Gość: M.Kokoszkiewicz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.03.06, 08:48
Jak ten czas szybko leci. Ani się człowiek nie obejrzał, a tu mijają cztery
miesiące okrutnej dyktatury w samym środku Europy.
A było tak cudownie i demokratycznie. Odkąd Lech Wałęsa w pojedynkę wysłał do
diabła komunizm z każdy dniem, tygodniem, rokiem było coraz lepiej. Piękny
sen skończył się wraz z objęciem władzy przez juntę braci Kaczyńskich. Sądząc
z tego, co mówią politycy Platformy Obywatelskiej i większość mediów już
tylko godziny dzielą nas od momentu, kiedy poleje się pierwsza bratnia krew.
Bohaterski poseł Śpiewak w obronie zdobyczy demokratycznych zaczyna już
ostrzyć noże, w które wyposaży pierwszy oddział partyzancki. Nikt obserwując
kampanię wyborczą nie sądził, że sprawy potoczą się aż tak źle.
Pierwszy skandal, jaki wybuchł powinien już nam uzmysłowić dążenia
dyktatorów. Po zwycięstwie wyborczym zachłanni na władzę PiS-owcy postanowili
zagarnąć bezczelnie siedem z szesnastu resortów. Niezależne dziennikarstwo
zareagowało natychmiast w słusznym proteście przeciwko bezprzykładnemu
zawłaszczaniu ministerialnych stanowisk. Biedni i oszukani politycy Platformy
Obywatelskiej całkiem słusznie odrzucili propozycję objęcia marnych
dziewięciu ministerstw.
Następnie dokonano zmasowanego ataku na media. Kolejny skandal dotyczył
usunięcia apolitycznej rady radiofonii i telewizji pod kierownictwem
obiektywnej Danuty Waniek i zastąpieniu jej politrukami z PiS.
Z każdym dniem rosło zagrożenie dla kolejnych środowisk. Sędziowie, adwokaci,
prokuratorzy, dziennikarze, którym przez ostatnie 17 lat trudno cokolwiek
zarzucić, słusznie poczuli się zaszczuci zapowiedziami naprawy i oczyszczenia
ich środowisk. Kampania wyborcza kampanią, ale żeby tak na serio próbować coś
zmienić to już lekka przesada.
Każdy rozsądny obywatel wie, że najlepiej jest wtedy, kiedy każde środowisko
oczyści się samo. To samooczyszczanie się środowisk trwa już przecież
siedemnaście lat ze wspaniałym skutkiem.
Codzienne bombardowanie zagrożonej populacji nowymi rewelacjami, analizami i
czarnymi scenariuszami musiało przynieść w końcu zamierzony skutek. Już i na
prawicy zaczęto patrzeć na PiS i jego poczynania obiektywnymi oczyma Gazety
Wyborczej, Moniki Olejnik czy Jacka Żakowskiego.
W sporze z Leszkiem Balcerowiczem i NBP pozamieniano już całkowicie skutki z
przyczynami. Kota ogonem obrócono tak przemyślnie, że prowokator sam stał się
ofiarą na skalę europejską. W obronie międzynarodowego mędrca i
niekwestionowanego autorytetu stanęła już ręka w rękę prawica z lewicą.
Wszyscy w ferworze walki tak się zapamiętali, że nie chcą już nawet
skorzystać z możliwości pozbycia się dyktatury w zaproponowanych wyborach.
Jedynie pokojowy noblista i zatwardziały demokrata Wałęsa wzywa bohatersko do
pozbycie się obecnego prezydenta. A co na to świat?
Cisza.
Nietypowa to dyktatura i dyktatorzy, którzy sami rezygnują z władzy i
proponują nowe rozdanie. Jest tylko pytanie czy walcząca bohatersko o los
ciemiężonego narodu Platforma Obywatelska zechce nam ulżyć?
W boksie zawodowym każdy pretendent po minimalnie przegranej walce skakałby z
radości na wieść, że tak szybko otrzymał szansę rewanżu.
Świat boksu to jednak świat ludzi odważnych. Tam trzeba wyjść na środek ringu
spojrzeć przeciwnikowi głęboko w oczy i podjąć uczciwą walkę. To jednak
wymaga odrobiny charakteru.
Przecież o wiele łatwiej jest ruszyć na kogoś kupą przy aplauzie
zaprzyjaźnionych pismaków. Opluć, podłożyć nogę, ośmieszyć i oczernić. Ryzyko
minimalne, ale za to jaka frajda dla gawiedzi.
Mirosław Kokoszkiewicz