Gość: defil
IP: *.chello.pl
08.04.09, 18:36
Rzymskie legiony wracają ze zwycięskiej wojny. Żołnierze w galowych mundurach
prężą pierś, wyczyszczona broń lśni w słońcu, proporce powiewają na wietrze.
Długą na kilka kilometrów kolumnę kończy złota lektyka, w której podróżuje
Cezar. Dzielni wojownicy maszerują duktem, wzdłuż którego ustawiono setki
krzyży. Na każdym z nich dogorywa zbuntowany niewolnik, przestępca lub
chrześcijanin... W pewnym momencie Cezar usłyszał szept dobiegający z jednego
z przydrożnych krzyży.
* Stać! - krzyknął boski imperator, rozkaz powtórzyli setnicy i kolumna
wojska zatrzymała się. Cezar wyskoczył z lektyki i podszedł do krzyża.
* Przynieść drabinę! - rozkazał po chwili.
* Drabina, drabina, przynieść drabinę - powtarzali setnicy, aż znalazła
się drabina dla Cezara. Boski wspiął się po szczeblach i przyłożył ucho do ust
umierającego niewolnika.
* Co powiedziałeś? - zapytał.
* Wody, najpierw wody... - wyszeptał ukrzyżowany.
* Wody! - rozkazał Cezar.
* Wody, wody, wody! - powtórzyli setnicy, aż wreszcie znalazł się bukłak z
wodą. Niewolnik ugasił pragnienie.
* Co powiedziałeś?! - niecierpliwi się Cezar.
* Powiedziałem, że z****a defilada...