Gość: jolka
IP: *.centrum.punkt.pl / *.centrum.punkt.pl
31.07.05, 14:21
Komisja do prokuratury: Cimoszewicz zataił
Włodzimierz Cimoszewicz przesłuchiwany przez komisję śledczą ds. Orlenu
Fot. Wojciech Olkuśnik
ZOBACZ TAKŻE
• Publicyści o przesłuchaniu Cimoszewicza przed komisją śledczą (30-07-05,
21:11)
• Wyjście Cimoszewicza (11-07-05, 01:00)
• Prawnicy komentują spór Cimoszewicza z komisją (11-07-05, 00:00)
• Co miał Cimoszewicz do Orlenu - analiza (11-07-05, 00:00)
SERWISY
¤ Sprawa Orlenu
SONDAŻ
Kto jest bardziej przekonujący podczas dzisiejszego przesłuchania?
komisja
Cimoszewicz
IAR 30-07-2005, ostatnia aktualizacja 31-07-2005 00:05
Zeznający w sobotę przed komisją śledczą ds. Orlenu Włodzimierz Cimoszewicz
powiedział, że popełnił nieświadomy błąd, gdy wypełniając oświadczenie
majątkowe w kwietniu 2002 roku nie podał w nim stanu majątku za poprzedni
rok, lecz stan na dzień wypełniania oświadczenia..
Włodzimierz Cimoszewicz zeznał przed komisją śledczą, że jako premier nie
wiedział o dominującej pozycji spółki J&S na polskim rynku paliwowym.
Powiedział, że nie interesował się kontraktami podpisywanymi przez tę firmę
handlującą rosyjską ropą.
Cimoszewicz powiedział, że popełnił nieświadomy błąd, gdy wypełniając
oświadczenie majątkowe w kwietniu 2002 roku nie podał w nim stanu majątku za
poprzedni rok, lecz stan na dzień wypełniania oświadczenia. Cimoszewicz
powiedział, że nie uwzględnił akcji omyłkowo, gdyż sprzedał je już wcześniej,
na początku stycznia 2002 roku. Kwota sprzedaży wyniosła około 750 tysięcy
złotych.
Cimoszewicz przyznał również, że w oświadczeniu majątkowym składanym w
kwietniu 2002 rok nie uwzględnił pieniędzy ze sprzedaży tych akcji.
Tłumaczył, że zrobił tak, gdyż akcje kupił wprawdzie on, ale zrobił to na
prośbę córki i w większości za jej pieniądze. Jak tłumaczy traktował je jako
własność córki dlatego nie uwzględnił zysku w swoim oświadczeniu majatkowym.
We wcześniejszym oświadczeniu złożonym w październiku 2001 roku marszałek
Sejmu posiadane akcje PKN Orlen zgłosił.
Roman Giertych zwrócił uwagę, że Cimoszewicz sprzedał akcję na miesiąc przed
zatrzymaniem byłego prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego w lutym 2002
roku. W tym czasie Urząd Ochrony Państwa planował postawienie Modrzejewskiemu
zarzutów związanych z kierowaniem spółką. Cimoszewicz odparł, że termin
sprzedaży przez niego akcji i zatrzymania prezesa PKN Orlen nie mają ze sobą
nic wspólnego. Dodał, że musiał sprzedać akcje ze względu na objęcie w
październiku 2001 roku stanowiska ministra spraw zagranicznych, a fakt
piastowania tej funkcji nie miał wpływu na termin sprzedaży akcji po
atrakcyjnym kursie. Cimoszewicz powiedział, że od czasu zostania szefem MSZ
zwlekał ze sprzedażą blisko 3 miesiące ze względu na słaby kurs akcji PKN
Orlen.
Komisja podjęła decyzję o przesłaniu do prokuratora generalnego wniosku o
podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez Włodzimierza Cimoszewicza
polegającego na nieprzedstawieniu w oświadczeniu majątkowym akcji PKN Orlen.
Złamanie ustawy antykorupcyjnej?
Cimoszewicz zeznał przed orlenowską komisją śledczą, że w 1997 roku był
współzałożycielem spółki BMC. Razem z nim założyli ją członkowie jego rządu
po przegranych przez lewicę wyborach.
Cimoszewicz dodał, że zrezygnował w udziału w spółce gdy został ministrem w
rządzie Leszka Millera, nie pamięta jednak dokładnie kiedy. Pytany przez
Zbigniewa Wassermanna marszałek sejmu nie wykluczył, że przez krótki czas,
jak powiedział dzień czy dwa, mógł łączyć funkcję ministra z funkcją w spółce.
Marszałek sejmu kwestionował związek pytań o tę spółkę z zakresem prac
komisji, podkreślał, że była to firma doradcza. Zbigniew Wassermann
podkreślił że komisja dysponuje dokumentami mającymi świadczyć, że spółka
miała pośredniczyć w sprzedaży oleju napędowego dla maszyn górniczych.
Oświadczenie: komisja jest stronnicza
W oświadczeniu, które rozpoczęło dzisiejsze przesłuchanie, Cimoszewicz
zarzucił komisji stronniczość, niereprezentatywność i nadużywanie
komptetencji. Zdaniem marszałka Sejmu, prezydium Sejmu - nakazując mu
stawienie się przed komisją - uciekło od swojej odpowiedzialności.
Cimoszewicz powiedział, że czuje się jako pierwszy niesprawiedliwie
pozbawiony prawa do składania wniosków o wykluczenie członków komisji PKN
Orlen. Dodał, że prezydium sejmu i komisja nie zdała testu na bezstronność.
Marszałek Sejmu zaznaczył, że rezygnuje z ponowienia swoich wnioskow, gdyż -
jak powiedział - znając styl pracy komisji nie przyniosłyby one zamierzonego
skutku. Obszerne oświadczenie Cimoszewicza bezskutecznie próbował przerwać
przewodniczący komisji Andrzej Aumiller.
Podczas wystąpienia marszałek Sejmu często pouczał posłów. Powiedział, że w
przeciwieństwie do komisji on sam szanuje prawo, czego dowodem jest stawienie
się dziś na przesłuchanie. Marszałek powtarzał wielokrotnie, że nie ma jednak
komisji wiele do powiedzenia, nie miał nic do czynienia ze sprawą zatrzymania
byłego prezesa PKN Orlen
Andrzeja Modrzejewskiego w lutym 2002 roku. Dodał, że zatrzymaniu go przez
UOP dowiedział się z mediów.
Zaznaczył, że nie ma również nic do powiedzenia na temat tego, czy kontraktom
paliwowym towarzyszyły prowizje. Dodał, że jako premier w latach 1996-97
sporadycznie miał do czynienia ze sprawami paliwowymi. Uznał bowiem w tym
względzie kompetencje swoich ministrów.
Marszałek Sejmu wypowiadał się także w sprawie pożyczki i zakupionych przez
niego akcji PKN Orlen. Powiedział, że kupił je w lipcu 2000 roku w ofercie
publicznej, tak jak inni obywatele. Dwie trzecie akcji nabył z pieniędzy
córki. Powiedział, że córka i zięć faktycznie byli ich właścicielami.
Cimoszewicz zagroził procesem karnym członkom komisji orlenowskiej, którzy
sugerowaliby jego związki z decyzją o odsunięcie przedsiębiorstwa CIECH od
handlu rosyjską ropą. W latach 90-tych firmę zastąpiła spółka J&S, jeden z
głównych bohaterów prac komisji. Cimoszewicz, który w latach 90-tych pełnił
stanowisko premiera, twierdzi, że z tą operacją nie ma nic wspólnego.
Według marszałka Sejmu, uszczuplony skład przesłuchującej go komisji nie jest
reprezentatywny dla Sejmu, co będzie miało przełożenie na wartość prawną
raportu z jej prac.
Cimoszewicz pytany o kwestie polityki energetycznej kraju, a także stosunki z
Rosją w kontekście ewentualnych transakcji paliwowych, mówił kilka razy, że
może się na te tematy wypowiedzieć jedynie po zwolnieniu z obowiązku
zachowania tajemnicy państwowej i w trybie tajnym. Po godz. 16 więc
posiedzenie utajniono.
Według marszałka Sejmu, uszczuplony skład przesłuchującej go komisji nie jest
reprezentatywny dla Sejmu, co będzie miało przełożenie na wartość prawną
raportu z jej prac.
Wydrukuj Wyślij znajomym Podyskutuj na forum
Wasze opinie (892) + DODAJ swoją opinię
------------------------------------------------------------------------------
--
• Cimoszewicz kontra komisja: runda druga t324911, 30.07.2005 09:16
Okazuje sie ze mial co ukrywac
wszystkie opinie na forum »
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść
wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające
wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą
ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Więcej informacji.
Więcej wiadomości