Gość: ag IP: *.atol.com.pl 13.04.07, 18:40 czy wy /my/ wiecie ile on ma lat, jego mysleniu nie ma się co dziwić Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: MIeszaniec Książka prof. Marka IP: 217.173.202.* 13.04.07, 18:44 Jeśli jutro dopiero będzie pełny tekst p. Bereszyńskiego, to trudno dzisiaj się do nie odnosić. Poza tym, należałoby przeczytać książkę prof. Marka. Trudno bowiem odnosić się do czegoś co zna się tylko z okrojonej polemiki. Warto jednakże odnotować fakt, że pan Bereszyński, wrósł na trwałe w pejzaż opolskiego dodatku "GW". Bereszyński pisze ciekawe teksty o dawnej historii regionu, w których widać fachowość i pracę ze źródłami. Dziwne to jednak. OSPN zdaje się nie lubi "Wyborczej". Jak to tym naprawdę jest? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: X Re: Książka prof. Marka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.07, 20:21 do Mieszańca: drogi OSPN i pana B. chyba w ostatnim czasie się rozeszły, niekoniecznie na tle stosunku do "Wyborczej". Ostatnie oświadczenie OSPN (ze stycznia br.) zostało podpisane tylko przez trzy osoby, bez pana B. W późniejszej polemice na łamach GW pan B. wyraźnie zdystansował się od stanowiska kolegów z OSPN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MIeszaniec Re: Książka prof. Marka IP: 217.173.202.* 13.04.07, 20:34 Tak też po cichu podejrzewałem. Przyznaję, że opinię na temat stosunku członków OSPNu do Wyborczej powziąłem bynajmniej nie na podstawie słów Bereszyńskiego. Nie sądzę bowiem, żeby Z. B. jednocześnie pisał do "Wyborczej" i uważał ten tytuł za diabła wcielonego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanys177 Książka prof. Marka pełna stereotypów i przekłamań IP: *.pools.arcor-ip.net 13.04.07, 18:44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanys177 Książka prof. Marka pełna stereotypów i przekłamań IP: *.pools.arcor-ip.net 13.04.07, 18:54 Kogo moga jeszcze zaskoczyc wynurzenia p. prof. Marka. Przeciez on zawsze w swoich opiniach byl daleki od realiów i po prostu nie przyjmowal do wiadomosci faktów stawiajacych pod znakiem zapytania jego PRL-owsko- nacjonalistyczne dogmaty. Jeszcze w roku 1990 mniejszosc niemiecka na Opolszczyznie byla dla niego widmem. Prof. Marek zyje w imaginowanym swiecie, a jego nienawisc wobec wszystkiego co niemieckie jest po prostu patologiczna. Szkoda slów, Hopfen und Malz verloren! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Recenzja ma stereotypów więcej IP: *.chello.pl 13.04.07, 20:47 To pierwsza od ielu lat książka przedstawijąca rzeczy jakimi są i być powinny. To ciekawe że pełne zakłamania lecz proniemieckie prawdy wygłaszane w ksiązkach Banik (o Lewinie Brzeskim), Honki (o Choruli) i inne (nie będę robić reklamy tej proniemieckiej bandzie) nie budzą żadnych zastrzeń. A jest ich sporo bo dziś wydać można każdą bzdurę aby tylko mieć pieniądze a MN ma i z tego korzysta. Dziś ukazują się tłumaczenia nazistowskich wydań (czasami z małymi dodatkami) i są traktowane jako prawda objawiona (nawet w Przewodniku po Opolu wznowionym przez Wojewódzką Bibliotekę z Piastowskiej powiela się bzdurne teksty o niemieckim plemieniu Silingów z którego jakoby maja się wywodzić Ślązacy!). Jak to możliwe w miescie które ma podobno liczacy się Uniwersytet? (To pytanie retoryczne bowiem ja wiem gdzie tam siedzą szwaby i czym się zajmują). Tak więc nowe publikacje są w większości żywcem przepisane z podręcznika młodego rewizjonisty-nazisty i one nie rażą bo takie NTO jest w rękach niemickich. Prawda jest taka że u Niemców od dawna był duży szacunek dla słowa drukowanego a jak wiadomo papier wszystko wytrzyma. W XIX wieku wręcz wielu niemieckich skrybów zajmowało się przepisywaniem starych dokumentów, przy okazji wprowadzjąc drobne poprawki na korzyść interesu i świadomości niemickiej. Oryginały dziwnym trafem poginęły. Inaczej w rzeczywistrości wyglądały czasy pruskie, inaczej Plebiscyt, inaczej wygladąły tutaj czsy hitlerowskie i czas wyzwolenia - to nie Rosjanie mordowali ale to oni byli mordowani przez tutejszy volkssturm podjudzany przez księży faszstów osadzonych na probostwach przez faszytę biskupa Bertrama. W Łambinowicach wystawiono pomnik zastrzelonym 100 SSmanom zlikwidowanym przez Gębarskiego a przemilcza się 100 tys. jeńców radzieckich. Ciagle też przedstawia się różnych "bohaterów niemieckich" tak jaby mnie Polaka któryś z tych szwabów cokolwiek obchodził. To są rodacy Nemców i niech oni o swych rodakach pamiętają. Zresztą o narodowaości się sądzi głownie po brzmieniu nazwiska a tu wszystkim je pisano po niemicku. Jak ktoś był mądrzejszy to oczywiście musiał być Niemcem - chociażby taki Kaluza. Wystarczy że doda mu się "ogonki" i mamy Polaka jak się patrzy bo cóż po niemiecku moze znaczyć słowo kałuża? Nic! I tak jest z wieloma sprawami - musiałbym pisać długo. Dodam tylko że recenzja GW jest stronnicza choćby dlatego że wypadąłoby napisać gdzie można kupiś ksiązkę Pana Marka (nie miałem czau być na promocji). I jeszcze jedno. Te słowa kieruję do Pana B. miej Pan trochę przyzwoitości i nie zachowuj sie Pan ciagle jak okopowy kartofel (no chyba ze czujesz się Pan Niemcem to przyznaj się do tego i przestań pisać po polsku - pamiętaj Pan że los dywersanta jest niepewny. Życzliwy jasio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do jasia plujacego Re: Recenzja ma stereotypów więcej IP: *.dip.t-dialin.net 13.04.07, 21:22 Jawohl,jasio! Du weisst am besten Bescheid über Schlesien! Du als Nachkomme ostpolnisch-ukrainischer Zuwanderer! Was kannst Du außer Beleidigungen!?? Kennst Du auch andere Wörter außer "szwaben".??? W Lambinowicach (Lamsdorf) twoi krewni mordowali dzieci, kobiety i starcow! Przestan conajmniej te ofiary opluwac, bo mieszkasz w ich domu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Recenzja ma stereotypów więcej IP: *.chello.pl 13.04.07, 22:59 A niby dlaczego bydło niemieckie miało być pod ochroną? Nie rób drugiemu co tobie nie miłe! Należało o tym pamiętać, siedzieć w hajmacie i nie wyciągać łap po cudze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) do "verfluchte scwabisce scheiss" IP: *.adsl.inetia.pl 14.04.07, 12:50 facet, po prostu śmierdzisz!!! jak będziemy używać twoich gebelsowskich argumentów, to powiem, ze twoi przodkowie mordolowali w Auschwić, na Majdanku, mordowali i gwałcili polskie kobiety w Warszawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MIeszaniec Jednak do jednego się odniosę .... IP: 217.173.202.* 13.04.07, 20:17 Dr Bereszyński pisze: "Adresatem oskarżeń formułowanych przez prof. Marka są w szczególności członkowie mniejszości niemieckiej, postrzegani przez niego jako narodowi neofici, zapierający się swoich rzeczywistych korzeni etnicznych. Zakładanie z góry, że większość ludzi deklarujących się jako niemieccy mieszkańcy Opolszczyzny kieruje się ekonomicznym wyrachowaniem, a nie autentycznym przekonaniem, a także konsekwencją doświadczeń rodzinnych i osobistych jest po prostu krzywdzącym uogólnieniem." Zarówno prof.F. Marek, jak i dr Z. Bereszyński są historykami i żaden z nich nie prowadził badań socjologicznych. Żaden z panów nie jest w stanie potwierdzić takiej lub innej tezy w kwestii wyborów narodowościowych Ślązaków. Obydwaj piszą na zasadzie "tak mi się wydaje". Pytanie jak jest naprawdę pozostaje bez odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czy tak sie wydaje Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.04.07, 00:00 a moze prof. Franciszszszek to sam "jasssio"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: !!! Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.04.07, 02:54 Gość portalu: MIeszaniec napisał(a): > Żaden z panów nie jest w stanie potwierdzić takiej lub innej tezy w kwestii > wyborów narodowościowych Ślązaków. Obydwaj piszą na zasadzie "tak mi się > wydaje". Pytanie jak jest naprawdę pozostaje bez odpowiedzi. bez wdawania sie w szczegoly. Najlepszym przykladem jest plebiscyt na Slasku. Pomimo lezacych na lopatkach po przegranej wojnie Niemcach i intensywnej polskiej gospodarczej propagandzie (nie narodowej!!!sic!) wiekszosc mieszkancow Schlesien opowiedziala sie za Niemcami!!! Nawet w obliczu kleski Niemiec i zniszczonego Heimatu Slazacy do Polski nie chcieli!! Zufall?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.chello.pl 14.04.07, 10:01 No i dlatego należeli do NSDAP, HJ, SS itd. i dlatego też wyjechali do Niemic. To im się chwali. Gorzej z tymi z V kolumny, tych trzeba się pozbyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MIeszaniec Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: 217.173.202.* 14.04.07, 15:16 Masz rację, ale nie o to chodzi. Chodzi o motywacje wyborów narodowościowych współcześnie żyjących Ślązaków z Opolszczyzny. Weź pod uwagę, że po 1945 przeprowadzono weryfikację ludności miejscowej i całą ludność, którą uznano za niemiecką wysiedlono do Niemiec. Ponadto, w czasach gierkowskich handlowano Ślązakami za kredyty, co spowodowało dalszy odpływ ludzi o orientacji niemieckiej. Dalsza emigracja trwała i trwa nieprzerwanie. Rodzi się zatem pytanie o wybory narodowe nie ludności w/g stanu w 1921, tylko w/g stanu na rok 1990. Dr Bereszyński zamieścił w tekście takie zdanie (cytuję z pamięci) "prawdą jest, że MN jest w znacznym stopniu przedłużeniem mniejszości polskiej sprzed 1933". Coś w tym musi być. Mój kolega z wioski pod Kędzierzynem twierdzi, że MN jest rządzona przez ludzi, którzy sami, lub ich rodzice byli beneficjentami PRLu. Dalej nie wiem czy w tej kwestii ma rację prof. Marek. Dr Bereszyński w swojej opinii zdaje się sprawy nie przesądzać. Myślę, że najwięcej do powiedzenia miałaby pani dr. Danuta Berlińska, która prowadziła pewne badania i mogłaby formułować wnioski w tej kwestii. Obawiam się jednak, że nie zechce z powodów dla mnie dość oczywistych (po co znowu wywoływać temat). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MIeszaniec Odpowiadałem gościowi !!! z niemieckim IP IP: 217.173.202.* 14.04.07, 15:18 a nie polskiemu nacjonaliście jasiowi, wszechpolskiemu odpowiednikowi niemieckiego szowinisty podpisującego się oppelner-os. Odpowiedz Link Zgłoś
oskar44 Re: Odpowiadałem gościowi !!! .... szkoda 14.04.07, 22:15 Czy oppelner_os użył kiedykolwiek określenia "polskie bydło" ? jasio szafuje tego rodzaju określeniami bardzo swobodnie i nie spotyka się to z jakąkolwiek reakcją. Moderator też nie uznał za stosownie usunąć tego pięknosłowia z forum. Możnaby pomyśleć, ze jasio mówi to co inni myślą, ale wstydzą się tego głośno powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: X Re: Odpowiadałem gościowi !!! .... szkoda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.07, 22:23 Treść tego wątku jasno świadczy o tym, że nie wszyscy myślą tak jak jasio (o ile o jasiu można w ogóle powiedzieć, że myśli!). Większość poważnie myślących forumowiczów po prostu bojkotuje jasia, uważając - bardzo słusznie - że nie jest on dla nich godnym partnerem do dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arek do gościa x Re: Odpowiadałem gościowi !!! .... szkoda IP: *.atol.com.pl 17.04.07, 18:17 Masz całkowitą rację co do Jasia ale pani Monika (doktor sojolog) myśli innaczej a miałem ją za bardziej rozsądną ,ostatnie wpisy to przekładaniec Jasio i Monika na zmianę.Forumowicze powinni go ignorować a nie pisać mu wykłady z których i tak nic do niego nie dociera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.atol.com.pl 14.04.07, 22:39 Mieszańcu, skoro wywołałeś mnie do tablicy, to się wypowiem. Moje milczenie na forum spowodowane jest raczej przeświadczeniem, ze coraz rzadziej toczy sie tu rzeczowa dyskusja i szkoda czasu nie tylko na wypowiedzi, ale również na czytanie. Jednak zaglądam tu z obowiązku. Teraz odniosę się do paru argumentów. Po plebiscycie i utracie wschodniej części Górnego Śląska niemieccy badacze usiłowali odpowiedzieć na pytanie, dlaczego były tak niepomyślne z ich punktu widzenia wyniki plebscytu. Powszechnie przyjmowano tezę, ze Ślązacy (Schlonsacken) są chwiejni w swoich postawach narodowych. Nie była to trafna teza, chociaż została przejęta również przez polskich badaczy. W istocie po I wojnie światowej Ślązacy byli podzieleni na: Ślązaków-Polaków, Ślązaków-Niemców i Ślązaków. Ci ostatni nie byli chwiejni narodowo, tylko odpowiadali sobie na pytanie, w którym państwie będzie nam lepiej. Treść odpowiedzi mogła się zmieniać. Dlatego w okresie międzywojennym był wielki exodus rozczarowanych do Polski Ślązaków na niemiecką stronę, zapoczątkowany przez tych, którzy korzystali z prawa opcji. Działacze polscy w obawie przed represjami również masowo korzystali z prawa opcji, które obowiązywało do 1924 r. i przenosili się za kordon do woj. śląskiego i Wielkopolski, co znacznie osłabiło możliwości oddziaływania ruchu polskiego na Ślązaków. Nie ma racji Z. Bereszyński, pisząc: "To prawda, że dzisiejsza mniejszość niemiecka na Opolszczyźnie stanowi w dużej mierze prostą kontynuację przedwojennej mniejszości polskiej w Niemczech". Nie znam przypadku, a prześledziłam biogramy "Ludzi spod znaku rodła", aby działacz ZPwN dokonał konwersji i zmienił swoja identyfikacje narodową, nawet, jeśli 5 lat spędził w cięzkich stalinowskich więzieniach i obozie w Potulicach, a wcześniej kilka lat spędził w niemieckim kazecie (jak np. pierwszy starosta kozielski F. Ciupka). Wyjazd do Niemiec na stałe (np. Zmarzłego) był dramatem i nie oznaczał zmiany identyfikacji, tylko był rezultatem przymusu sytuacyjnego. Przeczytałam wszystkie numery organu ZPwN "Nowin Codziennych". W świetle tej lektury mogę stwierdzić, że przez cały okres międzywojenny dokonywała się samogermanizacja, jak to wówczas określano. Działacze polscy swoimi publikacjami usiłowali się jej przeciwstawiać. Jednak wraz z upływem lat ich wpływ na ludność, która posługiwała się gwarą śląską był coraz mniejszy, o czym wielokrotnie pisano. O ile w demokratycznych wyborach lista polska uzyskiwała ok. 30 tys. głosów, to w 1938 r. konsul polski oceniał liczbę Polaków w rejencji opolskiej na 15 500 osób, chociaż w świetle spisu powszechnego z 1925 r. 480 tys. podało Muttersprache: Polnisch. Zarówno Wasylewski, jak i Wiktor w swoich reportażach z rejencji opolskiej pisali w latach 30. o powszechnej identyfikacji z Niemcami młodzieży śląskiej. Wbrew temu, co pisze tutaj Jasio starsze pokolenie z reguły zachowywało dystans do NSDAP i jak wykazał Targ, w gminach zamieszkanych przez Ślązaków z trudem powstawały koła partii nazistowskiej (podobnie jak w czasach PRL w woj. opolskim był obok nowosądeckiego najniższy współczynnik upartyjnienia). Powodem dystansu do nazizmu (a potem komunizmu) była głęboka religijność Ślązaków. Mniejszość niemiecką organizowały roczniki z lat 20. - tzn. ówczesna młodzież, dla której polskość nie była atrakcyjna, a braterstwo broni w czasie wojny pogłebiło u nich identyfikację z Niemcami. Oczywiście, kiedy mamy do czynienia z masowym ruchem, jak w przypadku TSKN, to akces do niego zgłaszają również ci, którzy nie mają silnej identyfikacji z Niemcami i upatrują w przynalezności do mniejszości sznase życiowe dla siebie lub rodziny. Podobnie jak do partii politycznych wstępują niekoniecznie ci, którzy podzielają ideologię danej partii. Weryfikacja narodowościowa nie była i nie mogła być narzędziem oddzielającym polskich Ślązaków od niemieckich. W archiwum można znaleźć dokumenty, świadczące, że Ślązacy nie chcieli przed komisją wykrztusić, że są Polakami nawet za cenę wysiedenia. Uparcie mówili, ze są Ślązakami (podobnie było na Mazurach). Jeszcze dzisiaj starsi respondenci mówią: "my byli takimi Polakmi z przypisu". Wielu niemieckich Ślązaków ukryło swoja identyfikację, zadeklarowali, że są Polakami, powiedzieli po polsku "Ojcze nasz" (i nierzadko było to wystarczające), bo chcieli pozostać w Heimacie. Podobnie bycie beneficjentem PRL nie musiało oznaczać identyfikacji z Polakami, tylko było przejawem swoistego pragamtyzmu. Jak to określił wysłannik ministra BP - przynależność partyjna jest dla nich tarczą ochronną. Nie zgadzam się też ze stwierdzeniem pana Bereszyńskiego o zmianie orientacji narodowej. Wielu Ślązaków poddało się weryfikacji, bo "chcieli zobaczyć jak to będzie przy Polsce". III Rzesza była zniszczona zarówno w wymiarze materialnym, jak i moralnym, pisano o Niemcach jako o narodzie zbrodniarzy itp. Po roku Ślązacy już wiedzieli, jak to określił jeden z respondentów, że "my wpadli jak śliwka w kompot". Po prostu doświadczenia pierwszych lat powojennych sprawiły, że nie można było ich pozyskać, że większość z nich nie widziała powodu, żeby identyfikować się z Polakami, a raczej wręcz przeciwnie - komunistyczna Polska ich od tego odstręczała. Dlatego w latach 80. respondent powiedział: Jo to jest niemiecki Ślązok, bo Polokiem to bych nie chcioł być". Ossowski już w 1945 r. zauważył, że w konfrontacji z Polakami dawni sąsiedzi Niemcy wydali się Ślązakom bliżsi kulturowo. Natomiast dla Ślązaków-Polaków, odobnie jak dla prof. Marka pojawienie się mniejszości niemieckiej było czymś, co obalało sens ich wcześniejszego zaangażowania w krzewienie polskości na Górnym Śląsku, dlatego mówili o zaprzaństwie, zmianie skóry etc. A przecież juz w 1956 r., na fali odwilży KW PZPR wyraził aprobatę dla powołania mniejszości niemieckiej w woj. opolskim, co zostało odrzucone przez centralę i potępione przez działaczy polskich. Po prostu Ślązacy byli już od XIX w. podzieleni, a ich stopień identyfikacji z Niemcami czy Polakami był niejednakowy. Jednak, jeśli ktoś mocno zaangażował się po którejs stronie, to raczej nie miał odwrotu, bo właśnie byłby uznany za zaprzańca. Na koniec: to nie działacze ZPwN chcieli powołać w 56 r. stowarzyszenie mniejszości niemieckiej, lecz ci, którzy prenumerowali "Arbeiterstimme". To czasopismo wydawane przez Niemców z Wałbrzycha miało najwięcej czytelników w woj. opolskim. Zdaję sobie sprawę, że wywołuję temat, bo ta odpowiedź, chociaż jest długa jak na standardy forum to telegraficzny skrót. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.atol.com.pl 15.04.07, 12:31 monika nie uważaj się za szarą emilencję ,a lepiej poczytaj sobie trochę mądrych książek zanim pod czyimś adresem napiszesz krytykę.Odpowiedz na proste pytanie skoro masz się za osobę o tak rozległej wiedzy to podaj gdzie można by przeczytać aby jedną twoją publikację ? jeśli takowa istnieje ,w co bardzo wątpię ,liczę że zdobędziesz się na odpowiedż. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.07, 13:02 Ty, Jacek, sam weź się za czytanie książek, to bedziesz wiedział, kto to jest Monika i jakie ma publikacje. Jesteś chyba jedynym gościem na tym forum, który jeszcze tego nie wie. Przeczytaj wcześniejsze posty Mieszańca, to cię trochę oświeci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do gościa jacek Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.atol.com.pl 15.04.07, 16:13 te gościu przed wejciem na forum nie bywam u wróżki więc nie wiem kim jest MONIKA ale jeżeli masz taką wiedzę to napisz ,a nie odsyłaj do nie swoich wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pjes powśinoga Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: 83.17.148.* 17.04.07, 12:46 Śćić sóm`eśće zatracónym przibuyndóm? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: do Jacka.. IP: *.atol.com.pl 15.04.07, 21:25 Na jakiej podstawie piszesz, ze uważam sie za szarą eminencję. Zabronisz mi odpowiadać Mieszańcowi czy innym internautom? Zamieszczam ponizej wykaz wybranych publikacji, których łacznie mam ponad 100. Publikacje zwarte: Mniejszość niemiecka na Śląsku Opolskim w poszukiwaniu tożsamości. Opole Wydaw. Instytut Śląski Sp. z o.o. 2000, s. 417, mapy, wykr., tab., bibliogr., aneks fot. – 60 s. (publikacja sfinansowana przez KBN) Danuta Berlińska, Lech Nijakowski: Lobbing na rzecz polskich regionów w Brukseli. Przygotowanie do aktywnego członkostwa w Unii Europejskiej, s. 178, Opole 2001 (publikacja sfinansowana przez UE) Inni swoi. Studia z problematyki etnicznej. Pod red. Danuty Berlinskiej i Krzysztofa Frysztackiego. Opole: Wydawnictwo Instytut Śląski Sp. z o.o. 1999 – 212 s.: ilustr. , sum., bibliogr. Województwo opolskie 1999. Wstępna diagnoza wybranych dziedzin. Pod red. Danuty Berlińskiej. Opole Wydaw. Instytut Śląski Sp. z o.o. 1999 - s 176. Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego Artykuły Uwagi o koncepcjach teoretycznych i założeniach metodologicznych badań oraz Narodowo-etniczne stosunki miedzygrupowe na Ślasku Opolskim: ciągłość i zmiana, w: ed. Krzysztof Frysztacki, Polacy, Ślązacy, Niemcy. Studia socio-kulturowych stosunków na Śląsku Opolskim, Universitas Kraków 1998; pp. 17-33; pp. 33-75. (publikacja sfinansowana przez KBN). Symbole trudnej historii Śląska Opolskiego w: Wokół niemieckiego dziedzictwa kulturowego na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Praca zbiorowa, ed. Zbigniew Mazur, Poznań 1997, pp 341-368. Między Polską a Niemcami. Dynamika identyfikacji narodowych Ślązaków. W: Inni swoi. Studia z problematyki etnicznej. Pod red. Danuty Berlińskiej i Krzysztofa Frysztackiego. Opole: Wydawnictwo Instytut Śląski Sp. z o.o. 1999, s.161-177. Stary i nowy obraz Niemca w Polsce oraz Mniejszość niemiecka w Polsce. W: Polacy i Niemcy na drodze do partnerskiego sąsiedztwa. Próba bilansu dziesięciolecia 1989-1998. Pod red. Dietera Bingena i Krzysztofa Malinowskiego, Instytut Zachodni Poznań 2000, s. 27-48; 445-462 Niemieckie dziedzictwo kulturowe jako element rekonstrukcji tożsamości mniejszości niemieckiej na Śląsku Opolskim. W: Wspólne dziedzictwo? Z badań nad stosunkiem do spuścizny kulturowej na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Pod red. Zbigniewa Mazura, Instytut Zachodni, Poznań 2000. Społeczna ocena reformy samorządowej, „Śląsk Opolski”, Opole 2001 R.11. nr spec.”Społeczne i demograficzne aspekty wdrażania reform na przykładzie Śląska”, s. 85-96 Życie Emila Szramka jako inspiracja jego socjologii narodu, w: Danuta Kisielewicz i Lech Rubisz [red.] Śląsk W myśli politycznej i działalności Polaków i Niemców, Opole 2001, s. 151-160. Przezwyciężanie napięć i konfliktów na tle etnicznym w województwie opolskim, w: Biuletyn 1/2001 pt. Tolerancja, przeciwdziałanie rasizmowi i ksenofobii. Wyzwania jednoczącej się Europy, Ośrodek Informacji Rady Europy – Centrum Europejskie Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2001, s. 95-108. Społeczno-polityczne uwarunkowania powstania ruchu mniejszości niemieckiej na Śląsku Opolskim; w: Problemy narodowościowe Europy Środkowo-Wschodniej w XIX i XX w. Księga pamiątkowa dla Profesora Przemysława Hausera, red. Antoni Czubinski, Piotr Okulewicz, Tomasz Schramm, Wydawnictwo Naukowe UAM 2002. s. 655-670. The Significance of the Polish-German Treaty for the Polish-German Relations in Poland. In: The Polish Foreign Affairs Digest; Vol. 1 (2) Warsaw 2002; (pp. 158- 169). Identitaet und nationale Identifikation der Schlesier in der Region Oppeln nach 1989. W: Kai Struve and Phillipp Ther (Hg), Die Grenzen der Nationen. Identitaetenwandeln in Oberschlesien in der Neuzeit, Marburg 2002, pp.275-308. Symbole einer schwierigen Geschichte im Oppelner Schlesien, Zbigniew Mazur (Hg.): Das deutsche Kulturerbe in den polnischen West- und Nordgebieten ( Studien der Forschungsstelle Ostmitteleuropa an der Universität Dortmund; Bd. 34), Wiesbaden: Harrassowitz 2003, s. 161-183. Regionalne grupy interesu jako czynnik erozji państwa narodowego w kontekście integracji europejskiej, w: Grupy interesu. Teorie i działanie, red. Z. Machelski, L. Rubisz, Toruń 2003, s. 271-287. Mniejszość niemiecka w Polsce, w: Polacy i Niemcy. Sąsiedztwo z dystansu, red. Anna Wolf Powęska i Dieter Bingen, Poznań 2004, s. 190-220. Die Deutsche Minderheit In Polen, w: Anna Wolff-Powęska, Dieter Bingen (Hg), Nachbarn auf Distanz. Polen und Deutsche 1998-2004, Harrasowitz Verlag Wiesbaden 2005. Dlaczego Ślązacy są nieuznawaną mniejszością etniczną/narodową w Polsce, w: K. Frysztacki, M. Korzeniowski (red.), Wokół sposobów życia, kwestii społecznych i wzorów ich rozwiązywania, Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2005, s.175-189. Oswajanie wielokulturowości, w: D. Simonides (red.), Śląsk Opolski – dziedzictwo i współczesność, wyd. Oficyna Piastowska, Opole 2005, s. PIN- Instytut Śląski Jeśli ta lista Cie nie satysfakcjonuje, to zamieszczę kolejne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Jak merytorycznie to merytorycznie... IP: *.chello.pl 15.04.07, 16:07 Żeby nie było że jestem mało merytoryczny: Zacznijmy od wiele wyjaśniającego tytułu "Polski Ślązak oskarża fałszywie". Już ten tytuł pozwala się domyślać że Pan B. autor recenzji stawia się w pozycji „niemieckiego Slązaka” który jak przystało na szlachetnego Niemca odpowiada samą i jedyną niemiecką prawdą której fundamenty założyli Bismarck z hakatystami a utrwaliła niemiecka nauka podczas swojego apogeum z czasów Adolfa H. Już w tym momencie dalsze analizy można by sobie darować ale Pan B., okopowy kartofel zarażony brunatną zgnilizną antykomunizmu udałby tym razem Greka i co najwyżej odczuł samozadowolenie z tego powodu, że jego poglądy na państwo i naród nie są zapóźnione tak jak poglądy prof. Marka i w pełni odpowiadają kapitalizmowi w stadium globalizacji. Przyjmując obecny sposób interpretacji faktów z przeszłości mógłbym powiedzieć że partia którą Pan reprezentuje lub sympatyzuje zleciła Panu nagonkę lecz ja nie wierzę w takie rzeczy i znając już Pana poglądy wiem że owa recenzja wynika ze zwykłej zawiści (że komuś coś wydali) i zwierzęco prymitywnego antykomunizmu posuniętego tak daleko że jestes Pan gotów sprzymierzyć się nawet z niemieckimi rewizjonistami i śląskimi RAŚistami. Nie jest to nic nowego bo jak powszechnie wiadomo w 1939 polskie władze sanacyjne zwalniały z więzień przestępców pospolitych a zostawiały do dyspozycji niemieckiej, więźniów politycznych – można powiedzieć że jesteś Pan w tym względzie zapóźnionym tradycjonalistą. Tak więc po tych kilku zdaniach charakteryzujących mnie jednoznacznie jako polskiego ziemniaka przystępuję do dalszej analizy fałszywych stereotypów (obowiązujących u Niemcówo d zawsze) przedstawianych nam jako prawdy objawione przez pana B. (Cytaty będą krótkie więc dobrze mieć przed sobą oryginalny tekst Pana B.) „grożą większym skonfliktowaniem naszej wielokulturowej opolskiej społeczności” Dlaczego opolskiej? Cała polska społeczność jest wielokulturowa. Dzięki temu że Roman G. jest ministrem od niedawna, polska szkoła nie jest jeszcze calkiem zepsuta i my wiemy gdzie leżą Wyspy Brytyjskie oraz kto to Mozart a kto Szostakowicz. Nie ma tu żadnego niebezpieczeństwa konfliktu na tle kulturalnym. To co masz Pan zapewne na myśli, to konflikt między polską kulturą a niemieckim nacjonalizmem i przedstawiniem wszystkiego co dzieje się na Opolszczyźnie jako przejawu kultury niemieckiej. Tak naprwdę tu żadnej kultury niemieckiej tu nie ma – ci co mogli tworzyć niemiecką kulturę byli nazistami i jako tacy, obawiając się odpowiedzialności wyjechali po wojnie a tu są tylko niemieckie pieniądze. Po wsiach istnieją domy kultury niemieckiej serwujące spotkania przy piwie i dyskoteki które są tak samo niemieckie jak amerykańskie i rosyjskie. Nazwa Niemiecki Dom Kultury o niczym nie przesądza. Imprezy typu Dni Kultury Niemieckiej są organizowane polskimi rękami, często bez udziału nawet jednej osoby z MN. Cała kultura jest mikreńka i wystarcza raptem na kilka dni (kultura radziecka wystarczała na miesiąc). Nawet skrobanie jajek wielkanocnych przedstawia się jako przejaw kultury niemieckiej (śląskiej) a wystarczy pojechać do skansenu w Lublinie na Sławinku aby zobaczyć że malowanie jajek to typowo słowiańska tradycja, istniejąca w całej Polsce a nie tylko na Śląsku. Podobne przykłady można mnożyć. Jest to przykład niemieckich nadużyć propagandowych przemilczających że istniejące pewne odrębności kultury regionu ślaskiego to efekt prześladowań germanizacyjnych Ślązaków w wyniku których nastąpiło przesunięcie terminów imprez lub przesunięcie akcentów (np. wodzenie niedźwiedzia). Można by było oczywiście przymknąć na te propagandowe działania oko ale jest to ewidentne pomniejszanie polskiej kultury i wcinanie się w nie swoje sprawy (objaw rewizjonizmu i separatyzmu). Dzięki błogosławionym postanowieniom konferencji w Poczdamie nie ma czegoś takiego jak wielokulturowość w znaczeniu propagowanym przez MN – jest polska kultura i niemieckie chciejstwo wynikające z bezideowej pazerności co niektórych autochtonów i ekspansywnej polityki państwa niemieckiego (wbrew temu co oficjalnie utrzymuje). „krzywdzi oceną tysiące ludzi dla których wybór narodowości jest sprawą autentycznego przekonania” To autentyczne przekonanie wynika niestety z zacofania intelektualnego i nieznajomości historii członków MN. Cała wiedza przeciętnego członka MN ogranicza się zwykle do czegoś co bym nazwał elementarzem młodego rewizjonisty niemieckiego – same stereotypy wybielające działania niemieckie połączone z przywielejem pracy za połowę stawki rasowego Niemca z podtekstem że gdyby byli prawdziwymi Niemcami toby zarabiali tak jak Niemcy. „u źródeł zmiany orientacji narodowej Ślazków legły doświadczenia ostatnich miesięcy wojny a także okresu powojennego” No i to był okres kiedy należało podjąć decyzję i jeśli komuś tak było tęskno za Niemcami mógł wtedy wyjechać. Ba, nawet władze polskie dość usilnie do tego namiawiały ale autochtoni usilnie szukali korzeni polskich, często przyprowadzając babcie 80-letnie mówiące po polsku na dowód że są Polakami. Panie B. poczucie narodowości to nie biznes który się zwija i przenosi do innego kraju kiedy się nie opłaca a tak właśnie poczucie narodowości traktują cwani przywódcy MN i RAŚ. Jeśli tak zwanym Niemcom było tu źle to mogli przecież wyjechać do NRD, państwa jak najbrdziej uporządkowanego i niemieckiego w kulturze oraz tradycji. Chodziło jednak nie o niemieckość lecz o ekonomię. O to chodzi i dziś, cokolwiek by nie mówiono w celach propagandowych. „było postępujące dystansownie się Ślązaków od Polskości” Panie B. prawda jest taka że germanizacja prowadzona w czasach Adolfa H. była bardzo skuteczna. Tych których znano z postawy propolskiej wysyłano do obozów, na front wschodni i obdarzano tym podobnymi przywilejami. Ci co zostali, pozostali głównie dlatego że szkoda im było opuszczać majątek, często powiększony przez ziemię oddawaną rodzinie przez uciekających jawnych hitlerowców. Po wojnie było ciężko a w Niemczech była pomoc USA w ramach walki z komuną. Listy z marnymi 10 markami (jeszcze teraz niektórzy dostają 10 euro w liście, co jest śmieszne) sprzedawanymi na czarno pozwalały znacznie poprawić sobie finanse. Budziły tęsknotę i żal że się zostało a można było mieć taki dobrobyt! To te marki, paczki i opowieści o dobrobycie najbardziej odsuwały od Polski. Kościół, z tego samego powodu, też chciał dostawać na tacę w markach wiec szybko zorganizowano msze w „języku serca” co jest kolejnym nadużyciem propagandowym nakierowanym na biznes. Kościół w germanizacji ma szczególne, często przemilaczane zasługi. Już biskupi wrocławscy w księstwie nyskim nie cofali się przed niczym aby tylko propagować j. niemiecki. „prawdziwą bolączką jest fakt wyobcowania politycznego rodzimej ludności” Panie B. gdzie Pan widzisz to wyobcowanie? Nie sprawdzałem tego dokładnie, ale w każdym samorządzie są przedstwiciele RAŚ albo MN. Część ich przedstawicieli jako Polacy, z braku miejsca u swoich, wcina się do polskich partii mających największe szanse na zwycięstwo i tam zachowują się jak chorągiewki, raz są mniejszością a raz partykularnymi działaczami partyjnymi. Prawdziwą tragedią jest to że autochtoni ciągle liczą na pieniądze z zagranicy i patrzą w przyszłość na zasadzie „moja chata z kraja”. Niemcy sztucznie podtrzymują te postawy ciągle utrzymując zamkniętą granicę dla osób bez paszportu niemieckiego. To właśnie polityka niemiecka i propaganda jątrzy i podtrzymuje separatyzm – nikt inny. „Prof. Marek przeciwstawia ... się tradycjom zwiazanym z Solidarnością i środowiskami opozycyjnymi”. To jest dopiero idealizacja! Panie B. pofatygowałem się i przeczytałem „Tygodnik Solidarność Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Jak merytorycznie to merytorycznie... IP: *.atol.com.pl 16.04.07, 12:13 Jasiu, zgadzam się z Toba, ze