Gość: czytelnik
IP: *.plock.sdi.tpnet.pl
12.08.02, 21:43
Przegląd Sportowy - autor Paweł Zarzeczny
Płynie Wisła, płynie...
Dobre gospodarowanie to porównywanie nakładów i efektów. Jeśli o to chodzi -
marnie to wygląda w Wiśle Płock.
Klub ten ściągnął w tym roku nie tylko prezesa i trenera, ale też parunastu
grajków z tak zwanymi nazwiskami. Efekt był szybki. Wedle naszych
informacji "Nowi" już pierwszego dnia zgrupowania w górach dali tak mocno
w "palnik", w ramach integracji oczywiście, że dymisją zagroził drugi trener.
Zwolniłby się zapewne i pierwszy, tyle że akurat na zgrupowanie się spóźnił.
A zintegrowani "Nowi-Starzy" szybko opanowali pierwszoligową jedenastkę, nie
dopuszczając doń innych piłkarzy. Na pewno młodszych, a czasem chyba i
lepszych. I tak oto Wisła Płock, mająca niedawno najlepszych juniorów w kraju
(Rogalski, Grzelak, Pachelski, Łobodziński i spółka), w wyjściowej jedenastce
nie ma dziś miejsca dla ani jednego! Ba, prezes nie pozostawia też złudzeń co
do przyszłości, bo typowy wykład dla juniora zabrzmiał niedawno tak: "Prędzej
ja zostanę prezydentem, niż ty trafisz do pierwszej drużyny!"
Co dalej? Na razie "Starzy" za remis u siebie i porażkę na wyjeździe nie
zarobili nawet złotówki. Jest więc przynajmniej nadzieja, że szybko skończy
się im integracyjny fundusz. Ale juniorzy już życiową lekcję dostali.
Następującą: Najważniejsze w karierze nie jest kopanie piłki, ale to z kim
się siada do stołu...
Jesli to wszystko prawda ,to koniec będzie smutny