renepoznan
01.10.09, 08:50
Nie chodzi mi o ostatnio podnoszone mordowanie ludzi z przyczyn ekonomicznych
tj dla ratowania upadających systemów emerytalnych i finansów służby zdrowia.
Chodzi mi o autentyczną eutanazję czyli zabicie człowieka na jego żądanie i
pod wpływem współczucia dla niego.
Stan faktyczny;
On.
Młody zdolny pisarz, który opublikował już dwie powieści i zbiory nowel.
Eks-oficer. Przystojny, okaz zdrowia.
Ona.
Uznawana ja jedną z piękności swego środowiska. Młoda aktorka rozpoczynająca
dopiero karierę ale mająca już za sobą kilka ról zapamiętanych przez
publiczność i krytykę.
Poznali się w teatrze. Wszyscy zgodnie przyznają, ze połączyła ich
autentyczna, głęboka miłość.
Podczas jakiegoś badania u niego zdiagnozowano raka. Próbował się ratować.
Przy pomocy znajomych i rodziny dostał się do najlepszych lekarzy. Udało mu
się dostać do lekarzy paryskich.
Na darmo. Potworne bóle, przestały działać leki przeciwbólowe. Podczas jego
pobytu w szpitalu Ona była cały czas przy nim. Pielęgnowała go najlepiej jak
umiała. I patrzyła jak z wspaniałego mężczyzny robi się wrak człowieka
opanowanego bólem.
I wówczas zgnębiona sytuacją, jego skamleniem o skrócenie męki zrobiła to.
Zastrzeliła go z rewolweru – stanowiącego jego własność.
Stan faktyczny opisany wyżej nie był kwestionowany.
Ona stanęła przed sądem – francuskim.
I teraz postawcie się w roli sędziego.
To nie teoretyzowanie i wymądrzanie się. Przed takim dylematem stanęli
autentyczni sędziowie i musieli wydać wyrok.
Oni wydali.
A jaki wydalibyście Wy?