lalecznik-7
30.08.16, 19:04
Teoretycznie od 2015 mamy nowego prezydenta. Po to wybieramy człowieka w wyborach bezpośrednich, aby jego władzę uczynić niezależną od innych. Wszyscy jednak wiedzą, że podlega Wielkiemu Sortownikowi. Niezależność polityczna Dudy to taki oksymoron niczym rosyjska demokracja - istnieje tylko teoretycznie. Biedny Duda. Żonę o mało szlag nie trafił, zrobiła taki foch, że aż się portale plotkarskie zainteresowały. Nie wiem, czy jemu się wydawało, że jak wygra wybory, to przeciągnie na stronę PISu niezdecydowanych? Wyrwie niczym Kukiz część elektoratu PO? Może myślał, że jako wykształciuch z doktoratem, z żoną z domu Kornhauser, przekonana przynajmniej tą centrową część sceny politycznej do siebie. Jednak nim się zorientował, nadprezes zdążył podzielić naród na sort lepszy i gorszy. Kazał podpisać w nocy to i owo, natychmiast zaprzysiąść sędziów TK. W międzyczasie jego promotor z czasu studiów powiedział parę cierpkich słów. Rodzimy wydział prawa wyraził się niedwuznacznie o jego prawniczych umiejętnościach. Mosty spalone. Nie ma szans. Jedyna nadzieja na ponowną re-elekcję to twarde trzymianie się elektoratu prezesa. I włażenie mu w tyłek. Jednak Jarkowy blitzkrieg wyhamował. Rok 89 się nie powtórzył. Opozycja, słaba i podzielona mimo wszystko się trzyma. I jeszcze ten cholerny KOD. Znaczy się „kodomici” (to od sodomity – pisowate lubują się w genitalnych porównaniach). Pieniędzy starczyło ledwie na 500+ (i to nie wiadomo). To jednak przebój wyborczy Beaty. Duda miał na sztandarach cofnięcie wieku emerytalnego. Ten drugi z Solidarności zresztą też. Tyle, że to nie on rządzi kasą. I obietnica poszła się paść. No to trzeba wziąć na krzyk i fizyczne groźby. A do tego najlepiej nadają się faszyści z Odebrało Nam Rozum. I kibole. Podczas ostatniego przemówienia okazało się też, jak mizerna jest jego wiedza historyczna. Ciekawe jak się teraz czują ci bardziej umiarkowani wyborcy Dudy. No, ale tak to jest jak się głosuje na kogoś bez własnego zaplecza politycznego, doświadczenia, politycznych umiejętności. Trzeba teraz tę żabę połknąć.
Patrząc na te jego polityczne wpadki, zastanawiam się, czy on rozumie, że jest w tej całej układance najsłabszym ogniwem. Pozornie bezpieczny, ponieważ prezes nie może go odwołać. Trudno też by wystawił innego kandydata w kolejnych wyborach. Ale to są wybory bezpośrednie. Tak zwany głos suwerena. Tu Jarek nie pomoże, a potencjalnie zaszkodzi. Głosy jedynie lepszego sorta mogą tym razem już nie wystarczyć. Sporo będzie zależało od kontrkandydata. Jak pojawi się taki przeciwnik jak Tusk czy Frasyniuk, to pa pa. I sądzę, że zamrożony etat na UJ nie wystarczy. A jeszcze i Trybunał Stanu może się przytrafić.