kcn2
20.11.09, 22:46
Na temat Lutyckiej miała opinię iż jest to "umieralnia" a nie szpital. Od
samego początku ciąży mówiłam iż na pewno nie pojadę rodzić na Lutycka, ale
nie wdając się w szczegóły i tak trafiłam tam na porodówkę. Miałam rewelacyjną
opiekę położnej Barbary Kicińskiej, i lekarzy. Nakłaniano mnie do wstawania z
łóżka i poruszania się (w miarę jak pozwalały kable od KTG i kroplówka).
Dostałam piłkę i na niej skakałam, kucałam, kręciłam biodrami a położna
pokazała mi jak należy oddychać przeponą aby skurcze były mniej odczuwalne. Na
porodówce leżałam prawie 24 godziny i mimo moich szczerych chęci poród
zakończył się cesarskim cięciem.
Na oddziale poporodowym miła opieka.
Jedynie mam zastrzeżenia do pań z oddziału noworodkowego, ale szybko wstałam z
łóżka i dziecko zaraz następnego dnia miałam przy sobie.