Dodaj do ulubionych

Po piędziesiątce

28.01.06, 16:56
skończyłem kurs asertywności, dwa kursy komputerowe i inne, i co jak byłem
bezrobotny tak jestem.
Obserwuj wątek
    • lucyferciu Wiek nie ma z tym nic wspólnego:( 28.01.06, 18:31
      No cóż? Przede wszystkim musisz zadać sobie pytanie, czy za tymi kursami kryje
      się wiedza i jakieś umiejętności praktyczne, jakże potrzebne dla ewentualnego
      pracodawcy. Poza tym kiedy te kursy zrobiłeś? Znakiem "współczesnych czasów"
      jest permanentne podnoszenie swoich kwalifikacji. Czyli mówiąc krótko ciągłe
      dokształcanie się. Zapytaj się siebie czy ta wiedza i posiadane przez ciebie
      umiejętności są atrakcyjne z punku widzenia przyszłego pracodawcy. Musisz
      nabrać dystansu do swojej wiedzy i "uczciwie" ją ocenić. Bo musisz być
      ciągle "atrakcyjny" dla rynku. Problem nie polega na zrobieniu i zdobyciu 128
      certyfikatów na różnych kursach, ale problem polega na tym, aby posiadać tę
      jedną jedyną wiedzę i umiejętności, które są atrakcyjne dla pracodawcy i
      pozwolą jemu wybrać właśnie ciebie.

      Mówienie o wieku (po 50-tce), to jest najczęstsza wymówka na swoje słabości
      związane z wiedzą. Przecież gdybyś realnie spojrzał na swoją wiedzę i
      umiejętności, to spokojnie możesz być aktywnym zawodowo jeszcze ze 20 lat. A
      czym 50-latek różni od 30-to czy 40-latka z punktu widzenia pracodawcy?
      Niczym!! Przy przyjmowaniu do pracy, powtarzam to jeszcze raz, istotna jest
      wiedza i umiejętności. Podkreślam jeszcze, że tu chodzi o wiedzę
      ponadprzeciętną dla danego sektora rynku pracy. Przecież umiejętności
      komputerowe obecnie to nie jest żadna rewelacja. Umiejętności te nie są celem
      samym w sobie, są najczęściej środkiem w zdobywaniu dalszych kwalifikacji.
      Podobnie ma się sprawa z umiejętnościami lingwistycznymi.

      Do tego dochodzi jeszcze nastawienie mentalne. Czy ty szukasz pracy, czy praca
      ma znaleść ciebie? Przy tym drugim podejściu szanse nasze osiagnięcia
      satysfakcji są naprawdę minimalne. A przy pierwszym podejściu najważniejsza
      jest skuteczność działania.


      Pozdrawiam i życzę uporu oraz powodzenia w działaniu
      Lucyfer


      PS.
      Jako pracodawca, to przy ocenie ewentualnych pracowników nie kieruję się
      wiekiem, płcią i preferencjami "ogólnożyciowymi". Nie jest również istotne czy
      skończyłeś Harvard czy tylko 7 klas szkoły powszechnej. Ale najważniejsze jest
      to, co umiesz!! I czy zatrudniając, właśnie ciebie, jesteś w stanie wypracować
      taki przychód, który da:
      1) utrzymanie twojego miejsca pracy,
      2) możliwość częściowego wspierania utrzymania firmy,
      3) satysfakcję finansową pracodawcy, gdyż z założenia przy prowadzeniu
      działalności gospodarczej, nie uprawia on działalności charytatywnej.

      Jeżeli nie zmienisz nastawienia do swojej wiedzy i umiejętności, to zostaje ci
      tylko jedno rozwiązanie. A mianowicie założenie własnej działalności
      gospodarczej. Koszty rejestracji wynoszą tylko 50 zł. A wtedy będziesz panem
      dla siebie i dla innych. Będziesz miał szanse zarabiania milionów, ale również
      szanse głodowania. Takie są okrutne realia współczesnego świata.
      • kalol191 Re: Wiek nie ma z tym nic wspólnego:( 28.01.06, 22:19
        zgadzam się, że wiek nie powinien mieć wpływu na zatrudnienie pracownika. Ale
        przykład z Cegielskiego, gdzie jednak biorą pod uwagę wiek pracownika. Na
        kursach komputerowych można powiedzieć, że nic się nie nauczyłem, znam znacznie
        więcej MS Office'a, nawet nie zapoznali z makrami. Korzystając z makr można
        pisać programy. Ostatnio napisałem program w Excelu, który skrócił pracę
        pracownika z dwóch tygodni do jednego dnia. Mam przepracowane przeszło
        trzydzieści lat, więc i doświatczenie. Ale ofert w PUP niema dla osób po
        piędziesiątce. Wysyłałem CV i brak odzewu. Beznadzieja.
        • lucyferciu Re: Wiek nie ma z tym nic wspólnego:( 28.01.06, 22:43
          Widzę, że nie wszystko wziąłeś sobie do serca, co ci napisałem. Mówiąc o
          doświadczeniu w kontekście przepracowanych lat, możesz tego argumentu użyć
          tylko w przypadku takiej samej pracy. Ale z tego co się orientuję, to realia
          gospodarcze, a co za tym idzie wymagania od pracowników, zmieniły się. Sama
          znajomość Office'a to jest naprawdę niezbędne minimum. Rzekłbym, że to jest
          warunek konieczny. Ale nie jest to warunkiem wystarczającym. Ty jeszcze do tego
          musisz posiadać wiedzę merytoryczną, w której znajomość tego oprogramowania
          wykorzystasz. Powtarzam jeszcze raz, że znajomość oprogramowania nie jest celem
          samym w sobie, jest tylko środkiem. I tak musisz do tego podejść!! A to, że nie
          dostałeś odzewu na swoje CV, to naprawdę nie jest to kwestia wieku, tylko
          zaoferowanych umiejętności. Wśród wszystkich, którzy równolegle z tobą złożyli
          CV zaświadczam, że 100% napisało, iż posiada pełne umiejętności komputerowe.
          Ale oprócz tego napisali jeszcze o 30-tu innych swoich umiejętnościach. A ty o
          ilu napisałeś? Czy ich czymś specjalnym, ponadprzeciętnym zauroczyłeś? Zapewne
          wspomniałeś tylko o 30-tu latach pracy. Być może, że za tym pojęciem kryje się
          doświadczenie w pracowaniu, ale nic ono nie mówi o umiejętnościach, które są
          niezbędne dzisiaj.

          Pozdrawiam
          Lucyferciu
    • igo.xp Re: Po piędziesiątce 28.01.06, 20:42
      Zgodnie z ideologami liberalizmu zrobiłeś już bardzo dużo. Teraz
      wystarczy byś uwierzył we własne możliwości. Wiara we własne możliwości
      to w liberaliźmie podstawa. Jeśli mimo wszystko jednak się Tobie
      nie powiedzie znaczy że jesteś niekoherentny z dokonującymi się,
      obiektywnymi wobec Ciebie zmianami.
      • lucyferciu Proszę o odrobinę pokory 29.01.06, 04:02
        No, stary? Czy ty zawsze w tak dziwny sposób pomagasz ludziom?
        Skoro odniosłeś się do liberalizmu, zresztą w jakże sarkastyczny sposób, to
        powiedz gościowi, jak to widzą konserwatyści. Zapewne inaczej, jak zwykle
        lepiej, no i praktyczniej;) Wydukaj coś z siebie, co może pomóc temu gościowi.
        Bo ja, mimo liberalnych poglądów, to zdobyłem się chociaż na to, żeby
        przedstawić sytuację od strony pracodawcy. Sytuację realną, sprawdzoną, a co
        najważnieższe, prawdziwą. I nie chodziło mi oto, żeby jak ten burek,
        zaszczekać, obsikać swoje drzewo i uciec.
    • kalol191 Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 12:32
      No lucyferciu dziękuję za szczerość, nareszcie się otworzyłeś, praca jest pracą
      bez względu na kierunek polityczny. Sęk w tym, że przechodząc różne szkolenia,
      uczono o docenianiu własnej wartości. Jeżeli pracodawca opiera się na pisanych
      elaboratach i na pięknej gatce a nie na sprawdzeniu umiejętności pracownika to
      kiepski pracodawca. Mogę Ci powiedzie, że kilka razy zmieniałem pracę i
      potrawiłem się przekwalifikować. Musisz wiedzieć, że każda firma niby taka sama
      a jest napewno inna. Organizacja pracy i dore narzędzia to jest juz połowa
      sukcesu a dziś gdzie spojrzysz to brak fachowości i organizacji. Masz przykład
      wypadek hali targowej w Katowicach. Buduje się szybko i oszczednie. Wspominasz
      o pokorze rozumiem, że chodzi Ci o pracownika takiego co pracuje od rana do
      wieczora, nie będzie żadał wynagrodzenia a jeszcze żeby po rękach całował
      JASNIEPANA, że został przyjęty do pracy.

      pozdrawiam.
      • Gość: M Re: Po piędziesiątce IP: *.icpnet.pl 29.01.06, 12:47
        Niestety tez mam wrazenie, ze nie licza sie umiejetnosci.
        Jestem informatykiem z wyksztalcenia (z doktoratem),
        a w kilku przypadkach uslyszalem, ze moj potencjalny
        pracodawca nie jest przekonany co do moich umiejetnosci,
        bo nie mam swiadectwa ukonczenia kursu obslugi komputera!
        Mogl te umiejetnosci sprawdzic w praktyce, ale nie
        chcial skorzystac z tej mozliwosci.
        • lucyferciu Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 13:02
          No to tylko świadczy o pracodawcy. Jeżeli ty sądzisz o nich tylko po jednym
          albo po dwóch, to za mało. Przecież to nie są jedyni na świecie
        • kalol191 Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 13:57
          Zgadzam się z Tobą, nie mam tak wysokiego wykształcenia jak Ty, ale całkowicie
          jestem tego samego zdania. Odnoszę wrażenie, że Ciebie pracodawcy boją się
          zatrudnić, bo masz większe wykształcenie. Miałem też taki przypadek, ale moją
          ofertę odżucono bo nie mam doświadczenia w handlu. Pracownik pracodawcy,
          poprostu nie rozumiał, że po wykonaniu robót (budowlanych)trzeba ją sprzedać
          (odbiór) to też handel. Po drugie odniosłem wrażenie, że bał się mojego
          doswiadczenia. Był w znacznie młodszym wieku.
        • kalol191 Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 14:14
          ja jestem samoukiem.
      • lucyferciu Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 13:00
        Pokora odnosiło się dowypowiedzi IGO, a nie twojej. Zresztą to było pod jego
        wpisem, a nie twoim
      • lucyferciu Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 13:33
        kalol191 napisał:

        > No lucyferciu dziękuję za szczerość, nareszcie się otworzyłeś,

        Moje wypowiedzi były od początku szczere. Nie za bardzo rozumiem to "NARESZCIE"


        > praca jest pracą bez względu na kierunek polityczny.

        Przecież to nie ma nic wspólnego z polityką. No, chyba że ty to tak postrzegasz.


        >Sęk w tym, że przechodząc różne szkolenia,
        > uczono o docenianiu własnej wartości.

        No świetnie. Tylko jak to udowodniłeś pracodawcy? Nie to, że twoja praca jest
        wartościowa, ale to, że jest najbardziej wartościowa spośród wszystkich
        kandydatów ubiegających się o etat


        > Jeżeli pracodawca opiera się na pisanych elaboratach i na pięknej gatce

        A ty chciałeś co? Żeby zawsze był casting zorganizowany.


        > a nie na sprawdzeniu umiejętności pracownika to kiepski pracodawca.

        Jestem przekonany, że ci którzy przeszli pierwszą turę eliminacji (czytanie
        elaboratów i wysłuchaniu pięknych gadek), w drugim etapie byli weryfikowani
        poprzez umiejętności praktyczne


        > Mogę Ci powiedzie, że kilka razy zmieniałem pracę i
        > potrawiłem się przekwalifikować.

        No i właśnie o to chodzi. Trzeba być podatnym na zmiany koniunkturalne


        > Musisz wiedzieć, że każda firma niby taka sama a jest napewno inna.

        A ty co? Znasz tylko dwie firmy na świecie, że wypowiadasz takie sądy. Przede
        wszystkim musisz posiadać takie umiejętności, które mogą być uniwersalne w
        różnych branżach. Wtedy twoja możliwość "trafienia" jest większa.


        > Organizacja pracy i dore narzędzia to jest juz połowa
        > sukcesu a dziś gdzie spojrzysz to brak fachowości i organizacji.

        No, stary. Śmiałe sądy wypowiadasz. Myślę, że w twoich kompetencjach nie jest
        wypowiadanie się co do organizacji pracy w firmie potencjalnego pracodawcy i o
        jej fachowości. Przy takim rozumowaniu rynku pracy, to rzeczywiście zostaje ci
        tylko założenie własnej działalności. Jeżeli potrafisz ocenić organizację i
        fachowość innych, to masz szansę stworzenia najlepszej firmy na świecie i
        zarabiania milionów


        > Masz przykład wypadek hali targowej w Katowicach. Buduje się szybko
        > i oszczednie.

        Czy przy dokonaniu tego sądu uwzględniłeś wszystkie przesłanki, czy tylko
        informację gazetową + swoje przypuszczenia? Bo ja znam się na sprawach
        budowlanych i powiem szczerze, że bałbym się (przy posiadanej informacji,
        dotyczącej tego obiektu) coś takiego mówić jak ty


        > Wspominasz o pokorze rozumiem, że chodzi Ci o pracownika takiego
        > co pracuje od rana do wieczora, nie będzie żadał wynagrodzenia
        > a jeszcze żeby po rękach całował JASNIEPANA, że został przyjęty do pracy.

        Co do pokory, to było odniesienie do innej wypowiedzi IGO.
        Natomiast dalej idąc z twoim rozumowaniem, każdy z nas (zarówno pracownik jak i
        pracodawca) mają prawa i obowiązki. Obowiązki dla pracownika powinny być
        określone w zakresie obowiązków, dołączonym do umowy o pracę. Albo się godzisz
        na nie, albo nie. Prawa z kolei wynikają z Kodeksu Pracy.


        > pozdrawiam.

        Pozdrawiam również


        PS.
        DIAGNOZA KOŃCOWA:
        Ratuje ciebie tylko założenie własnej działalności, na którą nigdy nie jest za
        póżno. Z twojej relacji wynika, że masz ponadprzeciętne, niespotykane
        umiejętności, tylko inni się na tobie nie poznali. Masz szansę stworzenia
        dużej, dynamicznej firmy, zarządzanej nowocześnie i zatrudniającej tylko
        najlepszych fachowców. Drogi Panie, kasa leży na ulicy. Trzeba ją tylko
        podnieść.
        A swoją drogą, to jednak odrobina pokory nie zaszkodzi.
        • kalol191 Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 14:10
          Wiem, że dużo wiem, mam doświadczenie życiowe i zawodowe ale wiem że jeszcze
          dużo nie wiem. Na działalność własną trzeba mieć duże fundusze i zająć się
          biurokracją. Za mały błąd można dużo zapłacić. Więc to odpada. Wolę niech z
          mojego doświadczenia korzysta pracodawca i zgodzę się na takie wykorzystanie to
          nieznaczy, że będę pracował od rana do wieczora.
          • lucyferciu Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 14:29
            kalol191 napisał:

            > Na działalność własną trzeba mieć duże fundusze i zająć się
            > biurokracją.

            A kto ci to powiedział, że jest potrzebna duża kasa. Zacznij od założenia małej
            firemki, a potem, w miarę upływu czasu powiększaj ją. Czy orientowałeś się
            chociaż w możliwościach uzyskania dotacji z funduszy europejskich? Z tego co tu
            wnioskuję, to nie:( I tak dla przykładu polecam dofinansowanie z działania 3.4.
            w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Ale trzeba
            wokół tego trochę pochodzić. A co do biurokracji, to nie wiem o czym mówisz?
            Znowu spekulacje:(


            > Za mały błąd można dużo zapłacić. Więc to odpada.

            Chcesz więcej zarabiać, to musisz ryzykować.


            > Wolę niech z mojego doświadczenia korzysta pracodawca

            O ile go przekonasz do siebie


            > i zgodzę się na takie wykorzystanie to nieznaczy, że będę pracował od rana do
            wieczora.

            To tylko kwestia motywacji. Finasowej również
            • kalol191 Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 14:54
              To są medytacje godne dziennikarza a nie pracodawcy. Media zawsze podgrzewają a
              później się po cichutku wycofują. Słyszałem, że teraz rusza program po
              piędziesiątce, będzie dużo gadania - konferencje z pracodawcami żeby
              zatrudniali ludzi po piędziesiątce, szkolenia o własnej wartości, uczyć klepać
              w klawiaturę itd. Najważniejsze, żeby wyciągnąć pieniądze (dotacje). Sianie
              nadzieji. Efekty będą mizerne.
              • Gość: es Re: Po piędziesiątce IP: *.telia.com 29.01.06, 16:57
                I ja pozwole sobie dorzucic moje trzy grosze. Odnosze wrazenie ze jestes bardzo
                negatywnie nastawiony do calego procesu szukania pracy i nie masz wiary w
                siebie. Bez wiary w siebie, bez okreslonego celu i szukania wielu drog do jego
                osiagniecia daleko nie zajedziesz. Moge podzielic sie z Toba moimi (i nie
                tylko) doswiadczeniami.
                Przedewszystkim zrob sobie liste porzadkujaca Twoja kompetencje, Twoje zalety i
                umiejetnosci no i ostatnia obejmujaca Twoje wady i slabosci. Daj je do
                przegladniecia osobom ktore ciebie znaja i ktorym ufasz aby listy te
                zweryfikowaly. Taki jest start a potem juz jedziesz z gorki. Wymysl sobie
                mozliwe zajecia ktore chcialbys wykonywac i zrob probne, podstawowe CV. Sprobuj
                znalezc fachowca, nawet zaplac tej osobie, aby wydala o CV swoja opinie.
                I zacznij szukac. Wierz mi szukanie pracy to zajecie na pelen etat. Uruchom
                swoje kontakty i kanaly, w koncu rynek pracy istnieje, byc moze wiele osob z
                twojego otoczenia nie wie ze szukasz pracy albo nie wie czego szukasz. Internet
                jest rewelacyjna pomoca. Wchodz na strony domowe, studiuj je, wyciagaj wnioski,
                wysylaj CV albo jeszcze lepiej idz z nim sam - pierwsze wrazenie jest
                najwazniejsze, za drugim razem go nie zrobisz. Skontaktuj firmy typu Adecco,
                Manpower, Stepstone i temu podobne, nigdy nie wiesz co maja w zanadrzu.
                Nie mierz pracodawcow jedna miara, gdyby wszyscy wiedzieli czego chca to ten
                swiat plynalby mlekiem i miodem. Nastaw sie pozytywnie i walcz. Moim zdaniem
                fakt ze nagle zostaje sie bezrobotnym moze byc darem niebios - nagle otwieraja
                sie przed Toba zupelnie nowe mozliwosci. Ja osobiscie wole chocby krotki okres
                interesujacej i rozwijajacej pracy niz egzystencje w nudnej i "bezpiecznej"
                robocie. W moim przypadku po paru okresach bezrobocia nareszcie mam prace w
                ktorej czuje sie jak ryba w wodzie. Jak dlugo, no coz o wszystkim decyduje
                koniunktura, ale poki co ssam tego cukierka i mrucze mniam, mniam.
                I jeszcze jedno: pare lat temu kiedy to rozpaczliwie szukalam nowej pracy
                jakis "madrus" powiedzial mi ze znalezienie pracy to bagatelka, trzeba tylko
                byc w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu. Wiekszosc znanych mi ludzi
                przyjela to za cynizm, ja zapamietalam i zaczelam poszukiwania ze wzmozona
                aktywnoscia. A to juz na zakonczenie. Zanim dostalam moja obecna prace w ciagu
                poltora roku skaladalam CV i tym podobne papiery w ok. 90 firmach tudziez
                praktykowalam u paru pracodawcow az w koncu trafilam w idealne miejsce, tylko
                dla mnie. Powodzenia, zawsze jest jakies wyjscie z sytuacji.
                • kalol191 Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 18:30
                  Ja to wszystko wiem. Na takie szukanie pracy trzeba mieć kasę. Bezrobotny bez
                  zasiłku mając rodzinę na utrzymaniu liczy każdy grosz. Instytucje do tego
                  powołane jak Powiatowy Urząd Pracy prowadzi tylko statystykę bezrobotnych.
                  Zgadza się, jak wspominasz o znajomych, przez znajomości też można załatwić
                  pracę ale w takiej pracy czułbym się zależny. Pracodawców bym skrzywdził jak
                  bym wszystkich mierzył jedną miarą. Są pracodawcy bardzo pożądni, znam takich,
                  ale od nich ludzie nie odchodzą i nie mają potrzeby szukać nowych pracowników.
                  Cieszę się i dziękuję za wsparcie ale ja nie mogę sobie pozwolić na takie
                  szukanie pracy bo to kosztuje.

                  pozdrawiam.
                  • Gość: es Re: Po piędziesiątce IP: *.telia.com 29.01.06, 21:25
                    Prawde mowiac nie wiem o jakich kosztach mowisz. Podejrzewam ze dostep do
                    internetu jest darmowy w np posredniaku, kontakt z firmami typu Adecco nie jest
                    platny, a w koncu gdzies jest doradztwo dla szukajacych, przeciez sa urzedy
                    pracy. Jezeli pisze o kontaktach przez znajomych to nie chodzi o to zeby
                    zalatwili Tobie prace, tylko chodzi o ich znajomosc rynku pracy. Pamietam jak
                    wydzwanialo sie do bliskich znajomych, oni dawali rozne informacje z ktorych
                    korzystalam albo nie, to byl po prostu caly lancuch na zasadzie jedna pani
                    drugiej pani... No w koncu nie mieszkasz na pustyni, masz przeciez rodzine,
                    znajomych z porzednich prac, szkoly, kursow, licho wie czego.
                    Mnie szukanie pracy przypominalo lowienie ryb na bezrybiu - trzeba bylo mnostwo
                    sieci zarzucic. Wierz mi, w tak trudnej sytuacji w jakiej ja bylam ostatnim
                    razem Ty nigdy nie bedziesz. Trzeba isc w zaparte!
                  • lucyferciu Re: Po piędziesiątce 30.01.06, 12:04
                    Przy twoim zaangażowaniu i sposobie szukania pracy to widzę, że ty byś chciał
                    najlepiej, aby jakiś super pracodawca sam zadzwonił do ciebie i poprosił cię,
                    czy nie miałbyś nic przeciwko temu, aby u niego pracować. Najlepiej tylko 2
                    godziny dziennie;) A to, oświadczam, że nigdy nie nastąpi. Bo oni nawet nie
                    wiedzą, że ty istniejesz. Przy popytowym rynku pracy, a takowy obecnie
                    funkcjonuje, to inicjatywa jest po stronie szukającego pracy. Według ciebie, to
                    wiatr wieje ci cały czas w oczy. Nie zapominaj o tym, że bardzo często, to
                    właśnie my sami jesteśmy przyczyną własnych nieszczęść.
                    Myślę, że i tak poświęciłem ci bardzo dużo uwagi, przedstawiając jak wygląda
                    sprawa ze strony pracodawcy. Moja firma ma jakiś tam swój specyficzny
                    charakter, ale ogólne mechanizmy są uniwersalne. To co ci wcześniej napisałem
                    nie traktuj w kategoriach jakiejś tam informacji, tylko potraktuj to w
                    kategoriach edukacyjnych, zupełnie za friko, co obecnie jest rzeczą niebywałą.
                    Jednak widzę, że opór materii i blokada mentalna czynią, iż moje "wypociny", to
                    były tylko stratą czasu.
                    Nie mniej jednak, życzę uporu (o ile takowy masz), dynamizmu w działaniu (o ile
                    w sobie taki instynt wyrobiłeś) i realności oceny sytuacji (chyba za mało po
                    tyłku dostałeś jeszcze).

                    Do widzenia:(
          • alfalfa Re: Po piędziesiątce 30.01.06, 14:22
            kalol191 napisał:

            > Na działalność własną trzeba mieć duże fundusze i zająć się
            > biurokracją. Za mały błąd można dużo zapłacić. Więc to odpada.

            Zależy na jaką działalność i co to znaczy duże. Wspominasz o budowlance. Akurat
            w tej działce można wiele jednoosobowo zdziałać. O biurokrację się nie mart.
            Wynajmiesz biuro rachunkowe. Oczywiście, że dg jest ryzykiem ale bez przesady.
            Czasem trzeba stracić ale jutro się odrobi z nawiązką - tak trzeba podejść,
            pozytywnie.
            Powodzenia.
            A.
    • xy_xy Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 18:32
      Nie wiem jakiej pracy szukasz, ale moim zdaniem mógłyś też poszukać za granicą.
      Chętnie podeślę adres strony, na której znajdziesz branże, kraje, sposób
      weryfikacji, formularze dokumentów do wypełnienia. Praca legalna i może będziesz
      miał szczęście? Mojemu sąsiadowi się udało, był w podobnej sytuacji - przed 50,
      a teraz siedzi za granicą i jest zadowolony.
      • kalol191 Re: Po piędziesiątce 29.01.06, 19:46
        Mądre słowa, w Posce młodzież wykształcą za darmo a do pracy wyjeżdżają na
        zachód. Na zachodzie umieją myśleć, mają pracowników wykształconych za darmo.
        Polska to chojny kraj! Żebym miał lepsze zdrowie i był młodszy to by mnie już
        dawno tu nie było.
        • Gość: ZBY Re: Po piędziesiątce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 12:38
          Wysyłanie hurtowe CV nic nie daje.
          Trzeba osobiście, elegancko ubrany z miłym uśmiechem .... za którymś razem
          znajdziesz się we właściwym miejscu i czasie.
          Gdy zaproszą cię do "pociągu" to nie wybrzydzaj na "peronie" , następny pociąg
          może być bardzo późno. W czasie jazdy jest łatwiej o miejsce przy oknie lub w
          pierwszej klasie. Stojąc na peronie nikt ci tego miejsca nie ustąpi.
    • igo.xp Re: Po piędziesiątce 30.01.06, 14:15
      Przykro mi kalol ale z wpisów osób zorientowanych wynika ze jesteś
      jednak niekoherentny. I nic nie da się już zrobić. Pociesz się tym
      że w takiej sytuacji jak Ty, w Polsce jest jeszcze kilka milionów
      osób. Kiedyś osoby te pracowały w państwowych fabrykach i państwowych
      zakładach ale logika dziejów wymagała ich prywatyzacji i likwidacji.
      Sam więc rozumiesz - siła wyższa. Pracę obecnie mogą mieć tylko
      spełniający wszystkie wymagania (a te przecież wzrastaja z roku na
      rok), są młodzi, mobilni, zdrowi na umyśle i ciele(co widać już po
      uzębieniu), nie maja rodzin czy innych zobowiazań, są ubezpieczeni,
      posiadają samochód, prawo jazdy, dostęp do NET-u i tak dalej.
      Pozdrawiam.
      • Gość: es Re: Po piędziesiątce IP: *.telia.com 30.01.06, 15:02
        ...prrrr. Piszesz "Pracę obecnie mogą mieć tylko
        spełniający wszystkie wymagania (a te przecież wzrastaja z roku na
        rok), są młodzi, mobilni, zdrowi na umyśle i ciele(co widać już po
        uzębieniu), nie maja rodzin czy innych zobowiazań, są ubezpieczeni,
        posiadają samochód, prawo jazdy, dostęp do NET-u i tak dalej." Skoncz z tymi
        stereotypami - widzialam taka sama ilosc mlodych a glupich ilu starych a
        glupich. Pamietaj ze kazda praca wymaga doswiadczenia ktore mozesz zdobyc
        jedynie praktyka i kontaktem z ludzmi ktorzy cos potrafia. Czy sadzisz ze
        transplantacje serca wykona lekarz stazysta? W kazdym zawodzie liczy sie
        doswiadczenie. Pracowalam w wielu firmach i jedno Tobie powiem: przezywaja
        tylko te ktore maja mix pracownikow, wielopkoleniowe, kobiety - mezczyznie i
        jeszcze lepiej wielokulturowe. Moge Tobie powiedziec ze np mlodzi rodzice
        ktorych spotykam sa swietnymi pracownikami w przeciwienstwie do mlodych
        i "mobilnych" singli. Bo jedno jest pewne ze to nie ilosc godzin spedzonych
        przez pracownikow w pracy stanowi o powodzeniu firmy. Pracownik majacy dom i
        oparcie w rodzinie jest o wiele bardziej odpowiedzialny i ma lepsze rezultaty.
        Moja poprzednia firma np placila dodatkowe zasilki pracownikom obojga plci
        podcvzas urlopu wychowawczego stwarzajac jednoczesnie mozliwosc pracy na pol
        etatu. Przy ustalaniu terminu narad brano pod uwage fakt ze np ojciec wozi
        dziecko do przedszkola i nie rozpoczyna pracy przed 9. Z kolei starsi nie mieli
        potrzeby brania urlopow latem i mogli wskoczyc np gdy czyjes dziecko
        zachorowalo. To dawalo poczucie bezpieczenstwa a jednoczesnie wspolpracy i
        wymiany doswiadczen miedzy pokoleniami co z kolei przynosilo zyski firmie. A
        dostep do netu, czlowieku ciebie jeszcze nie bylo na swiecie kiedy ja uzywalam
        komputera na codzien - mowi ci cos pojecie twardy dysk Winchester i Basic II?
        Kto dzis nie uzywa kompa??? Samochod i prawo jazdy - puknij sie w glowe, kto
        tego nie ma a czy tez tego potrzebuje??
      • lucyferciu Re: Po piędziesiątce 30.01.06, 15:32
        Z przykrościa stwierdzam, że ZNOWU nie wykazałeś się lotnością umysłu.
        Oczywiście to też w konteście twoich poprzednich wypowiedzi.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=35796463&a=35806416

        Czasami dobry zwyczaj nakazuje chociaż odpowiedzieć. Ale tylko pod jednym
        warunkiem. Że masz coś sensownego do powiedzenia ;) Ale widzę, że po tobie nie
        można się tego spodziewać:P
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=35796463&a=35822332
    • igo.xp Re: Po piędziesiątce 30.01.06, 21:42
      Dzięki za odpowiedz "es". Czy wierzysz że z tego gruzu jaki został
      po polskiej gospodarce wyłoni się w Polsce system promujący zgodność
      czyiś umiejętności z oczekiwaniami pracodawców? Mam sporą wątpliwość w
      tym temacie. Obok materialnych warunków niezbędnych do urzeczywistniania
      potrzeb Polaków konieczna będzie także troska o własną kulturę. Czy
      globalizm, który zawłaszcza polską własność o tę kulturę zadba?
      (przykład - katastrofa w Katowicach) A jeśli chodzi o Twoje
      zażenowanie moimi odpowiedziami "lucyferciu" to wybacz ale nie widzę
      dobrych efektów działania liberalizmu w Polsce.
      Nie mogę wiecej teraz pisać. Będę później. Pozdrawiam.
      • lucyferciu Re: Po piędziesiątce 30.01.06, 22:20
        igo.xp napisał:

        > A jeśli chodzi o Twoje zażenowanie moimi odpowiedziami
        > "lucyferciu" to wybacz ale nie widzę dobrych efektów działania
        > liberalizmu w Polsce.

        No to wskaż jakieś super rozwiązanie konserwatywne. Chociaż jedno. Nie chcę
        więcej. A tak pie...lisz jak potłuczony. Istny bełkot. Dużo słów, mało treści;)
        A zapamiętaj sobie jedną rzecz, że nie jest sztuką mówić, sztuką jest mówić na
        temat. Czego ci niestety brakuje:P


        > Nie mogę wiecej teraz pisać.

        To po co się w ogóle odzywałeś. Rzeczywiście zachowujesz się jak ten burek
        podwórkowy. Naszczekasz, naszczekasz, obsikasz swoje drzewo i spieprzasz. Czy
        takiego działania uczą was na zebraniach partyjnych?;) Przecież ty nic nie
        powiedziałeś konkretnego. Powtarzam - NIC.
        • kalol191 Re: Po piędziesiątce 31.01.06, 22:22
          Coraz więcej wiemy o tragedi w Katowicach. Główną przyczyną jest małe
          zatrudnienie, wysokie zyski, to równa się wlaśnie tragedia. Ci co pracują są
          tak obciążeni obowiązkami, że nie mogą się wywiązać z nałożonych zadań,
          załatwiają sprawy po łepkach aby do jutra. I tak jest wszędzie.
          • lucyferciu Re: Po piędziesiątce 31.01.06, 23:13
            kalol191 napisał:

            > Coraz więcej wiemy o tragedi w Katowicach.

            Stary!! Załamałeś mnie:(
            Czerpiesz wiedzę z mediów, które manipulują emocjami ludzkimi, z jakiegoś
            opublikowanego oficjalnego raportu Komisji czy też są to tylko twoje spekulacje
            niepodparte żadnymi faktami:(


            > Główną przyczyną jest małe
            > zatrudnienie, wysokie zyski, to równa się wlaśnie tragedia. Ci co pracują są
            > tak obciążeni obowiązkami, że nie mogą się wywiązać z nałożonych zadań,
            > załatwiają sprawy po łepkach aby do jutra.

            Z tego co mi wiadomo, to Komisje FACHOWCÓW ustalające przyczyny wypadku dopiero
            rozpoczęły pracę. Nawet nie podały żadnego oficjalnego komunikatu. A raport to
            dopiero będzie gotowy za kilka miesięcy. A ty już wiesz? Chyba jakiś
            Kaszpirowski jesteś, nie? Szanowny kolego. Proszę operować zawsze faktami i
            tylko faktami. Zawsze oficjalnymi i sprawdzonymi. Bo gdyby podjąc twój sposób
            myślenia, to te wszystkie komisje należałoby rozgonić i zatrudnić tylko jedną
            osobę. Właśnie ciebie. Bo jeżeli ty masz dar dokonywania oceny przyczyn
            zawalanie budynku oceniając jego nośność oglądając tylko ekran telewizora, to
            jesteś mistrzem świata. Ale przy takich twoich umiejętnościach to zajął bym się
            ezoteryką.


            > I tak jest wszędzie.

            Proszę o przykłady. Ale konkretne oparte na faktach a nie twoich spekulacjach
            • kalol191 Re: Po piędziesiątce 01.02.06, 18:29
              Niestety osobiście tego nie sprawdzę, mowa o tragedii w Katowicach, niemam
              możliwości i finansów. Za pomocą mediów tylko mogę obserwować. Zobaczysz, że
              99% mam rację, minium kosztów maximum zysku bez względu na dalsze zdarzenia.
              Teraz coś z Poznania w roku 2005 były obietnice, że bezrobotni dostaną bilety
              tranwajowe na przejazd do PUP. I co obiecanki cacanki a głupiemu radość. Dość,
              że bezrobotny niema zasiłku to musi jeździć do PUP, żeby potwierdzić gotowość
              do pracy. Świerzy kwiatek z Teleskopu dzisiejszego, przychodnie widmo, nic
              dodać nic ująć aby interes się kręcił. Nikt takiej przychodni nie sprawdzał
              tylko papierki podpisał.
    • igo.xp Re: Po piędziesiątce 30.01.06, 23:57
      Nie denerwuj się lucyferciu. Taki już jest inernet: mało słów - dużo
      treści. Pozdrawiam. O konkretach możemy pogadać na przykładzie Poznania.
      Odwrotnie jak w internecie; dużo słów a mało treści. Rzuć jakiś
      temat.
      • lucyferciu Re: Po piędziesiątce 01.02.06, 02:18
        igo.xp napisał:

        > Nie denerwuj się lucyferciu.

        Ja tam jestem człowiek spokojny:) Jak zresztą większość tu dyskutujących.
        Oczywiście do czasu.


        > O konkretach możemy pogadać na przykładzie Poznania.

        No to masz wąskie pole widzenia:( A ja ci parę dni temu opowiadałem o szerokim
        świecie:( I nauka poszła w las:((


        > Rzuć jakiś temat.

        Nooo, nie wiem jaki. A czy może być taki: czy na poznańskich klombach powinny
        być róże czerwone czy żółte?;) Chciałeś coś o Poznaniu, nie?;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka