Dodaj do ulubionych

Proces o zapłatę za gobeliny

24.05.05, 00:36
Ciekawostka przyrodnicza?
Obserwuj wątek
    • pan.nikt Re: Proces o zapłatę za gobeliny 24.05.05, 00:39
      Ciekawe kto kłamie.

      Kto wie coś więcej o tej szkole?
      Stronkę maja ładną, choc oporną do ładowanie.
      Ale czy to rzeczywiście jest szkoła, czy fabryka kasy dla założycieli?


      www.artschool.pl/
      • Gość: 007 Re: Proces o zapłatę za gobeliny IP: *.icpnet.pl 24.05.05, 02:02
        Pani Urszula Plewka jest osobą obrotną i twardą. Studiowała jedocześnie na PWSSP w Poznaniu i
        Akademii Rolniczej (tam była 2. lata wyżej). Dyplom robiła na Architekturze Wnętrz w roku 1966. Dzięki
        dobrym układom z Dziekanem M. Szmańdą zostaje asystentką w pracowni tkaniny, którą zaczyna
        prowadzić Abakanowicz. Plewka rozpoczyna intensywną pracę nad konstruowaniem form
        przestrzennych wyplatanych sizalem, wykonuje wielkoformatowe tkaniny z góralskiej wełny, zdobywa
        uznanie na Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie.

        Dla wykonania tak pracochłonnych prac organizuje zespoły tkaczek /początkowo z plajtującej
        spółdzielni Cepelia, później ściągając młode plastyczki po Liceum Plastycznym w Zakopanem. Praca
        przy gobelinach odbywała się na 2, 3 zmiany. Zaopatrzeniowcy dostarczali wełnę, kierowca przywoził i
        odwoził kobiety. Pozyskiwane intratne zlecenia np. kotara do opery poznańskiej/jeszcze przed 1980 r./
        stają się podstawą do przydziału działki nad Maltą i budowy olbrzymiej pracowni. Staje się to
        zaczątkiem otwartej w późniejszym czasie "Schola" .

        Pani Plewka z chwilą wybuchu stanu wojennego zajmuje miejsce w Radzie Kultury przy Radzie Państwa,
        wchodząc na miejsce Abakanowicz, która manifestacyjnie to grono opuściła. Podobno, by gronić spraw
        kolegów artystów...którzy za poparcie Solidarności zostali ukarani rozwiązaniem ZPAP...

        Produkcja tkanin oparta była o mieszkające na miejscu absolwentki z Zakopanego, ściągane wizją
        możliwości kształcenia. Ale nie wszystkie się dostają, więc może za rok...Tylko dotarcie do tych osób
        mogło by wyjaśnić na jakich zasadach się to odbywało...Wiele mógłby opowiedzieć Prof. Jan Gawron
        bliski współpracownik i wykładowca od początku współpracujący, ale od jakiegoś czasu na etacie
        wyłącznie w ASP.

        Jak wyglądają sytuację w "Schola" może świadczyć ogólnopolski konkurs na ornat /2002/3/, wygrany
        przez asystentkę pracującą w "Schola". Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że praca ta
        była realizowana przez tkaczki, pracownice szkolne pod nadzorem profesora Sadleya, który był
        następnie przewodniczącym jury...
    • pan.nikt Re: Proces o zapłatę za gobeliny 24.05.05, 00:48
      Na stonce zwróćcie uwagę na oplaty.
      Oj wysokie, wysokie.


      I jeszcze poczytajcie opinie:
      studia.korba.pl/uczelnie/uczelnie_niepanstwowe_niebiznesowe/schola_posnaniensis_%E2%80%93_wyzsza_szkola_sztuki_stosowanej_w_poznaniu/0,401,arty.html
      • Gość: uczeńIP.icpnet.pl Re: Proces o zapłatę za gobeliny IP: *.icpnet.pl 24.05.05, 05:16
        o Szkole było słychać wcześniej, tekst poniżej.

        Jak pracownicy "Schola Posnaniensis" walczą o pieniądze
        Marta Tylenda 25-02-2005, ostatnia aktualizacja 25-02-2005 20:36

        Czeki bez pokrycia, wyłączane telefony, pusta kasa, licytowane gobeliny - to sytuacja Wyższej Szkoły
        Sztuki Stosowanej w Poznaniu

        Finansowe problemy szkoła ma już od dawna. Wykładowcy skarżą się, że od lat nie dostają regularnie
        lub w ogóle pensji. Niektórym szkoła jest winna nawet po kilkanaście tysięcy złotych. W sądach
        zapadają kolejne wyroki nakazujące szkole zapłatę. Ale co z tego, skoro nie ma jak tych pieniędzy
        wyegzekwować? Konta WSSS "Schola Posnaniensis" świecą pustkami, nie ma też żadnego majątku, który
        warto zająć.

        Miarka się przebrała

        Pan Tomasz pracował w WSSS do połowy 2003 r. - Pieniędzy nigdy nie dostawałem regularnie. I na
        początku mi to nie przeszkadzało, bo wiedziałem, jaka jest sytuacja szkoły. Ale w końcu miarka się
        przebrała - twierdzi. Szkoła jest mu winna 3 tys. zł za niewypłacone pensje i zasiłek chorobowy.

        - Najgorsze było to zwodzenie. Szedłem np. do gabinetu pani rektor, ona przy mnie dzwoniła do kasy
        i żądała, żeby konkretnego dnia, o konkretnej godzinie wypłacono mi konkretną sumę. Później
        szedłem o wyznaczonym czasie do kasy, a tam pani rozkładała ręce: pieniędzy brak - denerwuje się
        pan Tomasz. Jak mówi, wykładowcy ustawiali się już w kolejce do kasy za studentami, którzy wpłacali
        czesne. Też bez skutku. Czasem działał szantaż - nauczyciele zapowiadali, że nie wpiszą zaliczeń albo
        nie przyjdą do szkoły, dopóki nie dostaną pieniędzy. Ale bywało, że buntownik zostawał z plikiem
        protokołów bez zaliczeń i bez gotówki.

        Rok temu pan Tomasz wygrał sprawę w sądzie - uzyskał nakaz zapłaty z rygorem natychmiastowej
        wykonalności. Komornik, jedyne co mógł zrobić, to zaproponować mu... kupno szkolnego gobelinu
        (9x5 m.) za minimum 140 tys. zł. - To jedyne co zajął. Odbyła się nawet licytacja, ale nikt na nią nie
        przyszedł. I wyszło na to, że zamiast odzyskać 3 tys. zł, powinienem zapłacić 140 tys. zł - dziwi się
        wierzyciel. Komornik w końcu się poddał i postępowanie umorzył.

        Ten czek jest bez pokrycia

        Problemy z odzyskaniem gotówki dla swoich klientów mają także prywatni windykatorzy. - Stałem
        kiedyś przez cały dzień przy kasie szkoły. Studenci wpłacali pieniądze, a mimo to kasa była pusta. Nie
        wiem, gdzie one trafiały - opowiada windykator. Innym razem udało mu się uzyskać od właścicielki
        szkoły czek. Jednak kiedy poszedł z nim do banku, usłyszał, że jest bez pokrycia.

        - Mamy kłopoty, nie ukrywam. Pracownicy, którzy odeszli są rozżaleni, ale sukcesywnie spłacamy
        wszystkie zaległości. Złożyliśmy już w sądzie program naprawczy szkoły - zapewnia prof. Urszula
        Plewka-Schmidt, właścicielka i rektor uczelni.

        Jak zapewnia, nie wystawiała czeków bez pokrycia. - Może ktoś się za bardzo pospieszył. Zwykle
        dzwonimy do wierzycieli i mówimy, kiedy można iść do banku, bo akurat są pieniądze - tlumaczy. - W
        ciągu najbliższych dwóch miesięcy mamy dostać trochę gotówki. Obiecuję, że w tym czasie spłacimy
        dużą część pracowników.

        PS. Po naszej rozmowie z prof. Plewką do "Gazety" zadzwonił pan Tomasz. - To niewiarygodne. Chwilę
        po pani telefonie, pani rektor zadzwoniła do mojego windykatora i zapłaciła mu tysiąc złotych -
        poinformował.

        Marta Tylenda

    • Gość: balfot Re: Proces o zapłatę za gobeliny IP: *.um.poznan.pl 24.05.05, 08:19
      Kaczmarek mogl obiecywac-w koncu zaplacilby nie ze swojej kieszeni.
      • Gość: Jerry Re: Coś mi tu nie pasuje ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.05, 09:53
        Na szczęscie aby cokolwiek realizować , szczególnie gdy w gre wchodzą duze
        pieniądze należy mieć zlecenie bądż podpisaną umowe. Kaczmarek nie daj się
        zrobić w konia !
    • Gość: kalt Re: Proces o zapłatę za gobeliny IP: *.kam.pl 24.05.05, 22:17
      Sprawa z gobelinam jest z 1991 r. Od tego czasu minęło już kilkanaście lat.
      Prosty wniosek dla prawników miasta - roszczenie o zapłatę jest już
      przedawnione. Wystarczy otworzyć Kodeks cywilny. I po sprawie.
    • mankut400 Re: Proces o zapłatę za gobeliny 25.05.05, 10:31
      Była jakaś pisemna umowa? A może chociaż pisemna oferta ze strony szkoły?
      Określająca cenę, przedmiot oferty, warunki realizacji, osobę odbierającą
      przedmiot umowy...

      Jeżeli nic takiego nie było - to WON NA DRZEWO !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka