Dodaj do ulubionych

Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło

20.04.08, 16:29
Bzdury pani pisze, pani Berlinska!
Obserwuj wątek
    • rodack2000 ps 20.04.08, 16:41
      a moze ma pani zamiar zreaktywowac PZZ?!
      :)

      pl.wikipedia.org/wiki/Zwi%C4%85zek_Obrony_Kres%C3%B3w_Zachodnich
      bo w tych nacjonalistycznych kategariach sie pani porusza
      --------
      Unrecht Gut gedeiht nicht!
    • Gość: co sie dzieje Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.gprs.plus.pl 20.04.08, 17:29
      nie tylko pania dzgnelo
      sprawy o ktorcy sie mowi moga byc zalatwione drog aprawna - jelsi
      takie zajecia lu wymuszneia mialy miejsce
      sporo moich znajomych wyjechalo i z tego co pamietam to marzyli o tym
      jak by nie bylo zydzi to tka jak polacy - ofiary wojny
      ludnosc slaska jesli znalazla sie w armii niemeickiej i z niej nie
      uciekal - tera zpowinna milczec
      a juz na pewno nie czuc sie ofiara wojny
      • Gość: giewąd Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.punkt.pl 20.04.08, 17:31
        a ja mam 17 lat i mam w dup&#^# to co sie kiedys działo

        po maturze chce mieć dobrą pracę, a to czy wypędzano tych czy tamtych nic mnie
        nie obchodzi
        • Gość: Toś głupi/a Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 23:22
          Toś głupi/a i tyle. I gdyby nie to, że teraz na studia zdałby mój
          pies, pewnie oblał(a)byś maturę.
      • Gość: do oszołoma "co si Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.adsl.inetia.pl 22.04.08, 20:02
        Gość portalu: co sie dzieje napisał(a):

        > ludnosc slaska jesli znalazla sie w armii niemeickiej i z niej nie
        > uciekal - tera zpowinna milczec
        > a juz na pewno nie czuc sie ofiara wojny
        czyli miejscowi powinni uciec i pozwolić by w odwecie zabito ich
        rodziny? puknij się w głowę! W ten sam sposób można powiedzieć, że
        jeśli Polacy nie uciekli z komuny to powinni stulić pyski i nie czuć
        się ofiarami lecz komunistycznymi katami. W sumie mając własne
        państwo mieli więcej po powiedzenia niż Ślązacy pod butem!
    • Gość: Mesjasz Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 19:03
      Jakie bzdury?/
      Przecie Polska to mesjasz narodów od zawsze...
      My jesteśmy od brania a nie od oddawania!
      Jak Polak bił Ruska- to był cud nad Wisłą
      jak nas bili?ło Jezu - odszkodowania do 5 -ego pokolenia !!

      :)))
    • Gość: berliniec Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 20.04.08, 19:20
      A co to pania berlińską dzgneło. chyba nie prawda.a może jednak
      prawda bo ona w oczy kole.
    • Gość: szczepko Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 19:33
      Bardzo rozsądne stanowisko.No to teraz czas na ripostą
      Krolla.Ile?,jak dużo?,jak masa Ślązaków była pokrzywdzona? Ale
      konkretnie,kto?Komu zabrał majątek? jakimi metodami "zmuszał" do
      wyjazdu i zrzeczenia się majątku?
      Pomagać mogą komentatorzy nie pałający sympatią do Polski czy
      Polaków. No to panowie Niemcy i śląscy Niemcy,karty na
      stół.Kto,kiedy,jak? Jak dacie radę i sądy to uwzględnią to i Polska
      da radę.A jak nie!TO MORDA W KUBEŁ.
      • Gość: xx Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.icis.pcz.pl 20.04.08, 19:43
        Pamietam tamte czasy - po 1976 - nikt moich kolegow i znajomych
        Slazakow nie wyganial do Niemiec, dla mnie samego to byl szok ze
        nagle taka masa ludzi chce wyjechac do Niemiec. Ludzi z ktorymi
        zylismy obok, czesto sie przyjaznilismy.

        Mogli tutaj zyc razem z wszystkimi, ale w wiekszosci wybrali to im
        sie wydawalo wtedy lepszym rozwiazaniem na przyszlosc.

        To bylo ich prawo i ich wola, bo czesc osob z pewnoscia zle sie
        czula w Polsce, ale nie ma co teraz robic z siebie takich wielkich
        ofiar. Wszelkie sprawy majatkowe z tym zwiazane powinny byc
        rozstrzygane w sadzie.

      • georg_l Proszę pokazać komu zabrano mieszkanie 21.04.08, 09:02
        Wspaniały pomysł!!!

        Tylko dlaczego ograniczać go do Niemców? Bardzo chciałbym żeby
        wreszcie pokazano mi tych Żydów którym np. zabierano mieszkania.
        Pani Berlińska, proszę nie być gołosłowną, proszę pokazać komu
        zabrano mieszkanie!
        Rozumiem że wypowiadając się jako ekspert ma Pani możliwość podania
        listy tych którym zabrano mieszkania – bo chyba tej informacji nie
        wyssała Pani z palca? Prawda? A może nie? Może to zwykłe kłamstwo?

        Georg Lipke
        • Gość: Berlinska Re: Proszę pokazać komu zabrano mieszkanie IP: 77.223.225.* 21.04.08, 22:56
          Proszę bardzo:
          Anna de Tusch-Lec; Gustaw Kerszman (wywiady Torańskiej GW z marca i
          kwietnia tego roku.
          Jerzy Eisler w wywiadzie stwierdził: "Wstydliwą rzeczą, o której się
          nie mówi przy okazji emigracji marcowej,jest pytanie, co stało się z
          kilkoma tysiącami mieszkań osób, które wyemigrowały" (Biuletyn IPN 3-
          4 2003).
          • georg_l Re: Proszę pokazać komu zabrano mieszkanie 22.04.08, 09:51
            Mogę prosić o dodatkowe wyjaśnienia?

            Gustaw Kerszman stwierdził (publikowany w Dużym Formacie fragmencie
            książki „Jesteśmy”) że przed wyjazdem musiał zdać mieszkanie. Przed
            wyjazdem! Gdy już praktycznie załatwione były wszystkie formalności!
            W dodatku musiał zdać (ze sobą w końcu zabrać go nie mógł) a nie
            zabrano mu go!
            Czy Pani zdaniem nie ma różnicy między zdaniem (najprawdopodobniej
            nie własnościowego) mieszkania bezpośrednio przed wyjazdem a
            wyjazdem w związku z tym że kogoś wyrzucono z mieszkania?
            No i jeszcze jedno – z wypowiedzi Gustawa Karszmana jasno wynika że
            to on z matką zdecydował o wyjeździe!!! To była jego decyzja a nie
            wyrzucenie!!! Nawet z partii wyrzucono go dopiero po wyjeździe!

            Anna de Tusch-Lec napisała że dostała mieszkanie na Mokotowie w
            którym mieszkała przez pół roku (od wyjazdu rodziców do jej
            wyjazdu). Jej rodzice wyjechali w styczniu 1969, ona w lipcu tego
            samego roku (to jest to pół roku).
            Mieszkanie o którym pisze nie należało do niej! To było mieszkanie
            jej rodziców które zdali (znów, najprawdopodobniej nie było ich
            własnością) wyjeżdżając jej rodzice. Anna de Tusch-Lec dostała
            mieszkanie natychmiast po tym jak jej rodzice zdali to z ul.
            Pięknej. Gdzie Pani widzi tu zabieranie mieszkań???
            Rodzice wyjeżdżając swoje zdali a córka z mężem natychmiast dostali
            swoje.

            Z rzekomo kilku tysięcy mieszkań (o których wspomina przywołany
            przez Panią Jerzy Eisler) podaje Pani dwa przykłady które okazują
            się (przepraszam za kolokwializm) lipą. Nie trzeba nawet sprawdzać
            dokumentów – już z samych wypowiedzi zainteresowanych widać że nikt
            im mieszkań nie zabierał!
            Jeśli dwa sztandarowe przykłady okazują się nieprawdziwe to skąd
            pewność że w ogóle zabierano mieszkania??? Owszem, ludzie zdawali
            (nie własnościowe!) mieszkania przed wyjazdem (mieli je zabrać ze
            sobą?) – jest jednak różnica między zdaniem nie własnościowego
            mieszkania bezpośrednio przed zaplanowanym wcześniej wyjazdem a
            zabraniem mieszkania w wyniku czego dana osoba musi wyjechać.

            A może gdzieś popełniłem błąd, proszę o wyjaśnienie.

            Z poważaniem
            Georg Lipke
            • Gość: Berlinska Re: Proszę pokazać komu zabrano mieszkanie IP: 77.223.225.* 22.04.08, 18:43
              Domagał się Pan nazwisk, to je podałam. Mogłabym podać nazwisko
              mojej koleżanki z USA, która wyjechała z Polski w bardziej
              dramatycznych okolicznościach niż opisane w wywiadzie. Jednak nie
              czuję się upoważniona do upubliczniania jej losu. Moja wiedza o
              Marcu 1968 nie ogranicza sie do tych wywiadów. Była to odpowiedź na
              Pańskie prowokacyjne pytanie i tyle.
              Jeśli właściciele mieszkań nie mogli nimi dysponować, tylko "musieli
              je zdać", zostali pozbawieni prawa własności. W krótkim wywiadzie
              nie sposób omówić wszystkich rodzajów prześladowań i okoliczności, w
              jakich polscy Żydzi opuszczali kraj. Zresztą w tym roku można było
              obejrzeć wiele wstrząsających reportaży na ten temat. Ich
              bohaterowie mówili o wyrzucaniu z mieszkań, co nie znaczy, że na
              ulicę.
              Na jakiej podstawie Pan wnioskuje, że mieszkania bohaterów wywiadów
              nie były ich własnością? Jeśli tak byłoby, to niepotrzebna jest
              ustawa reprywatyzacyjna uwzględniająca rekompensaty za utracony
              majątek przez Żydów w 1968 r.
              Rzeczywiście, wielu polskich Żydów podejmowało decyzję o wyjeździe.
              Jednak porównanie ich losu ze Ślązakami jest niestosowne, zważywszy
              ustalenia historyków. Jak napisał A. M. Kobos: "Przemówienie Gomułki
              nasiliło represje, wywołało falę antysemityzmu, czystek, deportacji.
              Uczyniło rasistowskie represje otwartymi i widocznymi, awansowało je
              do "rangi" polityki państwa i rzekomej polskiej racji stanu.
              Represje i banicje objęły dosłownie tysiące ludzi, którym przypisano
              żydowskie pochodzenie, lub podejrzanych o sympatie liberalne. Niemal
              dwie trzecie ludzi pochodzenia żydowskiego wyrzucono z ich stanowisk"
              (Zwoje, 1998 r.)
              www.zwoje-scrolls.com/zwoje07/text04p.htm
              Również zdarzało sie, że jeśli Ślązak poinformował o zamiarze
              wyjazdu do Niemiec był zwalniany z pracy. Jednak nie było w mediach
              kampanii nienawiści, a partia nie wywierała presji na dyrektorów,
              aby ich zwalniać i w ten sposób skłaniać do wyjazdu. Tego rodzaju
              szykany jako następstwo złożenia wniosku o wyjazd nie miały masowego
              charakteru. W latach 80. często dyrektorzy zakładów szli na rękę
              tym, którzy chcieli pracować kilka miesięcy w Niemczech i dawali im
              bezpłatne urlopy. Takie wyjazdy nierzadko koćzyły się pozostaniem na
              stałe.
              Henryk Kroll nie ma racji mówiąc, że wcześniej przećwiczono metody
              przesladowań na Żydach i powtórzono na Niemcach czy Ślązakach.
              Nieporównywalne bowiem są metody i skala prześladowań. (Nie tworzono
              list osób, które należy zwolnić z pracy, nie było haniebnych
              programów radiowych i telewizyjnych żerujących na niskich
              instynktach i wywołujących nienawiść). Takie stwierdzenie nie
              oznacza, że decyzja o wyjeździe z Polski była łatwa dla Ślązaków, ze
              nie doświadczyli róznych form dyskryminacji, które skłaniały ich do
              opuszczenia Heimatu. Jednak nie tego dotyczyło pytanie.
              To, co łączy wyjazdy Żydów i Ślązaków, to pozbawienie ich
              obywatelstwa, podróz w jedną stronę z dokumentem podrózy. To za
              mało, aby je ze sobą zestawiać.
              • georg_l Re: Proszę pokazać komu zabrano mieszkanie 23.04.08, 08:59
                Szanowna Pani, jeżeli chciała Pani tylko podać nazwiska to
                wystarczyło sięgnąć po książkę telefoniczną i można było od razu
                podać parę tysięcy. Byłyby tyle samo warte.
                Z wypowiedzi osób które posłużyły Pani za przykład w żaden sposób
                nie da się wyczytać iż osoby te wyjechały z Polski ponieważ zabrano
                im mieszkania! Wręcz przeciwnie, osoby te przyznają że decyzje o
                wyjeździe podjęły same a zdanie mieszkania nastąpiło bezpośrednio
                przed wyjazdem! (Tak na marginesie, gdyby komuś bezprawnie zabrano
                mieszkanie to tak spokojnie pisałby że je po prostu zdał? Ani słowa
                o bezprawności zaboru?)
                Czy nie widzi Pani tu nadużycia którego się dopuściła?
                (Jeśli natomiast Pani wiedza w tej sprawie nie ogranicza się tylko
                do tych wywiadów to dlaczego akurat je Pani wybrała – przecież one
                nie dowodzą tego co Pani powiedziała?)
                Dalej pada argument że w bardziej dramatycznych okolicznościach
                wyjechała Pani koleżanka ale jej dane ani historia nie może zostać
                ujawniona (czyli nie do sprawdzenia i ani słowa o tym że zabrano jej
                mieszkanie) – proszę wybaczyć ale czy to jest argument na poziomie
                doktora socjologii???
                Oczekiwałem, że jako osoba zajmująca się tego typu problemami będzie
                Pani w stanie przedstawić listę co najmniej kilkudziesięciu osób
                oraz dokumenty dowodzące, iż posiadały one własnościowe mieszkania,
                które zostały im bezprawnie zabrane. Niestety, ograniczyła się Pani
                do podania dwóch fałszywych przykładów i plotki (za taką należy
                traktować przypadek koleżanki).

