Gość: Też ojciec
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.06.04, 12:46
Od lat wiadomo, że w sprawach rozwodowych pełnomocnicy kobiet doradzają
składanie doniesienia do prokuratury, że mąż znęca się nad nią psychicznie i
fizycznie. Często delikwentka sama rozbija sobie jakąś część ciała i leci na
odbukcję. Z kolei oskarżonemu bardzo ciężko udowodnić, że tak nie jest.
Znacznie łatwiej znaleźć świadka, który niby widział bicie żony przez męża
niż takiego, który zaświadczy, że nic takiego nie miało miejsca Wprawdzie
wobec braku ewidentnych i przekonujących dowodów sprawa kończy się pozornie
dobrze dla oskarżonego męża, bo następuje sakramentalne umorzeniem ze wzgledu
na małą szkodliwość społeczną, ale jest to uzywane jako jeden z decydujących
argumentów w sprawie cywilnej o rozwód i opiekuńczej o pieczę na dziećmi.
Wiele rozwodzących się kobiet nie ma żadnych skrupułów aby niesłusznie
oskarzyć swego dotychczasowego partnera w myśl zasady "cel uświęca środki".
Taki argument używany jest również bardzo często w uzyskaniu postanowienia
sądu o zakazie lub uniemozliwieniu ojcu kontaktów z jego wlasnymi dziecmi po
rozstaniu się z partnerką.
Piszę to w związku z doniesieniami dzisiejszego Faktu, że rozwodząca się
posłanak z Poznania, Joanna Nowiak, oskarża o podobne czyny swego męża.
Oczywiście, mogło tak być, ale jak pisałem powyżej, często są to oskarżenia
wyssane z palca i wyjątkowo koniunkturalne. Jak znam życie, pan Wojciech
Nowiak stoi raczej na straconej pozycji, bo w naszym kraju w takich sprawach
prawie zawsze kobieta jest górą.