Gość: Łopolanin
IP: *.airnet.opole.pl
08.05.05, 23:49
Zaraz, zaraz, jeśli dobrze zrozumiałem ta pani miała już tą lampę wcześniej
ale nie zadzwoniła do Zeptera przed przywiezieniem chorej osoby do domu tylko
już po. "Myślałam, że to dla nich żaden poblem" rzucić wszystko i przybiec do
mnie poskładać lampę. Myślę, że ta pani wykazała się brakiem wyobraźni.
Niestety pracownicy Zeptera też się nie popisali, rozumiem, że ta pani
wyprowadziła ich z równowagi ale cała sztuka na tym polega, żeby się nie dać.