Dodaj do ulubionych

LUTYCKA - PORÓD - POLECAM

20.11.09, 22:46
Na temat Lutyckiej miała opinię iż jest to "umieralnia" a nie szpital. Od
samego początku ciąży mówiłam iż na pewno nie pojadę rodzić na Lutycka, ale
nie wdając się w szczegóły i tak trafiłam tam na porodówkę. Miałam rewelacyjną
opiekę położnej Barbary Kicińskiej, i lekarzy. Nakłaniano mnie do wstawania z
łóżka i poruszania się (w miarę jak pozwalały kable od KTG i kroplówka).
Dostałam piłkę i na niej skakałam, kucałam, kręciłam biodrami a położna
pokazała mi jak należy oddychać przeponą aby skurcze były mniej odczuwalne. Na
porodówce leżałam prawie 24 godziny i mimo moich szczerych chęci poród
zakończył się cesarskim cięciem.
Na oddziale poporodowym miła opieka.
Jedynie mam zastrzeżenia do pań z oddziału noworodkowego, ale szybko wstałam z
łóżka i dziecko zaraz następnego dnia miałam przy sobie.
Obserwuj wątek
    • jf82 Re: LUTYCKA - PORÓD - POLECAM 26.01.16, 15:24
      Mój poród na Lutyckiej to koszmar!!!
      Rodziłam prawie 2 doby!! O 2 w nocy z soboty na niedzielę odeszły "częściowo wody", w szpitalu kiedy mówiłam, że coś troszeczkę mi poleciało ignorowano ten fakt i lekarz przyjmujący wpisał "małowodzie". Od 2-7 rano leżałam podłączona do ktg. Różniej przeniesiono mnie na salę gdzie zaczął się koszmar zwijałam się z bólu miałam skurcze ale rozwarcie 2. Prosiłam aby podłączono mnie do ktg bo dziecko wydawało się mi bardzo niespokojne. Podczas badań ktg 3 razy spadło tętno dziecka , co zauważono po czasie i zwrócono mi uwagę, że mam się nie ruszać podczas badań bo z tego może wynikać błąd w zapisie. Mały się prężył w brzuchu , czułam że na siłę próbuje wyjść, brzuch latał mi góra dół. Jakiś lekarz powiedział, że gdybym nie była tak leniwa i gdybym próbowała się ruszać , - chodzić wkoło łóżka poród przyspieszyłam bym poród. Inni nie kazali się ruszać bo ktg znowu zacznie szaleć. Po tych kilku godzinach kiedy zachciałam iść do toalety wsunięto mi podsuwacz. W koło kobiety zdążyły urodzić a ja nadal leżałam. Za późno podano mi oksytocynę. Nie dałam rady!! Jak miałam skurcze to nie miałam rozwarcia, później kiedy pojawiło się rozwarcie (tylko 6 cm) już było po skurczach !! Ciągle zmieniały się lekarze , położne non stop te same pytania o grupę krwi B rh - ( kurcze mają dokumenty i mi dupę trują i ciągle się pytają, kiedy ja już po środkach odurzających). Znowu spada tętno Małego i widzę bezradność lekarzy, pielęgniarek. Obok akcja - ostatnia faza wszyscy lecą do rodzącej , mój mąż wyszedł do toalety. Zostałam sama spoglądam na KTG znowu na czerwono- z moim synkiem coś nie tak. Wołam ale, krzyk rodzącej obok i dopingi personelu zagłusza mój krzyk, więc głośniej , coraz głośniej aż bez powodu zadarłam się jak ta rodząca obok. Przylecieli, zbiegli się, zaczęli mną rzucać na prawo i lewo , podano mi maskę tlenową . Lekarz pogroził położnej ,że zostawiła mnie bez opieki. Wyczuwamy z mężem zakłopotanie lekarzy. Ja po 2 nocce podłączona do ktg jestem już wyczerpana wiem , że nie mam siły już przeć kiedy przyjdzie "ta pora" . Wołam - do cholery zróbcie cesarkę !!!! No nie i w tym czasie pojawia się lekarz i się mądrzy ,że dla mnie lepiej by było gdybym urodziła siłami natury, że to zabieg i te wszystkie trele morele , które nam kobietą rodzącym są dobrze znane.Wreszcie jakiś starszy lekarz podchodzi, zagląda i stwierdza ,że życie dziecka jest zagrożone i jak go wpuszczą w kanał rodny może nie przeżyć bo jest " przedgłowie" . Poruszenie na sali lekarze licytują się który podpiszę decyzję o cesarce , wreszcie ten ,który wykrył zagrożenie , bierze to na siebie. Szykują krew do mnie słyszę B rh + co rh + ja mam rh - . Wołam że mam rh - a pielęgniarka licytuje się, że wcześniej powiedziałam rh + . Nie zawsze powiedziałam rh - , a nawet gdyby do cholery jestem naćpana tymi środkami , oksytocyną , mogłam gdy zapytano mnie po raz 5 o to pod wpływem środków źle powiedzieć, ale mają to w dokumentach i zamiast same sprawdzać non stop się o to pytają!!!!!!!! Nareszcie cesarka , przyznam, że na sali panowała wspaniała atmosfera, przystojny asystent anestezjologa mile rozmawiał informował mnie o co będę czuć podczas znieczulenia itp. I wreszcie ten upragniony płacz Franuś zdrowy 10 punktów. Nie byłam wstanie go objąć , przytulić byłam sparaliżowana ręce zdrętwiałe, przysunięto mi go do twarzy. Później Frankiem zaopiekował się mąż i moja mama, musiałam przyjść do siebie po tych okropnych przeżyciach. Ale teraz czekała mnie dalsza katorga . Na sali intensywnej opieki niemiła pielęgniarka, wszystko robiła z łaską. Kiedy poprosiłam aby mi zwilżyła usta wodą robiła to z takim grymasem. Miałam problem wstania z tak niewygodnego łóżka i znowu zaczęła się pastwić z 5 leżących podopiecznych zrobiła sobie ze mnie kozła ofiarnego. Kazała wstać to zrobiłam to posłusznie ale powolutku bo rana tak bardzo ciągła, ta mnie poganiała dalej , zwinniej .Kiedy wstałam i podeszłam do umywali jak kazała po sobie na podłodze zostawiłam ślady krwi. Znowu podniesionym głosem komentował , że po nas jak po małych dzieciach trzeba sprzątać. A co w końcu za to jej płacą nie!!!!Za każdym razem kiedy dzwoniłam w nocy po podsuwacz, przynoszono mi go z takim grymasem. Na drugi dzień rzucono walizy na wózek jak z supermarketu ( no tu mi pomogli- wózek pchała salowa ) i sama własnymi siłami przeszłam z udziału położnictwa na noworodkowy . Tu wskazano mi łóżko rzucono, moją torbę i ubranie i usłyszałam że mam 5 minut bo zaraz obchód,walizki pochować posprzątać. Nie mogąc schylić się po torbę nogą przesunęłam ją pod łózko i szybko wskoczyłam do łózka. Wszedł ordynator podszedł do mnie i zwrócił uwagę że ta torba tu nie może leżeć , że trzeba ją do szafy włożyć. Przywieziono obok mojego łóżka synka, był głodny zaczęłam go przystawiać do piersi ale nic . Pokarmu brak, sama poprosiłam aby przyszła pielęgniarka od spraw laktacji . Przyszła usiadłyśmy zaczęła mnie uczyć co i jak ale w tym momencie ktoś przyszedł i na tym lekcji koniec. Mały był głodny darł się w niebogłosy dostał butelkę. Znowu kolejny koszmar, miałam mało pokarmu , mały nie miał siły ciągnąć bo był głodny , kolejna buteleczka wywalczona prze zemnie bo mam próbować przystawiać go do piersi. Znowu po 2 godzinach ryk idę po mleko i gruba pielęgniarka mi mówi ,że dziecko to nie indyk które się pasie. Myślę sobie spójrz na siebie kobito!! Znowu dostawienie do piersi i nic , próbuje pobudzać laktatorem znowu kończy się na butelce, no i doigrałam się usłyszałam że jestem złą matką bo za mało przystawiam małego do piersi, ze idę na łatwiznę. Ryk popłakałam się i zadzwoniłam do mojej położnej płacząc jej w 5 minut opisałam całą sytuację . Kochana pani Błażeja powiedziała ,że jestem najwspanialszą matką mam nie słuchać tych bzdur to nie moja wina że pokarm mi tak powoli napływa i mam uciekać z tego szpitala . W domu próbowałyśmy przystawiać synka do piersi ale on nie miał siły ciągnąć był głodny , wykończony i wraz ze mną zestresowany tą całą sytuacją. To że jest na sztucznym mleku to nie jest tragedia usłyszałam wreszcie od położnej gdy po 1 miesiącu odciągania laktatorem pokarm się mi skończył. KOSZMAR
    • alicja20172 Re: LUTYCKA - PORÓD - POLECAM 12.03.18, 13:05
      Ja także bardzo źle wspominam poród w tym szpitalu.. Opieka w czasie porodu była fatalna.. Położną interesowało tylko zwiększanie ilości oksytocyny..Nie proponowała nic żeby mi pomóc wchodziła tylko bez słowa robiła swoje i wychodziła.. Cały czas byłam podłączona do ktg.. Nawet nie mogłam skorzystać z toalety co dopiero mówić o prysznicu czy jakiś metodach łagodzenia bólu.. Dziecko nie było kangurowane po porodzie a kiedy przebywało na oddziale noworodkowym prawie cały pobyt w szpitalu nikt nie przynosił go do karmienia. Ja nie byłam wstanie tam chodzić bo czułam się fatalnie.. To miejsce jest okropne a dla personelu najważniejszy jest ich wymyślony ład na obchodzie..Równo zaścielone prześcieradło jest ważniejsze od człowieka. Pacjentki są mało ważne i upokarzane - po porodzie zabrania się ubierać nawet majtek poporodowych a podpaski trzeba utrzymywać udami.. Dodam że szpital daję do ubrania takie krótkie koszulę w których to wygląda fatalnie.. Zero komfortu i intymności

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka