Gość: jasio
IP: *.chello.pl
02.03.09, 21:13
No po zachwytach Nossla to ja już sobie mogę wyobrazić jakość tego dzieła. Za
Hitlera księża siedzieli cicho bo ich wódz Bertram właził w d..pę Adolfowi no
i wybierał na proboszczów samych hitlerowców więc niewielu ucierpiało. Za
ruskich byli traktowani prawidłowo raz jako szwaby dwa jako oszuści,
obiecujący fikcyjne życie wieczne za realną kasę. Po ilości obecnych
księży-szlezjerów na pewno odstrzał był za mały.
P.S. Styl i jakość wykonania poprzedniej książki księdza Hanicha nie budzi
moich zastrzeżeń chociaż jak na mój gust stosuje zbyt dużo eufemizmów i
wybiela hitlersynów oczywiście oczerniając komunę. No ale księżom na Śląsku
zawsze łatwiej było zaakceptować Adolfa niż tych co z nim walczyli. Pod tym
względem nic nowego. Myślę że został nie raz wprowadzony w błąd robiąc
rozeznanie wśród szlezjerskich świadków. Nie wszystkie życiorysy były zgodne z
prawdą.