dorotakal
10.05.07, 23:26
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=43786
Olbrychski w rosyjskiej telewizji: IPN jest jak KGB
Czasem uzyskanie najprostszej informacji okazuje się straszliwie trudnym
zadaniem dziennikarskim. Zajmuje wiele godzin, przynosi mizerne efekty
końcowe, a przy okazji można oberwać po głowie. To właśnie przydarzyło mi się
wczoraj - pisze Renata Kim, publicystka DZIENNIKA.
Zadzwoniła do DZIENNIKA czytelniczka ogromnie wzburzona tym, że na jednym z
kanałów rosyjskiej telewizji usłyszała wywiad z Danielem Olbrychskim, w
którym aktor porównywał metody lustracyjne Instytutu Pamięci Narodowej do
działalności KGB.
Ponieważ nikt w redakcji nie widział tego programu, postanowiliśmy sprawdzić
informację u samego źródła, czyli Daniela Olbrychskiego. Wydelegowana do
tego, jak się wydawało, dziecinnie łatwego zadania, zadzwoniłam rano na
prywatną komórkę artysty. Odebrała miła pani, zażądała wyjaśnień, czego
miałaby dotyczyć rozmowa, wyraziła zrozumienie i kazała zadzwonić za półtorej
godziny. W wyznaczonym terminie Daniel Olbrychski nie mógł rozmawiać,
podobnie za godzinę, udało się do niego dotrzeć za trzecim podejściem.
Aktor od początku był nastroszony. "Powinniście zacytować całą moją
wypowiedź" - oświadczył. Na pytanie, jak ona brzmiała, odparł krótko, że
możemy sobie sprawdzić. I nie przekonało go tłumaczenie, że właśnie próbujemy
to zrobić, bezpośrednio u niego. "Nie jestem w stanie cytować sam siebie" -
oświadczył.
A potem było coraz goręcej. "Czego naprawdę chce się pani dowiedzieć? -
zapytał lekko podniesionym głosem. "Czy naprawdę porównał pan IPN do KGB.
Chcemy sprawdzić, czy rzeczywiście pan to powiedział" - odparłam. "Ale co
pani chce sprawdzić? Co ja sądzę o IPN? Chętnie udzielę wywiadu, który będę
mógł autoryzować" - aktor mówił już bardzo głośno.
"A teraz nie mógłby pan tego powiedzieć?" - nalegałam. W odpowiedzi
usłyszałam, że wywiad dla rosyjskiej telewizji trwał pół godziny i nie czas
na jego streszczanie. Zaraz potem Daniel Olbrychski oskarżył mnie o to, że
przepytuję go dokładnie w ten sam sposób, w jak robili to dziennikarze za
czasów Gomułki.
Na pytanie, czy przypadkiem mnie nie obraża, aktor oświadczył, że to on czuje
się obrażony. "Czy ta rozmowa jest nagrywana?" - zirytował się i oskarżył
mnie o próbę inwigilacji.
I nagle, zupełnie nieoczekiwanie, wyrwało mu się, że w wywiadzie dla
telewizji Rossija użył wyrażenia "polskoje KGB". A potem zaznaczył, że
bynajmniej nie udziela mi wywiadu, więc to, co robię, jest zwykłym
nadużyciem.
Zadzwoniliśmy do rosyjskiej telewizji. Tam bez zbędnych ceregieli
dowiedzieliśmy się, że Daniel Olbrychski powiedział, iż Instytut Pamięci
Narodowej to polityczna instytucja, która "stosuje techniki polskiego KGB,
czyli Służby Bezpieczeństwa".