Gość: witas
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.03.09, 11:15
Nie jestem wielkim zwolennikiem ingerencji Państwa (Miasta) w
działalność firm, stowarzyszeń itp. ale sytuacja w jakiej znalazła
sie Odra Opole skłoniła mnie do pewnych przemyśleń. Zastanawiam się
czy można ot tak sobie przejść do porządku dziennego nad losem klubu
sportowego , który co 2 tygodnie przyciąga na trybuny nawet 2-4
tysięcy mieszkańców miasta Opola. Zastanawiam się czy jednak
finansowanie klubu nie powinno być w znacznej mierze finansowane z
kieszeni podatników, podobnie jak teatr czy filharmonia. Gdyby
działalność tego klubu była mało interesujaca dla jego mieszkańców
to by tam nie przychodzili, a jest dokładnie odwrotnie. Ludzie
chodzą na mecze, czytaja o klubie w prasie, w internecie, czyli żyją
tym klubem. Czy radni mogą nie brać tego pod uwagę ? Okazuje się ,
że mogą, ale czy powinni. Dla części mieszkańców działalność tego
klubu jest zupełnie obojętna i tekie ich prawo, część mieszkańców
miasta jest wręcz wrogo nastawiona do kibiców obawiajac się zadym na
ulicach , których nota bene w Opolu nie ma już od lat ale opinia
została. jest jednak duża grupa sympatyków piłki noznej, których los
tego klubu i sportu w Opolu bardzo interesuje i to dla nich miasto
powinno jednak mocniej zaangazować się w działalność klubu. Z
teatrem jak i z filharmonią jest podobnie, to Państwo w dużej mierze
je finansuje a liczba Opolan je odwiedzających jest niezbyt wielka.
Takj jak klub sportowy ma swoich zwolenników jak i przeciwników tak
i miejsca życia kulturalnego są odwiedzane przez tylko małą część
naszego społeczeństwa , ale nikomu nie przychodzi do głowy, żeby np.
zlikwidować galerie, biuro wystaw artystycznych itp. Kibice piłki
nożnej też są za tym , żeby te miejsca trzymały sie dzielnie i
pełniły swą misję. Dlatego też nie można zapomnieś o klubie
sportowym, który jak wspomniałem na wstępie, przyciaga na trybuny po
kilka tysięcy ,mieszkańców Opola. Pozdrawiam, szczególnie radnych i
zarząd miasta.