Dodaj do ulubionych

Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera

11.11.10, 21:52
Grobelny powinien swietowac w swoich ukochanych podpoznanskich wioskach a nie w centrum miasta, które wykonczyl. Otwierac siakonosy, popijac po zniwach, smazyc kielbaski na grillu. Bezczelny typ.

...
Ryszard Grobelny musi odejść - dołącz do fanów na Facebook!
Obserwuj wątek
    • Gość: ja Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 22:25
      Szkoda, że takie fajne święto zostało zeszmacone przez politykierstwo, tym razem w wykonaniu My Poznaniacy.
      • Gość: Poznaniak Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera IP: 78.104.130.* 11.11.10, 22:46
        Piszesz z Urzędu Miasta czy jakiejś innej planety?
        • Gość: zenek Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera IP: 95.108.69.* 11.11.10, 22:57
          A Ty masz monopol na Prawdę Objawioną?
          Czy też nosisz granat w świątecznym obraniu, bo prawo prawem ale sprawiedliwość musi być zawsze po naszej stronie?

          BTW, Urząd Miasta to i tak lepsze niż "tam gdzie stało ZOMO".
          • Gość: kiepski Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera IP: 95.108.68.* 11.11.10, 23:49
            Myślałem ,że pisuary ostały sie ino w Lubelskim..
        • Gość: Tadeusz Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera IP: *.xdsl.centertel.pl 12.11.10, 09:23
          Ja nie piszę z urzędu bo mi z niemi nie po drodze, ale zgadzam się z przedmówcą w całej rozciągłości.
          Też mi było przykro, że Stowarzyszenie wylało polityczne pomyje na święto mieszkańców i Poznania. W taki dzień powinni sobie darować.

      • Gość: kiepski Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera IP: 95.108.68.* 11.11.10, 23:47
        Sam jesteś zeszmacony farfoclu.
        Grobelny to twoja rodzinka ?
      • Gość: kiepski Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera IP: 95.108.68.* 11.11.10, 23:50
        Grobelny to jakaś twoja rodzinka ,że tak siem plujesz?
      • wlodzimierz_nowak Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera 12.11.10, 00:00
        A dlaczegóż nazwałeś to politykierstwem. Bardzo często słowa tego można użyć wobec życia publicznego w Polsce. Ale krytykę polityki obecnego prezydenta i rady popartą argumentacją i propozycjami ja bym nazwał polityką. Oczywiście możesz się ze mną nie zgodzić. Ciekaw jestem jak to rozwiniesz.
        • Gość: KandydatDoRady Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.10, 00:12
          Wydaje mi sie, ze dobrze, ze w czasie swieta tej ulicy podniesiony zostal problem jej zaniedbania. Stowarzyszenie wykorzystalo naturalna szanse na promocje. Nie majac zapewne srodkow na kampanie skorzystalo z faktu, ze wielu Poznaniakow bylo dzis w jednym miejscu, co przeciez nie jest niczym zlym. A o tym, ze polityka prezydenta zabila zycie na sw. Marcinie, to wiadomo nie od dzis. A co do psucia swieta - to wydaje mi sie ze niczego takiego nie bylo. Bardziej zepsul je przydlugimi wypowiedziami Grobelny i sploszony przez konfetti kon sw. Marcina (oraz psie kupy po obu stronach ulicy)
          • forumowiecgwna Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera 12.11.10, 09:08
            A to nie jest tak ze sw.Marcin zabija sie sam? Bo ja nie widze w tym wielkiej winy prezydenta - jest to proces calkowicie naturalny.

            Naprawde macie tyle w glowie ze beblacie od miesiaca te same bzdury? Caly czas te same pier*y - ksiegarnie upadaja, kwiaciarnie upadaja. To ja odpowiadam - a jaka w tym wina ludzi???? Wina ludzi jest to ze nie chca przeplacac grube pieniadze za nieprzyjemnosc parkowania w ultradrogiej strefie? Ze maja dosc tloku? Ze maja dosc gigantycznych cen w centrum? Kim trzeba byc zeby nie widziec ze wieksosc "ksiegarni" i "kawiarni" w okolicach centrum oferowala niebotyczne ceny za gorsze badz te same produkty co w byle centrum handlowym? Do ktorego przypomne ze mozna dojechac bez problemow, zaparkowac gdzie dusza zapragnie, skorzystac z toalety, itp itd.

            Od wielu lat pracuje w niemczech - ale nie mam tak ciasnego umyslu jak wielu "emigrancikow" ktorzy porownuja i wychwalaja wszystko to co "zagraniczne". Bo prawda zawsze lezy posrodku. I tu tez tak jest. Centra niewielkich miejscowosci w DE to przepiekne postarzane domki. Czasem czlowiek nie moze oderwac wzroku od niesamowitych uliczek. Zwykle nic tam nie ma - czasem kiosk jakiegos turasa z kartami telefonicznymi. Czesto restauracje w ktorych ceny sa, w odniesieniu do polskiej rzeczywistosci, kosmiczne. Ksiegarnie? Czasem jakies sa - ale ceny w nich sa wowczas zabojcze. Typowo nastawione na ruch turystyczne.
            A centra wielkich miast, porownywalnych wielkoscia z Poznaniem? Np. Frankfurtu? A tu jest wielki miszmasz - jest centrum z mega drogimi sklepikami, luksusowymi siedzibami firm i bankow, ale sa tez podziemia z hamburgerami i turecko-azjatyckim repertuarem. Na pewno nie ma tam "ksiegarenek" - a jak juz to drogie turystyczne ceny, nastawione tylko i wylacznie na przygodnego klienta.
            Czego wiec tak naprawde chcecie oprocz tego beblolenia bez skladu i ladu???? Jak ksiegarenki i kawiarenki maja wydumane ceny to powinny spadac na ksiezyc - i tyle tematu. Jakos sa na sw.Marcinie nieliczne sklepy czy firmy ktore sa tam odkad siegam pamiecia i maja caly czas klientow.... nie przeszkadza im istnienie wielkich centrow handlowych.

            Jest tylko jeden sektor za ktory trzeba ganic Grobelnego, jezeli chodzi o kwestie centrum. Jeden i podstawowy!!!! Powinny byc wyremontowane chodniki, powinno sie WYMUSIC na wlascicielach czystosc posesji, i placic wiecej remondisowi za specjalne traktowanie calego scislego centrum. Nie powinno byc mowy o tym zeby plytki chodnikowe podczas deszczu gibaly sie pluly woda na wszystkie strony! Nie moze byc tak zeby na ulicach byly wielkie kaluze - sa od tego odpowiednie sluzby i one nie powinny dopuszczac do istnienia takich miejsc w systemie kanalizacji deszczowej! Powinno sie uporzadkowac caly teren wokol okraglaka bo to wstyd co tam sie dzieje! Niby powoli sie to wszystko zmienia, ale jednak - zbyt powoli, w stosunku do tego jak szybko pan Grobelny potrafi "dogadac" sie z chetnymi na zakup ziemi, z deweloperami-przyjacielami, czy jak szybko potrafi zmieniac strategie rozwoju miasta pod konkretnego kolesia.
            I to jest jednyny zarzut - a jak ksiegarenka ma wyfumane w kosmos ceny i na dodatek uwaza ze "jej istnienie to kultura" to niech zdycha - ja wole kupic ksiazke w miejscu przy ktorym moge za darmo zaparkowac i mam np. mozliwosc skorzystania z toalety. I nie musze za to przeplacac.
            • etykieta.zastepcza moje propozycje na Św. Marcina 12.11.10, 11:04
              Drogi Panie, częściowo masz rację - Świety Marcin zabija się sam, ale głównie dlatego, że miasto zupełnie odpuściło sobie kształtowanie przestrzeni publicznej. Owszem, obecnie na Św. Marcinie panuje wolnoamerykanka, kto da więcej, ten rządzi - bo właściciele kamienic dyktują kosmiczne ceny. Stąd mamy same banki (bo płacą), biedronki i lumpeksy (bo masówka, co się zawsze sprzeda) lub puste witryny, bo faktycznie niczego innego nie opłaca się w takich warunkach utrzymywać.
              Ale zobacz, jak to wygląda... ulica wygląda jarmarcznie, z toną tandetnych szyldów reklamujących różne dziwne usługi lub miejsca w bramach, chodnik zapluty i zasrany, samochody pędzą na łeb na szyję, tramwaje także (tak jakby chcieli wiać z tej ulicy czym prędzej...). Wokół "banków" niby ładnie, ale tylko do pierwszej kondygnacji, bo wyżej już brudne i zaniedbane ściany, bo właścicielowi szkoda już na to pieniędzy.
              Miasto nie kształtuje przestrzeni publicznej, nie ma polityki wizerunkowej, nie pomaga w utrzymaniu spójnego wyglądu ulicy. Pozostawia centrum samemu sobie w myśl zasady samoregulacji, tylko ta samoregulacja zmierza do upadku. Należy podjąć działania stymulujące, pomóc temu miejscu w odzyskaniu blasku i późniejszemu utrzymaniu atrakcyjności, bo niestety samo to się nie zrobi, a czysto wolny rynek będzie ciągnął tę ulicę w dół w myśl innej zasady - lepszego i gorszego pieniądza. Dlaczego nie zastosuje się ulg podatkowych lub innych zachęt do utrzymania estetyki ulicy. Wg mnie to powinno należeć do kanonów działania samorządów.
              To ja w innym wątku o Św. Marcinie pisałem o księgarniach (a raczej o księgarni) i o barach, ale już wyjaśniam - nie chodzi mi o to, aby tu były same księgarnie... ja pisałem o jednej, bo akurat lubię książki i to przyszło mi na myśl, bo brakuje mi takich miejsc w centrum, a to, co jest (księgarnia Jedynka) rozpaczliwie walczy o przetrwanie. Nie pisałem o kawiarniach w tym sensie, że przesiaduje się tam popijając długo kawkę - ja proponuję typowe bary-bistra, wchodzisz, zjadasz-popijasz, wychodzisz - wzorem niech będą niezliczone tego typu placówki choćby we Włoszech czy Francji. Na upartego można przyjąć, że ma to być coś w stylu CoffeeHeaven czy innej tego typu sieci.