nie jest dobrze, jeśli w tytule mamy wartościujacą tezę, chociaż nie oznacza to automatycznie, ze autor przyjmuje pozycję niemieckiego Ślązaka. Sam zresztą nie stronisz od wartościujących określeń typu "zarażony brunatną zgnilizną antykomunizmu" czy "zwierzęcym antykomunizmem". Nie dla każdego antykomunizm jest zgnilizną w dodatku brunatną, a dla większości ludzi w kulturze zachodnioeuropejskiej antykomunizm jest przejawem odrzucenia antynorm i potępenia masowych zbrodni popełnianych pod znakiem sierpa i młota. Następnie zamieszczasz insunuacje, z którymi trudno dyskutować (o gotowości sprzymierzania się z rewizjonistami czy RAŚ). Przy czym nie rozumiem twojej niechęci do RAŚ. O ile podzielam Twój pogląd, że trudno mówic o zagrożeniach dla wielokulturowosci, to powody sa całkiem inne. Dialog i wyrażenie obaw, własnych interpretacji nie stanowi zagrożenia, a przeciwnie jest warunkiem budowy wzajemnego zrozumienia. Trudno też mówić o Polsce jako o kraju wielokulturowym - należy to juz bowiem do historii, skoro mniejszości narodowe i etniczne stanowią zaledwie co najwyżej kilka procent. Nie podzielam też twojej oceny na temat uzdrowienia polskiej szkoły. Absolwenci z roku na rok sa gorzej przygotowani do studiów, mniej oczytani, nie kojarzący wielu symboli składajacych sie na kanon kultury polskiej, nie mówiąc juz o europejskiej. Nie masz też racji pisząc: "Tak naprawdę tu żadnej kultury niemieckiej tu nie > ma – ci co mogli tworzyć niemiecką kulturę byli nazistami i jako tacy, > obawiając się odpowiedzialności wyjechali po wojnie a tu są tylko niemieckie > pieniądze." Zdanie to dokonuje nieuprawnionej generalizacji. Mogę podać wiele przykładów przedwojennych twórców niemieckiej kultury, którzy byli przesladowani przez nazistów, a ich dzieła znalazły się na indeksie (np. Ostwind A. Scholtisa). Rzeczywiście niewielu niemickojęzycznych Ślązaków pozostało, a zwłaszcza wykształconych, bo cóż mogliby robić po wojnie, kiedy język niemiecki był zakazany? Dzisiaj, jak i w czasach PRL żywym przejawem niemieckiej kultury są pieśni Eichendorffa, które mozna bylo uslyszeć na weselach i nadal są śpiewane. Skoro przez 45 lat kultura niemiecka musiała być sprawą prywatną jednostki, bo nie było instytucjonalnego wsparcia dla jej kontynuacji, to dzisiaj Polacy intencjonalnie chcą przywrócić w przestrzeni publicznej elementy niemieckiego dziedzictwa. Tak dzieje się we Wrocławiu, Gdańsku, Zielonej Górze i naszym regionie. Sam stawiasz znak równości między kulturą niemiecką i śląską, podczas gdy kultura śląska jest specyficzna - rozwijała się pod wpływem trzech kultur (morawskiej, niemieckiej i polskiej). Spory czyje są elementy dziedzictwa kulturowego powszechnie występują na styku kultur. Przeczytaj przewodnik po Wilnie napisany przez Venclovę, to zobaczysz, że Radziwiłłowie to arystokracja litewska, a Mickiewicz był Mickieviciusem - litewskim poetą. Jasiu, niestety, ty również posługujesz się stereotypami i nie do przyjęcia jest Twoja teza - jak im tęskno za Niemcami, to mogli wyjechać. Również Polakom na Litwie czy w Zachodniej Ukrainie było tęskno za Polską, a jednak nie chcieli wyjechać i mieli prawo, aby pozostać w małej ojczyźnie i być sobą. Niestety, prawo to zarówno w PRL, jak i ZSRR nie było respektowane. Napisz w czym przejawia się pomniejszanie kutury poslkiej, która bezsprzecznie jest kulturą dominującą w regionie. Może masz na mysli pomniejszanie roli kultury polskiej w przeszłości? Od czasów przejścia pod panowanie pruskie, a w zasadzie również wcześniej, kultura polska nie była kulturą arystokracji czy mieszczaństwa i trudno mówić o jej wielkiej roli. Na Śląsku kultura niemiecka była kulturą dominującą, wspieraną przez państwo, a kultura polska funkcjonowała na marginesie, pozbawiona - poza okresem Wiosny Ludów - instytucjonalnego wsparcia (np. szkolnictwo). Jedyną instytucją, która umożliwiała kontynuację języka polskiego był Kościół, wydawano też w dwóch językach tzw. Amtsblatty - pisma zawierające obwieszczenia urzędowe. Nie masz racji pisząc o podstawach niemieckiej identyfikacji. W badaniach, również w czasach PRL, rejestrowaliśmy przejawy identyfikacji z Niemcami, dla której podstawą było przekonanie o podzielaniu z nimi wartości takich jak: praworządność, zamiłowanie do porządku, rzetelność, dobra organizacja pracy, szacunek dla zwykłych ludzi itp. "Język serca" jest bardzo prezyzyjnym określeniem. Językiem ojców bowiem był śląski wariant języka polskiego, a jezyk niemiecki był dla Ślązaków dobrem kulturowym, z którego zostali wydziedziczenie w rezultacie presji asymilacyjnej. Dlatego ubolewali, że stracili umiejętność posługiwania się tym językiem, chcieli się jego uczyć. (rzecz jasna nie wszyscy). Zgadzam się z tobą, że trudno mówić dzisiaj o szczególnym wyobcowaniu Ślazaków czy Niemców w regionie. Nie jest ono większe niż ludności polskiej. Niższa frekwencja w wyborach wynika z dużej skali migracji zarobkowej zagranicę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Jak merytorycznie to merytorycznie... IP: *.chello.pl 16.04.07, 16:02 Pani Moniko nie sposób pisząc w skrócie (w końcu mi nie płacą za wierszówkę) uwzględnić wszystkich możliwości zdarzeń i poglądów wystepujących w całej przeszlości i u kazdego cżłowieka z osobna. Liczy się większość. Dlatego posługuję się uogólnieniami podobnie zresztą jak Pan B. no i Pani. Wcale też nie ukrywam że piszę z punktu widzenia polskiego ziemniaka. Co do pana B. to już go przyuważyłem że negatywną recenzję wysmarował prof. Nicieji za książkę o Pałacach i zamkach kresowych. Mimo pozornej obiektywności widać było że Pan B. czepia się Nicieji za jego przeszłość a to nie ma nic do tematu. Swoje naegatywne recenzje umieścił w GW (gdzie mu zapewne zapłacili) ale prócz tego na forum GW, NTO a przypadkiem to stwierdziłem, też w kilku księgarniach internetowych gdzie książkę prof. oferowali. Uważam że było to bardzo nieładne tym bardziej że książka Nicieji jest całkiem udana a te drobne usterki nie są warte wspominania. Dla przykładu wspomnę o książce Chorula pana Honki o której nikt nie napisał recenzji a jest to taki gniot że w życiu nie czytałem czegoś głupszego - naprawe warto zrecenzować aby wybić Niemiaszkom takie inicjatywyz głowy. Jak się nie znaja to niech nie psują papieru. Dlaczego nie lubię RAŚ? to proste nie widzę róznicy w pogladach miedzy nimi a MN. Przypominam też że po Plebiscycie autonomiści proniemieccy zrezygnowali z autonomii na rzecz integralności z państwem niemickim. Teraz byłoby tak samo bo pojecia o rządzeniu to oni nie mają. Co do wielokulturowości - jeśli mówi Pani że nie ma u nas czegoś takiego to o czym pisze Pan B? Co do Polaków na Litwie i gdzie indziej to powim że moja prababcia zostawiła kamienicę w Wilnie przyjechała tu bez niczego do jednego lokatorskiego pokoju. Ci co tam zostali to Polacy tylko częściowo - oni muszą robić wszystko tak jak im państwo w którym mieszkają pozwala (proszę sobie wyobrazić np. wojnę i jakby to mogło wyglądać). O kulturze niemieckiej jak wyżej - jedna jaskółka wiosny nie czyni. Cóż mogliby robić? a chociażby tłumaczyć polskie teksty dla zkutych szwabów na zachodzie, może dziś by lepiej kumali. Nie czuję się źle przygotowanym - idzie mi całkiem dobrze. Ale fakt, że niektórzy kuleją - myślę że to wynik konkursu świadectw. Szóstka szóstce nierówna a egzamin uczelniany, jednaki dla wszystkich tę kwestię rozwiązuje. Pamięta Pani o zbrodniach komunistycznych (faktycznie tylko o tym się mówi), ale jeśli tak to warto popatrzeć przy okazji na stronę niemiecką - jak już wspominałem a większość dzisiejszych Niemców w II wojnie nie widzi nic niestosownego. Amtsblatty - bardzo krótko drukowano w dwu językach, powoli ale coraz cżęściej zapominano o wydrukowaniu wersji polskiej. Lompa pisał że Ślązacy się chętnie uczyli niemickiego bo było to jakimś zabezpieczeniem przed oszwabieniem przez niemieckiego urzędnika. Jeśli jest to objaw zachwytu kulturą niemiecką to zgadzam się z Panią. Co do rzetelności Niemców to faktycznie zawsze zbijali za coś, nie zdjęcie czapki, słabą wydjność pracy, kradzież chleba itp. Tu również zgadzam się z Panią w zupełności jednak co do tej uczciwości i porzadku to różnie - zwykle obowiazuje zasada moja chata z kraja. W obejściu czysto ale śmieci wywiezione do lasu wolkswagenem. No i ta odrzucjaącaod nich megalomania i nienawiść do człowieka pierwszy raz widzianego na oczy tylko dlatego że jest Polakiem. Ci frustraci niemieccy siedzą w swych domach jak w bunkrach a wychodzą tylko na piwo z kumplami z MN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do Jasia Re: Jak merytorycznie to merytorycznie... IP: *.atol.com.pl 16.04.07, 22:26 Twoje rozważania o rektorze pozostają w bardzo luźnym związku z tematem wątku. Po plebiscycie, we wrześniu 1922 r. było referendum czy ma być autonomiczna prowincja górnośląska. Jeśli dobrze pamiętam to ok. 90% biorących udział w referendum odpowiedziało nie. Co do wielokulturowości prostowałam twoją opinię: "Dlaczego opolskiej? Cała polska społeczność jest wielokulturowa". Natomiast jesli jeśli chodzi o woj. opolskie, to jak najbardziej jest wielokulturowe. Oczywiście, byli Polacy, którzy opuszczali Kresy podobnie jak Niemcy i Ślązacy, ale byli też tacy, którzy nie chcieli zostawiać ojcowizny i dorobku pokoleń. Dlaczego sądzisz, że byli to częściowo Polacy? Przecież zdanie: "oni muszą robić wszystko tak jak > im państwo w którym mieszkają pozwala" odnosi się do większości obywateli danego państwa. Co do kultury niemieckiej - piesni Eichendorffa to nie jedyna jaskólka. Wielu respondentów potrafiło recytowac wiersze Goethego czy Heinego, z upodobaniem czytali przesyłane z Niemiec czasopisma, a na przełomie lat 80. i 90. było tyle anten satelitarnych na wsiach, że premier Bielecki był tym zdumiony. Dzieki tym antenom powszechnie ogladano niemieckie stacje telewizyjne (wcześniej słuchano Deutsche Welle). Wyobraź sobie, że byli tacy, którzy zostali tłumaczami w Niemczech. Jeden z nich musiał po szkole chodzić do MPiKu i przepisywać ojcu artykuł z pierwszej strony FAZ i tak nauczył sie niemieckiego. Jednak trudno sobie wyobrazić, ze mógł zostać tłumaczem ktoś po zawodówce. Hytrek natomiast w 1972 r. pisał: „Prawdą jest, że znaczna ilość młodzieży uczy się języka niemieckiego, że stara się poznać go lepiej, że ojcowie nie odwodzą synów od tego, lecz nawet zachęcają.” A K. Damroth pisał: „dziećmi mówimy po polsku, w szkole zapominamy wnet język ojczysty, przerabiając się na Niemców, z historii ledwie się tyle dowiedziawszy, iż Szląsk to ziemia niemiecka, dzisiejszy Górny Szląsk jest tylko anachronizmem (czymś przejściowym) bez wagi i znaczenia”. Oczywiście nie wszyscy przerabiali się na Niemców, ale proces ten zwłaszcza po I wojnie przybrał na sile z powodów o których pisałam wyżej. Co do Amtsblattów idx do biblioteki PIN-IŚ, to zobaczysz, ze ukazywały się jeszcze po polsku w okresie międzywojennym, ale jak pisałam wsparcia instytucjonalnego dla rozwoju kultury polskiej na Górnym Śląsku nie było, przeciwnie wspierano rozwój niemieckich bibliotek, dofinansowywano niemieckie teatry, żeby były tanie bilety, o czym szerzej w mojej ksiązce. Róznimy się doświadczeniami. Jako Polka nie spotkałam się z nienawiścią ze strony naszych Niemców, chociaż zdarzyło mi się słyszeć brak akceptacji moich wypowiedzi w trakcie dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opolanin Re: Jak merytorycznie to merytorycznie... IP: *.atol.com.pl 16.04.07, 16:44 Skoro już Monika zdecydowała się na zabranie głosu w tym wątku, to może zechciałaby się odnieść do następującego fragmentu ksiązki profesora Marka,o której tu mowa. Cytuję ze strony 8: "Trudno pojąć,dlaczego dla polskich władz,a także dla polskojęzycznych czasopism,urabiających opinię publiczną ..... głównymi ekspertami od spraw śląskich są przedstawiciele "mniejszości niemieckiej"i pani dr Danuta Berlińska, a nie Ślązacy o polskich przekonaniach narodowych. Nikt nie zaprotestował dotąd przeciwko bałamutnej i nieodpowiedzialnej publikacji D.Berlińskiej "Niemieckie dziedzictwo kulturowe jako element rekonstrukcji tożsamości mniejszości niemieckiej na Śląsku Opolskim",która ma w swym tytule o dwie litery (mianowicie "re") za dużo. Już nas nie dziwi,lecz śmieszy to, że ci "eksperci" wiedzą lepiej niż my, jaka jest nasza tożsamośc narodowa, kim jesteśmy,co przeżyliśmy i co przeżywamy,a nawet, co czujemy i myślimy oraz jakie powinno być nasze miejsce w szeregu". Czy Monika ma odwagę polemizować tylko z gośćmi pokroju Bereszyńskiego czy Jasia, a nie śmie bezpośrednio zmierzyć się z samym profesorem Markiem? To nie sztuka zmagać się z byle jakimi przeciwnikami. Prawdziwego fightera poznaje się po tym, że nie ucieka przed naprawdę mocnym przeciwnikiem. Pokaż mi swoich przeciwników, a powiem ci, kim jesteś, chciałoby się powiedzieć. Czy Monika podniesie rękawicę rzuconą jej przez profesora Marka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Jak merytorycznie to merytorycznie... IP: *.chello.pl 16.04.07, 21:55 Szczerze mówiąc też chciałbym to wiedzieć. Dlaczego przedstawiciele MN zabirają głos niczym normalni Polacy nie informując że nie są w sprawie obiektywni. Powinni zaczynać wyjasnienia od zdania "jestem Niemcem i to co mówię to moja opinia i chciałabym żeby Polacy uwierzyli że to co jest w interesie Niemic jest w ich interesie - po to się wypowiadam". A tak ja muszę robić śledztwo na temat kto te bzdury wymyśla i w czyim interesie. Trudno wymagać aby UO patronowany przez Nossola był chociaż trochę obiektywną uczelnią. Niemcy dają pieniądze, zlecają badania i publikację - w ten sposób polscy odszczepieńcy produkują literaturę wg której są tu Niemcy, niemiecka kultura itp. na tę literaturę powołuje się później MN a same ksiązki za darmo wysyła po wiejskich bibliotekach. Na książkach oczywiście nie pisze ze to niemiecka propaganda a naiwni Polacy myślą że to obiektywne badania. Ponieważ Polacy nie mają pieniędzy a ci żyjący na wschodzie nie mają pojęcia jaka jest tu sytuacja brak jest tu w odpowiedniej ilosci propolskiej literatury, Jeden prof. Marek coś mądrego napisał i od razu niemiaszki wydziwiają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Jak merytorycznie to merytorycznie... IP: *.atol.com.pl 16.04.07, 22:45 Po pierwsze, dlaczego byłam ekspertem, bo już nie jestem, prosze zapytać się tych, którzy proponowali mi stanowisko pełnomocnika czy doradcy. Nie zgodziłam się zostać doradcą wojewody z SLD i przestałam być ekspertem Komisji Sejmowej ds. Mniejszości narodowych, kiedy rządził SLD. Co do tych dwóch literek, to są one skutkiem różnic w oglądzie zarówno historii Górnego Śląska, jak i wspólczesnych Ślązaków. Podstawą jest odmienne pojmowanie tożsamości narodowej. Dla prof. Marka tożsamość jest dziedziczna i niezmienna, dla mnie to kategoria dynamiczna, zmienna w czasie - zwłaszcza na pograniczu. Jak napisał Emil Szramek: Górny Śląsk jest niczym grusza przygraniczna, co na dwie strony rodzi lub kamień graniczny, który z jednej strony ma znamię polskie, a z drugiej niemieckie (cytuję z pamięci). Poza tym prof. Marek tą wypowiedzią sugeruje, że nie było tych, których określano, że są Polakami w mowie, a Prusakami w sercach. Gdyby przyjąć tok rozumowania prof. Marka należałoby zapytać, dlaczego Davis napisał o Powstaniu Warszawskim? Przecież my, Polacy wiemy lepiej czym było Powstanie, co przeżywali powstancy i jak dzisiaj patrzymy na ten bohaterski zryw. Nie pisz o odwadze, bo nie polemizuję z Z. Bereszyńskim, tylko odnoszę się do pytań i wypowiedzi internautów, którzy się do mnie zwracają. Z profesorem Markiem zdarzyło mi się wielokrotnie prowadzić spory. Byc moze, jeśli znajdę czas, to napiszę recenzję i opublikuję w Indeksie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: silesius Re: Jak merytorycznie to merytorycznie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.07, 09:06 Marek mocnym przeciwnikiem dla dr Berlińskiej? Bez żartów. Prof. Marek w swoich publikacjach popełniał tak kompromitujące błędy, że trudno traktować go jako poważnego naukowca. Jego twórczość to kiepska publicystyka. W ostatnim czasie dodatkowo niesmaczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MIeszaniec Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: 217.173.202.* 16.04.07, 17:08 Dzięki za odpowiedź, ale dalej mam obraz niezbyt jasny. Bliskość kulturowa i owszem, to jasne. Procesy ewolucji wyborów narodowościowych od I wojny począwszy - rozumiem. Ale chodzi mi o sytuację po 1989 roku. Odnoszę wrażenie, że nastąpiła tu jednak jakaś reakcja, na zasadzie wychylenia wahadełka w przeciwną stronę. Z moich prywatnych obserwacji (super subiektywne) wynikałoby, że jedną z dominujących było pewnego rodzaju dowartościowanie się, zaakcentowanie, że jest się czymś lepszym. Nie chodzi bynajmniej o ten niemiecki paszport, tylko o przynależność do wspólnoty, która osiągnęła sukces w wymiarze ekonomicznym, a nie do wspólnoty, która tego sukcesu nie osiągnęła. Dla pracowitych Ślązaków, kryterium ekonomiczne oceny w każdym wymiarze było i jest jednym z podstawowych. Tego chyba nie trzeba udowadniać. Czy to nie jest aby tak, że Polska postrzegana bardziej jako Polnische Wirtschaft, stała się mało atracyjna nawet dla tych, którzy jeszcze do Niemiec wyjechać nie zdążyli? Takie rozumienie wyjaśniałoby również fakt spadku zainteresowania TKSNem i problematyką mniejszości w miarę rozwoju Polski po 1989 roku i ujawnienia potencjału przedsiębiorczości, tkwiącego w Polakach. Czy to nie jest tak, że dzisięc lat temu ktoś uznający się nagle za Niemca uważał, że jest czymś lepszym, tymczasem dzisiaj wraz z utratą tego przekonania swoje "lepszości" utracił zainteresowanie swoją niemieckością? Moim zdaniem, idzie ku normalności, a prof. Marek stawia trochę zbyt ostre diagnozy. Ale to piszę tylko na zasadzie "tak mi się wydaje". Dla socjologa za to jednak dalej pole zainteresowań badawczych. Apropo. A czemu będzie poświęcona Pani praca habilitacyjna? Może Pani też jakąś książkę jak prof. Marek napisze. Czekamy z niecierpliwością. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.atol.com.pl 17.04.07, 00:33 Mieszańcu, przewidywałam, ze moja z konieczności krótka wypowiedź będzie niewystarczająca. Musze więc wkleić fragment rozdziału mojej książki, gdzie rekonstruuje postawy Slazaków w 1989 r. Ślązacy nie mieli jednolitych postaw narodowych, kiedy zamanifestowali wspólne stanowisko w kwestii swojej przynależności narodowej na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, masowo podpisując listy osób pochodzenia niemieckiego oraz popierając ideę plebiscytu w kwestii przynależności Śląska. Przeciwnie, stanowili społeczność o zróżnicowanym stopniu identyfikacji z Niemcami – od najbardziej zagorzałych niemieckich Ślązaków całkowicie nie pogodzonych z życiem w PRL i wśród Polaków, którzy marzyli, aby „być Niemcem wśród Niemców” przez tych, którzy jakoś przystosowali się do życia w Polsce, lecz odczuwali niechęć do ustroju realnego socjalizmu, silny dystans wobec Polaków i sympatię do Niemców – do tych, którzy w pewnym stopniu zintegrowali się z Polakami, lecz upatrywali szanse życiowe dla siebie i swoich dzieci w Niemczech, czując jednocześnie pewien dystans wobec Niemców. Łączyło ich mniej lub bardziej silne poczucie upośledzenia i dyskryminacji oraz nierównoprawny status w stosunkach z Polakami. Zbiorowe uczucie niepełnego uczestnictwa we wspólnocie narodowej Polaków i postrzeganie Niemców jako sprzymierzeńców w ich niedoli w państwie polskim stwarzały nadzieje na odzyskanie godności i społecznego szacunku dzięki samookreśleniu się jako przynależnych do narodu niemieckiego. W sytuacji kryzysu gospodarczego i przełomu politycznego w Polsce mobilizacja polityczna Ślązaków w ruchu mniejszości niemieckiej była wyrazistym wskaźnikiem tożsamości grupowej. Zbiorowa negacja sposobu funkcjonowania Ślązaków jako grupy w Polsce była czynnikiem ujednolicającym wyrażone stanowisko w kwestii przynależności narodowej, skłaniała ich do wspólnych działań i udzielania poparcia nawet radykalnym żądaniom formułowanym przez liderów ruchu mniejszości niemieckiej. Zajęcie w masowej skali podobnego stanowiska nie jest wyłącznie reakcją na hasła głoszone przez liderów. Grunt pod współodczuwanie, podobne przekonania i zbliżone oceny był przygotowywany przez lata komunikowania się w ramach wspólnot wiejskich – w gospodach, podczas sąsiedzkiej pogawędki przez płot, podczas rodzinnych spotkań z okazji odpustów, pielgrzymek, w kolejkach, na dożynkach, zabawach, weselach, chrzcinach etc. W różnych codziennych sytuacjach Ślązacy dzielili się swoimi dramatycznymi przeżyciami, snuli opowieści o losach bliskich i sąsiadów, o przykładach dyskryminacji, poniżania i odrzucenia przez Polaków. Takie przypadki były przedstawiane jako traktowanie nie ze względu na indywidualne cechy i zachowania, lecz z powodu przynależności grupowej. Wywoływało to emocjonalny rezonans, upowszechniało i wzmacniało uprzedzenia i urazy. Podobnie rozprzestrzeniały się informacje o stosunku rządu niemieckiego do Ślązaków, dzięki opowieściom weteranów wojennych, którzy korzystali w Niemczech z leczenia sanatoryjnego, relacjom w trakcie odwiedzin krewnych – tych, którzy uciekli i którzy pozostawali pod społeczną presją, żeby nie przyznawać się do porażki, jeśli była ich udziałem. Wówczas bowiem obwiniano by ich jako jednostki, które nie były dość pracowite, wytrwałe, odporne i nie potrafiły skorzystać z szansy, którą stwarza Ślązakom polityka rządu niemieckiego wobec przesiedleńców. Dlatego zdarzało się (były to incydentalne przypadki), że przyjeżdżali wypożyczonym samochodem i z kamerą wideo z wypożyczalni, by podtrzymywać wizerunek Niemiec jako kraju, w którym każdy jest skazany na sukces. Proces ujednolicania członków grupy etnicznej, tzn. abstrahowania od tego, co różni poszczególne jednostki w wielu wymiarach społecznych (przynależność klasowa, zamożność, wykształcenie, status społeczny), dotyczył przede wszystkim aspektu emocjonalno – oceniającego postawy i polegał na wartościowaniu pozytywnym tego, co wspólne Ślązakom i co wyodrębnia ich od polskich sąsiadów w opozycji do negatywnych cech przypisywanych Polakom oraz uzewnętrznieniu wobec nich silnego resentymentu . Źródłem uprzedzeń wobec Polski i polskich sąsiadów było poczucie odrzucenia, poczucie własnej niższości Ślązaków i bezsilność wobec presji systemu. Te okoliczności wymuszały oportunistyczne postawy lub wycofanie się i pełne urazy „siedzenie cicho” . Radykalizm ruchu, który nakreślał perspektywy powrotu Śląska do Niemiec, wyrywał z marazmu biernych członków wspólnoty i skłaniał ich do aktywności politycznej. Ruch mniejszości niemieckiej jako ruch emancypacyjny był wówczas jedyną instytucjonalną formą, która dawała nadzieje na przezwyciężenie upośledzenia Ślązaków. Kiedy okazało się, że najbardziej śmiałe wizje są nierealne – wielu pragmatycznie zorientowanych członków wspólnoty realizowało swoje aspiracje poprzez indywidualne decyzje emigracyjne (skoro nie może się zmienić polityczne status quo, nie mogę liczyć, że tu będą Niemcy, to muszę do nich dołączyć opuszczając małą ojczyznę) lub też wycofało się z zaangażowania politycznego w poczuciu zawodu i rozczarowania. Ruch mniejszości niemieckiej stawał się ruchem bazującym na wspólnocie interesów, które powinny być realizowane w Polsce. Formułowanie takich celów jak walka o równy dostęp do stanowisk, edukacji, podwójne obywatelstwo i oczekiwanie pomocy ze strony RFN było podyktowane przeświadczeniem, że wszyscy Ślązacy je popierają. Wspólnota interesów określona za pomocą zadań, które w imieniu grupy realizują jej organizacje stwarza zagrożenie, że wraz ze spełnieniem oczekiwań słabnąć będzie lojalność jednostek wobec grupy, wyrażająca się w zbiorowych działaniach. O ile na początku łatwo było zdefiniować wspólnotę interesów jako moralne prawo do godności, wyrażające się w równych prawach, to sposób konsumpcji tych praw, zakres ich stosowania zwykle różnicuje postawy członków grupy, co znajduje odzwierciedlenie w zróżnicowanym stosunku do koniecznych wspólnych działań. Polityczni reprezentanci mniejszości niemieckiej jako strona w negocjacjach z większością potrzebują społecznego poparcia członków grupy dla formułowanych żądań oraz lojalności przy urnie wyborczej, dającej im legitymację do reprezentowania interesów grupowych. Wobec zróżnicowanych interesów, czynnikiem wzmacniającym spójność grupy jest odwołanie się do emocjonalnych więzów opartych na wspólnocie losów i pozytywnym stosunku do Niemców. W ten sposób pogłębia się poczucie przynależności do wspólnoty, wyrażające się w zobowiązaniu jednostek do lojalności, bez względu na różnice w pojmowaniu wspólnego dobra. Silna mobilizacja polityczna z początku lat dziewięćdziesiątych wskazywała na to, że Niemcy są dla Ślązaków grupą odniesienia w Mertonowskim sensie, tzn. grupą, do której się aspiruje. W ten sposób Ślązacy wyrazili gotowość, by w ramach socjalizacji antycypującej dokonać rekonstrukcji utraconych elementów tożsamości (np. języka), które zostały przyswojone przed 1945 r., a teraz w odbiorze społecznym uprawomacniały członkostwo w grupie odniesienia w bardziej wyrazisty sposób niż symboliczna identyfikacja.(...) W innym rozdziale analizowałam przyczyny poparcia ruchu mniejszości niemieckiej ze względu na trzy płaszczyzny więzi z Niemcami. Ślązacy byli związani z Niemcami na płaszczyznach: wspólnej przeszłości historycznej i więzi kulturowych, politycznej przez formalne obywatelstwo oraz interpersonalnej przez więzi pokrewieństwa i przyjaźnie. Moja praca habilitacyjna dotyczy regionalizmu i tożsamości regionalnej. Wiesz Mieszaniec, materiały do książki o mniejszości niemieckiej zbieralam kilkanaście lat - jako badacz terenowy, w archiwum, realizując kilka projektów grantów (m.in. dla OKP, finansowane przez KBN, wreszcie poznając problemy mniejszosci narodowych z perspek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.atol.com.pl 17.04.07, 00:35 wreszcie poznając problemy mniejszosci narodowych z perspektywy pełnomocnika ds. mniejszości niemieckiej. Napisałam obszerną pracę, zebrałam zdjęcia (najstarsze z 1906 r.) i dokumenty - najbardziej jestem dumna właśnie z aneksu, w którym zilustrowałam tezy. Właściwie moje przewidywania sformułowane w tej książce się spełniają, więc nie mam poznawczej motywacji, aby dalej drążyć ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.chello.pl 17.04.07, 08:54 Pani Moniko naprawdę wzruszyłem się opisaniem przez Panią ciężkiej doli tłamszonego przez Polskę, przepraszam PRL, Ślązaka który zadeklarował polskość i chciał uczyć się po niemicku i w markach dostawać wypłatę. Zamiast matoł się uczyć to będzie pielęgnował j. śląski przy pomocy którego będzie mógł się porozumieć tylko z tymi co kilka lat wcześniej wyjechali do Niemiec. Jedyny racjonalny wniosek jaki mi się nasuwa to taki że źle zrobił Gębarski zostawiając ich przy życiu i narażając ich na taki stres (może świadomie, przez komunistyczną perfidię?). A poważnie, nie należy wierzyć w ani jedno słowo członka MN, ani pisane ani mówione. To prymitywy lecz powiązani mafijną (hitlerowską) lojalnością - ci co się wypowiadają wiedzą co mogą powiedzieć a reszta nic nie powie bo ma zakaz. Ujmując tak temat nie tylko się Pani habilituje ale również stanie się ulubieńcem miejscowych szlezjerów. Warto? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.atol.com.pl 17.04.07, 11:15 W zasadzie na ten post nie powinnam odpowiadać, ale skoro nie wzrusza Ciebie traktowanie Ślazaków, którzy nie identyfikowali się z Polakami i słabo lub wcale identyfikowali się z Niemcami, to zacytuję parę fragmentów dotyczących traktowania przez komunistyczne władze Ślązaków zaangażowanych w ruchu polskim - może wzruszy Cię to bardziej: "Brak akceptacji systemu komunistycznego był powodem oporu działaczy Związku Polaków w Niemczech przed zaangażowaniem się w działalność PPR. Bezpośrednio po wojnie powierzono stanowiska burmistrzów i starostów działaczom Związku Polaków w Niemczech i zatrudniano w administracji Ślązaków . Jednakże wraz z walką o dominację PPR rozpoczęto eliminację Ślązaków z życia politycznego. Wybitni Polacy Ślązacy, jeśli byli zaangażowani politycznie, to w PSL, za co spotykały ich różne szykany i represje – pozbawienie stanowisk, aresztowania i osadzanie w obozach" (...) np. wypowiedź Maksymiliana Kośnego nt. wybitnego działacza polskiego, członka władz PSL w regionie: „ Zmarzły siedział w obozie w Jaworznie, potem pracy nie mógł znaleźć, zawsze miał takie marne posadki i tak dalej, że ledwie, ledwie...Żona jego musiała handlować starzyzną, żeby w ogóle się utrzymać. Wyrzucili go z mieszkania, dali mu potem takie zagrzybione mieszkanie, część mebli utracił;... w końcu znowu zwolnili go pracy.” W 1964 r. wyjechał do Niemiec, otrzymał paszport jako osoba niepożądana w PRL. (...) Losy przywódców narodowych w czasach stalinowskich dodatkowo przekonywały, że identyfikacja z nimi, to pogłębianie cierpienia spowodowanego podwójnym wyobcowaniem. Aktywni działacze polscy, szykanowani i prześladowani przez Niemców mieli trajektorię powojennych losów wyznaczoną. Ze względu na ogrom cierpień, jakich doświadczyli, nie była dla nich możliwa ucieczka od polskości w niemieckość, pozostały tylko rezygnacja i gorzka racjonalizacja, że wszędzie trafiają się źli ludzie, że przecież Polska byłaby inna, gdyby nie radziecka dominacja itp. Za egzemplifikację niech posłuży wypowiedź dowódcy powstań śląskich, starosty rybnickiego i oficera Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie Jana Wyglendy, w latach 1950-1956 więzionego kolejno w ciężkich więzieniach w Katowicach, Wronkach, obozie pracy w Potulicach, który w reakcji na rozmowę o kaźniach hitlerowskich zapytał: „A czy lepiej było w polskich więzieniach?! Nad skazańcami znęcano się równie okrutnie – wpychano do bunkra z wodą i jakby tego było mało, maltretowano biczami wodnymi!” Na pytanie czy po tym, co przeszedł znienawidził Polskę odpowiedział „Nie, bo zło wyrządziła mi nie Polska, lecz ludzie”. Chociaż był majorem WP, to na jego pogrzebie w 1973 roku nie było salwy honorowej ani orkiestry wojskowej. I na koniec cytat z Dzienników Marii Dabrowskiej pod rozwagę: „wobec tego, że około miliona mieszkających na Ziemiach Odzyskanych „autochtonów” i Niemców ... przy paszportyzacji podało jako narodowość niemiecką, a jako przynależność państwową „Deutsches Reich”... nasze sfery rządowe popadły w słuszną panikę i m.in. jak góra mysz, urodziły pomysł, żeby literaci pojechali przekonywać owych opornych autochtonów o dobrodziejstwach należenia do Polski. Jakie to żałośnie komiczne, aż się krwawymi łzami chce płakać nad tym bezmiarem głupoty politycznej. M.in. i do mnie się zwrócono, abym pojechała moim „autorytetem” przekonywać przyszłych „Wehrwolfów”, którzy akurat w pięcie mają mój i polskich literatów autorytet....Teraz żąda się, ażebyśmy byli tubą rządu w sprawie tak obrzydliwie przegranej. Ziemie Odzyskane – bez wątpienia historycznie, a u spodu nawet etnograficznie polskie – dostaliśmy wzorowo i po mistrzowsku zagospodarowane przez Niemców. Jeszcze i dziś wszystko, co tam jest resztką niemieckiej cywilizacji, tchnie ładem, zamożnością, szczęśliwością ludzi, których nawet podły system hitlerowski nie zdołał uczynić zdesperowanymi nędzarzami. Żeby zjednać sobie autochtonów tych ziem, winniśmy byli przyjść tam nie z wrzaskiem o końcu nędzy kapitalistycznej, ale z jeszcze lepszą kulturą i cywilizacją, z jeszcze wyższą organizacją życia, z jeszcze większą szansą na zamożność. A my, cośmy przynieśli tym ziemiom? Rosyjski brud i smród, polskie bezprzykładne szabrownictwo, zaniedbanie, zdziczenie ogrodów, odłogi, ogonki, biedę, a teraz niemal głód. I nadal piękne słowa bez pokrycia mają tam ludziom wystarczyć za to, co mieli? [...] Boleję nad tym, że to aż tak źle poszło! Taka szansa! Tyle rzeczy naprawdę do wygrania i tak to już nie przegrane, ale przesrane!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maria Dąbrowska Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: 83.17.148.* 17.04.07, 13:56 "... i tak to już nie przegrane, ale przesrane!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.chello.pl 17.04.07, 15:25 prof.Marek opluł Monikę w swojej książce a po niej to spłynęło jak woda po kaczce ,zamiast odnieść się do tych obelg sprowadza sprytnie rozmowę na boczny tor z nawiedzonym "jasiem".Pewnie boi się profesora urazić ,powinszować Monice "uległości" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: an Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.07, 11:44 plują w oczy, powie, że deszcz pada... ale taka postawa w sumie bardzo się opłaca, nie tylko na opolskiej Alma Mater Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do obserwatora IP: *.atol.com.pl 22.04.07, 01:52 Tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=60707619&a=60866927 masz moją ripostę na fragment przytoczony przez opolanina forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=60707619&a=60845641), a z obelgami się nie dyskutuje. Czy sadzisz, że powinnam napisać: moje tezy nie są bałamutne? Odpowiadając Mieszańcowi lub jasiowi polemizowałam z tezami prof. Marka. Rozumiem i lubię prof. Marka, chociaz nie podzielam jego poglądów na temat mniejszości niemieckiej. Napisz jaśniej o co ci chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.chello.pl 17.04.07, 15:27 W czasach stalinowskich to wszyscy tak mieli nie tylko Ślazacy. A pierwsza przyczyną tego były cywilizacyjne zapędy hitlerowców. Ziemie Odzyskane – bez wątpienia historycznie, a u spodu nawet etnograficznie polskie – dostaliśmy wzorowo i po mistrzowsku zagospodarowane przez Niemców. ? Czyj to tekst. Czy Wrocław można uznać za mistrzowsko zagospodarowany? - co zniszczń nie było? A bałagan na wschodzie - co nie zna Pani historii co kilka lat wojna. W I wojnie najwięcej nakradli u nas Niemcy i dziwić się nędzy? Niemcy przegrali wojnę ale zachowali złoto ukradzione Żydom i innym. Moja prababcia w ostanim dniu wojny straciła obrączkę ukradzioną przez niemickiego czołgistę Niby nic ale miec i nie mieć to duża różnica. Czy Pani wie że straty Łodzi która przecież nie ucierpiała specjalnie obliczono na 20 obecznych budżetów rocznych? Tak to jest z zaprzańcami - tylko kasa się liczy. Podaje Pani same stereotypy i nic nowego. Czarno widzę Pani karierę naukową no chyba że w MN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do jasia plujacego Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.dip.t-dialin.net 17.04.07, 20:42 jasio,Polska zawdziecza pierwsza Panstwowosc niemieckim zolnierzom, ktorzy pokonali Rosje!___ 5 Listopad 1916___ wiem jasio ze tej prawdy historycznej nie lubisz i zaklamujesz! Szabrowali tylko polscy poddani rosyjskiego cara tak jak twoi krewni z Podola! Slask nie jest ziemia odzyskana tylko ukradziona i okradziona przez jasi. Mieszkasz w poniemieckim domu ktory twoj dziadek ukradl Niemcom i mowisz o zlodziejstwie !! Niemcy po wojnie zakasali rekawy i pracowali a ty razem z dziadzia swietowales przez 50 lat zwyciestwo, przepijajac caly ten zdobyty na Niemcach majatek! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.chello.pl 17.04.07, 21:18 Wyobraź sobie że ja nie dostałem domu ponieważ jakiś szlezjer udał Polaka i nie wyjechał do Niemiec. Nic to jak isę was wywieżie to dostanę ładnie odremontowany dom przy użyciu cementu z Górażdzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do jasia plujacego Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: *.dip.t-dialin.net 18.04.07, 07:56 jasio,jezeli sie dzisiaj kogos wywiezie, to tylko ciebie na gnojownik historii. "Mieszkanie" takie male to ty dostaniesz ale w opolskim wiezieniu! A jezeli jakis Schlesier zrobil was w ciula, udajac Polaka ratujac tym swoj dom, ziemie i cmentarz czyli "Heimat" przed zlodziejskimi zachciankami takich bandytow jak geborski to bardzo dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dentosept A Ile ciekawostek :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 08:38 Ile ciekawostek :-) www.lib.utexas.edu/maps/historical/british_dominions_yearbook/ger_future_1917.jpg Tak chcieli dać Polsce niepodległość ? Mieszkasz w poniemieckim domu ktory twoj dziadek ukradl Niemcom i mowisz > > o zlodziejstwie !! A jak na Dolnym śląsku osiedlali się Ślązacy i mieszkają w poniemieckich domach to też są szabrownikami ? > Niemcy po wojnie zakasali rekawy i pracowali Zwłaszcza ci z NRD.Do teraz im ta praca się w rękach pali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do adwokata jasia Re: Ile ciekawostek :-) IP: *.dip.t-dialin.net 18.04.07, 12:04 ta mape pozyczyles z archiwu propagandy smiglego Rydza. dentosept myslisz o tych "Slazakach" ktorzy w okresie miedzywojennym przyjechali za chlebem na Gorny Slask z starej Kongresowy i Malopolski, a w 1945 juz jako "rodowici polscy Slazacy" przyjechali na zagospodarowany zachod zwanym Dolny Slask! Tak ci sa Szabrownikami bo ukradli mienie niemieckich Slazakow! Rodowici Slazacy zostali zabici,wypedzeni,zeslani na Sybir albo zostali tam gdzie sie urodzili! Jezeli chodzi o NRD to juz jej nie ma! W tej NRD zylo sie ludziom lepiej jak w innych krajach komuny, mimo ze placili ogromne odszkodowania wojenne dla ZSRR ! A dzisiaj juz jest prawie cale odbudowane. Zobaczymy za 10-15 lat i porownamy! Pojedz do Drezna!otworz oczy i porozgladaj sie! Odpowiedz Link Zgłoś
grba do Moniki 18.04.07, 21:20 Chciałbym przypomnieć, że kiedy polskich Ślązaków komuniści wsadzali do więzień, to Ślązacy z Kommunistische Partei Deutschlands mieli się całkiem dobrze... przykładem niech będzie "legendarny" Jan Mrocheń przewodniczący i poseł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zenon Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.07, 19:23 Prezentujesz bardzo fragmentaryczną wiedzę. Polscy Ślązacy znacznieliczniej udzielali sie w strukturach komunistycznych niż niemieccy. Zatrudnieni w administracji terenowej mieli swój udział w typowaniu osób do wywózki do ZSRR. W Katowicach z inicjatywy Związku Powstańców wzniesiono pomnik Armii Czerwonej. Powstaniec Jerzy Ziętek ochoczo przystał na współpracę z komunistami. Do pupilków systemu należeli przynajmniej przez pewien czas Bożek, Osmańczyk, Szewczyk, Morcinek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Jednak do jednego się odniosę .... IP: 80.51.147.* 15.04.07, 16:49 Gość portalu: !!! napisał(a): >bez wdawania sie w szczegoly. Najlepszym przykladem jest plebiscyt na Slasku. >Pomimo lezacych na lopatkach po przegranej wojnie Niemcach i intensywnej >polskiej gospodarczej propagandzie (nie narodowej!!!sic!) wiekszosc mieszkancow >Schlesien opowiedziala sie za Niemcami!!! Nawet w obliczu kleski Niemiec i >zniszczonego Heimatu Slazacy do Polski nie chcieli!! >Zufall?! Powtarzasz brednie weimarskiej i hitlerowskiej propagandy! Gdyby było tak jak opisujesz to nie było by powstań śląskich. Jeszcze jedno kto budował pociągi pancerne, które brały udział w postaniu śląskim? Jasne, że Ślązacy! Kto wybierał polskie msze zamiast niemieckich (mieli wybór) Ślązacy!!! Przypomnij ludziom, jak wiele Ślązaków w miasteczkach i w wsiach oddało głos w plebiscycie za Polską. Gdyby nie emigranci niemieccy Niemcy poniosły by klęskę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kłodniczanin Książka prof. Marka pełna stereotypów i przekłama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 09:57 prof.Marek zna doskonale opolszczyznę. Profesor wie co pisze. Tematy poruszane przez Profesora odzwierciedlają naszą rzeczywistość. Zresztą nie tylko Marek ma takie zdanie na ten temat. W Polaskiej Cerekwi mieszka znamienity Polak, Ślązak, Maciej Ślęczek on również wypowiada się podobne. Rozumiem poprawność polityczną pana Zbyszka Bereszyńskiego, ale imię poprawności politycznej nie można zakłamywać faktów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: X Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.07, 10:04 Jakie to fakty "zakłamał" autor polemiki? Proszę podać konkretne przykłady? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MIeszaniec Bereszyński pozytywny IP: 217.173.202.* 14.04.07, 15:02 Dzisiaj miałem okazję przeczytać całość polemiki dr Bereszyńskiego. Niestety nie mam jeszcze książki prof. Marka. Mogę się odnieść tylko do tego, co napisał Z. B. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Polemika jest rzeczowa, wyważona, nie opiera się na potępianiu w czambuł wszystkiego, co napisał profesor. Nie znalazłem w niej zacietrzewienia. Odnosząc się do krytyki prof. Marka pod adresem III RP, dr. Bereszyński bynajmniej nie kwestionuje zalet i osianięć PRLu, które raczył był artykułować profesor. Bereszyński 2 krotnie użył pojęcia III RP, co sugeruje, że nie uznaje IV RP. To budujące. Najbardziej mnie smuci, że rzekomo prof. Marek namawia do wyłączenia się z uczestnistwa w życiu politycznym kraju. Nie mogę tego zweryfikować, ale jeśli to prawda, to ręce i nogi o(s)padają! Jeśli miałbym wyrobić sobie opinię na temat dr Bereszyńskiego tylko na podstawie tej publikacji, to stwierdziłbym, że do OSPNu nie pasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kalaschnikow Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 12:40 Na miejscu prof. Marka to bym się pod ziemię zakopał. Tyle kłamstw historycznych które on już napisał to on własnie zakłamuje fakty. A ten pan Ślęczek z Gross Neukirch (często wypowiada na antenie Radia Maryja antyniemieckie poglądy) to ostatnio chce osobiście niszczyć szyldy z podwójnymi nazwami miejscowości. To jest wzór polskości do naśladowania. Jak będzie w wam rozwalał wam w Klodnitz szyld to uwiecznijcie to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dentosept A po portugalsku ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 19:55 Równie dobrze mogły by być tablice z nazwami po portugalsku,bo też pod Opolem mieszka tylu Niemców co Portugalczyków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Może być! IP: *.chello.pl 18.04.07, 13:10 Portugalczyków, Chińczyków i wszystkich innych niż Niemcy i Szlezjerzy (to to samo)mogę zaakceptować. jasio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: portugal_ski Re: Może być swiat jasia ! IP: *.dip.t-dialin.net 18.04.07, 16:02 Nie musisz podkreslac! To wiedza juz wszyscy. Myslisz ze jak nie zaakceptujesz to ziemia sie przestanie krecic!??? No i co z tego! ty bedziesz do konca twojego zywota cierpial z nienawisci do Niemcow ,Niemieckosci i do Polakow ktorzy twojej nienawisci nie podzielaja, i o dziwo bardzo dobrze wspolnie zyja! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MIeszaniec Re: Może być! IP: 217.173.202.* 18.04.07, 16:11 Ale mieszańców z pewnością nie. Żydów i Cyganów również. Mniej więcej takie samo widzenia miał Adolf Hitler, i nasi rodzimi naziści z ONR i innych takich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autochton Re: Może być! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.07, 19:21 Gość portalu: MIeszaniec napisał(a): > i nasi rodzimi naziści z ONR .... Kto to są rodzimi naziści? Jako śląski autochton nie przypominam sobie by byli śląscy naziści. Z tego co wiem oni zwykle przybywali z zachodu lub wschodu na naszą piękną Ślaską Ziemię i robili swoje zadymy. Ja i moja rodzina nic z nimi nie ma wspólnego! A Twoja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Patrzysz nie dalej czubka nosa IP: *.chello.pl 18.04.07, 20:29 Może u ciebie nie było nazistów ale u sąsiada już na pewno byli. Co do tego nie mam wątpliwości. mam pae zdjęć ze sptkań wiejskich za Adolfa - wszyscy byli w HJ i tym podobnych organizacjach. To ciekawe że Adolfowi się nie sprzeciwialiście się tak jak komunie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gero Re: Patrzysz nie dalej czubka nosa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.07, 23:05 poczytaj, jezeli umiesz! i zrozum, jezeli potrafisz! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=60723217&a=61173615 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Patrzysz nie dalej czubka nosa IP: *.chello.pl 21.04.07, 23:20 Nie możemy być okupantami z prostej przyczyny - Wszyscy kórzy tu zostali deklarowali polskość.Za to wy którzy tutaj zostaliście a teraz poczuluście ciągoty do Niemców z powodzeniem jesteście odszczepieńczami, zdrajcami i V kolumną. Fuj! Jako tacy nie mozecie liczyć na tolerancje, przychylnośći pobłazliwość. Volksdojcz to volksdojcz - przepadek mienia gwarantowany a do tego wysiedlenie lub kula w łeb. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gero Re: Patrzysz nie dalej czubka nosa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.07, 23:27 1) a co z wypedzonymi przez Polakow? 2) dlaczego nawet za Bismarcka wielu z was byla obywatelami Niemiec ale mogla zachowac polska narodowosc i tozszamosc? a nawet siedziec w Reichsatagu? Pod polska okupacja po 1921/1945 nikt nie mogl nawet pomarzyc o powiedzeniu jestem obywatelem polskim niemieckiej narodowosci! rozumiesz teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasiowstręt Re: Patrzysz nie dalej czubka nosa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.07, 23:36 Ten baran jasio nigdy niczego nie zrozumie. Prędzej dogadasz się z krasnalem ogrodowym niż z tym zaślepionym młotkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rechtor Re: Patrzysz nie dalej czubka nosa IP: *.dip.t-dialin.net 22.04.07, 09:57 >Polskosc ludzie nie deklarowali tylko sobie kupili. Polski dowod kosztowal w 1947 roku 25 zlotych! Niemieckiego Obywatelstwa nikt sie nie zrzekl. Niemiecki Stammbuch i inne swiadectwa zostaly w domu, dobrze schowane ! < Przywiazenie do Niemiec i niemieckosci mozna od 1990 jawnie demonstrowac i nic nie robic potajemnie nie trzeba! Tzw."V-Kolumna" to fobia zasciankowego jasia! < " PRZEPADEK MIENIA, WYSIEDLENIE albo KULA W LEB " !!!!!! < Wlasnie od takich zachcianek jasia chroni niemiecki PASZPORT Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: portugal_ski Re: Może być! IP: *.dip.t-dialin.net 18.04.07, 21:00 autochton uwazaj zeby cie jasio w rezerwacie nie zamknal albo cogorsze nie wysiedlil! On ci udowodni ze nie byles w chorze koscielnym tylko w NSDAP! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) do ag IP: *.adsl.inetia.pl 14.04.07, 12:45 życze ci żebyś w połowie Jego lat miał połowę jego zdolności umysłowych. Bo twoja wypowiadź nie wskazuje nawet na 1% Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 7777 Książka prof. Marka pełna stereotypów i przekłama IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 14.04.07, 21:22 marek idz do diabła Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: domachowski Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.07, 22:44 kilka razy polemizowałem z jasiem i nigdy nie przypuszczałem że kiedykolwiek z nim się zgodzę bez zastrzeżeń. Dzisiaj zdejmuję przed nim czapkę. Jasio masz stuprocentową rację; pan Bereszyński najprawdopodobniej wpadł w pułapkę politgramoty i poleciał aktualnym agitpropem. Znam osobiście prof. Marka i bardzo go cenię za niezwykle rzetelny warsztat naukowy. Zapewne jak każdy człowiek posiada swoje sympatie i antypatie ale nigdy ich nie widać w jego publikacjach. Nigdy nie jest tak żeby jakiś autor posiadł całą wiedzę na jakiś temat. Problem ludności śląskiej mieszczącej się na styku trzech kultur z natury rzeczy musi być skomplikowana i wierzę że książka prof. Marka na pewno przyczyni się do lepszego poznania tej historii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.chello.pl 15.04.07, 23:50 Dziękuję za uznanie. Cóż młode pokolenie nadzieją narodu. Staram się, a na razie nie muszę włazić dla kasy w d..ę niemiaszkom. Mogę myśleć samodzielnie. Ciekawe co na moją polemikę Pan B. no i Pani Monika która chciała merytoryczności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Domachowski Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 16:30 ciekawa jest postawa pana B. Co chce zato dostać i od kogo? Czyżby posadę na nasze Alma Mater? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Opolanin Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.atol.com.pl 16.04.07, 18:18 Bereszyński to nawiedzony głupek,któremu się wydaje, że jest ze wszystkich najmądrzejszy. Ciągle pcha paluchy między drzwi, aż mu kiedyś te paluchy ktoś dobrze poprzetrąca. Chce niszczyć wszystkie autorytety w Opolu,zwłaszcza naukowe. Wojuje z prof. Nicieją, wojuje z prof. Markiem, atakował też innych ludzi na UO, ciekawe kogo zaatakuje nastepnym razem? za to gloryfikuje faszystę Karbowiaka i terrorystów Kowalczyków. wcale bym sie nie zdziwił, gdyby się okazało, ze ten duren dąży do zniszczenia naszego opolskiego uniwersytetu, żeby na jego miejscu powstała jakaś niemiecka ucZelnia. Może sam chciałby zostać rektorem takiej szwabskiej uczelni? Kowalczykowie zniszczyli kiedyś aulę, chwalca Kowalczyków Bereszyński chciałby zniszczyć całą uczelnię! Dobrze napisał o takich ludziach profesor Marek w swojej książce,którą właśnie przeczytałem: "Niszczycielskiego czynu braci Kowalczyków nie jesteśmy w stanie zrozumieć, a w stosunku do takich ludzi jak Bereszyński, Wegner i Ukleja czujemy etyczną ,narodową i biologiczną inność lub nawet obcość". Dobrze też napisał profesor Marek o sesji na temat Kowalczyków,którą współorganizował Bereszyński ale także dr Berlińska. Cytuję: "6 października 2006, dokładnie 35 lat po wysadzeniu w powietrze opolskiej auli, odbyło się w budynku Uniwersytetu Opolskiego sympozjum "Dramat braci Kowalczyków,ślepy zaułek czy początek opolskiej drogi do niepodległości?". O randze tego sympozjum świadczy m.in. także jego temat,który dowodzi, że mógł się zrodzić jedynie w umysłach ludzi nienawidzących Polski lub psychicznie chorych". Słusznie, Panie Profesorze! Miejsce Bereszyńskiego jest w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym! Dla jego własnego dobra! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MIeszaniec Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: 217.173.202.* 16.04.07, 23:09 Cenię sobie bardzo profesora Franciszka Marka i bardzo krytycznie oceniam zaangażowanie dr Bereszyńskiego w obydwie protestacyjne napaści na prof. Nicieję , tudzież jego udział w odgrzewaniu sprawy Kowalczyków itd. Moje zdanie w tym tych sprawach jest powszechnie na tym forum znane, a członkowie i sympatycy OSPNu nieraz mnie odsądzali z tego powodu od czci i wiary. Jednakże dostrzegłem w polemice Zbigniewa Bereszyńskiego jakiegoś innego człowieka, który wydaje się chcieć budować, zamiast wciąż walczyć. Taka przemiana dotknęła wielu ludzi po objęciu władzy przez kaczorów (vide - Tomasz Wołek), więc mnie taka ewentualność nie dziwi. Zauważyłem człowieka, który nie porównuje PRLu do gułagu, nie nadaje obecnej RP numeru 4 i nie krzyczy jak jego długowłosy kolega o zdradzie Okrągłego Stołu. Być może dałem się zwieść i mam do czynienia dalej ze starym dobrym Bereszyńskim z OSPNu, broniącym Karbowiaka i pastwiącym się nad dziadkiem Kowalskim. Obym się nie mylił. Niestety nie mogę dalej odnieść się do książki profesora Marka, bo jej nie mam. Ale wydaje mi się, że profesor coraz bardziej kieruje się sercem, a nie rozumem i jak napisał dr Bereszyński, nieumiejętnie posługując się słowami, działa sam przeciw swoim intencjom. Panu profesorowi Markowi, przyjacielowi mojego ojca, człowiekowi wielkiego serca, życzę wszystkiego najlepszego i proszę o chwilę refleksji nad głosami krytyki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: domachowski Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.07, 23:13 no, tutaj się z tobą opolaninie nie zgodzę ale znowu: ilu ludzi tyle opinii. Moim zdaniem Kowalczykowie o tyle źle zrobili, że planowali wysadzić aulę w proteście przeciwko komunistycznemu reżymowi w przeddzień akademii z okazji święta MO i SB aby nikomu nie uczynić fizycznej krzywdy. To był błąd polegający na połowicznym zamiarze, który z założenia nie mógł spełnić żadnego celu. Należało przeprowadzić rzeczywisty zamach podczas akademii aby wśród ofiar byli funkcjonariusze. To mogło przynieść jakiś pozytywny efekt polityczny chociaż nie musiał. Pan Bereszyński nie może Kowalczyków krytykować ponieważ wywodzi się z ich pokolenia i środowiska i to mu się akurat chwali. Gorzej bo usiłuje wpisywać się w dyskurs polityczny, którego atmosfery w ogóle nie czuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgr Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.pl 25.04.07, 23:13 w swojej pracy dyplomowej cytowałem jego peany na cześć Lenina i Stalina z lat 50-tych Teraz pracuje "U Dolaty" ; co tu komentować Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr hab. Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 04.05.07, 23:36 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr hab Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 04.05.07, 23:46 Pytanie do Mieszańca Czy aby autor recenzji książki prof. F.Marka posiada tytuł doktora? Mieszaniec, powiedz,jeżeli coś wiesz o doktoracie Bereszyńskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oh Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 00:07 dobre pytanie, he he he..... Pan B. jest tylko marnym magistrem chemii i to chyba niepraktykującym . Taki z niego "naukowiec" jak z koziej d. trąba . Może zrobi doktorat u redaktora Frelicha z Gazety Wyborczej? Ale w jego wieku raczej na to za późno. Frustrat z "naukowymi" aspiracjami! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.atol.com.pl 05.05.07, 00:29 Wyobraz sobie, ze w USA nawet 80-latki robią doktoraty. Ale to jest Ameryka. Mam wyliczyć ci wybitnych naukowców, którzy byli samoukami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: śpioch Re: Książka prof. Marka pełna stereotypów i przek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 03:16 a monika zawsze z refleksem, skończ juz ta prace hab. prosze cie ! Odpowiedz Link Zgłoś