Gość: PUMA cóż dodać IP: *.pools.arcor-ip.net 30.04.09, 19:40 żal mi po prostu urzędników. Kiedyś bardziej najeżdżałem na nich, chcąc stanowczością wymusić europejskie traktowanie petenta, ale sobie odpuściłem. Odpuściłem też paniom sklepowym, że się do mnie nie uśmiechają i nie witają, gdy wchodzę jako klient do sklepu. Odpuszczam też policjantom drogówki, którzy są zbyt surowi lub złośliwie łączą cenę samochodu z zarzucaną chęcią do łamania przepisów. Ma rację autorka, że w takich warunkach niewiele się chce. Kiedyś było inaczej, w XIX wieku człowiek zarabiał grosze i pucował buty...no ale wtedy to w 30 lat wybudowano całą dziś istniejącą infrastrukturę kolejową, wszystkie tory, dworce, mosty i wiadukty.....dziś byłoby to po prostu niemożliwe. Mimo tego patrzę w przyszłość z nadzieją i radością. Cieszy oko ilość sklepów i hurtowni, powstające nowe domy, tłumy w "masce" czy innych pubach. Niby kryzys, niby mamy małe zarobki, ale żyjemy nie gorzej niż w Niemczech. Moja znajoma z salonu kominków opowiada mi, jakie ceny ludzie płacą za kominki, niektórzy się domagają "najdroższych", niekoniecznie najpiękniejszych. Dajemy więc sobie radę. Ten po części wilczy kapitalizm nas wzmacnia, tak jak Niemców wzmacniała sytuacja powojenna, gdy nie mieli nic do stracenia poza pracą. To dało szansę na "wirtschaftswunder"...który w tym kraju już się nigdy nie powtórzy. Tam się już korzysta z odsetek z kapitału narodowego, odcina kuponyz systemu socjalnego, patrzy z ufnością na pomoc państwa. Mój znajomy ze wschodnich Niemiec od lat szuka pracy jako elektrotechnik. Skończył już w arbeitsamcie kilka szkoleń, otrzymuje zapomoge i się frustruje. Kiedyś zapytałem go, czemu nie jedzie do Holandii , tak jak z mego opolskiego regionu. Praca może nie jest rozwijająca umysłowo, ale wraca po kilku miesiącach z kasą, nie musiałby sprzedawać samochodu. Nie- odpowiedział - gdyż ja chcę być elektrotechnikiem w moim mieście... My jesteśmy ( na szczęście ) inni. Mimo frustrujących przykładów jak w tym artykule wierzę, że każdy z nas się w Polsce odnajdzie. Mnie się to udaje. P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filigranowy W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.Red-83-53-199.dynamicIP.rima-tde.net 30.04.09, 20:24 z tego co piszesz wynika, ze masz ok.35 lat, na emigracje jest juz za pozno, chyba, ze jest ci obojetne co bedziesz tam hipotetycznie robila - tzn. wykonujac jakakolwiek, czesto przypadkowa i oczywiscie bez zwiazku z twoim wyksztalceniem, prace.Prace, za ktora zaplaca ci o wiele wiecej niz za twoja obecna prace w Polsce. Ja sam wyjechalem, jak mialem 31 lat i zaniedlugo minie mi 20 lat na emigracji, zostawilem dobra prace w Polsce, tylko tyle , ze nie bylo to ,w moim miescie, nie pracuje w zawodzie, ale poniewaz to jest praca przedstwiciela handlowego i utrafilem na dobry okres ok.12 lat (1996-2008) i jakos wyladowalem. Za ten caly okres ciagle wracalem myslami do Polski, co by bylo gdybym nie wyjechal, i wciaz nie wiem na 100% czy moja decyzja byla sluszna. Jedyne co jest pewne, to ze moje dzieci juz skorzystaly(jedno ma dobra prace,jedno studiuje ekskluzywny kierunek, najmniejsze chodzi do prywatnej szkoly). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też z Opola W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.04.09, 21:13 Mam wrażenie, że jesteś dość bierną osobą. Jeśli faktycznie masz umiejętności (wykształcenie, umiejętności praktyczne, języki) i jesteś osobą, z którą da się współpracować (co nie znaczy osoba pokorną czy "uprzejmą za bardzo"), to raczej nie powinnaś mieć, czy to w Opolu, czy w K-K, czy we Wrocławiu trudności w znalezieniu godnie płatnej pracy. Ale trzeba odwagi ( dojazdy - np. park technologiczny we Wrocławiu i zakłady tam pracujące; albo - wszędzie - umiejętność postawienia wymagań i zaproponowania swojej pracy - wiarygodnie). Zgłoś się na rozmowy - zmuś "personalnych" żeby Cię wysłuchali - do dużych albo nowych firm - owszem, to co piszesz, nepotyzm istnieje - ale czy myślisz że np. elektrownia nepotyzmem stoi? Tam tez potrzebne są efekty!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pasat1usa W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.hsd1.tn.comcast.net 01.05.09, 05:33 Sytuacja taka jest typowa wszedzie.I w Polsce i za granica.Jak sie ma uklady lub szczescie to wszystko idzie dobrze.Jak nie, to sie czeka i liczy na zmiany jak wyzej.Zdolnosci pomagaja ale nie gwarantuja sukcesu.Jeszcze inaczej mowiac (w USA) trzeba sie znalezc w odpowiednim miejscu i czasie.Zdarza sie ze praca jest beznadziejnie glupia i niekoniecznie uciazliwa ale dobrze platna wiec sie jej trzymamy do czasu kiedy przychodzi refleksja ze juz dalej nie mozna tak zyc,trzeba startowac wyzej.......i czesto wpadamy w pulapke.Zdobywamy wiec zgodnie z rozsadkiem jakies wyksztalcenie,czy kursy ,znajdujemy inna prace....zapowiada sie dobrze,startujemy wiec od nowa prawie od zera liczac na awans i dalsze sukcesy.Ale mamy wokolo ludzi ktorym Twoj sukces w pracy sie nie podoba .Jestes przeciez emigrantem.Czyli 2-ga kategoria czlowieka,tylko druga( a nie trzecia) bo to przeciez USA i wolnosc i rownosc itp.itd.Nie mozesz byc lepszy od amerykanow chociaz masz ich(nadane tylko !!! ) obywatelstwo.Musisz przytakiwac i wykonywac polecenia nawet wspolpracownikow ktorzy nie sa Twoimi przelozonymi.Wiec to robisz i jeszcze sie usmiechasz jakie Cie spotkalo "szczescie" w wolnym swiecie.. Do czasu....... Uklady w pracy sa wszedzie.Moj boss nie jest moim kolega ze szkoly,nie ma czasu na rozmowy.A wiec znowu sie buntuje i szukam pracy takiej ktora jest niezle platna i glupia i prosta tylko okazuje sie ze w danej chwili jej nie moge znalezc.Ta dana chwila trwa czasami miesiace,czasami lata a czasami sie nigdy nie juz nie zdarzy.A wiec spadam moralnie i finansowo.I nadal licze jak autorka artykulu ze bedzie lepiej.A bylo przeciez lepiej.Czy na pewno bylo? Nie ,nie bylo.Ale to kwestia porownawcza . Czy warto walczyc z wiatrakami czy tylko przytakiwac i zbierac za to bonusy. To chyba filozofia indywidualna,ja do tej pory wole walczyc do konca nie po to aby zmienic swiat czy tez swoj status ale po to by zyc zgodnie z wlasnym sumieniem i przekonaniem . Dlatego tez nie dziwie sie ze podobna sytuacja spotyka autorke artykulu,ktorej kariera zawodowa ma pewne dylematy jakie i ja mialem w w Polsce(konkretnie w Opolu) i w USA .Zycze jej powodzenia, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.b-ras2.bbh.dublin.eircom.net 01.05.09, 05:47 Smutne, fakt. Moje obserwacje są podobne, dlatego wyjechałem. Mam 45 lat i przez 5 lat ciężkiej pracy coś już osiągnąłem. Ale nie o mnie tutaj powinna być mowa. Polscy pracodawcy i pośrednicy zawsze będą na ciebie patrzeć tak jak dotychczas. Taka mentalność (sam niedawno wysłałem do agencji w Polsce CV i cover letter na stanowisko, które zaoferował mi bezpośrednio zagraniczny pracodawca - bez odzewu). Jeśli można podpowiedzieć - spróbuj sama w firmach zagranicznych mających oddziały w Polsce. Wyjazdu w wysokiej ciąży lub z noworodkiem trochę bym się obawiał. Jednak coś zrobić musisz, nie możesz skazywać dziecka na wegetację tylko dlatego, że zdarzyło ci się urodzić w Polsce. Miną lata (świetlne) zanim zajdą zmiany w świadomości pracodawców, firmy się wzmocnią i zaczną prowadzić planową gospodarkę bez panicznego strachu o jutro. Obawiam się, że dla dobra dziecka i tak wylądujesz za granicą (i tego ci życzę). Coraz krótsze wypady do kraju będą cię tylko rozdrażniać i zrozumiesz, że wbrew wszystkiemu i wszystkim jesteś europejką a twój dom jest tam, gdzie mieszkasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tedi W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 07:06 Życzę Ci wszelkiej pomyślności, no i jeszcze może wiary w siebie. Ten patos jednak i słowa o pogardzie brzmią pretensjonalnie. Dokonałaś wyboru i ponosisz jego konsekwencje. Takie zasady obowiązują w dorosłym życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość 21 W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 10:19 Zdecydowanie należałoby zmienić tytuł tego artykułu : O wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chello Re: W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 10:51 Freedom is a state of mind - jak mawiają Amerykanie. Wolność jest w nas, lub nie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Sawczuk Re: W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 12:53 A ja nie bylbym takim pesymistą. Mamy wolna Polske, mozna ja przeciez dalej budowac, jak sobie zbudujemy tak bedziemy mieli. Pani Hania zjedzila swiat, poczula swoje miejsce, teraz walczy o miejce przy stole z tortem. Wierze ze sie swietnie uplasuje. Po dlugim okresie niepracowania, przy braku doswiadczeń wyzsze wyksztalcenie nie jest bonusem rzucajacym pracodawnce na kolana, bo dla konkretnego pracodawcy liczy sie akurat co innego. Trzeba dalej szukac, nie ma wyjscia. W sumie ten piekny tekst ukazuje jak bardzo moja generacja ( rocznik 44) zostala oszukana przez historie w porownaniu z Pania Hania. Nasze najlepsze lata poświęciliśmy PRL-owi. Dzis przechodzimy na emeryture bez swiadomosci ze zawojowalismy swiat. Owszem, jakos sie nam powodzi, nie narzekamy, wypracowalismy srodki do zycia na pozniejsze lata, ale zyjemy ze swiadomoscia, ze droga rozwoju Polski sie dopiero zaczyna, ze to juz zadanie dla pokolenia Pani Hani. Dlatego CHCEMY MADRYCH POLITYKOW, MADRYCH DECYZJI co do naszej polskiej przyszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ecik W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.chello.pl 01.05.09, 14:55 marudzenie mam 30 lat, skończyłem dwa fakultety, pracuję w Polsce, w Opolu, zarabiam 1800 PLN brutto, żonaty, dziecko w drodze, kredyt spłacać będę jeszcze conajmniej 15 lat, jeżdze 10 letnim samochodem i nie marudzę nie jest lekko, ale robię to co lubię, wiem ze z tego nie będzie nigdy dużo kasy, nie będę nigdy miał nawet tej tak zwanej sredniej krajowej... ale NIE MARUDZĘ i NIE PŁACZĘ jak autorka :) jak ci sie nie podobają zarobki - zmień pracę jak ci się nie podoba praca to tym bardziej nie każdy może robić to co lubi za godziwe pieniądze, ja robię to co lubie za małe pieniadze - ale pozwalajace zyc.. może bez szaleństw, ale życ zawsze można robić to czego się nienawidzi... ale za lepszą kasę, pozwalającą podróżować po swiecie :P ja mam co mam i jestem zadowolony... moglem wczesniej wyjechac na zachod... ale nie chcialem nie dlatego ze boje sie nieznanego ale dlatego ze w Opolu znalazlem swoje miejsce.. i już... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fal Re: W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.punkt.pl 01.05.09, 14:59 Sto razy powtarzam. Nie podoba się w Opolu? To przeprowadź się. Nie podoba się w Polsce? To wyjedź. Nikt nikogo na siłę w tym kraju nie trzyma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaja Re: W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 16:45 Wolna Polska oznacza także: nie podoba się? to wyjeżdżaj, już możesz, bo granic, przez które się tyle nacierpiałaś, już nie ma. Realizuj marzenia, a co! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Bardzo bliskie mi jest Twoje rozumowanie! IP: *.as.kn.pl 01.05.09, 17:20 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opol Re: Bardzo bliskie mi jest Twoje rozumowanie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 21:18 Zapisz się do PiS oni Semakowi (wf-ście) zawsze załatwiają wyskokie dyrektorskie stanowiska, teraz nawet Porowska (to ta która 3 razy przegrała konkurs na prezesa radia) czeka na wysoko płatne stanowisko w radiu. Albo zapisz się do PSL oni też zawsze spadają na 4 łapy i wysokie stanowiska - oto Polska właśnie, nie wykształecenie i umiejętności dają stanowiska i godziwy grosz tylko przynależnośc partyjna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: O Re: Bardzo bliskie mi jest Twoje rozumowanie! IP: *.adsl.inetia.pl 01.05.09, 21:43 Nie jesteś taka szara jak Ci się wydaje, skoro zwiedziłaś pół świata, musiałaś mieć dzianych rodziców i to w czasach PRL, ciekawe czym się zajmowali ? Mnie i co najmniej połowy Twoich rówieśników nie było stać na takie wojaże. Więc nie narzekaj. Ja nie mogę się pochwalić takimi wyjazdami, ale w pracy już co nieco osiągnęłam i to bez koneksji za to z porządnym wykształceniem i ciężką pracą. Zmień pracę skoro jesteś nie zadowolona. Zmień zawód jeśli Cię nie pociąga. Zmień miasto albo nawet kraj jeśli się nie możesz odnaleźć, bo potem będzie za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pasat1usa W wolnej Polsce znów tylko mogę marzyć... IP: *.hsd1.tn.comcast.net 06.05.09, 07:05 Podroze ksztalca.Pani Hanna zauwazyla pewne roznice miedzy Polska a innymi krajami.Polska nie jest idealna.Czy mozna ja za to potepiac?Czy okreslenie innych - nie podoba Ci sie to splywaj z Polski jest logiczne , moralnie i racjonalnie prawidlowe?Ona po prostu widzi to co inni nie dostrzegaja.Nie ma juz blokady informacji.Jej marzenia i mysl przewodnia zeby w Polsce nie bylo gorzej niz gdziekowlwiek w swiecie jest jej osobistym bledem? Siedz na d......i nie podskakuj?Skad my to znamy.Takie rady i poglady innych sa wysoce szkodliwe dla Polski i dla Polakow.Wiele razy zastanawialem sie nad powrotem do Polski i sondowalem rozne opinie ,ale bilansujac ta decyzje za i przeciw wychodzilo na to ze ...lepiej jest zostac w "obcym" przeciez kraju..Dlaczego?Bo w rodzimej wolnej Polsce moze byc gorzej.Pisze moze a nie ze bedzie.Tak dyplomatycznie zeby nie obrazic nikogo w kraju.Przepraszam tych co uwazaja ze w Polsce jest super,ze w innych krajach jest kryzys ,bezrobocie,glod i wojny.To prawda.Zawsze sie znajdzie kraj ktory nie ma tak wspanialych i madrych obywateli jak Polska,wcale nie kadze i nie ironizuje. Kwestia patriotyzmu?OK.Rozumie i to.Ale nie widze roznicy miedzy polskim dyplomata ktory siedzi na placowce w innym kraju(zaszczyt,tak ,tak jak najbardziej)dopoki moze bo forsa,,, forsa- moze sie myle? a miedzy Polakiem ktory wyjechal gdziekolwiek i pracuje na czarno czy na bialo zeby utrzymac rodzine na nieco wyzszym poziomie.Moze sie znowu myle?Sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tutejszy_MCMLXI Niewiele dodać nic ująć, bo tutaj jest jak jest IP: *.opole.internetia.pl 06.05.09, 09:32 Jako starszy od autorki tych przemyśleń, też miewam podobne dylematy. Do dziś wspominam 1. wyjazd do wolnego świata w roku 1988 z biurem podróży Gromada do Wiednia, podczas którego sześć osób "nie zdążyło" na zbiórkę przed powrotem. Pamiętam jak pilot, którym był jak później się dowiedziałem Eugeniusz Mróz (przyjaciel papieża) opowadał, że wcześniej to i zdarzały się powroty tylko z kierowcą. Mówił jak dojechać do Traiskirchen. Pamiętam jak z kolegą staliśmy pod autokarem z pytaniem: jechać? nie jechać? 21 lat minęło i gdy się przypadkiem spotkamy to coraz bardziej żałujemy tego powrotu. Też pracuję w zakładzie szybkich karier i cudów awansowych. W zakładzie gdzie jak grzyby po deszczu powstają stanowiska głównych specjalistów i pełnomocników ds. goovno wartych. Gdzie wazelina jest najpopularniejszym kosmetykiem. Gdzie w jedną noc goniec awansuje na kierownika. Wtedy właśnie żal mi tej decyzji z 1988... Mając 40+, wyższe studia (podyplomowe też) nie jest się żadnym panem własnego losu tylko sługą BUC-ów, czyli Bardzo Ustosunkowanych Ciemniaków. A broniąc swych racji i zdania, nie doczeka sie awansowania. Odpowiedz Link Zgłoś