Gość: kaprikorn
IP: 200.219.152.*
06.08.08, 21:18
Macka znam praktycznie od zawsze.Mieszkalismy kolo siebie w dziecinstwie,
spedzalismy zawsze duzo czasu razem ale tylko jako bliscy przyjaciele. Zawsze
moglam na niego liczyc a on na mnie. To typ wesolego miska, ma lekka nadwage
ale jest calkiem przystojny, za to jest strasznie niesmialy w kontaktach z
kobietami. Oboje jestesmy po nieudanych zwiazkach, wiec jakis czas temu
postanowilismy odreagowac to wszystko i zabawic sie gdzies na miescie. Po
imprezie wyladowalismy u niego w domu, niezle juz wcieci, i sama nie wiem jak
to sie stalo ale zaczelam go calowac. Trwalo to moze z kilka sekund, po czym
on delikatnie mnie odsunol i spytal dlaczego to zrobilam. A ja idiotka
powiedzialam mu ze go kocham. Sama nie wiem skad mi sie to wtedy wzielo ale
jego miny nigdy nie zapomne, pozniej nie wierzylam ze to powiedzialam... od
tego momentu spotykamy sie tylko przelotnie i widze w jego oczach
zaklopotanie, wiem ze on zawsze traktowal mnie bardziej jak siostre, i chyba
ja tez nigdy nie patrzylam na niego inaczej jak na przyjaciela/brata...
Ale zmierzajac do sedna, po dlugich przemysleniach dochodze do wniosku ze ja
go chyba naprawde kocham i to od dawna i chcialabym z nim byc, nie wiem tylko
jak teraz postapic zeby nie pogorszyc sytuacji miedzy nami
Moze troche to jest chaotyczne co napisalam ale jestem juz po kilku drinkach