              Ale trzeba tu dużo szerszego działania. Trzeba uporządkować ruch i komunikację i dać więcej miejsca pieszym. Zorganizować ławki. I kształtować specyfikę handlową - będzie tam także miejsce na banki, bo dlaczego nie. Ale niech ta ulica żyje ludźmi i zachęca do przebywania tam. Przecież jeśliby umiejętnie zorganizować tę przestrzeń, to tak naprawdę czym by ona się różniła od galerii handlowej? Ciągi sklepów te same, restauracja, kawiarnia, bar, a ile więcej przestrzeni i to atrakcyjniejszej.
              Ja nie szukam wzorów daleko - popatrz na warszawski Nowy Świat - jest tam to wszystko, o czym mówię - zadbane centrum, w którym chce się być, jest miejsce i na księgarnię, i na spożywczak, i na elegancką restaurację, i na szybki bar, i na całą masę różnych dziwnych sklepów. I ma to dość spójny wygląd, nie razi tandetą i ohydnymi szyldami. Wg mnie to jest ten kierunek, w którym Św. Marcin powinien pójść.
              I na koniec komunikacja - wyrzucenie samochodów nie jest złym pomysłem. Zrobiono to w Warszawie i co - nic się nie stało, Trakt Królewski nie ucierpiał na tym, a wręcz przeciwnie, żyje z tym dobrze. Przywołanie Oxford Street w Londynie jest tu może nieco na wyrost, ale jest to jednak przykład, że ta idea (wyrzucenie niepotrzebnego ruchu samochodowego) działa i się sprawdza. W Poznaniu na Św. MArcinie proponuję zostawić przejazd dla pojazdów upoważnionych, mieszkańców ulicy, taksówek, autobusów oraz tramwajów. Cały pozostały ruch można skierować w Al. Niepodległości. Już teraz okolice Św. Marcina te bliższe Staremu Miastu są spokojniejsze, po prostu trzeba tę ideę przenieść w stronę Ratajczaka i Zamku.
              I aby wygodnie się przejeżdżało, należy przeorganizować ruch tramwajowy: przystanek przy Zamku przenieść bliżej Niepodległości (skrócić obecny peron, cofnąć go nieco), zrobić drugi przystanek przy Gwarnej/pierwszej Alfie, tam gdzie Sphinx jest, następny przystanek przy Ratajczaka i potem zostaje już na Marcinkowskiego. Nie wydaje mi się, aby było za gęsto, chodzi o to, żeby można było podjechać szybko i sprawnie te paręset metrów. Można tu nawet pomyśleć o bilecie tramwajowym "Centrum" - kupujesz w biletomacie taki bilet i jeździsz nim każdym tramwajem wzdłuż całego Św. Marcina ( i z powrotem 27Grudnia-Placem Wolności) np. przez 2 godziny z przesiadkami. Przyjąłbym taką strefę "Centrum" w granicach Al. Niepodległości/Fredry/Pl. Ratajskiego/Podgórnej/Pl. Wiosny Ludów/ewentualnie pl. Bernardyński.
              Do przemyślenia.
              • forumowiecgwna Re: moje propozycje na Św. Marcina 12.11.10, 11:45
                No to wyglada ze sie zgadzamy - po prostu od jakiegos czasu jest krzyk o upadajacych ksiegarenkach i malych sklepikach (jedna ksiegarnia byla nawet w tv, byl placz, bylo narzekanie i wieszczenie kulturalnej zapasci poznaniakow) i widze ze stalo sie to motywem przewodnim tej kampanii. Ja takze uwazam ze da sie wiele zrobic w samym wygladzie centrum, nawet samym sprzataniem i remontami, da sie wiele wymusic na wlascicielach.
                Po prostu draznia mnie dziwaczne pomysly "dotowania" z miejskiej kasy jakichs upadajacych ksiegarenek czy kawiarni, czy ogolnie - podtrzymywanie biznesow ktore najwyrazniej nie maja sensu bytu w danym miejscu. Skoro banki stac - to ich sprawa, nie bardzo rozumiem w czym problem - szczegolnie ze jest to tylko kwestia prestizu, bo i tak kazdy oddzial poza centrum bedzie mial wiecej klientow detalicznych od takiego na sw.Marcinie. Tak jak pisalem - centra wielkich niemieckich miast sa pelne wiezowcow bankowych, taka jest kolej rzeczy.
                Co do wyrzucenia ruchu z centrum - bardzo malo delikatnie to powiem, ale zwisa mi to. Faktem jednak jest ze w obecnym stanie bedzie to bardzo trudne do wykonania, szczegolnie ze samo centrum jest ograniczane ze wszystkich stron duzymi i waznymi ulicami.

                Co zas do ubozenia ulic centrum to zawsze mam kilka przykladow w zanadrzu - oto placz jest w tv bo upadla jakas, okazuje sie niezwykle wartosciowa, ksiegarnia bo nie starczalo na czynsz. A uliczke dalej jest restauracyjka, ktora w ostatnim roku podniosla ceny i to znaczaco, nie dlatego ze jest tam biednie - ale tylko dlatego ze wlasciciele chcieli ograniczyc ilosc klientow... Arsenal od kilku lat rozwija sie chyba podobnie jak wiele duzych ksiegarni - wiec jednak da sie przetrwac w centrum... Nie popadajmy w paranoje - ani centrum nie "umiera" ani nie rozkwita - ale tez wiele sie zmienia na lepsze, sa tez coraz piekniejsze miejsca w centrum, chyba to takze warto zauwazyc. Dawny deptak a dzisiejszy to jest roznica epoki, piekne sa niektore niewielkie rzezby, fajnie prezentuja sie niektore odswiezone skwery i chodniki - zamek prezentuje sie naprawde dobrze, itp itd.
                • etykieta.zastepcza o księgarniach... 12.11.10, 12:29
                  No tak żeśmy się uczepili tych księgarni - ale zgadzamy się, że jest to tylko pewien mały fragment składający się na całość wyglądu centrum. Mnie też nie chodzi o dotowanie tej czy innej konkretnej księgarni, czy też jakiegokolwiek innego mało dochodowego biznesu, który jednakowoż wpisuje się w specyfikę dzielnicy/ulicy, ale bardziej o całościowe działania samorządu, które stymulowałyby taką działalność gospodarczą. Bo tyle miasto może i wg mnie powinno zrobić - wpływać, aby na reprezentacyjnej ulicy miasta było miejsce na pewien określony typ biznesu i do tego w określonych proporcjach. A nie, żeby były te same banki, tylko dlatego, że oni akurat mają mnóstwo forsy i stać ich na wycięcie w pień każdej innej działalności, bo przychodzą do takiego właściciela kamienicy i dają mu kilkukrotną przebitkę na czynszu w stosunku do obecnego, zwykle uboższego najemcy. Owszem wolny rynek to jedno, ale przemyślana polityka wizerunkowa to drugie. Pamiętam już pierwszy boom wolnorynkowy na Św. Marcinie i powstające jeden obok drugiego lokale z tandetnym striptizem w kabinach - można powiedzieć "i o co tyle było krzyku, skoro upadło i już nie ma", ale jak to się mówi, niesmak pozostał po tym, jak daliśmy sprzedać ulicę za każdą cenę biznesmenom podejrzanej proweniencji.
                  A wracając do tych księgarni - jakiś czas temu była awantura o antykwariat na Starym Rynku, bo znalazł się właściciel kamienicy i przysolił taki czynsz, że ciężko było się w papciach zmieścić. Antykwariat musiał się wynieść... miejsca szkoda, ale szczęśliwie antykwariat ocalał w nowym miejscu na Paderewskiego. A co mamy w dawnym miejscu? Bar Nescafe, czyli erzac dla każdego... który powinien być właśnie na Św. Marcinie, szybki bar dla każdego. Mimo wszystko można jednak jeszcze to jakoś przeboleć. Zresztą akurat na Starym Rynku i najbliższej okolicy jest z tym zagospodarowaniem przestrzeni jakby lepiej (też ciekawe jak to się dzieje?). Jest i księgarnia - duża, z bardzo bogatą ofertą i jak najbardziej na miejscu (Ksiegarnia Powszechna). Czy jest tam drogo? Można dyskutować, ale jak chcesz, to księgarnia ta prowadzi też sprzedaż internetową (taniej), a odebrać można na miejscu. Czyli ogólnie można. Podobnie jak wspomniany przez Ciebie Arsenał.
                  Okolice Starego faktycznie ładnieją - ul. Wrocławska z interesującymi sklepami, ale i dalej - Półwiejska... różnica epoki. Ale nie wiem, czy pamiętasz, co było w latach 90-tych na Półwiejskiej? Ano handel bazarowo-szczękoblaszakowy... a ile było krzyku, jak całe to towarzystwo przenoszone było pod stadion (tzw. Bema). A była to dobra decyzja, właśnie kształtująca pomału charakter tego miejsca - nie obleśny bazar, który by się tam jeszcze bardziej zasiedział, a elegancki deptak. I dalej polityka wobec Półwiejskiej była w miarę konsekwentna - remont ulicy, jakieś tam uporządkowanie handlu... takim pryszczem pozostaje jeszcze fragment między placem Wiosny Ludów a Ogrodową/Długą, ale dopóki nie wybudują tam czegoś na tym placu, to ta sytuacja będzie sie tam niestety utrzymywać.
                  I to samo powinno się dziać na Świętym Marcinie - ukierunkowanie rozwoju, zapoczątkowanie zmian i prowadzenie przemyślanej polityki. Chodzi o stworzenie możliwości, zbudowanie przyczółków, punktów zaczepienia i odniesienia, a pomysły i biznesy przyjdą same wraz z ludźmi.
                  Oj, brakuje Wojciecha Szczęsnego Kaczmarka, brakuje...
                • wlodzimierz_nowak to aż tak proste, że dziwi mnie niezrozumienie 12.11.10, 13:02
                  forumowiecgwna napisał:
                  > padajacych ksiegarenek czy kawiarni, czy ogolnie - podtrzymywanie biznesow ktor
                  > e najwyrazniej nie maja sensu bytu w danym miejscu. Skoro banki stac - to ich s
                  > prawa, nie bardzo rozumiem w czym problem - szczegolnie ze jest to tylko kwesti
                  > a prestizu, bo i tak kazdy oddzial poza centrum bedzie mial wiecej klientow det
                  > alicznych od takiego na sw.Marcinie.

                  1. Skoro banki stać, to ich sprawa... W 1971 roku rada Kopenhagi martwiąc się upadkiem centrum uchwaliła w planach zagospodarowania zasadę wg której najwyżej 3 filie bankowe mogą się znaleźć na przeciętej ulicy sklepowej. Dlatego to uczyniono, ponieważ filie banków na ulicach sklepowych są reklamą banku, a nie przynoszą obrót (to co płacą to jakby nie czynsz, ale fundusz marketingowy). To nie jest sprawa żadnego prestiżu. Okna banków są bilbordami z funkcją. Natomiast zabijają życie na ulicy sklepowej niszcząc jej atrakcyjność. Od tego czasu takie regulacje są standardem na kontynencie.

                  2. Każde centrum handlowe dba o atrakcyjność swojej przestrzeni, o różnorodność oferty, a nie o zysk z czynszu, gdyż stara zasada mówi, że handel nie żyje z marży, a z obrotu. Dlatego założę się, że nie ma jednego nawet centrum handlowego, gdzie czynsze są równe dla wszystkich, "rynkowe". Czynsze właściciel centrum handlowego potrafi zróżnicować 4-ro krotnie!

                  > Tak jak pisalem - centra wielkich niemieck
                  > ich miast sa pelne wiezowcow bankowych, taka jest kolej rzeczy.

                  Tak? Których? I które powstały po 1980 roku? Wieżowce w centrach europejskich miast to domena Franfurtu nad Menem, trochę w Dusseldorfie. Panorama centrum Kolonii, Hamburga, Hanoweru, Berlina, Monachium, Stuttgartu, Norymbergi jest ich niemal całkiem pozbawiona.
        • kordelk.a Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera 12.11.10, 09:36
          Drogi Panie, jest jeszcze kwestia dobrego smaku i osobistego wyczucia. Są takie okazje, na które ubieramy frak i wieczorową suknię, a T-shirty z hasłami zostawiamy w szafie.
          Nie trudno sobie wyobrazić jak ze świętą można zrobić polityczną pyskówkę. Wystarczy, aby wszyscy zaangażowani zaczęli przynosić swoje transparenty i agitować we własnej sprawie.
          Na krytykę obecnego prezydenta, nawet jak Pan pisze, popartą argumentacją i propozycjami, są inne miejsca i inny czas. Moim zdaniem tym razem Państwo zachowaliście się nieelegancko starając się zawłaszczy święto mieszkańców do swoich celów. Tylko tyle i aż tyle.
          • dziodu Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera 12.11.10, 12:52
            MP mogli stanąć 1 listopada pod cmentarzami - tam było jeszcze więcej potencjalnych wyborców :)
            • prpi ulica to nie cmentarz 16.11.10, 02:37
              Zwróć proszę uwagę, że pod cmentarzami jednak nie stanęli. I zrobili to świadomie, choć być może okazja kusiła, bo ich poglądy i gusta bliższe są większości mieszkańców, niż wielu politykom. Prezydent zachwalający nieszczerze swoje przywiązanie do chlubnych tradycji ulicy podupadłej za jego rządów to moim zdaniem znacznie większy obciach, niż zorganizowana grupa mieszkańców nieagresywnie wyrażająca swoje krytyczne zdanie na ten temat.
              Wszelkie święta to nie tylko czas radości, ale także - czas rzetelnych ocen i podsumowań, czas wyznawania swoich win (czego władze jakoś uczynić nie chcą), oczyszczającego wylewania żalów i otwartej dyskusji o przyszłości. W atmosferze sztucznych uśmiechów, bezrefleksyjnego ubawu i taniego poklasku w zamian za kiełbasę wyborczą może się nazbyt szybko okazać, że nie ma już czego świętować.
              Członkowie i sympatycy Stowarzyszenia M-P nie wzięli się z księżyca, nie zostali opłaceni czy dowiezieni autobusami z wrogich poznańskim tradycjom okolic, tylko mieszkają w tym samym mieście - niektórzy w okolicach Św. Marcina. Jak wszyscy poznaniacy mają powody nie tylko do radości, a są wśród tych - niestety niezbyt licznych - którzy zgodnie z dobrymi wielkopolskimi tradycjami próbują działać na rzecz wspólnego dobra. Umiarkowana forma, w jakiej to zrobili, nie ma nic wspólnego z politykierstwem i przemocą obecnymi tego samego dnia np. na ulicach "świętującej" stolicy.
              • dziodu Re: ulica to nie cmentarz 16.11.10, 08:38
                odpowiadam - Święto Niepodległości nie powinno być polem do uprawiania polityki. Swoje krytyczne zdanie niech wyrażają np. 10 albo 12 listopada. Podczepianie się pod Święto Niepodległości (czego nikt inny chyba w Poznaniu nie zrobił???) jest żenujące. Przeczytaj raz jeszcze tekst o autobusach dowożących opłaconych ludzi z "wrogich poznańskim tradycjom okolic" i odpowiedz mi proszę o czym Ty piszesz?
                • prpi Re: ulica to nie cmentarz 16.11.10, 09:33
                  Mogę zrozumieć niesmak pojawieniem się polityki w sferze uznawanej przez kogoś dotąd za apolityczną, tyle że wg mnie to przekonanie fałszywe - bez polityki nie byłoby Niepodległości, polityka i tak wciska się w nasze życie codzienne i świąteczne w dużo bardziej wyrafinowane i bezczelne sposoby, i nadzieja na życie społeczne (w tym uliczne święta) w oderwaniu od polityki jest dziś naiwnością. Polityk czy działacz lokalny, żeby być skuteczny, musi być wyrazisty, zauważalny, a przez to - kontrowersyjny.
                  Mam nadzieję, że mimo wszystko zgodzisz się, że można się różnić nie tylko w poglądach, ale i w sposobach ich wyrażania - o ile nie narusza to prawa, moralności, itp. Przyzwoita w swej formie i treści manifestacja M-P nie obrażała idei Niepodległości czy wolności obywateli, wręcz przeciwnie - była jej wyrazem. Nie była też brutalna, wulgarna ani chamska, nie narażała niczyjego życia czy zdrowia, a u matek z dziećmi i staruszków mogła budzić co najwyżej zaskoczenie, czy chwilowy dyskomfort. To niewielka cena za wyrównywanie szans w dyskusji o sprawach społecznych i poszerzanie granic demokracji.
                  Przykład agresywnych często demonstrantów z autobusów miał pokazać różnicę między tym co podczas ulicznego święta może być akceptowalne - bo jest nasze, lokalne, bezpieczne, "mieszczańskie" i obywatelskie - a inwazją politykierstwa, która i we mnie budzi niesmak, niepokój i niezgodę. Szkoda, że w mieście z dużymi tradycjami walki o swoje nawet takie - mało radykalne - formy debaty publicznej znajdują dziś niezbyt wiele zrozumienia - także na co dzień, więc święto nie ma tu nic do rzeczy. I może dlatego mamy tylko to, co mamy.
          • Gość: skov i bardzo dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.10, 22:09
            A kiedy, gdzie i za co ma się promować Stowarzyszenie, które nie otrzymuje środków publicznych na kampanię? Jasne, zabijmy wszelkie ruchy obywatelskie wmawiając im, że ich działania są "nieeleganckie", i niech nam dalej miłościwie panuje prezydent Ryszard Grobelny.
          • Gość: gość magie Re: Św. Marcin świętuje, choć na co dzień umiera IP: *.centertel.pl 13.11.10, 22:45
            Do: kordelk.a
            Możemy również udawać,że banki to restauracje a psie gówna to dekoracja w stylu decoupage,
            pasuje?
    • stenrw Św. Marcin przejechał, gó... pozostało na miejscu 12.11.10, 00:09
      Święty Marcin na białym koniu przejechał, korowód za nim, widzowie przeszli. Pan prezydent klucze wręczył, wybrano Bamberkę i Starego Marycha. Gówno pozostało na miejscu.

      Dawno, dawno temu, bodajże w starożytnym Egipcie, wymyślono podogonia (dla osłów, koni wówczas w Egipcie nie znano). Poźniej, przed Drugą Wojną (tą światową) obowiązywały ostroegzekwowane przepisy mówiące, co (i jak) ma dorożkarz zrobić z końskim łajnem. Opornym groziła utrata koncesji, podogonia były więc nadal w użyciu. Rozumiem, że trudno od świętego zażądać, aby jechał na rumaku z zainstalowanym stosownym pojemnikiem, jednak od organizatorów można chyba wymagać, by sfajdanie się konia przewidzieli i przewidzieli też stosowne środki zaradcze, czyli ekipę w razie potrzeby łajno zbierającą. Tak się jednak nie stało i nie był to pierwszy podobny przypadek w centrum miasta.
      Więcej na mojej stronie.

      Stanisław Nowak, roweromaniak wielkopolski
    • quinc Już czas Panie Prezydencie 12.11.10, 08:18
      Panie prezydencie Grobelny, gdzie są miejsca pracy dla absolwentów poznańskich wyższych uczelni, gdzie są spółki technologiczne, jak długo jeszcze poznańska młodzież będzie musiała jechać za pracą do Warszawy, czy Wrocławia?
      Czas do pierdla panie prezydencie.
      • forumowiecgwna Re: Już czas Panie Prezydencie 12.11.10, 09:25
        Z tego co kazdy wie, miejsc pracy w poznaniu jest od groma - bezrobocie w samym miescie i najblizszych okolicach jest w obszarze bezrobocia "naturalnego". Wiec o co chodzi? Kumaty i rozgarniety cos tam na pewno dla siebie znajdzie - a reszta musi wyjechac gdzies dalej, gdzie jest wiekszy niedobor kadr, to proces stary jak sam swiat.
        Czemu ktokolwiek ma za to isc do paki?

        Jestem stanowczo anty-Grobelny. Ale jak czytam powyzsze "argumentacje" i wypowiedzi kontr-kandydatow to jest na 100% pewny ze Grobelny nie ma zadnego kandydata i wygra w pierwszej turze z gigantyczna przewaga. Nie ma co ukrywac i przepraszam ze kogos "uraze" - ale jak to powiedzial Tusk - tu nie ma z kim przegrac. Po prostu - nie ma z kim przegrac.


        Pokazcie co chcecie zrobic dla ludzi i miasta - jaka macie wizje. Bo takimi tekstami dodajecie kolejnych glosow Grobelnemu. Nigdy nie zaglosuje na ludzi ktorzy tylko pluja na kontrkandydata a w swoich wypowiedziach maja tylko ogolniki. Zrobimy to, zrobimy tamto, bedzie lepiej - naprawde, ta era juz minela. Wy bredzicie o jakims umieraniu sw.Marcina, a tysiace ludzi codziennie zachwyca sie deptakiem, nowa linia tramwajowa i np. mostem rocha - naprawde, nie tedy droga!!!! Pokazujcie wytwory kolesi-deweloperkow - pokazujcie co mialo w tych miejscach byc, pokazujcie stan przedszkoli i zlobkow - to co wiekszosc spoleczenstwa naprawde interesuje. Podawajcie jako przyklady koszmary komunikacyjne - ktorych mozna by uniknac, gdyby ludzie Grobelnego chcieli sie nad tym pochylic i zastanowic zamiast stawiac zakazy wjazdow. Komunikacja miejska to obszar niezliczonych kret*zmow i postepowania przeciwko wlasnym klientom - ale Wy wolicie bredzic o jakims umieraniu centrum, a w tle widac np. wyremontowany przepiekny Zamek (za kadencji Grobelnego, przypomne), widac nowoczesny budynek AM, widac wypielegnowane tory tramwajowe i fakt faktem przepieknie udekorowany plac przed pomnikiem.... Sorki - ale moze troche zastanowienia sie nad jakas spojna taktyka?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka