Gość: behemot
IP: *.dynamic.chello.pl
09.01.15, 23:40
W uroczystość, święto Trzech Króli w południe udałem się na Mały Rynek. Beton przykryty pierzynką śniegu, drzewa bez listowia a pomiędzy nimi balony białych lamp, do tego zero samochodów, ławek czy stolików....ale urzekła mnie przestrzeń w sumie wielka jak na centrum niewielkiego miasta. Proporcjonalna do otaczającej ją zabudowy. No wszystko widać, każdą pierzeję placu. Jest dobrze i tak trzymać. Auta co najwyżej trzydziestką, majestatycznie, mogą se przejechać przez Betonplatz (już kupiłem tę nazwę) salutując Frau Zajączkowskiej przy Oppelnmuseum. Jeszcze nie widziałem tego betonu, bo skrywała go pierzynka śniegowa, ale dla miasta Opola symbolu betonu ( 6 cementowni przed wojną) dostarczanego np, na Mazury na budowę Wilczego Szańca i powojennego socjalistycznego betonu, to tworzywo wprost idealne. Co marglem mieli Mały Rynek wysypać? A co najbardziej martwi? Wokół placu puste lokale sklepowe, restauracyjne z kartkami w witrynach...sprzedam lub wynajmę. Podejrzewam, że ten ryneczek na wiosnę będzie wspaniałą cyrkonią ale i ona wymaga oprawy, by łącznie tworzyć klejnocik.