matkapoety
23.04.05, 10:55
Właśnie piję... Uwielbiam jej zapach i aromat. Kawa jest dla mnie napojem
magicznym i zmysłowym. Tak zresztą jest reklamowana często w mediach. Co z
tego, że mam na nią małą alergię? Z głośniczków wydobywa sie niezwykła
muzyczka z ostatniej płytki 'air'. W tej chwili kończy sie utwór 'venus' i
zaczyna 'cherry blossom girl'. Tak właśnie często rozpoczynam dzień, wciąż
codziennością nienapoczęty... Patrzę na otaczający mnie świat, wyczuwam
czegoś brak, ale oczekiwanie może być piękne. Powietrze wtedy drga...
Przypomina mi się i nie wiem dlaczego / drganie powietrza?/ starusieńka i
wciąż żywa dla mnie cudownym wspomnieniem, piosenka Philla Collinsa 'in the
air tonight'. Ktoś powiedział, że wspomnienie jest echem wieczności.. Więc
trwam.
Za chwilę wbiję się w garsonkę i wyjdę na zewnątrz siebie. Będę starała się
być mądrym i błyskotliwym architektem wnętrz. Może jakieś ożywię? Raz, dwa,
trzy, głęboki oddech, ostatni łyk kawy, wybieram jeszcze łakomie łyżeczką
mleczko z dna filiżanki i wstaję, wyłączam music, otwieram drzwi. Zaczynam
codzienny dzień.