna wiedza) oraz jak się nawalić i prowadzić pojazd. Dotyczy to uzależnionych, nałogowców, co w naszym przypadku oznacza tych, co bez wchłonięcia gorzały nie są w stanie funkcjonować. Jest coś takiego, co laikom się nie śniło. Człowiek uzależniony gdy nie wypije np. 200 gram jest galaretą ze świńskich nóżek, trzęsącą sie na półmisku. Jak nie walnie to dramat. To samo dotyczy narkomanów, seksoholików, nikotyniarzy..itd.
      Dygresja:
      Znałem znakomitego chirurga od przeszczepów, mistrza nad mistrze i od innych operacji. Był alkoholikiem. Cały szpital o tym wiedział i chronił go jak źrenicy oka. Dlaczego? Bo wszyscy łącznie z władzami lokalnymi i dalszymi, liczyli się, że mogą do niego trafić. Z tego powodu też, że do lekarzy wszyscy trafimy (jak i do adwokatów), tak trudno politykom jest wstawić im kasy fiskalne. W momencie zgalatorowacenia, tylko ćwiartka najpodlejszego C2H5OH powodowała, że gość cudów dokonywał. Ale jego nikt alkotestem, nie sprawdzał.
      Powrót do tematu:
      A co w tych czasach lat sześćdziesiatych i siedemdziesiatych nie chirurg ale kierowca zawodowy dotknięty nałogiem mógł zrobić ze swoją chorobą i móc wykonywać popłatny zawód? Tam wtedy (samochodów było mniej niż furmanek) kontrola tych niewielu aut rozpoczynała sie od milicyjnego chuchnijcie. I facet chuchał milicjantowi odorem gębowo-żołądkowym a ten, niczego nie wyczuwał, choć widział, że kierujący ma wesoły humor. Bo drajwer uzależniony od gorzały, robił sobie lewatywę z wódki, co było bolesne, gdy spiryt palił jelito ale po pewnym czasie, upojenie ból uśmierzało, oddech był czysty, a mózg się cieszył i można było wprawnie i bezpiecznie bryką powozić. Tak więc, żadne to aj waj a tylko postęp techniczny. Nie ma osób lubiących prowadzić pod wpływem. Są tylko osoby, którym "wpływ" umożliwia normalne życie, którego częścią jest też poruszanie się samochodem. Musisz zrozumieć, że nie ma osób, które po to piją, by sobie pojeździć autkiem. Piją po to, bo bez picia nie potrafią funkcjonować, w tym pracować i min. jeździć pojazdami.
      << Kłaniają się zaniedbania dotyczące świadomości społeczeństwa. Przyzwolenie na p
      > rowadzenie i pice w Polsce było i jest nadal>>> To określenie pod nazwą przyzwolenie jest wcoorwiające. Kto wsiądzie do auta z kimś z kim w towarzystwie rozpił kilka butelek wódki? Nie ma przyzwolenia. Wsiądzie jak nie widział ile ktoś się nachlał, albo jest tak nawalony, że nic nie pamięta. Albo wsiądzie z kimś z którym wie, że 200 gram jest dla niego tyle co dla chirurga co dobrze przeszczep zrobi. I na koniec by lalecznikowi dyskusji się domagającemu, pragnę uzmysłowić, że wypijając w RFN sznapsa do golonki i drugiego po golonce zasiadam za kierownicą i jestem trzeźwy. Mijam umowną granicę Schengen, jestem w ojczyźnie i jestem nawalony, ale tylko w myśl przepisów i Niemiec z kórym spożywałem golonke i sznapsy dał mi przyzwolenie!!!, bo wsiadł ze mną do auta!!
      • lalecznik-7 Re: e-papierosy i picie 22.12.14, 18:19
        Wpis Behemota bardzo dobrze ukazuje cały problem, jak również obecnie obowiązujący do niego stosunek. Można go streścić następująco: problem jest, ale właściwie go nie ma, tak było i jest, zatem po co to ruszać.

        Wóda, jako używka zabiła lub zmarnowała niewyobrażalną liczbę osób w naszym społeczeństwie. Nie mam ochoty szukać danych statystycznych, jednak idę o zakład, że daleko więcej niż wszystkie pozostałe używki razem wzięte. Zresztą o głośnych, a w większej części cichych dramatach rodzin na tym tle wie każdy. Jako społeczeństwo nie umieliśmy i nadal nie umiemy sobie z tym radzić. Tymczasem zmieniający się świat przynosi inne używki, jak również ich formy i kombinacje. I wszystko na to wskazuje, że dostęp do wszelakich substancji będzie się zwiększał. Teza jest następująca: skoro nie potrafimy sobie radzić z alkoholem, który jest znany od wieków, to tym bardziej nie jesteśmy przygotowani na inne substancje, na przykład dopalacze czy nawet odmienne zastosowania leków dostępnych w aptece.

        Nie jestem specjalistą w tym zakresie, jednak z wszelkich dostępnych źródeł wynika, że podstawą rozwiązania problemu nałogów jest uświadomienie, że problem istnieje. I tutaj Behemot przychodzi mi z pomocą, a zasadniczo wydźwięk jego wpisu. Popatrzcie jak pięknie to usprawiedliwia. Fantastycznym lekarzem czy zwykłym kierowcą, którzy muszą się napić, aby wykonać swoją pracę. Ja też znam takich ludzi. Sedno w tym, że alkohol nie ułatwia im życia. Chirurg nie byłby gorszym specjalistą gdyby nie wpadł w nałóg, a kierowca gorzej by nie prowadził. Przeciwnie. Są na to dowody eksperymentalnie. Po prostu w pewnym okresie swojego życia zostali rozpici. Jest tak, ponieważ nasza kultura pomaga wpaść w nałóg. Natomiast nie pomaga z niego wyjść. Po drugie wpis Behemota promuje znany mit. Pokazuje ten czubek góry, osoby, które radzą sobie mimo nałogu. Nie pokazuje dołu. Tych przytoczonych specjalistów czy fachowców, którym nałóg zabrał życie: tych przywołanych lekarzy czy kierowców, którzy pod wpływem przyczynili się do nieszczęść, co znowu jest znane i opisywane.
        Zarzut kolejny, że pisząc o problemie, podaję informację i tym samym przyczyniam się do zła, też jest charakterystyczną postawą. Wynika ona z postrzegania świata zasadniczo w kategoriach dobra i zła. Przy takim podejściu używka musi być złem, zatem w ogóle nie powinna być stosowana. Z drugiej strony znana jest powszechność jej używania. To powoduje znaczny dysonans między oczekiwaniem, a rzeczywistością. Właściwie powinna nastąpić korekta postrzegania świata, jednakże jest to bardzo trudne kulturowo. Dlatego łatwiejsze jest wyparcie się problemu. Wszyscy wiedzą, nikt nie mówi, zatem sprawy nie ma. Temat tabu. Taka postawa ma istotny wpływ na obecne prawo. Jeżeli już tworzone, ma charakter represyjny, ponieważ w swoim zamierzeniu koncentruje się na walce ze złem, nie na rozwiązaniu problemu. Przy okazji, dokładnie to samo jest z tematem seksualności.
        Wracam w tym miejscu do przytoczonych przez Behemota różnic pomiędzy dopuszczalną zawartością alkoholu we krwi: w Polsce 0.2 promila, w Niemczech 0.5. Zgoda, to jest temat do dyskusji. Czy stosowanie bardziej restrykcyjnego prawa rzeczywiście przyczynia się do redukcji liczby osób prowadzących pojazd pod wpływem? Gdyby jednak skorzystać z rozwiązań niemieckich warto byłoby się przyjrzeć jak oni to rozwiązują, to znaczy, czy oprócz kary (i kwestii jej nieuchronności) jest coś jeszcze. Tego nie wiem, spodziewam się jednak, że tak.

        Wracając do komuny. Będąc w domyśle młodszym od Behemota, pamiętam jednak czasy zwłaszcza po stanie wojennym, kiedy pijaństwo sięgnęło apogeum, jako pewnego rodzaju oddźwięk nastrojów społecznych. Nie trzeba było inhalatora e-papierosa. W tym czasie w autobusach panowała dosyć ostra segregacja płci: panowie na tyle, panie i uczniowie z przodu. Wystarczyło w godzinach powrotów „wbić się” (!) w tłum na tyle autobusu np. linii nr 3, gdzieś w okolicach obecnego Solarisa, tudzież nawet ronda, aby w już na Chabrach osiągnąć stan upojenia wdychając opary z czerwonych twarzy. Wtedy nawet Kościół próbował z tym walczyć, prymas Glemp w szczególności, w czasach, gdy do kościołów waliły tłumy i trzeba było wyjść przed czasem, aby usiąść w ławce. Swoją argumentacje opierał na walce ze znienawidzoną władzą, aby jej kupowaną wódką nie subsydiować. BBC i Wolna Europa podawały kolejne rekordy spożycia litrów czystego spirytusu na łebka wliczając noworodki i starców. Niestety, nawet oni polegli w tej walce. Zostało jedynie hasło „sierpień miesiącem trzeźwości”. A szkoda.
    • szpa425da Re: e-papierosy i picie 29.12.14, 15:38
      Palę liquid Foof i smaku whisky, ale to tylko aromat, a nie alkohol... kogoś chyba poniosła wyobraźnia...
    • Gość: behemot Re: e-papierosy i picie IP: *.dynamic.chello.pl 11.01.15, 22:45
      Do kasacji, nie o Opolu, porządek musi być
      • citizen_opole Re: e-papierosy i picie w Opolu 11.01.15, 22:51
        Behemocie, nie bądź takim ortodoksyjnym miłosnikiem ordnungu :)
        Na razie wstrzymam się ze skasowaniem wątku, bo dyskutują, jak mniemam, opolanie i opisana sytuacja może się zdarzyć również w Opolu :)
        -
        • Gość: behemot Re: e-papierosy i picie w Opolu IP: *.dynamic.chello.pl 14.01.15, 18:13
          O dzięki ci citizenie miłościwy panie,
          Za wątku do śmieci nie wyeebanie...
          Bo dyskutują tu, jak mniemasz, opolanie, he, he
          Bo ile kłosów na pszenicznym polu,
          Pozwól opolanom pisać o Żydach
          Na forum o Opolu...
    • Gość: czytacz Re: e-papierosy i picie IP: *.252.16.3.internetia.net.pl 14.01.15, 15:55
      1. Podnieść pułap zawartości alko z 0,2 do 0,8 (człowiek po spożyciu piwa czy dwóch skupi się na jeździe, a nie na wypatrywaniu patrolu policji - tego typu rozwiązania są stosowane w Europie i w Stanach).
      2. Bezwzględne i surowe kary za spowodowanie wypadku drogowego pod wpływem alkoholu (od 0,2 wzwyż - więzienie, utrata prawa jazdy, grzywna/nawiązka dla poszkodowanych - w warunkach recydywy: utrata prawa jazdy na zawsze, bezwzględne więzienie, konfiskata samochodu); to samo pod wpływem środków.
      3. Legalizacja narkotyków twardych i miękkich: marihuany, amfetaminy, kokainy i pochodnych. Te środki i tak są na rynku, a podatnik ponosi koszty leczenia osób zatrutych/uzależnionych. Legalizacja narkotyków pozwoli - na drodze podatku akcyzowego - pozyskać przynajmniej część środków na niwelowanie skutków zażywania tych środków. W chwili obecnej kwitnie handel dopalaczami, które również powodują wymierne straty dla budżetu państwa. Zwykłe narkotyki są w pewnym sensie zdrowsze od "dopalaczy", marycha i koka to naturalne produkty roślinne, jedynie amfetamina powstaje na drodze syntezy chemicznej.
      • lalecznik-7 Re: e-papierosy i picie 14.01.15, 20:47
        Generalnie zmieniłbym priorytety. Położył większy nacisk na leczenie, a nie karanie. Obecnie jest odwrotnie.

        1. Z Wikipedii można się dowiedzieć, że rozproszenie uwagi zaczyna się przy 0.3 promila, a zatem już ma wpływ na zachowanie się na drodze. Stąd pewnie bariera 0.2 promila w naszym prawie. Tymczasem w takich Niemczech karanie zaczyna się od 0.5 promila. Skąd taka różnica? Prawdopodobnie wynika to z analizy statystyk. Liczba wypadków przy takiej dawce jest prawdopodobnie mała, i jak są to raczej mniej groźne. Zatem o ile Niemcy zdają sobie sprawę z działania takiej dawki alkoholu, to racjonalność wygrywa z restrykcyjnością. U nas odwrotnie. Też byłbym za podniesieniem poziomu zawartości. Myślę, że 0.5 byłoby OK.

        2. W tym punkcie też byłbym za, ale nie aż tak. Dałbym większe możliwości decydowania sędziom, przy czym zależałoby od stopnia szkód. Śmierć lub znaczny uszczerbek na zdrowiu jak najbardziej. Samo rozwalenie samochodu, nie. Ale recydywa tak, i też bezwzględnie. Natomiast w przypadku łagodniejszych wypadków, stłuczek, zatrzymań pod wpływem, raczej skierowanie na program leczenia. Może być płatny z kieszeni delikwenta, obowiązkowy pod groźbą dotkliwej kary finansowej lub nawet pozbawienia wolności. Takich programów powinno być dużo i rozmaite.

        3. Legalizacja narkotyków tak, ale nie w taki sposób. Lekkie narkotyki powinny być nie tyle dozwolone co zdepenalizowane w małych ilościach. Za doniczkę marihuany nikt nie powinien iść do więzienia. Natomiast sprzedaż, częstowanie nieletnich powinna być karana. I to samo, za wykroczenia pod wpływem, na program leczenia. To samo dopalacze.
        Ciężkie narkotyki powinny być karane. Jednak spektrum kar powinno być bardzo szerokie. Natomiast państwo powinno uruchomić specjalne programy, w którym osoby uznane za uzależnione powinny mieć możliwość otrzymania narkotyku na użytek własny. Czyli w dość znacznym skrócie nie sprzedawać, ale przepisać na receptę uzależnionym (chorym).
        • Gość: czytacz Re: e-papierosy i picie IP: *.dynamic.chello.pl 14.01.15, 22:37
          Czym się różni alkohol od środków zmieniających świadomość? Czym się różni pół litra od worka zielska? Wiedza o tych substancjach mówi, że niczym, poza tym, że po zielsku zwykle nie ma małpiego rozumu i nie ma agresji.
          Skoro ludzie mogą uwalać się amareną z Biedrony za 3,70, to dlaczego nie mogą legalnie kupić jointa?
          Obawy przed narkotykami są niczym więcej jak zabobonem. Kto chce, pali, kto chce wciąga. Nic się nie dzieje strasznego. Tyle, że zarabia czarny rynek i zorganizowane grupy przestępcze, tak jak to miało miejsce w czasach prohibicji w USA. Alkohol jest bardziej popularny, dlatego też alkoholików będzie zawsze więcej niż narkomanów.

          Jestem za całkowitą wolnością wyboru tego, czym się człowiek szprycuje za własne pieniądze.
          Niestety w totalitarnej demokracji legalizacja narkotyków jest mrzonką. Jedynie Państwo ma prawo kontroli nad umysłami obywateli. Produkują wódkę, tak dużo dużo dużo wódki... jak śpiewał klasyk.

          Howk.

          P.S. Jak wracam z delegacji po nocy, to mi psychomotoryka siada bardziej niż po trzech piwach, lecz nikt mnie nie ściga za oczy na zapałki i ziewanie.
          • lalecznik-7 Re: e-papierosy i picie 15.01.15, 17:44
            Ze względu na działanie pełna zgoda. Gdyby alkohol odkryto niedawno, nigdy by nie został dopuszczony do użycia, ponieważ ma najgorsze parametry pomiędzy dawką uzyskującą efekt, a dawką powodującą zapaść. Po ludzku. Trzeba sporo wypić, aby się wstawić, a z tego stanu już tylko bardzo niewiele trzeba, aby urwał się film. Żadna z dostępnych używek tak nie ma. Natomiast alkohol ma korzenie kulturowe, tradycyjne. I chyba jest używką najstarszą. Dlatego jest przez prawo inaczej traktowany.
            Co do twardych narkotyków to nie zgadzam się. W XIX wieku Brytyjczycy handlowali opium. Zarobili majątek, ale doprowadzili do zniszczenia całych pokoleń w koloniach, w tym znacznej części swojego społeczeństwa. To już było. Dlatego w przypadku twardych narkotyków obawy są uzasadnione, ponieważ one bardzo szybko prowadzą do zmian fizycznych i psychicznym, nieodwracalnych. Widać jednak, także po USA, że lepiej leczyć niż karać. Potraktujmy ludzi uzależnionych najpierw jako chorych. W Szwajcarii mają taki program, gdzie uzależniony zgłasza się do specjalnego punktu, zostaje przebadany, dostaje dawkę, którą aplikuje sobie na miejscu i idzie do domu. Jakie korzyści. Narkoman trafia pod opiekę lekarską, można monitować stan jego choroby. Dawka jest czysta bez dodatków, możliwość infekcji zachorowań jest zminimalizowana. Narkotyk dostaje za darmo, i to nie problem, ponieważ narkotyki są bardzo tanie w produkcji – nie kradnie, nie prostytuuje się, nie demoluje domowego budżetu. Liczba przestęp spada. Uzależniony wypada z czarnego rynku, nie dostarcza kasy przestępcom, nie ma z nimi kontaktu, wychodzi z tego środowiska. Wraca do społeczeństwa. Osoba biorąca udział w programie zaczyna funkcjonować. Pracuje, prowadzi dom, dba o dzieci. Nie musi sobie zawracać głowy skąd wziąć kasę na nową działkę. No i jest możliwość podjęcia skuteczniejszych prób jego leczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka