Dodaj do ulubionych

odwiedziny w szpitalu św Rodziny

23.09.09, 19:09
w jednym z ostatnich wątków ktoś napisał, ze odwiedzający w św
Rodzinie mają kontakt z dzieckiem tylko przez szybę.
To dziecko nie jest razem z mamą?
Czy na czas odwiedzin zabieraja dziecko do innego pomieszczenia?
A tata - czy może mieć kontakt z dzieckiem?
Obserwuj wątek
    • mama-emilki Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 24.09.09, 08:04
      Dziecko jest z mamą, kiedy je przyniosą-tzn, jeśli mama nie chce oddawać dziecka
      na oddział, to może ono być praktycznie cały czas z nią. Natomiast wszyscy inni,
      łącznie z tatą dziecka, mogą sobie je pooglądać przez szybkę. Wszystko, niestety.
      • mama-emilki Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 24.09.09, 08:06
        A, no i jak przychodzi ktoś odwiedzić Ciebie w szpitalu, to dzwoni dzwonkiem,
        mówi do kogo i wtedy położna Cię woła. Wychodzi się wtedy na taki długi
        korytarz, tam są krzesełka i można tam usiąść i porozmawiać. Osoby z zewnątrz na
        oddział położniczy nie mają wstępu.
        • monka1077 Re: i bardzo dobrze 24.09.09, 08:21
          że nie ma odwiedzin w pokoju, tabuny
          ciotek,wójków,mamuś,tatusiów,babć i bóg wie kogo jeszcze, każdy
          oczywiście przychodzi z przysmakiem dla mamusi, a to kurczaczek z
          rożna bo przecież w szpitalu to z głodu można umrzeć, a to domowe
          kotlety schabowe itd,itp.Co do dziecka, to też dobre rozwiązanie, w
          końcu taki maluszek jest bardzo narażony przez pierwsze dni na
          wszelkiego rodzaju infekcje, na odwiedziny będzie czas w domu.
          Dla mnie super.
          • mama-emilki Re: i bardzo dobrze 24.09.09, 08:33
            Wiesz, najbardziej to maluszek jest narażony na różne syfki szpitalne. Ale nad
            tym to jakoś nikt się nie zastanawia. Natomiast zakaz wchodzenia na oddział i do
            sal-również popieram. Święty spokój jest.
          • monka1077 Re: i bardzo dobrze 24.09.09, 10:45
            Oczywiscie że tak, tylko że niestety szpitala nie da się
            wyeliminować, odwiedzających tak i pewnie dlatego taka jest polityka.
            Pamiętam jak leżalam na ginekologii i u mojej sąsiadki wiecznie ktoś
            przesiadywal, a to mąż, a to koleżanka, a to mamusia, strasznie
            denerwujące to jest, i te zapaszki "domowych obiadków" w całej
            sali,podczas gdy ja miałam takie mdłości że ...bleeeeeeeeee :)
    • greene3 Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 24.09.09, 13:01
      Zainteresował mnie ten wątek?
      A co z ojcami? Nie mogą przychodzić do dziecka, wziąć go na ręce? Trzy dni lub
      dłużej odcięci są od własnego dziecka?
      Czy też dla ojców są jakieś wyjątki?
      • mama-emilki Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 24.09.09, 14:02
        No niestety, nie mogą wziąć na ręce. Mój wziął córkę dopiero po 5 dniach, w dniu
        wypisu :-(
        • greene3 Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 24.09.09, 14:24
          O kurcze, to chyba jednak dla mnie problem - no nic - mam jeszcze trochę czasu
          na podjęcie decyzji
      • elieli80 Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 06.10.09, 12:00
        Witam, nie panikujcie dziewczyny:) Rodziłam w Sw. Rodzinie, miałam cesarkę(
        ułożenie pośladkowe) zrobiono mi piękny szew i szczerze mówiąc nie wyobrażam
        sobie po cesarce od razu opiekować się dzieckiem, po prostu nie jest się w
        stanie... Dzieci leżą na oddziale noworodkowym i są przynoszone mamom tylko na
        karmienie i jeśli mama tylko zechce dzieciątko może być z nią dłużej. Ja leżałam
        w pokoju na patologii, bo akurat zwolniło się tam łóżko i można było "przemycać"
        rodzinkę, także nie było tak tragicznie.Gdybym miała drugi raz rodzić, to na
        pewno w Św. Rodzinie:)
      • kkkluska Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 02.11.09, 16:07
        niestty odcieci moj byl na 6 dni po cc. Ale przynajmniej nikt nie
        ogladam mnie z golym cycem i nie trul mi. Niestety czasem zwlaszcza
        na poiczatku to karmi sie godzinami wiec odwiedziny sa nie mozliwe
        bo dziecka glodnego nie oddasz poloznej ;-( ale moj trzymal dzidzie
        po cc zaraz jak ja tylko wykapali ;-) potem dopiero w domu.
    • elkam80 Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 24.09.09, 15:05
      Sytuacja wygląda tak, dziecko przynoszą do karmienia lub na życzenie mamy. Na
      salach kilkuosobowych dziecko może być cały dzień z mamą, jednak na noc oddaje
      się je na oddział noworodkowy. Natomiast przy opcji wykupienia sali 1-osobowej
      dziecko może być z mamą 24h - tam również odwiedzający mają wstęp. W innym
      wypadku odwiedziny są na przygotowanym do tego celu korytarzu.
      Ja sobie taką sytuację bardzo chwaliłam jeszcze przed porodem i chwalę do dziś.
      Rzeczywiście czasami brakuje obecności tatusia bo chciałoby się pobyć razem w 3kę.
      Ale...
      - wolałam mieć jednak komfort, że mogę się poruszyć na łóżku czy wyjść do
      toalety nie martwiąc się czy nie będzie jakiejś awarii jak akurat u sąsiadki
      będą goście, i nie obawiam się pokazania zakrwawionej koszuli bądź tyłka komuś
      obcemu
      - mój synek nie miał kontaktu z tłumem odwiedzających (niekoniecznie z rodziny),
      którzy mogliby przytaszczyć jakieś choróbsko, oraz uniknęłam przekazywania sobie
      dziecka z ręka do ręki jak zabawki bo a to jedna babcia by chciała potrzymać, a
      to druga, a to prababcia itd... bleee
      - nie ma problemu z zabłoconymi buciorami odwiedzających (co prawda rodziłam
      latem, ale myślę tu pod kątem zimy itd), bo niestety nie każdy ma nawyk
      korzystania z wycieraczki, a niestety z podłogi przenieść ten syf na łóżko,
      które raczej powinno być czyste, to nie problem.
      - mimo wszystko chce się odpocząć - wierzcie mi, że wystarczą telefony co 5
      minut od rodziny i rzeszy znajomych i nie macie możliwości zdrzemnięcia się
      Myślę, że 2 dni da się wytrzymać - ja urodzilam w piątek, w niedzielę
      wychodziliśmy już do domu. Gdybym musiała leżeć dłużej (wszystko zależy
      oczywiście od stanu zdrowia mamy jak i dziecka - jak z dzieckiem coś jest nie
      tak, to i mama dalej leży) pomyślałabym o sali 1-osobowej. Chciałam ją wziąć
      zaraz po porodzie (właściwie tylko i wyłącznie z uwagi na męża), ale wszystkie
      akurat były zajęte. Teraz w sumie nawet nie żałuję.
      • bezak25 Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 26.09.09, 13:21
        prawda jest to co dziewczyny powyżej piszą. Dla mnie to jest ok, nie wyobrażam
        sobie tłumów gości na sali poporodowej... a dziecię można mieć przy sobie non
        stop, tylko nad ranem trzeba oddać do kąpieli i na wizytę neonatologa. Co do
        oglądania dziecka przez szybkę, to jedynie jest mi żal ojców dzieci, bo
        faktycznie aż do momentu wypisania ze szpitala tylko w taki sposób mogą je
        "zobaczyć". Ja leżałam w szpitalu 8 dni... więc tata Kuby nie mógł się po prostu
        doczekać kiedy weźmie go na ręce i przytuli... Czasami zdarzało się, że jakaś
        położna zlitowała się i pozwalała na sekundę dotknąć dziecko ojcu w drzwiach
        tych na oddział (gdzie wychodziło się na odwiedziny). Ja akurat tego nie
        chciałam, bo mój mały miał zakażenie i od tego zapalenie płuca. Nie ryzykowałam,
        a była to zima.
        • red-truskawa Re: odwiedziny w szpitalu św Rodziny 06.10.09, 20:42
          A mnie dzis połozne powiedziały, ze teraz juz dziecko moze byc z matka na sali
          jezeli ona chce tego i jezeli jej stan na to pozwala.
          • bezak25 truskawa :) 09.10.09, 21:19
            zawsze tak było, mnie przynosili Kubusia nawet z wenflonami w główce czy stópce,
            czego np. na Raszei nie robią - trzeba chodzić na oddział do dziecka. Brali go
            tylko i wyłącznie na poranną kąpiel i wizytę lekarza lub na podanie antybiotyku.
            • maja307 Re: truskawa :) 09.10.09, 23:43
              To znaczy, że przewijałyście dzieciaczki same przez cały dzień?
              Miałyście swoje pieluszki i chusteczki czy dostałyście szpitalne?

              Dwa lata temu jak urodziłam, to pielęgnacją mojego bąbla zajmowały
              się położne.

              Ja wolę do pielęgnacji pupy ciepłą wodę w miseczce-ten sposób bardzo
              mi się sprawdził przy pierwszym maluchu.
              Chusteczki nawilżane jakieś takie zimne mi się wydają dla noworodka.

              Aha, miałam jedynkę, więc nie mam pełnego obrazu jak to wyglądało u
              innych mam.
              Poza tym źle się czułam po porodzie-kleszcze, utrata krwi.
              Ja byłam zadowolona, że nie muszę jeszcze przewijać synka, byłam
              poza tym taka zielona w tych sprawach mimo zaliczenia szkoły
              rodzenia;-)

              Napiszcie jak to teraz jest...



              • bezak25 maja 10.10.09, 13:14
                jak chcesz to dziecko możesz oddać położnym w każdej chwili, one je przewijają
                itd, a jeśli nie, to możesz je mieć prawie cały czas przy sobie, można zabrać ze
                sobą chusteczki nawilżane i kilka pieluszek, żeby nie musieć do chwilkę biegać
                do położnych z prośbą o przewinięcie. Jak kto woli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka