gibki
23.12.06, 14:52
Historia dotyczy zaprzyjaźnionego z Newtonem uczonego, o którym wiadomo było,
że jest ateistą.
Człowiek ten przyszedł do domu sławnego naukowca w momencie, gdy ten kończył
budowę skomplikowanego modelu Układu Słonecznego. Mężczyzna zobaczył maszynę
i z zachwytem stwierdził: "Jakie to piękne...". Po chwili zaczął kręcić
korbką, uruchamiając urządzenie i powodując, że "planety" zaczęły się
poruszać. "Kto to stworzył?" - pyta znajomy - ateista. "Nikt" - odpowiada
Newton i wraca do wcześniej wykonywanych czynności.
"Chyba źle mnie usłyszałeś, kto zrobił tę maszynę?" - ponawia pytanie
mężczyzna.
Newton: "Już ci powiedziałem, nikt".
Przyjaciel Newtona przestał kręcić korbką i lekko zdenerwowany zwrócił się do
niego: "Słuchaj Issac, ta wspaniała maszyna musiała być przez kogoś zrobiona.
Nie mów mi, że przez nikogo, bo nie uwierzę".
Newton przestał pisać, wstał, spojrzał na przyjaciela i stwierdził: "Czyż to
nie dziwne? Mówię ci, że nikt nie zrobił tej prostej zabawki, a ty mi nie
wierzysz. A przecież przyglądając się właśnie Układowi Słonecznemu - tej
skomplikowanej cudownej maszynie - równocześnie śmiesz mówić, że nikt jej nie
stworzył. Ja w to nie uwierzę".