Gość: Janusz Kowalski
IP: *.karo.punkt.pl / 213.199.219.*
20.12.03, 11:35
Szanowni Państwo!
Czytelnicy Gazety Wyborczej!
Dyskutanci Forum!
Pozwalam sobie załączyć mój tekst, który ukazał się wczoraj w NTO a który jak
mniemam wywołuje żywe dyskusje również na Forum Gazety Wyborczej.
Nie ukrywam, że jest to mój najważniejszt tekst jaki kiedykolwiek w życiu
napisałem. Im więcej będzie dyskusji merytorycznej, im więcej będzie debaty
tym lepiej dla prawdy. Bo młode pokolenie się o nią upomni.
Służę komentarzami i wypowiedziami:
Z checią się pospieram.
Mój e-mail: Janusz.Kowalski@um.opole.pl
Z poważaniem
Janusz Kowalski
Młode pokolenie upomni się o prawdę
Cieszę się, że Nowa Trybuna Opolska odważnie podjęła arcyinteresujący temat
sporu o ocenę historii Polski XX wieku, który może być zarzewiem publicznej
debaty o najnowszych dziejach Opolszczyzny. Moim zdaniem już czas najwyższy
przełamać monopol na prawdę o historii naszego regionu tzw. autorytetów
najczęściej z pezetpeerowską przeszłością. Warto i należy spierać się o
najnowszą historię Polski i Opolszczyzny. Warto spierać się o ocenę postaw
Opolan w XX wieku – wieku katastrofy niemieckiego nazizmu i sowieckiego
komunizmu.
Arkadiusz Karbowiak – pierwszy prezes Opolskiego Klubu Myśli Konserwatywnej
im. Stanisława Cata-Mackiewicza – jest ideowym liderem środowiska opolskich
młodych konserwatystów. Ta kilkudziesięcioosobowa grupa dwudziesto i
trzydziestolatków jasno identyfikuje swoje poglądy jako antykomunistyczne,
prawicowe i wolnościowe. Fakt pojawienia się w Opolu niezależnego od układów
i „saloniku towarzyskiego” środowiska jest dużym problem dla ludzi, którzy
kreując się na opolskie autorytety skrzętnie skrywają swoją przeszłość. A
historia uczy, że od przeszłości uciec się nie da…Dlatego w pełni zgadzam się
z opinią Karbowiaka wyrażoną nt. senatora Edmunda Osmańczyka – poglądem
wyważonym aczkolwiek nieuciekającym od podkreślania rzeczy, które są w
życiorysie senatora bardzo wstydliwe.
Edmund Osmańczyk zasłużył się dla Opolszczyzny – to fakt. Ale nie można także
zapomnieć o wstydliwej karcie w życiu senatora, kiedy stanął na czele
ogólnopolskiego ruchu solidarności z narodem chilijskim za rządów generała
Augusto Pinocheta. Ten ruch na całym świecie inspirowany był przez władze
ZSRR. Jak inaczej ocenić taka postawę jak nie kolaborację i służbę
komunizmowi? Warto zauważyć, że argumentacja Karbowiaka pełna jest rzetelnych
faktów natomiast opinie prof. Doroty Simonides przepełnione są nerwowymi,
niepotrzebnymi emocjami. Nie dziwię się jednak prof. Dorocie Simonides, że
tak emocjonalnie występuję w tej sprawie. W końcu sama kolaborowała z
komunistami. I komunistycznej wstydliwej przeszłości Doroty Simonides nie
zmieni fakt, że dziś mylnie określa swoje poglądy jako „centroprawicowe”, co
dla mnie jest jakimś politologicznym kuriozum. Niezbitym jest fakt, że Dorota
Simonides zasiadała w Sejmie PRL w latach 1980 - 1985 – czasie stanu
wojennego i zbrodni na polskim społeczeństwie.
Profesor Simonides gorąco zachęcam do kompleksowego a nie wybiórczego
poznania dziejów Opolszczyzny. Nie pamiętam, by Pani Senator odwiedziła
wystawę o żołnierzach antykomunistycznego podziemia niepodległościowego
wystawianą rok temu w Opolu. Nie pamiętam by Pani Profesor zapoznała się z
wystawą o represjach komunistów wobec Kościoła Katolickiego w latach 1944-
1989 na Opolszczyźnie wystawianą miesiąc temu. Nie pamiętam by Pani Prof.
kiedykolwiek wspominała czy oddawała hołd bestialsko zamordowanym 200
żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych oddziału „Bartka” na Opolszczyźnie w 1947
roku. A była to największa zbrodnia komunistów w historii Polski…Tak, więc
relatywizm prof. Doroty Simonides w ocenie postaw ludzi przeraża mnie do
głębi.
Wracając jednak do oceny najnowszych dziejów Opolszczyzny mam prawo i wręcz
obowiązek pamiętać, że kiedy mój dziadek Franciszek Roch-Kowalski przebywał w
niemieckim oflagu Karol Musioł służył w hitlerowskim Wehrmachcie. Mam
obowiązek pamiętać, że kiedy mój dziadek do 1956 roku katowany był w
komunistycznym więzieniu, Karol Musioł nosił PZPR-owską legitymację w
najgorszych czasach stalinowskiego terroru służył interesom Moskwy utrwalając
władzę komunistów w Opolu. Dziś te postawy próbuje się nazywać bohaterskimi,
co jest jakimś chorym nonsensem i obraża bohaterów wolnej Polski. Piszę o
Karolu Musiole, ponieważ to kolejna mityczna postać dla prof. Doroty
Simonides i naszego „opolskiego saloniku”. Dla mnie bohaterami nie są byli
komunistyczni oportuniści, lecz są nimi żołnierze Armii Krajowej, Narodowych
Sił Zbrojnych czy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, którzy z bronią w ręku
walczyli przeciw Niemcom w czasie II wojny światowej a potem przeciw
komunistom w zniewolonej Polsce powojennej. Dla mnie bohaterami są Ci
wspaniali opolscy żołnierze Armii Krajowej, których jako młody człowiek
miałem zaszczyt poznawać podczas wielogodzinnych opowieści o tych
straszliwych czasach komunistycznego terroru. Nigdy nie będę w stanie wyrazić
swojej pokory i wdzięczności tym wspaniałym Opolanom, dzięki którym żyjemy w
wolnej Polsce – by wymienić tylko niektórych: Reginie Mac, Danucie Schetynie,
Leszkowi Czajkowskiemu, Krzysztofowi Wernerowi i Eugeniuszowi Mrozowi ze
Światowego Związku Armii Krajowej, Bogusławowi Bardonowi, Wiesławowi Uklei,
Zbigniewowi Bereszyńskiemu, Barbarze Grodeckiej-Klusik z antykomunistycznej
opozycji lat 80-tych. Tych wspaniałych ludzi jest setki, tysiące wokół Nas.
Nie tylko żołnierze, ale także zwykli ludzie: działacze „Solidarności”,
Niezależnego Zrzeszenia Studentów, tysiące Opolan, którzy nigdy nie zgodzili
się zapisać do PZPR w zamian za awans zawodowy - zachowując swoją godność i
honor. Żadna partykularna polityka, interesiki czy egoistyczne i małostkowe
gesty nie mogą spowodować, że zapomnimy o tym, że dzięki tym ludziom żyjemy
dziś w wolnej niepodległej Polsce, w której tacy jak ja młodzi ludzie mogą
uczyć się prawdy, czytać normalne książki i nie bać się wyjść na ulicę czy
wyrazić swoich poglądów, za co mogliby zostać jak kilkanaście lat temu w PRL
zamknięci do więzienia.
I rzecz najistotniejsza odnosząc się do ostatniego zdania Mirosława
Olszewskiego w jego komentarzu: „Dusza zarządcy regionalnego interesu powinna
stłumić porywy duszy historyka i politycznego analityka”. Ja uważam
całkowicie odwrotnie. Jeżeli ktoś wyrzeka się własnych poglądów, tłumi je w
sobie, bo „tak wypada” lub „tak trzeba” staje się zwykłym hipokrytą i kłamcą.
Żadna funkcja publiczna nie może przysłonić własnych poglądów i ocen, bo
wtedy polityka staje się bagnem, kłamstwem i nieczystą grą interesów. Nie
chcę by Opolanie byli dumni z byłych działaczy PZPR a nie z bohaterów wolnej
Polski. Zbrodnią jest tworzyć na Opolszczyźnie fałszywe mity na
temat „bohaterów” minionego ustroju, którzy zamiast sprzeciwić się złu i
nieprawości, jawnie utrwalali lub kolaborowali w komunizmem.
Nigdy nie będę nazywał byłych komunistów bohaterami, nigdy nie będę uznawał
jako autorytety osoby, które firmowały swoimi postawami totalitarny
komunistyczny system, który doprowadził do ruiny społecznej i gospodarczej
nasz kraj. Wiceszef węgierskiego FIDESZU – antykomunistycznej prawicowej
partii, która od 4 lat popiera ponad 45% Węgrów 8 lutego 2002 na wiecu
powiedział tak o postkomunistach: „Jeżeli z przeszłości nie mogą być wymazani
na dobre, to przynajmniej nie dajmy im szansy na przyszłość”. W Polsce
niestety nie ma polityków na miarę odważnych trzydziestolatków z węgierskiego
FIDESZU, ale warto te słowa przypominać by nie popełniać straszliwego błędu
robienia z komunistycznych oportunistów bohaterów wolnej Polski – bohaterów
Opolszczyzny. Bo za kilka lat b