Gość: dmk@ePoznan.net
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
11.07.04, 09:56
Hi,
przeczytajcie proszę poniższy tekst i pomóżcie komentarzami walczyć nam z
takim zachowaniem policji - to co opisałem było dla mnie przerażające -
myślę, że zainteresuje każdego... ciąg dalszy sprawy w poniedziałek.
Czy policja w naszym kraju może słynąć tylko z błędów? Chcielibyśmy, aby
tak nie było - jednak ciągle mundurowi pogrążają się - najpierw
zastrzelenie w Poznaniu chłopaka, który został wzięty za gangstera,
później tragiczna pomyłka w Łodzi - pomylenie nabojów gumowych z amunicją
ostrą, a tym razem... a tym razem przeczytajcie sami!
O godzinie 18.55 szedłem ulicą Santocką na Smochowicach. Drugą stroną
jechał starszy człowiek na rowerze marki "składak" (chyba każdy wie, jak
na takim rowerze się jeździ) i skręcił w prawo w ulicę Trzebiatowską.
Około stu metrów za rowerzystą pędził ciemnozielony Polonez, który również
skręcił w ulicę Trzebiatowską (o ile można tak nazwać wpadnięcie z pełną
prędkością w poślizg na zakręcie). Samochód zajechał drogę rowerzyście. W
tym samym momencie z Poloneza wychynęła ręka z lizakiem policyjnym. Jednak
odległość pomiędzy rowerzystą była zbyt mała, aby miał on jakiekolwiek
szanse wyhamować. Kierowca roweru wpadł na samochód, spadł z roweru na
ziemię i uderzył głową o przednie koło auta. Próbował podnieść się, jednak
z nieoznakowanego samochodu wysiadło dwóch policjantów (?), brutalnie
chwyciło go za ciuchy i jak "szmatę" wrzucili na tylne siedzenie do
samochodu. Policjanci nie sprawdzili, czy mężczyzna nie ma złamań,
wstrząśnienia mózgu, czy nawet złamanego kręgosłupa. Gdyby policjanci
zajechali mężczyźnie drogę pół sekundy wcześniej, kierowca roweru byłby
martwy, ponieważ samochód uderzyłby go z taką siłą, że nie miałby
jakichkolwiek szans, na przeżycie - samochód najechałby na niego.
Podszedłem do policjantów i zapytałem ich, dlaczego tak brutalnie
potraktowali rowerzystę, nie próbując go nawet zatrzymać?! Jeden z
policjantów wyciągając na mój widok alkomat odpowiedział, że "rowerzysta
ma co najmniej trzy promile alkoholu (we krwi) i stwarza zagrożenie dla
ruchu drogowego" - chociaż nie widziałem, żeby to nawet sprawdzał. W ciągu
40 sekund rowerzysta (będący w szoku) oraz jego rower wylądowali jak
"szmaty" w nieoznakowanym samochodzie policjantów. Po chwili samochód
pędził już około stu km/h terenem zabudowanym w stronę miasta (oczywiście
z rowerzystą w środku) - bez żadnego oznakowania czy sygnału, łamiąc
wszelkie przepisy drogowe (takie jak sygnalizacja świetlna, prędkość
etc.). Oprócz mnie incydent widziało troje innych, pełnoletnich osób, oraz
dwójka nieletnich. Posiadamy numery rejestracyjne samochodu policji -
samochód nieoznakowany - Polonez.
O godzinie 19.55 zadzwoniliśmy na policję pod numer 997, a później 112
aby zgłosić fakt potrącenia przez policję rowerzysty, nieudzielanie mu
pomocy oraz wywiezienie poszkodowanego z miejsca wypadku. Dopiero za
piątym razem udało nam się dodzwonić do przyjmującej zgłoszenia. Po
opowiedzeniu historii padło pytanie "I co ja mam z tym zrobić?". Dalej
zostaliśmy skierowani do dyżurnego, który spekulował, że policja musiała
mieć powód do takiego zatrzymania i skierował nas do komendanta (w
poniedziałek pomiędzy godziną 15.30 a 17.30 mamy się z nim skontaktować).
O dalszym ciągu tej sprawy będziemy informować Was na bieżąco.
Podsumowując, policja potraktowała nieludzko człowieka, którego
podejrzewała o złamanie prawa - nie wiadomo, czy nie doznał on uszczerbku
na zdrowiu, ani nawet czy żyje - jednak nie zostawimy tej sprawy w ten
sposób. Jeżeli niczego nie wskóramy (nie dojdziemy praw tego człowieka
oraz nie zwalczymy agresji wśród tych policjantów), liczymy na pomoc
innych mediów - lokalnych gazet, stacji radiowych czy telewizji.
źródło: -