                Mówi Pani o tym, że można było w tym roku obejrzeć wiele reportaży.
                Tak, można było. Można było też przeczytać wiele artykułów i
                wywiadów – między innymi z Panią – niestety, nigdzie nie było
                dowodów tylko same plotki. Czy naprawdę tak trudno jest ustalić komu
                zabrano mieszkanie i zebrać dokumenty które by to potwierdzały?
                Przecież to jest banalnie proste – oczywiście o ile takie zdarzenia
                w ogóle miały miejsce.

                Georg Lipke
                • Gość: Berlińska Re: Proszę pokazać komu zabrano mieszkanie IP: 77.223.225.* 24.04.08, 08:45
                  Proszę wskazać, w którym miejscu napisałam, że przyczyną wyjazdu
                  było zabieranie mieszkań.
                  Pozbawianie prawa własności do mieszkania było jedną z represji.
                  Powtarzam: jeśli takie fakty nie byłyby regułą to nie byłoby
                  potrzeby uwzględniania utraty mieszkań w ustawie reprywatyzacyjnej.
                  Jakie nadużycie? Potraktowałam Pana pytanie jako prowokację,
                  ponieważ jestem socjologiem i nie znam nazwisk badanych. Lista osób
                  wylosowanych do badań jest niszczona, a na kwestionariuszach nie ma
                  danych osobowych respondenta - badania są anonimowe.
                  Forum to czytają moi znajomi, którzy znają moją koleżankę z USA. Nie
                  wiem, czy chciałaby, aby wszyscy wiedzieli o jej doświadczeniach. Do
                  tego oblikują mnie zasady etyczne zawodu socjologa.
                  Nie zajmuję się Marcem 1968 r. Interesowałam się wynikami badań
                  historyków, a sama takich badań nie prowadziłam, ponieważ w woj.
                  opolskim było niewielu obywateli pochodzenia żydowskiego,co
                  zrozumiałe. Większe skupiska były na Dolnym Śląsku, np. w
                  Dzierżoniowie i oczywiście we Wrocławiu.
                  Czy odesłanie Pana do publikacji dostępnych w Internecie (artykułu w
                  Zwojach i Biuletynie IPN to posługiwanie się plotką?
                  Profesor Instytutu Historii PAN (Jerzy Eisler) jest dla Pana
                  roznosicielem plotek?
                  Jeśli Pan sobie życzy to podam Panu tytuły publikacji papierowych.
                  Życzę miłego dnia
                  • georg_l Re: Proszę pokazać komu zabrano mieszkanie 24.04.08, 13:23
                    "Nie zajmuję się Marcem 1968 r. (...) sama takich badań nie
                    prowadziłam"

                    Powyższe mi wystarczy. Zakończyłbym na tym gdyby nie prośba o
                    wskazanie w którym miejscu twierdziła Pani, że przyczyną wyjazdów
                    było zabieranie mieszkań.
                    W udzielonym przez Panią wywiadzie znalazło się takie zdanie:

                    "Wyrzucano Żydów z pracy, zabierano im mieszkania, więc oni nie
                    mieli innego wyjścia, jak stąd wyjechać."

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Georg Lipke
                  • Gość: Piotr Badura Pani Danusiu, dzwonią już wszystkie dzwonki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.08, 22:59
                    Mam nadzieję, że nie potraktuje Pani tego "Pani Danusiu" jako zbytniej
                    poufałości, ale "Pani Danuto" jakoś mi nie brzmi, a po nazwisku się przecież do
                    siebie nie zwracamy.
                    Mam nadzieję, że "Beczka" dociera do do Pani regularnie. Jeśli tak, to ja na
                    Pani miejscu wziąłbym pod uwagę możliwość, że pan Georg jest kimś pozostającym w
                    kręgu oddziaływania "Beczki". Piszę to, by wyjaśnić, dlaczego w ogóle wtrącam
                    się do tego wątku.
                    Wydaje mi się, że Pani dyskusja z panem Georgiem nie jest dobra, i piszę to jako
                    człowiek Pani życzliwy. Moim zdaniem, w tej chwili dzwonią już wszystkie dzwonki
                    alarmowe, a Pani ich nie słyszy. Proszę nie traktować tego, jako mojego zarzutu.
                    W innym wątku, który otwarłem na tym forum, nie słyszy dzwonków alarmowych np.
                    pan Bereszyński. Ja tamten wątek otwarłem właśnie dlatego, że wielu porządnych,
                    uczciwych i mądrych ludzi dało się, moim zdaniem, do tego stopnia otumanić
                    propagandzie, że nie tylko dzwonków, ale nawet syren alarmowych nie usłyszeliby.
                    Nie będę szczegółowo wszystkiego tu analizował. Zwrócę uwagę tylko na trzy sprawy.
                    1) We wcześniejszym poście przywołała Pani Annę de Tusch-Lec jako przykład
                    osoby, której w ramach kampanii antysemickiej odebrano mieszkanie. Gdyby Pani
                    zachowywała chłodny, intelektualny dystans do sprawy, to nigdy, ale to nigdy nie
                    odwołałaby się Pani do przypadku Anny de Tusch-Lec. Anna de Tusch-Lec (ATL),
                    pomimo że jest nieobiektywna, mówi przecież o pewnych sprawach wyraźnie.
                    Wspomina np. co powiedział jej ojciec: "Anka, ty myślisz, żeśmy z Polski
                    wyjechali dlatego, że był antysemityzm? Nie (...) Oni mieli nasze kartoteki.
                    Nas, Żydów z UB. Nie wiadomo, co by z nami zrobili."
                    W swej wypowiedzi ATL pisze też wyraźnie, że dla jej ojca w 1956 zbankrutowało
                    to, w co bardzo wierzył, i już w 1957 chciał wraz z rodziną emigrować, ale ich
                    nie wypuszczono. Prawdopodobnie zbyt dużo wiedział o zbrodniach sprzed 1956, w
                    których sam uczestniczył. ATL robi cienką aluzję na ten temat.
                    ATL wspomina też, że jej ojciec żałował potem, iż wyjechał. Pisze: "Mój ojciec
                    wiele lat później, w Izraelu, powiedział, że trzeba było wyłączyć telewizję, nie
                    słuchać radia, nie czytać gazet i ten czas przeczekać. Może miał rację. Byli
                    tacy, którzy tak zrobili i nie wyjechali. Nie wiem kto był mądrzejszy."
                    Myślę, że chyba nie zdaje sobie Pani sprawy z wagi tych słów. Ojciec ATL
                    emigrował ze strachu, że będzie odpowiadał, prawdopodobnie za udział w
                    zbrodniach stalinowskich. W Izraelu tęsknił jednak za Polską i doszedł do
                    przekonania, że może lepiej było zostać, bo strach miał wielkie oczy, a pewnie
                    jednak włos by mu z głowy nie spadł.
                    ATL wspomina, że jej rodzice, brat i siostra wyjechali w styczniu 1969, a ona
                    pół roku później, gdyż jej narzeczony Janek chciał jeszcze dokończyć studia. Te
                    pół roku wspomina tak: "żyliśmy z Jankiem w Polsce jak królowie. Wszystko
                    mieliśmy. M2 na Mokotowie, które dostałam za mieszkanie po rodzicach, które im
                    zabrano; pieniądze po ojcu Janka, które przychodziły z ZAIKS-u".
                    Mieszkanie po rodzicach było prawdopodobnie dużym mieszkaniem służbowym. Nie ma
                    żadnych podstaw do przypuszczeń, że rodzice ATL byli właścicielami tego
                    mieszkania. W sytuacji, gdy rodzina, której to mieszkanie przysługiwało,
                    opuściła na stałe Polskę, trudno było oczekiwać, że duże rodzinne służbowe
                    mieszkanie w centrum Warszawy będzie zajmować jedyna pozostała z tej rodziny
                    osoba, która w dodatku ze służbami właściwymi od tego mieszkania nie miała nic
                    wspólnego. Było wielkim gestem wobec ATL, że przydzielono jej M2 na Mokotowie, a
                    nie np. pokój bez wygód na dalekiej Pradze. ATL to rozumiała. Napisała przecież:
                    "Żyliśmy jak królowie".
                    Jeśli Pani przytacza przykład ATL, jako ilustrujący, jak w ramach kampanii
                    antysemickiej odbierano Żydom mieszkania, to znaczy Pani Danusiu, że całkowicie
                    zatraciła Pani chłodny, intelektualny dystans do czytanego tekstu.
                    2) Odsyła Pani pana Georga do tekstu Andrzeja Michała Kobosa, opublikowanego w
                    "Zwojach" nr 3 (7) z 1998 roku. Tymczasem Andrzej M. Kobos na wstępie swego
                    tekstu zastrzega, że jego artykuł to nie jest jakaś obiektywna analiza, ale
                    całkowicie subiektywny, dokonany w poczuciu głębokiej krzywdy i rozżalenia dobór
                    faktów. Taki materiał może być używany tylko do wsparcia poglądu przeciwnego do
                    głoszonego przez jego autora. Nigdy nie może być użyty jako argument za, skoro
                    sam autor twierdzi, że to nieobiektywne opracowanie.
                    3) Odwołuje się też Pani do profesora Eislera, który miał jakoby w biuletynie
                    IPN potwierdzać Pani pogląd, że w 1968 Żydom odbierano w Polsce mieszkania, by
                    zmusić ich do emigracji. Profesor Eisler, którego obiektywizm też jest dla mnie
                    dyskusyjny, nawet się nie zająknął na temat odbierania Żydom mieszkań. On tylko
                    wyraził pogląd, całkiem słuszny, że byłoby interesujące ustalenie, kto się do
                    mieszkań po emigrujących wprowadził. Niewątpliwie byłoby to nadzwyczaj
                    interesujące i pomogłoby lepiej zrozumieć wydarzenia tamtych lat.
                    Pani Danusiu, w tekstach, na które się Pani powołuje, nie ma tego, co zdaniem
                    Pani tam jest. Jest za to wiele rzeczy, na które Pani ślepnie. W tej sytuacji
                    najlepiej się wycofać, bo straciła Pani chłodny, intelektualny stosunek do tej
                    sprawy. Piszę to dlatego, że Panią lubię i jest dla mnie bardzo przykre, patrzeć
                    jak brnie Pani w bagno.
                    W sprawie wydarzeń 1967, 1968 i dalszych lat najbezpieczniej jest odrzucić
                    wszystko, co dotychczas na ten temat napisano, uznać, że nie ma nic pewnego w
                    tej sprawie, nie ma żadnych autorytetów i trzeba zacząć od początku wszystko na
                    chłodno analizować.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    Piotr Badura
    • Gość: Borkowski K. Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 22:28
      Wzorem Eriki Steinbach i nasi "wodzowie" muszą zaistnieć. Trzeba
      pokazać , że my dbamy o swoich! Panie Kroll czy nie wie Pan, że od
      1998r. wyjechało stąd ponad 100.000 ludzi i to NA STAŁE! Był Pan w
      Sejmie i rzadził w województwie, więc to Pan ich stąd "wypędził!!!
      Panie Kroll niech sie Pan nie kompromituje i zacznie łykać pastylki
      na polepszenie pamięci.
    • Gość: pika Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 08:08
      Bzdura
      Pani!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • svatopluk Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło 21.04.08, 10:22
        "- Każdy przypadek musi być brany pod uwagę indywidualnie, bo na
        pewno zdarzały się sytuacje, kiedy jakiś ubek upatrzył sobie willę
        czy dom i wymuszał od tej rodziny zrzeczenie się tego kosztem
        pozwolenia na wyjazd do Niemiec."

        a czy pan Kroll cos innego mowi?
        • Gość: bydzie? Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 10:31
          no to dawać te przypadki,dawać panie svatopluk,Kroll i
          inni "pokrzywdzeni"
          • svatopluk Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło 21.04.08, 10:36
            przypadki powinny miec mozliwosc zgloszeniaie do sadu.
            nie podoba mi sie tylko wykluczenie Slazakow a priori.
            • Gość: dalej baje Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 10:54
              Wykluczenie Ślązaków apriori się nie podoba,ale bajdurzenie,że
              Polacy okradli to się podoba. Poetarzam.Gdzie?,kogo? z czego
              okradziono? Podawajcie przykłady!
              No i jeszcze jedno svatopluku.To jak to jest z tobą? Teraz Ślązaków
              wykluczają a nie Niemcow? To od kiedy "Niemcy z Opolszczyzny"
              pokochali zostać Ślązakami? Nie opłaca się już być Niemcem?
              • svatopluk Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło 21.04.08, 11:27
                Niemcy z opolskiego czuja sie rowniez Slazakami.
                nie ma w tym nic dziwnego.
                wsrod Niemcow tozsamosc regionalna jest silna.
                zerknij tylko do Bawarii albo Saksonii.

                kto tu pisze ze Polacy kradli?
                system polityczny zwany ludowym byl po prostu niesprawiedliwi.
                i te krzywdy trzeba wyrownac.
                bez wzgledu na narodowosc.
                wszyscy obywatele polscy sa rowni wedlug prawa!
        • Gość: Berlinska Re: Do svatopluka IP: 77.223.225.* 21.04.08, 23:07
          Tak, mówi co innego:
          "Tymczasem co chodzi mi o to, by wreszcie usystematyzować to, o czym
          się przy reprywatyzacji mówi. I znów podkreślam, że sprawy związane
          z tzw. wypędzonymi po II wojnie światowej są definitywnie
          załatwione. Tu nie ma do czego wracać. Ale trzeba jednocześnie
          pamiętać, że w latach 70. i 80. polscy obywatele byli zmuszani do
          zrzekania się obywatelstwa polskiego, że musieli zrzekać się
          majątków, bo inaczej nie wyjechaliby do Niemiec. A to jest karygodne
          i przypomina to, co zrobiono Żydom w 68 roku. Na nich to
          przećwiczono".

          Z tej wypowiedzi wynika, że wszyscy musieli zrzekać się majątku. O
          ile zgadzam się, że nie powinno robić się trudności z odzyskaniem
          polskiego obywatelstwa, bo warunkiem zgody na wyjazd było zrzeczenie
          się, to jeśli chodzi o sprawy własności - sprawa nie jest tak
          jednoznaczna jak sugeruje to w cytowanej wypowiedzi Henryk
          Kroll.Przyciśnięty przez dziennikarkę, mówi, że zna kilka takich
          przypadków. Nie były one na tyle powszechne, aby objąć je ustawą
          reprywatyzacyjną.



    • Gość: marian Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 10:36
      sami chcieli wyjechać to prawda, ale czy należało ich okraść
      • Gość: alois swieta prawda IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.08, 19:03
        Gość portalu: marian napisał(a):
        > sami chcieli wyjechać to prawda, ale czy należało ich okraść

        Polacy powinni uwazac, zeby w przypadkach, gdy opuscili swoj dom np. z powodu
        kleski zywiolowej lub urlopu nie zastali tam kogos innego.

        bo widocznie z pania berlinska na czele maja taka feudalna chora mentalnosc!!!!

        dla nich opuszczenie posiadlosci oznacza mozliwosc zajecia i pladrowania!!!!

        wstydz sie pani berlinska!!!! a podobno pani cos studiowala...
        moze i tak, ale widocznie gdzies w krajach trzeciego swiata :)
    • Gość: mack Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 13:56
      Henryk Kroll rządził na Opolszczyźnie od lat. Działał politycznie
      jak się patrzy - taki prześladowany Niemiec. I od lat jakoś z niej
      nie wyjeżdżał. I jakoś od lat krzywda mu sie tutaj nie działa, bo
      zdaje sie ma wielki majątek. Teraz i owszem, krzywdę mu zrobili
      Niemcy opolscy, bo go wreszcie w dupę kopnęli. Dlatego chce odżyć
      politycznie i głupoty opowiada. Ja się go pytam: skoro tak stąd
      uciekają, to jak chłopie rzadziłeś? A może nic nie mogłeś? Jak
      zwykle. Oczywiście nic zrobić dla Ślązaków, by tutaj zostawali.
      Oprócz wyciągania łapy po pieniądze z Bonn i Warszawy...Wstyd.
    • Gość: Pipi O takich jak Kroll mówi się u nas ciul IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 14:28
      I zeby nie było niejasności, podaję definicję zaczerpniętą z
      internetu:
      - ciul

      niemiły, nieuprzejmy mężczyzna

      Znowu muszę się spotkać z tym ciulem;
      określenie gościa, cechującego się głupotą w robieniu rzeczy,
      gadaniu, braku odpowiedzialności, nierozgarnięciu itp.
      Źródło: "slang.pl/index.php/Ciul"
      • Gość: Aneta Re: O takich jak Kroll mówi się u nas ciul IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 14:40
        Wow cóż za dyskutant
        chyle czoła przed "intjeligjencją"
        • Gość: Pipi Re: O takich jak Kroll mówi się u nas ciul IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 19:15
          Inteligencja nie ma tu nic do rzeczy. To tylko zdefiniowanie pozycji
          i jakości interlokutora. Dodajmy za księdzemm Prymasem, matołka.
          • Gość: ! Re: O takich jak Kroll mówi się u nas ciul IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.08, 19:24
            widze, ze mentalnosc polskiego okupanta wiecznie zywa...
            • Gość: Pipi Eeeee wykrzyknik, a jaka tam u Was Dojczlandzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.08, 13:15
              pogoda, bo u nas jest super. A jak chcesz dyskutować, to skontaktuj
              się z na przykład z Aloisem (jednym z dyskutantów) i przyjedźcie do
              Opola, to pogadamy. We dwóch wyjdzie Wam taniej podróż. No i podróż
              przy politykowaniu szybciej zleci.
              A tak poza wszystkim, to trza pamiyntać, kto se zaczoł w 39 i kumu w
              45 najsi wciepli, i kto kiydy kogo i jak stund wyciepowoł.
      • Gość: DR Re: O takich jak Kroll mówi się u nas ciul IP: *.web.vodafone.de 22.04.08, 17:03
        "u nas" tzn gdzie? w ZK w Strzelcach ? dawniej Gr Strehlizt/OS
        bo terminologia do zakladu karnego pasuje (SLD?)
    • Gość: ? Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 15:01
      Nie rozumiem tej całej awantury. Tak naprawdę Henryk Kroll i dr Danuta Berlińska
      mówią mniej więcej to samo, tylko trochę innymi słowami. Mniej emocji, więcej
      otwartości na to, co mówi druga strona, a nie będzie o co się kłócić.
    • Gość: KristofOSer Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.pools.arcor-ip.net 21.04.08, 16:40
      Najbardziej "spodobał" mi się fragment"Czytałam nawet w lokalnej prasie,jak
      sąsiad poszedł odwiedzić pewną rodzinę i zastał na stole kartkę:"Kto tu wejdzie
      pierwszy,dom jest jego".Ta Pani(pominę tutaj ten tytuł Dr,bo pewnie dostała go
      za peany na cześć Pana Nicieji)powinna trochę pomyśleć zanim coś
      napisze."Lokalna prasa" w tamtych czasach to była "Trybuna Opolska",Pani
      Berlińska widocznie nic nie słyszała o "krytycznej analizie źródeł"."Trybuna
      Opolska" pisała jeszcze większe bzdury o Slązakach,Niemcach i Górnym Sląsku,ale
      dla tej Pani jest to najbardziej wiarygodne źródło.Inna sprawa:jasne że nikogo
      nie zmuszano do wyjazdu ,ale ilu by mogło wyjechać gdyby Gierek nie potrzebował
      kredytów a Brandt polskiego węgla,w końcu komuch z komuchem się dogadali a
      Slązacy i Niemcy byli jak "bydło" sprzedawani za kredyty i węgiel.A co do
      zmuszania i dlaczego ci polscy Niemcy chcieli wyjeżdżać,o tym się w Polsce nie
      mówi o zmuszaniu do przyjmowania nie tylko polskiego obywatelstwa ale i
      narodowości,do zabierania ludziom nazwisk i imion,czy ich
      przekręcania,szykanowaniu przez lata członków rodzin byłych żołnierzy
      niemieckich,czy wywózce Slązaków na roboty i do obozów do ZSRR.O czymś takim jak
      zakaz posługiwania się językiem niemieckim , nauczania języka niemieckiego na
      terenach zamieszkanych przez Górnoślązaków,niszczeniu wszystkiego co mogło by
      przypominać niemiecką przeszłość Górnego Sląska nawet nie wspomnę.Co do
      niemieckich nazwisk i imion,Polska i województwo opolskie do dziś łamią
      europejskie prawo ale za to głośno krzyczą o polskie nazwiska dla mieszkańców
      Litwy,Białorusi czy Ukrainy...Jeszcze o tym pozostawionym przez wyjeżdżających
      mieniu.Wszyscy którzy wyjeżdżali w latach 70tych czy 80tych mieli jakichś
      bliższych czy dalszych krewnych którym mogli przekazać swoje mienie tylko że w
      wielu przypadkach polska administracja nie zgadzała się na to i narzucała
      państwowego administratora,dotyczy to zwłaszcza większych majątków jak duże
      gospodarstwa,warsztaty i kamienice,te były po pewnym czasie orzekane jako
      porzucone i przejmowane przez administrację na własność.W tych czasach nikt się
      nie zrzekał dobrowolnie własnego mienia na rzecz polskiego państwa.Taka jest
      prawda....I jeżeli już ktoś znalazł(jak utrzymuje ta Pani) dom z taką karteczką
      to dlaczego był to nie Slązak tylko Gorol. ZP OSer
      • Gość: 4.5% Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.chello.pl 21.04.08, 18:35
        ... krzyczą o polskie nazwiska dla mieszkańców Litwy, Białorusi czy
        Ukrainy...
        Do jakich sądów i kogo mogą podawać Polacy wypędzeni z tamtych
        terenów? Każdy tamtejszy sąd natychmiast taką sprawę odrzuca. Niemcy
        natomiast, mogą dochodzić swych roszczeń przed polskim sądem, co
        jest ewenementem na skalę europejską.
        • Gość: ! Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.08, 19:05
          bzdury polaku maly wypisujesz
        • Gość: KristofOSer Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.pools.arcor-ip.net 21.04.08, 20:48
          A na Litwie to co?Tam wszyscy Polacy od tego roku mogą używać polskich nazwisk i
          imion.
      • Gość: behemot Co nas dżga w boku.... IP: *.punkt.pl 21.04.08, 19:05
        to nieludzki system, który nie pozwalał na wybór miejsca do
        życia.Koorewskość tego systemu polegała na tym, że jak już wadza
        dała pozwolenie na wyjazd, toś się musiał rozliczyć z Polską z
        majątku, obywatelstwa. Wyjeżdżający dokładnie wiedział, jakie
        warunki musi spełnić by otrzymać dokument podróży.Jak sprzedał, czy
        przekazał rodzinie to pół biedy, ale gdy musiał przekazać na skarb
        państwa ( a tacy stosunkowo szybko dostawali zgodę na wyjazd) to już
        nie było lekko.Sprzedawali też za niewielkie pieniadze, bo kto
        szybko sprzedaje ten tanio sprzedaje, a praktyka była taka, że
        zapadała decyzja i w ciagu miesiąca trzeba było opuścić Polskę z
        uregulowanymi wszystkimi sprawami.Często ci, którzy wydawali decyzje
        kupowali od wyjeżdżających za przysłowiową złotówkę, dobra warte o
        wiele więcej.Wygórowana cena za wyjazd do vaterlandu w świadomości
        tych którzy ją ustanowili miała być ceną zaporową dla
        wyjeżdżajacych, a w drugiej połowie lat siedemdziesiątych z tzw.
        ziem odzyskanych chciało wyjechać 450 tys. ludzi w ramach łączenia
        rodzin i połączenia się z majatkiem wtedy NRF. Na Śląsku mówiło się
        wtedy, że gdyby gdyby wypuścić wszystkich, którzy chcą to werki i
        gruby by stanęły.Cena była wysoka, ale i tak byli tacy co stawali na
        głowie by ją zapłacić i cieszyć się z opieki państwa niemieckiego,
        mieszkania, samochodu, Majorki.Nie przypuszczali w najśmielszych
        marzeniach, że za ich życia padnie żelazna kurtyna, mur berliński i
        Sojuz przed którym czuli respekt.Chęć wyjazdu na jakichkolwiek
        warunkach pogłębił jeszcze kryzys lat osiemdziesiątych. I płacili
        wysoką cenę bo jak sami mówili i tak to się opłaca, bo w kilka lat
        odrobią to co tu zostawią.
        Gdybyż masowo, bez ich woli, bezprawnie, pozbawiano ich majatków i
        deportowano do NRF, to byliby w prawie dochodzić sprawiedliwości,
        rekompensat.
      • Gość: DR Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.web.vodafone.de 21.04.08, 22:32
        Niestety takich to juz Polska ma zazwyczaj Doktorow:))
        • slantschev Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło 21.04.08, 23:22
          O tej wielkiej determinacji w dążeniu do wyjazdu to wszystko prawda. Tylko
          dlaczego żądano od tych ludzi pilnego zadysponowania swoimi nieruchomościami ?
          Jakie prawo nakazywało wiązać pozwolenie na wyjazd z pozbywaniem się
          nieruchomości przez wyjeżdżających. Dlaczego teraz nieruchomości wyjeżdżających
          za granicę i tam się osiedlających nie muszą być wcześniej przekazywane nowym
          właścicielom ? Czy w tej materii zmieniło się prawo, czy po prostu zaniechano
          takich praktyk? Przed polskimi sądami oczywiście ci ludzie nie mają szans. Ale
          sądy nie obarczone obowiązkiem pilnowania polskiej racji stanu mogą wydawać
          zaskakujące werdykty.
      • Gość: Berlińska Re: do KristofOser IP: 77.223.225.* 21.04.08, 23:29
        Otóż czytałam o tym w Trybunie Opolskiej w 1991 roku w artykule na
        temat emigracji z lat 80. (napisanym przez Ślązaka). Tak
        powiedziałam dziennikarce. Zarzut niewiarygodności z powodu
        komunistycznej propagandy jest chybiony.
        Widać mało czytasz. O róznych formach presji asymilacyjnej i
        dyskryminacji Niemców powstało w Polsce po 1989 r. kilkaset
        publikacji. W mojej książce opisuję rózne formy szykanowania
        Ślązaków m.in. z powodu złożenia wniosku o wyjazd na kilkudziesięciu
        stronach.
        O handlu ludźmi pisałam lat temu:
        "W czasie rokowań strona niemiecka odwoływała się do kartotek
        założonych w 1958 r. wykorzystujących informacje z listów
        otrzymywanych od mieszkańców ziem zachodnich i północnych Polski
        oraz do kartotek utworzonych na przełomie lat 1970/1971 na podstawie
        informacji dotyczących gotowości do wyjazdu do Niemiec, gromadzonych
        przez Niemiecki Czerwony Krzyż. Prowadzenie takiej ewidencji było
        przejawem życzliwego zainteresowania położeniem tych, których
        uważano za rodaków Niemców i którym rząd niemiecki pragnął pomóc w
        przesiedleniu do ojczyzny. O ile w 1970 r. kartoteki zawierały dane
        80 tys. osób gotowych do opuszczenia Polski, to w 1975 r. na
        podstawie danych zebranych przez Niemiecki Czerwony Krzyż takich
        osób było już 283 tys. Rząd PRL ograniczał możliwości wyjazdu na
        stałe swoich obywateli, traktując oczekiwania rządu niemieckiego w
        kwestii łączenia rodzin, formułowane w trakcie negocjacji układu
        normalizacyjnego z 1971 r., jako dążenie do drenażu siły roboczej.
        Uznawano, że nie względy narodowościowe skłaniają do podejmowania
        decyzji o emigracji do Niemiec, lecz chęć poprawienia swojej
        sytuacji materialnej. Jednak w „Informacji rządu PRL” z 18 listopada
        1970 r. przyznano, że: „W Polsce do dnia dzisiejszego z różnych
        przyczyn (np. silne powiązania z miejscem urodzenia) pozostała pewna
        liczba osób należących bezspornie do narodu niemieckiego” .
        Liczbę tę nieprecyzyjnie szacowano na kilkadziesiąt tysięcy, co
        umożliwiało dość szeroką interpretację. Jednocześnie we wszystkich
        enuncjacjach zaprzeczano istnieniu mniejszości niemieckiej w Polsce.
        W roku 1973 powiązanie rokowań na temat wyjazdu Niemców z Polski i
        liberalizacji polityki wizowej z ubieganiem się przez rząd PRL o
        kredyt miało charakter handlu ludźmi, co było mocno wyeksponowane w
        zachodnioniemieckich mediach. Dla Ślązaków był to kolejny przejaw
        odrzucenia, poniżania ich godności i przedmiotowego traktowania
        przez polskie władze. „Poloki nous sprzedali” – to powszechna opinia
        wyrażająca instrumentalny stosunek władz polskich. Bardziej
        dosadnego określenia tych negocjacji używali Niemcy – „handel
        bydłem”. Pozytywne rozpatrzenie wniosku o zezwolenie na wyjazd
        wymagało deklaracji niemieckiej narodowości lub udokumentowania, że
        posiada się bliskich krewnych w Niemczech. Było to równoznaczne z
        pozbawieniem polskiego obywatelstwa, czyli wykluczeniem ze wspólnoty
        narodowej, do której zostali inkorporowani po 1945 r."
        W krótkim wywiadzie mogłam tylko posłużyć się ogólnym stwierdzeniem,
        że uciekali przed dyskryminacją. Polecam Panu moją książkę - w
        aneksie są reprodukcje dokumentów, m.in. skierowanie do obozu pracy
        za mówienie w domu po niemiecku z 1946 r.
        P.S.
        doktorat zrobiłam w Poznaniu.
        • Gość: KristofOSer Re: do KristofOser IP: *.pools.arcor-ip.net 22.04.08, 11:30
          Tak się składa że w 1991 roku mieszkałem w Opolu i byłem
          pracownikiem Biblioteki Głównej WSP-Oddziału Gromadzenia
          Zbiorów,pracowaliśmy w sąsiadujących ze sobą budynkach,Pani w
          Instytucie Sląskim,z wykształcenia jestem historykiem.Mimo wszystko
          nietraktowałbym "Trybuny Opolskiej" jako wiarygodnego i rzetelnego
          źródła,to z tą kartką na stole też słyszałem tylko że było to
          opowiadane jako wic(Witz,żart) a nie jak jakiś fakt który miał
          miejsce.Ten co to wtedy napisał w "TO" miałby duże problemy z
          udokumentowaniem tego a Pani powołuje się na to jakby to był jakiś
          sprawdzony i potwierdzony fakt. Przykre,że będąc Pani Beauftragte
          Wojewody Opolskiego ds. Mniejszości Niemieckiej przytacza Pani taki
          argument mający potwierdzić dosadność Pani wypowiedzi a który
          kreuje w ten sposób następną negatywną opinię o Slązakach,Niemcach
          która będzie kiedyś przytaczana przez kogoś innego w prasie lub w
          innych publikacjach "a bo Pani Dr Berlińska powiedziała to
          w "Gazecie""....A co do czytania.W czasach gdy Pani pisała swoją
          pracę doktorską ,jak już wspomniałem byłem pracownikiem BG WSP i
          przez moje ręce przechodziły wszystkie publikacje i czasopisma z
          Polski i zagraniczne,w tym badzo wiele z Niemiec . Z racji moich
          zainteresowań zaglądałem do prawie każdej pozycji także do tych w
          języku niemieckim ,chociaż moja znajomść niemieckiego w tym czasie
          ograniczała się do rozumienia tego co czytałem czy słysałem.Mogłoby
          być wtedy trochę inaczej gdyby nie w 1985 roku gdy rozpoczynałem
          studia na WSP w Opolu niezabroniono mi uczenia się języka
          niemieckiego (na jesieni 1985 już w środku semestru otrzymałem
          wezwanie do Dziekanatu gdzie poinformowano mnie że niewolno mi się
          uczyć j.niemieckiego i że zostaję przeniesiony na naukę innego
          języka obcego) i to może sobie Pani Doktor zapisać jako fakt który
          miał miejsce a nie głupia plotka którą się Pani "podpiera".Jak Pani
          też wspomniała,promowała Pani swoją pracę doktorską w Poznaniu a nie
          na naszej "sławetnej" niciejowskiej ALMA MATER OPOLIENSIS to też o
          czymś świadczy,promowanie pracy doktorskiej na temat mniejszości
          niemieckiej w Opolu by po prostu nieprzeszła.Co do tej pracy
          doktorskiej o której Pani wspomniała i do innych publikacji
          ustosunkuję się po przejrzeniu tego co jest dostępne w
          Internecie,jest tam tego trochę. ZP OSer
          • Gość: Berlinska Re: do KristofOser IP: 77.223.225.* 22.04.08, 17:28
            Informację tę można łatwo sprawdzić, bo była podanan nazwa
            miejscowości. Zapamiętałam go, bo byłam poruszona determinacją
            Ślązaków, aby wyjechać z Polski. W latach 80. przeważały wyjazdy
            nielegalne (ponad 80%), więc porzucanie majątku zdarzało się,
            chociaż nie było tak spektakularne. Dlaczego ten przykład jest dla
            Pana negatywny?
            Informacja, że broniłam pracy w Poznaniu to moja odpowiedź na Pańską
            insynuację i nie mam potrzeby tego podkreślać, jeśli interlokutor
            posługuje się argumentami, a nie usiłuje zdyskredytować partnera
            dialogu atakami ad personam..
            Niestety, nakład mojej książki jest wyczerpany, ale mogę Panu wysłać
            wersję elktroniczną (bez aneksu).
            • Gość: alois do Berlinskiej! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.08, 19:12
              "...więc porzucanie majątku zdarzało się..."

              nie ma czegos takiego, jak "porzucanie majatku". Pani ma skrzywione pojecie o
              prawach czlowieka!

              wy budowalem sobie dom w duzym miescie w Niemczech. I wyobraz sobie pani, moge
              sobie go opuscic kiedy chce i na jak dlugo chce!

              Polacy majacy domy zagranica tez na pewno ciesz to prawo czlowieka, albo?
              • Gość: alois Re: do Berlinskiej! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.08, 19:15
                i nawet jezeli jakis umyslowo chory napisalby taka kartke, to mysli pani, ze ma
                ona moc testamentu i pozbawia jednoznacznie jego dzieci praw do tej wlasnosci?
                • Gość: Berlinska Re: do Berlinskiej! IP: 77.223.225.* 22.04.08, 22:16
                  Patrzy Pan na sprawę z perspektywy obywatela demokratycznego państwa. Kiedy Ślązacy opuszczali PRL nie sądzili, że system komunistyczny może się zawalić. Wprowadzenie stanu wojennego pozbawiło społeczeństwo złudzeń, że może coś zmienić się na lepsze.
                  Część z nich zostawiała domy pod opieką krewnych (przpisując na nich), ale zdarzało się, choć rzadko, że wyjeżdżali i zostawiali dom, który po prostu niszczał. Widziałam takie budynki w latach 80., kiedy uczestniczyłam w badaniach w gminie Pokój. Pamiętam też respondentów rolników, którzy mieli dwa gospodarstwa, bo zaopiekowali się obejściem krewnych, którzy wyjechali.
                  Nie jestem w stanie podać, ile było domów pozostawionych bez opieki. W sensie prawnym nadal właścicielami są ci, którzy wyjechali. Były to stare domy z czerwonej cegły. Nowe lub zmodernizowane budynki łatwiej można było sprzedać.
                  Sytuacja diametralnie zmieniła się po przełomie ustrojowym. Kiedy w 1990 r. robiłam wywiady w gminie Leśnica co czwarty dom stał pusty, lecz nie porzucony, bo opiekowali się nim sąsiedzi lub krewni. Myślałam sobie wtedy, że przecież lepiej ten dom wynająć i mieć z tego dodatkowy dochód. Teraz to nie jest mienie porzucone, bo właściciel może w każdej chwili przyjechać i dokonać drobnych napraw itd. Nie było to możliwe w PRL - jeśli ktoś został nielegalnie w RFN, to przez 5 lat nie dostawał wizy i nie mógł przyjeżdżać do Polski.
                  Co do tego przykładu: nie sądze, żeby dzieci rościły sobie pretensje do tego budynku.
                  Powiedziałam wyraźnie: jeśli ktoś został zmuszony do zrzeczenia się majątku za cenę zezwolenia na wyjazd, to może wystąpić na drogę sądową. Taki proces był na Mazurach i sąd uznał racje skarżących.
                  • Gość: alois Re: do Berlinskiej! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.08, 22:54
                    a co w tym temacie:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=78581422&a=78688339?
                    • Gość: alois Re: do Berlinskiej! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.08, 22:56
                      cos ten software nie dziala. no wiec jeszcze raz:
                      co w tym temacie:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=78581422&a=78688339?
                      • Gość: alois i znowu zly link (dlaczego wlasciwie?...)! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.08, 22:59
                        tak wiec cytat do tego linku:

                        "
                        "...więc porzucanie majątku zdarzało się..."

                        nie ma czegos takiego, jak "porzucanie majatku". Pani ma skrzywione pojecie o
                        prawach czlowieka!
                        wybudowalem sobie dom w duzym miescie w Niemczech. I wyobraz sobie pani, moge
                        sobie go opuscic kiedy chce i na jak dlugo chce!

                        Polacy majacy domy zagranica tez na pewno cieszy to prawo czlowieka, albo?
                        "
    • Gość: kalop Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.08, 09:17
      Niektórzy to jedyne pochodzenie na jakie wyjeżdżali do "miemiec"
      było po owczarku niemieckim :-)
      Aby dostać się do efu, podpisali by wszystko co im komuna podsunęła.
      Polacy bez tzw. pochodzenia musieli się męczyć z komuną jeszcze
      kilkanaście lat zanim mogli dostać paszport na "wsie storony mira".
      A "pochodzeniowcy" już od 1972 roku mogli stąd sp...dalać.


      • Gość: gosc Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.dip.t-dialin.net 22.04.08, 09:44
        Tak sie sklada ze wiekszosc tych z pochodzeniem"od owczarka
        niemieckiego"to wlasnie Polacy z mieszanych rodzin wiec zanim
        zaczniesz nadawac to pomysl. Najgorsze narzekania na sytuacje w
        Polsce slysze od Polakow a nie od tych "od owczarka niemieckiego"
        pewnie chodzi tu o zasade ja moge na wszystkich ale ci inni nie
        maja prawa .A pana Krolla uwazam za ostaniego lobuza-najlatwiej
        wywowac emocje a potem mowic "tak nie myslalem".
        • Gość: kalop Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.08, 11:09
          Wiem co piszę gościu,
          ja w tych czasach żyłem i pamiętam radość moich kolegów z
          podstawowki (a później ze średniej i ze studiów) z faktu,
          że mogą stąd wyemigrować do zachodniego El Dorado,
          Oczywiście ci mniej germańscy to łapali się nawet tego wilczura,
          a niejeden z nas Polaków uważał, że to nie fair aby jedni mogli
          przestać wegetować w komunie a drugim było "nielzia".
          Cóż takie były czasy. Na szczęście minęły i należy patrzeć w
          przyszłość a wciąż nie za siebie (precz z kaczyzmem!).
          Bo jak mówi ludowa mądrość: nie oglądaj się za siebie, bo ci z
          przodu ktoś przyyebie!
          • Gość: gosc Re: Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.dip.t-dialin.net 22.04.08, 16:19
            Tez jestem swiadkiem tych czasow z mojej okolicy wyjechalo 50% i
            mysle ze jednak troche upraszczas sprawe.
            Napewno mniej bylo przesladowanych niz staraja sie wykazac np.Pan
            Kroll .
            W Niemczech mieszka okolo 400 tys Polakow z Polskimi paszportami do
            jakiej szufladki ich wlozyc a te 1-2 mln Polakow po wstapieniu do EU
            na zachodzie a ci w USA gdzie ich wlozyc. Uwazasz ze Slazacy nie
            mieli prawa wyjezdzac a te kilka mln Polakow miala prawo to mi
            troche wyglada na "Kali moze krasc ale Kalemu ukrasc to juz grzech".
    • Gość: ero Dr Berlińska: aż mnie coś dźgnęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 22:17
      brawo Pani dr. wreszcie ktoś powiedział prawdę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka