Dodaj do ulubionych

O, roku ów...

23.08.26, 18:49
O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju!
Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju,
A żołnierz rokiem wojny....

Wieszcz wieszczył aż wywieszczył. Wojna na szczęście jest za płotem ale śliwy i jabłka obrodziły ponad wszelkie oczekiwania. Czterdziestoletnią jabłonkę już zamierzałem wyciąć, już posadziłem następczynię a staruszka się spięła i proszę. Jest na co patrzeć i będzie co chrupać
Obserwuj wątek
    • pijatyka Zaiste zacny owoc ;) 23.08.26, 19:19
      .
    • m-dyskretna Re: O, roku ów... 23.08.26, 19:26
      Faktycznie tegoroczne zbiory jabłek będą całkiem spore. Brzoskwinia też całkiem ładnie obrodziła, owoce dojrzały wcześniej niż zwykle. Borówek już nie mam, nie wiem jak smakowały, bo tradycyjnie obżarły je kosy.
      • kiks4 Re: O, roku ów... 23.08.26, 19:40
        Wynegocjowałem od żony firankę i chronię w ten sposób borówki przed kosami. Też całkiem niezły był zbiór.
        Nie obrodziły derenie i to mnie martwi, bo mam zobowiązania wobec przyjaciół, którzy a conto dereniówki już dostarczyli spirytus.
        W porze kwitnienia derenia akurat dwa dni były przymrozki i chyba to zabiło zawiązki. Ale na parę butelczynek niezawodnego lekarstwa starczy.
        • kiks4 Re: O, roku ów... 23.08.26, 23:15
          Jedząc przed snem jabłko ze swojego drzewa uświadomiłem sobie, że wszystko parszywieje. Jabłka z handlu, którymi się zajadamy, nie mają nic wspólnego z jabłkami, jakie znam z dzieciństwa. Moja jabłonka na szczęście przypomina mi tamte smaki. Winni jesteśmy my- konsumenci, bo oczekujemy, że jabłka w sklepie będą leżeć przez dwa tygodnie w cieple, zanim trafią na nasze stoły, że będą śliczne, bez jednej plamki i że będą tanie. No to mamy te cuda, tylko że jeść ich się nie da.
          Połowa moich jabłek gnije już na drzewie, toczą je robaki bo nie pryskam niczym a zerwane psują się po kilku dniach. Tylko maja jedno- cudownie smakują!
          • m-dyskretna Re: O, roku ów... 24.08.26, 17:46
            Połowa brzoskwiń wylądowała w koszu, bo do owoców dobierały się osy i ptaszyska. Jedno dziobnięcie i po dwóch dniach owoc już do niczego się nie nadawał. Nie wiem czy jabłka już dojrzały, ale kilka już wyrzuciłam, bo sikorki testowały ich smak. Drugiej jabłonki nie ruszają (na razie), bo to późna odmiana i na razie są tak kwaśnie, że nawet sikorkom wykrzywiają się dzioby z wrażenia. Mam też w ogrodzie borówkę brusznicę. Kupiłam ją kiedyś, bo ładnie wyglądała. Ptaki ich nie ruszają i wcale im się nie dziwię :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka