roman_j
19.03.04, 21:34
Przeczytałem dziś na portalu gazety artykuł o macewach, które czekają na
lepsze czasy w ratuszowych piwnicach. W komentarzu do tego artykułu
napisałem, że najlepszym miejscem do prezentacji tych macew byłoby muzeum
utworzone w wyremontowanej bożnicy. Po napisaniu tego komentarza przyszedł mi
do głowy pomysł na kompromisowe rozwiązanie problemu budowy multikina w
Płocku. Na czym miałby polegać ten kompromis? Już wyjaśniam.
Kiedy budowany był Auchan, inwestor przekazał miastu 5 mln złotych na
inwestycje. Nie wiem, na co poszły tamte pieniądze, ale wiem, jakie są
obecnie ważne inwestycje, na które obecny zarząd nie znalazł pieniędzy.
Chodzi o wspomniane w tytule: bożnicę i komisariat policji na Podolszycach.
Cinema City zamierza przeznaczyć na budowę multikina ponad 5 mln dolarów.
Bożnica i komisariat kosztowałyby sumie około 900.000 złotych, czyli około
240.000 dolarów, to jest poniżej 5% wartości inwestycji. Jednocześnie dla
miasta byłaby to 1/3 wpływów, które miasto miałoby w ciągu 30 lat z dzierżawy
terenu pod multikino. Gra jest więc chyba warta świeczki. Ponieważ IT jest
firmą z kapitałem izraelskim, więc chyba nie byłoby problemu z przekonaniem
jej szefów do wyłożenia pieniędzy na renowacje bożnicy.
Wszystkich oczywiście zadowolić się nie da, ale korzyści z tego rozwiązania
odnieśliby wszyscy zainteresowani. Prezydent zrealizowałby nie jedną, ale
trzy służące miastu inwestycje. Radni SLD na pewno byliby usatysfakcjonowani
powrotem do pomysłu remontu bożnicy, który to pomysł zrodził się za ich
kadencji. No i wreszcie mieszkańcy Podolszyc, którzy pewnie nie mieliby szans
na drugie multikino dostaliby zamiast niego długo oczekiwany komisariat
policji, który jest tam chyba bardziej potrzebny niż multikino.
Według mnie ten pomysł jest szansą na to, żeby ze sporu o multikino wszyscy
wyszli z twarzą. Dodam też, że nie zmieniłem zdania na temat budowy multikina
na placu przed teatrem, ale za cenę renowacji bożnicy i budowy komisariatu na
Podolszycach gotów jestem przełknąć tą gorzką pigułkę. O ile oczywiście obie
wspomniane inwestycje zostaną wpisane w umowę z inwestorem w sposób
bezwględnie gwarantujący ich realizację. Tak, żeby nikt nikogo nie mógł
wykolegować. Mam nadzieję, że rozsądek weźmie górę nad emocjami i to
rozwiązanie zostanie przynajmniej rozważone przez wszystkie zainteresowane
strony. :-))