Dodaj do ulubionych

Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!!

21.06.07, 10:12
Rzecz dotyczy przedrozbiorowego Poznania.
Jedną z cech religijności w XIV-XVIII w (a także później) było organizowanie
sie wiernych w "Bractwa". Krytera organizowania się były różne. Od typowo
zawodowych np bractwa rzemieślnicze po duchowe - bez wyraźnego kryterium np
Bractwo św. Trójcy. Najpopularniejsz były Bractwa Rózańcowe.
Bractwa miały w kościołach swoje kaplice czy ołtarze i w sciśle określonych
dniach gromadziły sie na nabozeństwa czy modlitwy. Poza tym Bractwa były
formą życia towarzyskiego bo po takich współnych modlitwach najczęsciej
następowała wspólna uczta. Celem Bractwa nie były tylko modlitwy. Także
wzajemna pomoc dla członków, działalnośc dobroczynna, dbanie o interesy
wspólnoty parafialnej. Szczegółowe wymogi zawarte były w statucie Bractwa.
Specyficznymi bractwami były "Bractwa Dobrej Śmierci". Ich celem była
wzajemna pomoc w tym ostatecznym i trudnym dla człowieka momencie. Bracia
gromadzili się przy łożu umierajcego. Opiekowali się nim, zapewniali modlitwę
i pomoc kapłana. Następnie organizowali i dokonywali pochówku Brata.

Po tym przydługim wstępie chciałbym przypomnieć istniejące kiedyś przy
kosciele św. Marcina; "Bractwo Literatów". Powstało najpewniej w 1503r
(niestety dokumenty zaginęły). Pewna informacja o statucie bractwa pochodzi
dopiero z 1570r. Statut w tym roku dla Bractwa napisał ks. Maciej Vinontius
Winiarzewicz z Ponieca a zatwierdził biskup jan Tarnowski. Statut Bractwa
nakazywał odwiedzanie chorych, uczęszczanie na wotywy o Wniebowzięcie P.
Marji, towarzyszenie księdzu z najswietszym sakramentem, uczęszczanie w
pogrzebach członków itp.
Przez dzieje Bractwo zgromadziło niezły majatek. Z składek i zapisów
testamentowych. W XVII wieku posiadało cegielnię z ogrodem, dom dla
altarzysty, blizej nieokreślone grunty uprawne i sumy pieniężne - około 3
tys. złotych polskich.
W kaplicy Bractwa w Kosciele św. Marcina były cztery ołtarze: św. Rocha, św.
Benona, św. Sebastiana i św. Krzyza.
Po XVII w . nastepował powolny upadek Bractwa. Ostatecznie Bractwo przestało
istnieć około 1785r.

A dlaczego nazywało się "bractwem Literatów" ? Bo statut Bractwa nakazywał,
by każdy członek umiał czytać i pisać po polsku!!!!!!!! A zatem "Literaci".
Nieprawdaż? :):):):):)


A może ktoś zna także inne takie ciekawostki? Mało ważne, śmieszne czy ponure?
Obserwuj wątek
    • marek.es Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 21.06.07, 11:05
      Pamiętam jak czasami kradliśmy książki z księgarni przy Głogowskiej 78.W sumie
      taki sport,ale warto było przeczytać "zdobycz", Najlepsze dla nas były te przy
      kasie , bo o lotnictwie. Nie ma się czym chwalić.Kradzież,to kradzież.
      • renepoznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 21.06.07, 20:36
        marek.es napisał:

        > Pamiętam jak czasami kradliśmy książki z księgarni przy Głogowskiej 78.W
        sumie
        > taki sport,ale warto było przeczytać "zdobycz", Najlepsze dla nas były te
        przy
        > kasie , bo o lotnictwie.

        Przy tak zarysowanym pojęciu to możesz spokojnie powiedzieć, że
        byliscie "Literatami". :)
    • yahoo_poznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 21.06.07, 21:25
      Katolickie loże masońskie? Analogie zdumiewające :)
      • renepoznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 22.06.07, 09:21
        yahoo_poznan napisał:

        > Katolickie loże masońskie? Analogie zdumiewające :)

        Zdumiewające??????? Raczej bardzo dalekie. Na tej zasadzie mozna by za lożę
        masońską uznać pasażerów jednego autobusu. Całkowicie inne zasady działania,
        całkowicie inne cele. :)
        • yahoo_poznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 22.06.07, 22:58
          renepoznan napisał:

          > Zdumiewające??????? Raczej bardzo dalekie. Na tej zasadzie mozna by za lożę
          > masońską uznać pasażerów jednego autobusu. Całkowicie inne zasady działania,
          > całkowicie inne cele. :)

          Przeczytałem dokładnie raz jeszcze... :)
          Gdyby tak się uprzeć... ta działalność dobroczynna... pomoc współbraciom... :)
          Ale oczywiście masz rację, daleko im do lóż... :)
          • kiks4 Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 22.06.07, 23:30
            A teraz mamy Internet i fora. To tez takie wirtualne bractwa. Bo chyba nie loże:-?
            • kiks4 Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 22.06.07, 23:33
              Chciało by się powiedzieć: Tempora mutantur nos et mutamur in illis

              Czyli :
              www.jezuici.krakow.pl/cgi-bin/rjbo?b=dic&q=TEMPORA&f=110
            • yahoo_poznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 23.06.07, 16:40
              kiks4 napisał:

              > A teraz mamy Internet i fora. To tez takie wirtualne bractwa. Bo chyba nie loże
              > :-?

              Przeszedłeś już inicjację Bracie? ;)
              • renepoznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 24.06.07, 20:23
                Innymi słowy czy złozyłeś przysiegę:

                "Przysięgam w imię Najwyższego Architekta Wszystkich Światów nie ujawniać nigdy
                sekretów, znaków, sposobów dotykania, słów i nauk używanych przez wolnomularzy
                i zachowywać co do tego wieczne milczenie. Ślubuję i przysięgam na Boga nie
                wyjawiać nigdy żadnej rzeczy z tych, które mi powierzono do chwili obecnej i
                które powierzy mi się w przyszłości. Zobowiązuję się i poddaję się następującej
                karze, jeśli złamię swoje słowo: niech mi spalą wargi rozpalonym żelazem, niech
                mi utną rękę i przetną szyję, i wyrwą język, a mój trup niech wisi w loży w
                czasie przyjmowania nowego brata, aby służył za odrażający dowód mojej
                niewierności i był przestrogą dla innych. Niech zostanie potem spalony, a
                popioły rzucone na wiatr, aby nie został żaden ślad po mojej zdradzie. Tak mi
                dopomóż Bóg i jego święta Ewangelia. Niech się tak stanie."
                • yahoo_poznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 25.06.07, 08:12
                  renepoznan napisał:

                  > Innymi słowy czy złozyłeś przysiegę:
                  >
                  > "Przysięgam w imię Najwyższego Architekta Wszystkich Światów nie ujawniać nigdy
                  >
                  > sekretów, znaków, sposobów dotykania, słów i nauk używanych przez wolnomularzy
                  > i zachowywać co do tego wieczne milczenie. Ślubuję i przysięgam na Boga nie
                  > wyjawiać nigdy żadnej rzeczy z tych, które mi powierzono do chwili obecnej i
                  > które powierzy mi się w przyszłości. Zobowiązuję się i poddaję się następującej
                  >
                  > karze, jeśli złamię swoje słowo: niech mi spalą wargi rozpalonym żelazem, niech
                  >
                  > mi utną rękę i przetną szyję, i wyrwą język, a mój trup niech wisi w loży w
                  > czasie przyjmowania nowego brata, aby służył za odrażający dowód mojej
                  > niewierności i był przestrogą dla innych. Niech zostanie potem spalony, a
                  > popioły rzucone na wiatr, aby nie został żaden ślad po mojej zdradzie. Tak mi
                  > dopomóż Bóg i jego święta Ewangelia. Niech się tak stanie."

                  Pewnie jest dopiero na etapie kupowania cyrkla i węgielnicy ;)
                  • renepoznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 25.06.07, 08:58
                    yahoo_poznan napisał:
                    > Pewnie jest dopiero na etapie kupowania cyrkla i węgielnicy ;)

                    To On jest na etapie "murarza" a nie "mularza". Jak przejdzie do etapu
                    sprawiania sobie fartuszka to pogadamy. :):)
                    • yahoo_poznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 25.06.07, 09:09
                      renepoznan napisał:

                      > yahoo_poznan napisał:
                      > > Pewnie jest dopiero na etapie kupowania cyrkla i węgielnicy ;)
                      >
                      > To On jest na etapie "murarza" a nie "mularza". Jak przejdzie do etapu
                      > sprawiania sobie fartuszka to pogadamy. :):)

                      Bardzo prawdopodobne, chociaż może właśnie stawia sobie jakąś małą, kameralną
                      lożę w ogródku :)
                      Jak myślisz, będziemy zaproszeni?

                      >
    • renepoznan Lucyfer w Poznaniu !!! 23.06.07, 21:18
      A może inna sensacyjka:
      Gdy w Poznaniu osiedli ojcowie franciszkanie, zaczęły dziać się rzeczy dziwne.
      Pojawił się Lucyfer w habicie mnicha i zaczął swe niecne sprawki. Najchętniej
      przychodził on do niewiast piorących bieliznę w poblizu klasztoru (starego - po
      drugiej stronie Warty), żartował z nimi nieprzyzwoicie, do grzesznych uczynków
      namawiał, a nawet w bezwstydzie swoim pokazywał im rzeczy nieprzystojne.
      Skarżyły sie niewiasty przed gwardianem na owego rzekomego mnicha; gwardian
      wezwał wszystkich braci zakonnych, kobiety nie zdołały jednak wśród nich
      rozpoznać bezwstydnika. Domyślił sie więc mąż świątobliwy, że w grę musi
      wchodzić Lucyfer, który kusi skromne niewiasty, aby niesławę na braci zakonnych
      sprowadzić. Polecił im schwytać go i do klasztoru przyprowadzić. Gdy kobiety
      usiłowały to uczynić, nagle rzekomy mnich przemienił się w osła, rzucił się do
      wody i zniknął na zawsze. W taki to sposób bracia zakonni zostali uwolnieni od
      złych podejrzeń i niesławy.
      Zdarzenie to odnotowano w annałach poznańskich i za nimi przytoczyli w swym
      wiekopomnym dziele M. i W. Tomkiewiczowie.
      Jednak prawdy całej nie podali. Napisali, że Lucyfer z Poznania zniknął na
      zawsze. A to nieprawda. Nie tylko nie zniknął ale swoją działalność rozszerzył.
      Co gorsza do pomocy niejaką Lucyfercię sobie dobrał i na niewinnych mężczyzn
      przez nią uderza. A wieść głosi, że i Lucyferciówna się szykuje do deprawacji
      niewinnych dziatek naszych.
      Apage satanas. Ciężki jest nasz los ale siły piekielne nas nie zmogą.
      :):):)
      • yahoo_poznan Re: Lucyfer w Poznaniu !!! 25.06.07, 08:18
        renepoznan napisał:


        > Jednak prawdy całej nie podali. Napisali, że Lucyfer z Poznania zniknął na
        > zawsze. A to nieprawda. Nie tylko nie zniknął ale swoją działalność rozszerzył.
        >
        > Co gorsza do pomocy niejaką Lucyfercię sobie dobrał i na niewinnych mężczyzn
        > przez nią uderza. A wieść głosi, że i Lucyferciówna się szykuje do deprawacji
        > niewinnych dziatek naszych.
        > Apage satanas. Ciężki jest nasz los ale siły piekielne nas nie zmogą.
        > :):):)

        Ja bym się tak nie przejmował, sądząc po pseudonimie to nie sam Lucyfer, lecz
        zaledwie progenitura jego (z małżonką co prawda, lecz łagodną jak baranek) ;)
        • renepoznan Re: Lucyfer w Poznaniu !!! 25.06.07, 09:01
          yahoo_poznan napisał:
          > Ja bym się tak nie przejmował, sądząc po pseudonimie to nie sam Lucyfer, lecz
          > zaledwie progenitura jego
          A ja bym raczej podejrzewał kamuflarz jego rzeczywistej lucyferskiej postaci.

          (z małżonką co prawda, lecz łagodną jak baranek) ;)
          Ja tam inaczej oceniam ale rozumiem, że dla Ciebie, po porównaniu z Twoją
          małzonką (tak jak nam ją przedstawiasz) to każda inna jest "barankiem".
          :):)
          • yahoo_poznan Re: Lucyfer w Poznaniu !!! 25.06.07, 09:13
            renepoznan napisał:


            > A ja bym raczej podejrzewał kamuflarz jego rzeczywistej lucyferskiej postaci.

            Może być... kto ich tam wie... ;)

            > (z małżonką co prawda, lecz łagodną jak baranek) ;)
            > Ja tam inaczej oceniam ale rozumiem, że dla Ciebie, po porównaniu z Twoją
            > małzonką (tak jak nam ją przedstawiasz) to każda inna jest "barankiem".
            > :):)

            Moja ukochana, wspaniała, piękna, cudowna, mądra i w ogóle Małżonka jest
            uosobieniem wszelakich cnót i łagodności (to oficjalne oświadczenie) :)
            Ps. Nie czytuje (Małżonka ma) tego, co wypisuję na forum, ale tak na wszelki
            wypadek... ;)
    • renepoznan A może kryminałek? 26.06.07, 19:58
      Wielmozny Pan Prokop Lipski stolnik ziemski i surogator grodzki poznański
      wydzierżawił swoją karczmę w Brudzewie Żydowi "przezwiskiem" Lewek. Tenże Lewek
      z jakis powodów wściekł się na naszego Pana Prokopa i udał się do obozu
      szwedzkiego (czasy wojen szwedzkich) i zdenuncjował dziedzica, że wrogo był
      usposobiony wzgledem Szwedów. Po takiej denunckjacji przeciętny Polak zawisłby
      na gałęzi ale Pan Stolnik był na to za dużą figurą. Z nim Szwedzi liczyć sie
      musieli - czego Lewek nie uwzglednił. Sprawa oparła się o sąd komisarski,
      który: "inkwizycją z katolików i Żydów wywiedzioną skonnotowawszy i dobrze per
      omnes circumstantes zważywszy, z niej tak wiele przyrzeczonemu Żydowi
      dowiedzionych uznał kryminałów, że tę sprawę gotowemu inkwizycjami ad iudicium
      civile per sententiam odesłał".
      Sąd grodzki za tę denuncjację skazał Lewka na śmierć i karę wykonano. Jednak
      tak to wzburzyło Żydów poznańskicjh, że zapowiedzieli P Prokopowi Lipskiemu
      zemstę. Broniąc swoich interesów P, Stolnik wniósł opis tego zdarzenia i gróźb
      zydów w stosunku do niego do ksiąg grodzkich i tam w Relationes Posnanienses
      pod rokiem 1705 zostały odnotowane.

      Zresztą takich spraw denuncjacji zydowskich do Śzwedów annały poznańskie
      odnotowały więcej. Jeżeli wśród zdenuncjowanych byli "bohaterowie" Ujścia, to
      mozna powiedzieć, że szybko doznali odpłaty.
      • renepoznan Re: A może kryminałek? 27.06.07, 08:07
        renepoznan napisał:

        > Jeżeli wśród zdenuncjowanych byli "bohaterowie" Ujścia, to
        > mozna powiedzieć, że szybko doznali odpłaty.

        Ale palnąłem z tą "szybką" odpłatą.
        Okres 50 lat to jednak chyba nie szybka odpłata.
    • Gość: kibic Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! IP: *.poz.zigzag.pl 27.06.07, 12:17
      Lubię czytać Twoje teksty.
      Ale nie obraź się i przyjmij dobrą radę: Albo pisz swoje nie patrząc na
      czytelników albo zrezygnuj.
      Komentarze do Twoich tekstów są - nie ma co ukrywać -infantylne, ale po co się
      do nich dostosowujesz? Ta anegdotka o Franciszkanach jest przednia - nie znałem
      jej - ale po co próbujesz ją uatrakcyjnić aluzjami do forumowiczów? Troszkę to
      infantylne i niepotrzebne. Jeżeli piszesz ciekawie to tekst się sam obroni.
      Jeżeli nie, to nawet infantylne komentarze forumowiczów nic mu nie pomogą.

      Swoją drogą to i tak się dziwię. Masz cierpliwość lub jesteś niewyżytym
      grafomanem. Odzew prawie żaden a ty ciągle swoje.
      :):):)
      W tej anegdotce o "arendarzu" to chyba chodzi o wojska szwedzkie w Poznaniu za
      Augusta II a nie za Jana Kazimierza?
      • lucyfercia Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 27.06.07, 12:58
        Gość portalu: kibic napisał(a):

        > Lubię czytać Twoje teksty.
        > Ale nie obraź się i przyjmij dobrą radę: Albo pisz swoje nie patrząc na
        > czytelników albo zrezygnuj.
        > Komentarze do Twoich tekstów są - nie ma co ukrywać -infantylne, ale po co
        się
        > do nich dostosowujesz? Ta anegdotka o Franciszkanach jest przednia - nie
        znałem
        > jej - ale po co próbujesz ją uatrakcyjnić aluzjami do forumowiczów? Troszkę
        to
        > infantylne i niepotrzebne. Jeżeli piszesz ciekawie to tekst się sam obroni.
        > Jeżeli nie, to nawet infantylne komentarze forumowiczów nic mu nie pomogą.

        Rozumiem, że oczekujesz kibicu, że teksty Rene mają być "suche", naukowe i
        poprawne bez cienia aluzji i humoru niczym nudne wykłady uniwersyteckie i
        ponadto rozumiem, że tak samo mądre i wyniosłe mają byc komentarze
        forumowiczów. Tyle, że ta mała dawka humoru i jak powiadasz "infantylności" w
        niczym niczemu nie przeszkadza (a ty, skoro ci to tak bardzo przeszkadza możesz
        tych "infantylnych" komentarzy po prostu nie czytać). Uważam, że odrobina
        uśmiechu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. To jest forum, które kieruje się
        innymi zasadami niż sala wykładowa, a ja cieszę się, że Rene cały czas chce się
        dzielić z nami swoją historyczną wiedzą i ma poczucie humoru.
      • renepoznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 27.06.07, 23:03
        Gość portalu: kibic napisał(a):

        > Ta anegdotka o Franciszkanach jest przednia - nie znałem
        >
        > jej - ale po co próbujesz ją uatrakcyjnić aluzjami do forumowiczów? Troszkę
        to
        > infantylne i niepotrzebne. Jeżeli piszesz ciekawie to tekst się sam obroni.

        Hm. Powiedziałbym "De gustibus ...". Ale czy naprawdę oczekujesz wykładu a nie
        zabawnej dykteryjki? Moim zamiarem jest zachęcenie do zainteresowania się
        naszym miastem przez zabawę a nie wykład. Moze mi to faktycznie kiepsko
        wychodzi. Dzięki za recenzję i radę. Nie wiem czy skorzystam. Zbyt lubie moich
        dyskutantów by się z nimi nie podroczyć. A Oni mi sie rewanzują. Sorry za ten
        ton ale mimo wszystko zastanowiłeś mnie.

        > Swoją drogą to i tak się dziwię. Masz cierpliwość lub jesteś niewyżytym
        > grafomanem. Odzew prawie żaden a ty ciągle swoje.
        > :):):)

        Przeczytaj moją sygnaturkę to zrozumiesz :):):):):):)

        > W tej anegdotce o "arendarzu" to chyba chodzi o wojska szwedzkie w Poznaniu za
        >
        > Augusta II a nie za Jana Kazimierza?

        Oczywiście. Wynika to chocby z daty wniesienia do ksiąg - 1705r. Dlatego
        nawiązaniem do Ujscia to sie wygłupiłem.

        A swoja drogą to mi dałeś do myslenia.
        Choc reakcja Lucyferci odrobinę mnie podbudowała. Nawet grafoman
        potrzebuje "wsparcia". :):):):):):)
    • renepoznan "Krzepa" Poznanianek. 28.06.07, 09:33
      Może nie każdy pamięta ale dzisiejsze Muzeum Archeologiczne czyli pierwotnie
      Pałac Górków był długi czas (w latach 1608-1835) klasztorem Sióstr Benedyktynek
      pod wezwaniem Ofiarowania Najśw. Maryji Panny. Klasztor ten został w Poznaniu
      założony przez ksienię benedyktynek – wielką reformatorkę tego zakonu Magdalenę
      Mortęską. Była ona przełożoną tego Zgromadzenia - zwanego kongregację
      chełmińską. Siedzibą główną było Chełmno na Wisłą, gdzie w byłym zamku
      krzyżackim miały swój klasztor macierzysty. Ksieni Magdalena Mortęska kupiła w
      Poznaniu byłą siedzibę Górków i osiedliła tam siostry – w większości pochodzące
      z terenu Wielkopolski.
      Na marginesie – Ksieni Mortęska zmarła w 1631r „w opinii świętości”. Pochowana
      została w kryptach klasztoru chełmskiego – gdzie jej szczątki nadal się
      znajdują. Niedawno – w związku z wznowieniem starań o jej beatyfikację jej
      szczątki zostały przeniesione do nowej trumny. Pozostają pod opieką
      Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo – tzw szarytek. Siostry
      te obecnie zajmują ten klasztor i prowadzą tam dom opieki nad ludźmi starymi i
      niedołężnymi oraz nad dziećmi niepełnosprawnymi. Jeśli ktoś ma możliwość
      polecam obejrzenie tych obiektów – perełki gotyku i baroku.
      Ale to co wyżej to tylko na marginesie.
      Ksieni Morteska w Poznaniu przy zakładaniu klasztoru w poznańskim Pałacu Górków
      korzystała z pomocy poznańskiej mieszczki z rodziny Petrusów – w kronice
      zgromadzenia nazywanej „Panną Petrusówną”.
      I ta to Panna Petrusówna okazała się niezwykle pożyteczną przy pracach
      związanych z założeniem klasztoru w tym w nadzorze nad pracami budowlanymi.
      Kronika Benedyktynek odnotowała niepoślednie dowody krzepy tej Poznanianki.
      Zacytujmy:
      „Trafiło się raz, że pokradziono blachę. – ona, frasując się, nie wiedziała na
      kogo rozumieć, co by się go strzec, ponieważ tam nikt nie chodził, oprócz
      czeladzi domowej. W onem myśleniu idąc z [wsch]odu, nic się nie domyślając, aby
      to który z tych co robili miał brać -tego co szed[ł] przed nią, uderzyła żartem
      w plecy, aż się na niem pas zaraz rozpukł i sztuka blachy z niego wypadła.
      Czemu się ona zdumiawszy, sama go pobiła i więcej go do onej roboty nie kazała
      puszczać. Tak Pan Bóg w małych rzeczach dawał przestrogę, słudze swojej
      ochotnie sobie usługującej. NB bo drugiego razu panna Petrusówna chcąc uźreć
      [ujrzeć], gdzie by gorzało w nocy uźrała chłopa po drabinie na podwórze
      klasztorne łażącego, czemu ona dała pokój, aż był u wierzchu, dopiro z niem
      obaliła drabinę i onego potłukła, tem go karaniem od złosci jego odwodząc”.
      Takie to mieliśmy Poznanianki.

      Żona Yahoo miała wiele poprzedniczek. :):):):):)
      • yahoo_poznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 28.06.07, 12:06
        renepoznan napisał:


        > Żona Yahoo miała wiele poprzedniczek. :):):):):)

        Małżonka ma, choć wielka duchem, ciało jednakoż posiada subtelne i delikatne... :)
        Ps. Choć w gniewie potrafi być straszliwa! :)
        • lucyfercia Re: "Krzepa" Poznanianek. 28.06.07, 13:20
          yahoo_poznan napisał:

          > Małżonka ma, choć wielka duchem, ciało jednakoż posiada subtelne i
          delikatne... :)
          > Ps. Choć w gniewie potrafi być straszliwa! :)

          Jakżeż to miło posłuchać twych słusznych obaw zacny młodzianie ;)
          • yahoo_poznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 28.06.07, 15:00
            lucyfercia napisała:

            > Jakżeż to miło posłuchać twych słusznych obaw zacny młodzianie ;)

            Och! nie obawy to, lecz doświadczenie... uwierzyć racz o miła panno ;)
        • renepoznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 28.06.07, 15:13
          yahoo_poznan napisał:
          > Małżonka ma, choć wielka duchem, ciało jednakoż posiada subtelne i
          delikatne...
          > :)

          A co to ma do rzeczy? Przecież nikt nie twierdzi, że Panna Petrusówna to była
          baba - chłop. Ale tłukła złodzieji tak jak Twoja żona Ciebie. Nie ciało się
          liczy ale "duch". A jak widać ducha wielkiego miały/mają obie.
          :):)
          • lucyfercia Re: "Krzepa" Poznanianek. 28.06.07, 16:49
            renepoznan napisał:

            > A co to ma do rzeczy? Przecież nikt nie twierdzi, że Panna Petrusówna to była
            > baba - chłop. Ale tłukła złodzieji tak jak Twoja żona Ciebie. Nie ciało się
            > liczy ale "duch". A jak widać ducha wielkiego miały/mają obie.
            > :):)
            >

            To się nazywa "słaba płeć niewieścia" ;)
            • renepoznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 28.06.07, 23:38
              lucyfercia napisała:
              > To się nazywa "słaba płeć niewieścia" ;)

              Fakt.
              Ale bij mnie kto w Boga wierzy. Jednym małym dopiskiem sprowadziłem dyskurs na
              drogę tak skrytykowaną przez kibica. :( I musze przyznać, że sam to
              spowodowałem i na nikogo winy zwalić nie mozna. Jak mi żona yahoo kosci
              poprzetrąca to bedę musiał to znieść w pokorze. :(:(:(:(
              Mea maxima culpa :(:(:(
              >
              • yahoo_poznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 29.06.07, 18:49
                renepoznan napisał:

                > Fakt.
                > Ale bij mnie kto w Boga wierzy. Jednym małym dopiskiem sprowadziłem dyskurs na
                > drogę tak skrytykowaną przez kibica.

                Odrobina humoru jeszcze nikomu nie zaszkodziła :)

                :( I musze przyznać, że sam to
                > spowodowałem i na nikogo winy zwalić nie mozna. Jak mi żona yahoo kosci
                > poprzetrąca to bedę musiał to znieść w pokorze. :(:(:(:(
                > Mea maxima culpa :(:(:(

                Ha! Jednak w końcu strach Cię ogarnął! :)
                Ps. A tak niedawno ktoś wspominał o "nieznaniu" strachu wobec kobiet... i jak to
                sobie je dobrze potrafi wychowywać... :)
                • renepoznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 29.06.07, 20:00
                  yahoo_poznan napisał:

                  > Ha! Jednak w końcu strach Cię ogarnął! :)

                  Nie doczekasz tego!!!

                  > Ps. A tak niedawno ktoś wspominał o "nieznaniu" strachu wobec kobiet... i jak
                  >to sobie je dobrze potrafi wychowywać... :)

                  A kto mówi o strachu? Przyjmuję tylko do wiadomosci, że Twoja zona moze chcieć
                  mi poprzetrącać kości. A może czekam z zainteresowaniem jak to bedzie? Bo z
                  Twoich wypowiedzi mozna sądzić, że to ciekawe doświadczenie.
                  :):):):):):):)
                  A swoją drogą - może też wrzucisz jakąś poznańską anegdotkę?????????
                  :):)
                  • yahoo_poznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 30.06.07, 16:40
                    renepoznan napisał:

                    > Nie doczekasz tego!!!

                    Jednak coś drgnęło... ;)


                    > A kto mówi o strachu? Przyjmuję tylko do wiadomosci, że Twoja zona moze chcieć
                    > mi poprzetrącać kości. A może czekam z zainteresowaniem jak to bedzie? Bo z
                    > Twoich wypowiedzi mozna sądzić, że to ciekawe doświadczenie.
                    > :):):):):):):)

                    Nie zechce. Pytałem :)

                    > A swoją drogą - może też wrzucisz jakąś poznańską anegdotkę?????????
                    > :):)

                    Kiedyś może. :) Mam takie zaległości czytelnicze, że aż wstyd. :( Ilość
                    nieprzeczytanych książek na mojej półce przekroczyła już 20, a to
                    niedopuszczalne - muszę nadrabiać, więc czasu nie starcza na inne przyjemności...
                    • renepoznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 30.06.07, 21:05
                      yahoo_poznan napisał:
                      > Kiedyś może. :) Mam takie zaległości czytelnicze, że aż wstyd. :( Ilość
                      > nieprzeczytanych książek na mojej półce przekroczyła już 20, a to
                      > niedopuszczalne - muszę nadrabiać, więc czasu nie starcza na inne
                      przyjemności.

                      Wykręt. Bez komentarza. :)
                      • yahoo_poznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 30.06.07, 22:52
                        renepoznan napisał:

                        > yahoo_poznan napisał:
                        > > Kiedyś może. :) Mam takie zaległości czytelnicze, że aż wstyd. :( Ilość
                        > > nieprzeczytanych książek na mojej półce przekroczyła już 20, a to
                        > > niedopuszczalne - muszę nadrabiać, więc czasu nie starcza na inne
                        > przyjemności.
                        >
                        > Wykręt. Bez komentarza. :)

                        Jasne, ale jak ładnie skonstruowany :)
                        >
          • yahoo_poznan Re: "Krzepa" Poznanianek. 29.06.07, 18:53
            renepoznan napisał:

            > A co to ma do rzeczy? Przecież nikt nie twierdzi, że Panna Petrusówna to była
            > baba - chłop. Ale tłukła złodzieji tak jak Twoja żona Ciebie. Nie ciało się
            > liczy ale "duch". A jak widać ducha wielkiego miały/mają obie.
            > :):)

            Sądząc po realiach tamtych czasów, delikatne kobiety zaczynały się przy
            wymiarach 100/90/100 - i w dół + łamanie podków w obu rękach, a nie wyginaniu
            jedną ;)
            Ps. Fakt, duch w mojej Połowicy drzemie przeogromny :)
    • renepoznan Innowiercy w Poznaniu 30.06.07, 09:20
      Czasy saskie to czasy niesłychanie trudne dla Poznania. Niesłychane zdzierstwo,
      rabunki i kontrybucje nakładane na miasto przez zajmujace je wojska pruskie i
      rozyjskie w znakomity sposób przyczyniły sie do wyniszczenia miasta. A działo
      się to w latach 1768- 1772. Początki panowania Stanisława Pozniatowskiego -
      cokolwiek o tym królu sadzić to czAsy uspokojenia i powolnego wzrostu dobrobytu.
      I na tym tle jak zxaczyna swoją kronikę w 1767r poznańska gmina rwangelicka?
      Oto cytat:
      "Bogu niech bedą dzięki i wieczna chwała, tak za minione w naszej ojczyźnie w
      Polsca ciężkie losy dysydentów, ich ucisk i prześladowania, jak i za te lepsze
      czasy, sprzyjające swobodnemu wykonywaniu praktyk religijnych, nadchodzace za
      sprawą posrednictwa Jej Majestatu Cesarzowej Rosji Katarzyny II i zwiazanych z
      nią dworów protestanckich Szwecji, Danii, Anglii oraz jego Majestatu Króla Prus
      Fryderyka II."
      Ot taki przyczynek do ówczesnego patriotyzmu - pytanie tylko jakiego? O jakiej
      ojczyźnie myslał autor "Protocollum gminy ewangelickiej w Poznaniu Anno 1767r" ?
      • yahoo_poznan Re: Innowiercy w Poznaniu 30.06.07, 16:58
        Nic w tym dziwnego.
        Gmina Ewangelicka to głównie kupcy niemieccy (uogólniając), którzy podobnie jak
        Gmina Żydowska (także nie wszyscy) nastawieni byli pragmatycznie (czytaj własny
        interes i zysk). Zmieniła się opcja polityczna, więc opłacało się stanąć po
        stronie silniejszego. Zabezpieczało to ("lizusostwo") ich interesy i w
        przyszłości zaprocentowało przywilejami i zwyżką dochodów (a przynajmniej
        uchroniło przed podejrzeniami i ewentualną kasatą majątków). Czyste
        wyrachowanie, nie jest to rzecz jasna chwalebne, ale zrozumiałe. Poza tym wielu
        Polaków czyniło podobnie - takie czasy.
        Zresztą dzisiaj jest podobnie, żaden naród (poza nami) nie angażuje się w jakąś
        misję, nie popiera kogoś jeżeli nie widzi w tym korzyści dla siebie.
        • renepoznan Re: Innowiercy w Poznaniu 30.06.07, 21:12
          yahoo_poznan napisał:

          > Nic w tym dziwnego.
          > Gmina Ewangelicka to głównie kupcy niemieccy (uogólniając), którzy podobnie
          jak
          > Gmina Żydowska (także nie wszyscy) nastawieni byli pragmatycznie (czytaj
          własny
          > interes i zysk). Zmieniła się opcja polityczna, więc opłacało się stanąć po
          > stronie silniejszego. Zabezpieczało to ("lizusostwo") ich interesy i w
          > przyszłości zaprocentowało przywilejami i zwyżką dochodów (a przynajmniej
          > uchroniło przed podejrzeniami i ewentualną kasatą majątków). Czyste
          > wyrachowanie, nie jest to rzecz jasna chwalebne, ale zrozumiałe. Poza tym
          wielu
          > Polaków czyniło podobnie - takie czasy.

          Ale przyznasz, że to usprawiedliwia ewentualną nielojalność Państwa czy
          społeczeństwa w stosunku do takich grup "pragmatycznych". Zatem sprawiedliwe
          było traktowanie tych Niemców czy Żydów jak nie swoich obywateli. :):):)

          > Zresztą dzisiaj jest podobnie, żaden naród (poza nami) nie angażuje się w
          jakąś
          > misję, nie popiera kogoś jeżeli nie widzi w tym korzyści dla siebie.

          Co ty opowiadzasz? Przecież sam Prof. Geremek tłumaczył nam, że Niemcy, Francja
          itp działają wyłącznie w interesie całej Unii Europejskiej i to tylko my
          jesteśmy egoistami i walczymy wyłącznie o swój interes narodowy. Co ty?
          PISowiec czy co?
          • yahoo_poznan Re: Innowiercy w Poznaniu 30.06.07, 23:09
            renepoznan napisał:

            > Ale przyznasz, że to usprawiedliwia ewentualną nielojalność Państwa czy
            > społeczeństwa w stosunku do takich grup "pragmatycznych". Zatem sprawiedliwe
            > było traktowanie tych Niemców czy Żydów jak nie swoich obywateli. :):):)

            Czy usprawiedliwia? Wątpię. Państwo ma obowiązek opieki nad wszystkimi
            obywatelami dopóki Ci na nie łożą.
            Poza tym w tamtych czasach definicja Państwa i jego obowiązków wobec obywateli
            była inna niż dziś, sam zresztą doskonale o tym wiesz - odmienne uwarunkowania
            bytowe, historyczne, polityczne itd., nie do porównania... Te grupy w opisywanym
            okresie wykazały się lizusostwem, co i u Polaków nie było wyjątkiem. Faktem jest
            natomiast to, że w późniejszym okresie postawa niektórych narodowości
            zamieszkujących Rzeczpospolitą miała niewątpliwie ogromny wpływ na postrzeganie
            ich i stosunek do nich Polaków (odbija się to także w naszych dzisiejszych
            stosunkach międzynarodowych). Należy jednak zaznaczyć, że zarówno Niemcy, jak i
            Żydzi wspierali finansowo i fizycznie akty wyzwoleńcze (oczywiście nie wszyscy,
            a nawet nie większość), także nie uogólniałbym...
            Takie postawy jak te, które opisałeś, powstawały też z bardziej prozaicznych
            przyczyn jak np.: strach i chęć przetrwania, tym bardziej więc nie należy
            generalizować - to bardzo delikatna materia... (ale sam to doskonale wiesz) :)

            > Co ty opowiadzasz? Przecież sam Prof. Geremek tłumaczył nam, że Niemcy, Francja
            >
            > itp działają wyłącznie w interesie całej Unii Europejskiej i to tylko my
            > jesteśmy egoistami i walczymy wyłącznie o swój interes narodowy. Co ty?
            > PISowiec czy co?

            Ha, ha, ha... :)
            Rene! Rozmawiamy tylko we dwójkę, więc daruj sobie proszę... :)
            • renepoznan Re: Innowiercy w Poznaniu 01.07.07, 10:45
              yahoo_poznan napisał:
              >nie należy
              > generalizować - to bardzo delikatna materia... (ale sam to doskonale wiesz) :)

              :):):):):):) Juz wiem, żeś nie PISowiec. :):):):):):) Sądząc po tym powyzszym
              tekscie to okolice Unii Wolności i naszego gospodarza. :):):):):):):):):)
              > Ha, ha, ha... :)
              > Rene! Rozmawiamy tylko we dwójkę, więc daruj sobie proszę... :)

              A dlaczego mam sobie darować :):):):):):):):):)
              • renepoznan Re: Innowiercy w Poznaniu 01.07.07, 11:20
                renepoznan napisał:
                > :):):):):):) Juz wiem, żeś nie PISowiec. :):):):):):) Sądząc po tym powyzszym
                > tekscie to okolice Unii Wolności i naszego gospodarza. :):):):):):):):):)

                Żebym był dobrze zrozumiany. To słynne "Tak, ale ..." czy "Jestem za a nawet
                przeciw". Kojarzy mi się tu powiedzenie o Geremku, że jak jest na schodach to
                nigdy nie wiadomo czy wchodzi czy schodzi. Mam nadzieję, że mnie zrozumiesz.
                Nie chciałem Cię obrażać - w żadnym razie. :):):):)
                • yahoo_poznan Re: Innowiercy w Poznaniu 01.07.07, 22:58
                  renepoznan napisał:

                  > renepoznan napisał:
                  > > :):):):):):) Juz wiem, żeś nie PISowiec. :):):):):):) Sądząc po tym powyz
                  > szym
                  > > tekscie to okolice Unii Wolności i naszego gospodarza. :):):):):):):):):)
                  >
                  > Żebym był dobrze zrozumiany. To słynne "Tak, ale ..." czy "Jestem za a nawet
                  > przeciw". Kojarzy mi się tu powiedzenie o Geremku, że jak jest na schodach to
                  > nigdy nie wiadomo czy wchodzi czy schodzi. Mam nadzieję, że mnie zrozumiesz.
                  > Nie chciałem Cię obrażać - w żadnym razie. :):):):)

                  Jasne :)
                  Nie jestem rozdarty, mam wyraźnie sprecyzowane poglądy :)
              • yahoo_poznan Re: Innowiercy w Poznaniu 01.07.07, 21:42
                renepoznan napisał:

                > :):):):):):) Juz wiem, żeś nie PISowiec. :):):):):):) Sądząc po tym powyzszym
                > tekscie to okolice Unii Wolności i naszego gospodarza. :):):):):):):):):)

                Jestem skrajnie apolityczny :)

                > A dlaczego mam sobie darować :):):):):):):):):)

                A tak. ;)
    • renepoznan Kulinaria poznańskie. 01.07.07, 10:58
      Na ulicy 27 grudnia, tam gdzie obecnie jakaś podła pizzeria (chyba jeszcze
      jest???) a kiedyś był "Smakosz", wcześniej - przed wojną była restauracja
      Kantorowicza, której dzierżawcą był Roman Kowalski. Z opowiadań mego Św.
      Pamieci dziadka wiem,że P. Kowalski serwował wspaniałe - malarsko i smakowo -
      alkohole. Dziadek skądś Kowalskiego znał i czasem do niego wpadał. I zawsze
      zamawiał u niego "Krwawą łzę". Był to kieliszek białej wódki w którą w jakiś
      sposób wsączano kropelkę soku wisniowego - tak, że zatrzymywała się posrodku
      kieliszka. Efekt imponujacy. Przyznam się, że próbowałem cos takiego zrobić -
      ale trwałego efektu nie uzyskałem. A dziadek opowiadał, że ta "łza" Kowalskiego
      utrzymywała się długo.

      Juz z literatury i wspomnień innych osób wiem, że Kowalski słynął też
      z "spódnic łowickich" czyli likierów o różnych kolorach wlewanych po ostrzu
      noza do kieliszka w ten sposób, że układału się w warstwy - tworząc kolorystykę
      takich "łowickich spódnic".
      Nie spotkałem sie nigdy z tak podawany alkoholem. Sztuka kulinarna zanika. :(:(:
      (:(

      Znacie moze jakieś inne poznańskie kulinarne specjalności?

      Ooooooo. Pyry w mundurkach z gzikiem!!!!!!!! To jest to!!!!!!!!!!!!!!
      • yahoo_poznan Re: Kulinaria poznańskie. 01.07.07, 23:02
        "Awanturka"
        Serek homogenizowany + wędzona makrela + przecier pomidorowy do smaku (lub
        ketchup) - PYCHA!!!
        Zestaw składników dla niektórych porażający, ale jak smakuje! :)
        • renepoznan Re: Kulinaria poznańskie. 02.07.07, 22:28
          yahoo_poznan napisał:

          > "Awanturka"

          Rany Boskie. Nie przy kolacji takie teksty!!!!!!!!!!!
          • yahoo_poznan Re: Kulinaria poznańskie. 03.07.07, 15:25
            renepoznan napisał:

            > yahoo_poznan napisał:
            >
            > > "Awanturka"
            >
            > Rany Boskie. Nie przy kolacji takie teksty!!!!!!!!!!!

            Zaprawdę powiadam Tobie... PYCHA!!! :)
            • renepoznan Re: Kulinaria poznańskie. 03.07.07, 20:28
              yahoo_poznan napisał:
              > Zaprawdę powiadam Tobie... PYCHA!!! :)

              Zaprawdę powiadam Tobie ...WIARA TO POTĘGA. Nie tylko góry przenosi ale i może
              smak zmienić.
              • yahoo_poznan Re: Kulinaria poznańskie. 04.07.07, 19:02
                renepoznan napisał:

                > Zaprawdę powiadam Tobie ...WIARA TO POTĘGA. Nie tylko góry przenosi ale i może
                > smak zmienić.

                Moja Małżonka usłyszawszy po raz pierwszy ten przepis "zzieleniała" (to u mnie
                się tak jadało), teraz to nawet sobie przekąsi, że nie wspomnę o tym, iż pitrasi
                przepyszną "Awanturkę" :)
    • renepoznan "Durnoty" poznańskie. 01.07.07, 11:13
      Jak powszechnie wiadomo, nasze miasto a jego mieszkańcy w szczególnosci są
      najlepsi i wspaniali.:):):):):):)
      Ale nawet w naszym mieście trafiały się "durnoty" - pewno po to by tym bardziej
      była widoczna wspaniałość "Poznańczyków". :):)
      I taką durnotą było załozenie na przełomie lat 1932/33 w Poznaniu "Związku
      Wolnomyslicieli" - czytaj: ateistów. Pewno niektórzy oburzą się - jaką durnotą
      moze być wolnomyslicielstwo czy ateizm? Oczywiscie żadną durnotą.
      Wolnomyslicielstwo czy autentyczny ateizm (a nie zakompleksienie w stosunku do
      religii) jest godne szacunku choc może niekoniecznie podzielenia. :)
      Więc wyjaśnię dlaczego nazwałem to durnotą. Po prostu pierwsze zebranie zwiazku
      poswięcono Manifestowi Komunistycznemu. Znane juz wtedy były "osiągniecia"
      Stalina w Rosji a zatem epatowanie się tą doktryną spokojnie mozna
      nazwać "durnotą".
      :):):):):):):):)

      A może Wy podsunięcie inne "durnoty" może bardziej zgodne z Waszym
      wyobrażenem "durnoty"?
      • yahoo_poznan Re: "Durnoty" poznańskie. 01.07.07, 23:05
        Przedwojenne kąpielisko na Wildzie - rozdział płci płotem (z uwagi na moralność). :)
        Płot był dziurawiony i rozbierany z taką częstotliwością, że w końcu
        zrezygnowano z tego pomysłu. Przypominam o tym jak wyglądały wtedy stroje
        kąpielowe ;)
        • Gość: kibic Re: "Durnoty" poznańskie. IP: *.poz.zigzag.pl 02.07.07, 12:17
          yahoo_poznan napisał:

          > Przedwojenne kąpielisko na Wildzie Przypominam o tym jak wyglądały wtedy
          stroje
          > kąpielowe ;)

          Tylko podejrzewam, że jak spod takich barchanów zobaczyłeś zgrabną kostkę u
          nogi to z podniecenia ten płot mogłeś przeskoczyć czy rozebrać. Natomiast teraz
          idziesz po plaży, leżą babki toples i co? Nie rusza bo się opatrzyłeś.
          Już nasi przodskowie zauwazyli,że najbardziej podnieca to co zakryte. To co
          odkryte jest tanie bo ogólnie dostępne. :):)
    • Gość: kibic Widzę Rene, żeś niepoprawny! IP: *.poz.zigzag.pl 02.07.07, 12:18
      Jak myslisz? Ilu Cię czyta?
      • renepoznan Re: Widzę Rene, żeś niepoprawny! 02.07.07, 22:29
        Gość portalu: kibic napisał(a):

        > Jak myslisz? Ilu Cię czyta?

        Jak widać: Aż dwóch! :(:(:(:(:(:( Nie mam wielkich złudzeń.
        • Gość: kibic Re: Widzę Rene, żeś niepoprawny! IP: *.poz.zigzag.pl 04.07.07, 10:06
          Przejdź na forum historyczne. Tam grasuje mniej osób ale wiecej jest dyskusji
          na temat. Naprawdę i poważnie polecam. Tutaj chyba niewiele zwojujesz. Poza tym
          polecam inne portale historyczne. Tam naprawdę można pogadać. Bicie głową w
          ścianę jest kiepskim pomysłem a chyba to robisz.
          Przepraszam za kpiny - nie chciałem urazić.
          • yahoo_poznan Re: Widzę Rene, żeś niepoprawny! 04.07.07, 19:05
            Gość portalu: kibic napisał(a):

            > Przejdź na forum historyczne. Tam grasuje mniej osób ale wiecej jest dyskusji
            > na temat. Naprawdę i poważnie polecam. Tutaj chyba niewiele zwojujesz. Poza tym
            >
            > polecam inne portale historyczne. Tam naprawdę można pogadać. Bicie głową w
            > ścianę jest kiepskim pomysłem a chyba to robisz.
            > Przepraszam za kpiny - nie chciałem urazić.

            Tu nie chodzi o to, by porozmawiać z ludźmi, którzy pasjonują się historią lub
            zajmują się nią zawodowo. Rzecz polega na tym, by zainteresować przeszłością
            naszego miasta Poznaniaków, nie muszą włączać się do dyskusji, wystarczy, że
            przeczytają - być może coś zostanie w pamięci i to jest właśnie miara sukcesu. :)
            • Gość: uczeńIP.icpnet.pl Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! IP: *.icpnet.pl 04.07.07, 20:33
              Rena to jest marka. I choć nie zawsze ma się ochotę zabierać głos, to istotnie wiadomo, że
              zainicjowana dyskusja jest z >kluczem<, czy wręcz z nutą >dydaktyczną<.

              Czasami też odnoszę wrażenie, że jest to jak >głos wołającego na pustyni<, /zresztą nie tylko głos
              Rene, zaliczyłbym to tej kategorii wszystkie wypowiedzi, które usiłują tworzyć klimat wspólnoty
              mieszkanców/.

              Gdy przeczytałem informację, że Polacy na papierosy i piwo wydają dziesiątki miliardów złotych,
              pomyślałem o stratach ... energii, jaką kumulują wszystkie wpisy na przeróżnych >forumach<.

              Dzięki Rene.
              • renepoznan Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 06.07.07, 09:50
                Gość portalu: uczeńIP.icpnet.pl napisał(a):

                > Rena to jest marka.
                Dzieki za uznanie. Choc troche przesadzasz. :):):)
                • yahoo_poznan Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 06.07.07, 10:48
                  renepoznan napisał:

                  > Gość portalu: uczeńIP.icpnet.pl napisał(a):
                  >
                  > > Rena to jest marka.
                  > Dzieki za uznanie. Choc troche przesadzasz. :):):)

                  Fałszywa skromność ;)
                  • renepoznan Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 06.07.07, 20:07
                    yahoo_poznan napisał:
                    > Fałszywa skromność ;)

                    Lepiej uważajcie. Bo jak mi woda sodowa zbytnio zabulgocze to może byc
                    nieszczęscie.
                    :):):)
                    • yahoo_poznan Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 06.07.07, 22:57
                      renepoznan napisał:

                      > Lepiej uważajcie. Bo jak mi woda sodowa zbytnio zabulgocze to może byc
                      > nieszczęscie.
                      > :):):)

                      No zobaczymy... ;)
                      Rene! Tytanie intelektu! Wulkanie erudycji! Pragnienie milionów! Gejzerze
                      inteligencji! Ach! Gdybym był kobietą, lub choćby gejem... ;)
                      • renepoznan Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 06.07.07, 23:01
                        yahoo_poznan napisał:
                        > Rene! Tytanie intelektu! Wulkanie erudycji! Pragnienie milionów! Gejzerze
                        > inteligencji! Ach! Gdybym był kobietą, lub choćby gejem... ;)

                        Na szczęscie tym gejem sprowadziłeś mnie na ziemię.
                        • yahoo_poznan Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 07.07.07, 19:37
                          renepoznan napisał:


                          > Na szczęscie tym gejem sprowadziłeś mnie na ziemię.

                          Podobno wszystkiego w życiu trzeba spróbować. Już starożytni Grecy... ;)
                          • renepoznan Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 07.07.07, 21:25
                            yahoo_poznan napisał:
                            > Podobno wszystkiego w życiu trzeba spróbować.

                            Tfu. Nawet jako żart to jest kiepskie. Sam próbujesz? :):)

                            Już starożytni Grecy... ;)
                            I gdzie masz tych starozytnych Greków? ;)
                            • yahoo_poznan Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 08.07.07, 08:57
                              renepoznan napisał:

                              > yahoo_poznan napisał:
                              > > Podobno wszystkiego w życiu trzeba spróbować.
                              >
                              > Tfu. Nawet jako żart to jest kiepskie. Sam próbujesz? :):)

                              Jeszcze nie, ale chcąc być w zgodzie z duchem czasów i postępem, pewnie za kilka
                              lat będę zmuszony :(

                              > Już starożytni Grecy... ;)
                              > I gdzie masz tych starozytnych Greków? ;)

                              Zastąpili ich młodożytni :)
                    • lucyfercia Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 10.07.07, 18:06
                      renepoznan napisał:

                      > Lepiej uważajcie. Bo jak mi woda sodowa zbytnio zabulgocze to może byc
                      > nieszczęscie.
                      > :):):)

                      W ramach BHP zawsze można odkręcić "koreczek" :)))
                      • renepoznan Re: Rene bądź niepoprawny! Yahoo ma rację! 10.07.07, 22:05
                        lucyfercia napisała:
                        > W ramach BHP zawsze można odkręcić "koreczek" :)))

                        Jeżeli uwazasz, że problem tak prosto mozna załatwić to bardzo proszę o więcej
                        komplementów:):):):):)
                        No czekam!!!!!
        • Gość: kibic Re: Widzę Rene, żeś niepoprawny! IP: *.poz.zigzag.pl 09.07.07, 11:46
          O rany. Nawet dodatkowe dwie osoby się przyznały!!! Fiu, fiu. Nie podejrzewałem
          Honor!
          • renepoznan Re: Widzę Rene, żeś niepoprawny! 09.07.07, 18:31
            Gość portalu: kibic napisał(a):

            > O rany. Nawet dodatkowe dwie osoby się przyznały

            No widzisz. Nie doceniasz forumowiczów.:):)
            • Gość: kibic Re: Widzę Rene, żeś niepoprawny! IP: *.poz.zigzag.pl 27.08.07, 12:36
              renepoznan napisał:
              > No widzisz. Nie doceniasz forumowiczów.:):)

              Dodam złosliwie: "A nie mowiłem!" Nadal jesteś takim optymistą?
              Zgłupiałeś człowieku? Watek zydowski - bez prowokowania pyskówki -
              na forum wyborczej? Na co liczyłeś? Na sensowne wypowiedzi? Jak to
              mawiała moja babcia - "Stary, a taki głupi" :)

              Przy okazji - podbijam :):)
              • renepoznan Re: Widzę Rene, żeś niepoprawny! 27.08.07, 21:03
                Gość portalu: kibic napisał(a):
                > Przy okazji - podbijam :):)

                Dzięki ale daj spokój. Sam widzisz, że wątek umarł smiercią
                naturalną. Nie ma sensu go reanimować.
                Ale dzieki za dobre rady i - zakładam - intencje.
                :(:(
    • renepoznan Neandertalczyk - najstarszym "Poznańczykiem"! 05.07.07, 09:35
      Jak wiecie, na terenie Polski południowej odkryto ślady pobytu człowieka
      neandertalskiego- czyli poprzedzajacej nas formy człowieka. Człowiek ten
      zajmował się mysliwstwem i zbieractwem. Człowiek ten wytwarzał narzedzia
      kamienne - niejednokrotnie już mocno skomplikowane. Okres w jakim pojawił się
      na terenach Polski określamy środkowym paleolitem - interglacjal eemski. W
      zwiazku z zlodowaceniem części ziem Polski wydawałoby sie, że nie powinien
      pojawiać się na terenie Wielkopolski. Zbyt blisko było lodowca.
      Tymczasem w Poznaniu na Szelągu odnaleziono dwa wyroby kamienne i odłupek
      krzemienny. Znaleziono je nad torfowiskiem z okresu interglacjalu eemskiego a
      pod zwałami moreny zlodowacenia bałtyckiego. Znalezisko datuje się na lata 80-
      60 tysiecy lat temu. Mimo pewnych wątpliwosci identyfikuje się te narzędzia z
      człowiekiem neandertalskim, który najpewniej za zwierzyną zawędrował z południa
      w nasze strony. I moze osiadł tu na jakiś czas?
      Zatem pierwszy Poznańczyk jest moooooocno wiekowy.
      Niestety potem nastąpiła dość długa przerwa - spowodowana nachodzącym na te
      tereny lodowcem.
      Następni "Wielkopolanie i Poznańczycy" byli tu dopiero odkoło 11 600 - 11 100
      pne. A potem poszło juz lawinowo.
    • renepoznan W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczne! 08.07.07, 13:09
      Mam na mysli postać juz chyba kompletnie zapomnianą; Bibianę Moraczewską.
      Bardzo aktywna w XIX wieku (1811-1887r) działaczka polityczna i społeczna.
      Urodzona w Zielątkowie pod Obornikami. W 1940r zamieszkała w Naramowicach a od
      1942r wraz z bratem Jedrzejem zamieszkała w Poznaniu. Mozna ja nazwać
      emancypantką. Była przewodniczącą Towarzystwa Pomocy Naukowej dla Dziewcząt, w
      którego załozeniu odegrała kluczową rolę. W Jej i jej brata domu powstał
      swoisty osrodek kultury literackiej Poznania (brat był niezłym propagatorem
      historii - Dzieje Rzeczypospolitej Polskiej - 9 tomów itp.). Mocno działała nie
      tylko wśród kobiet ale generalnie wśród "ludu". Propagowała hasła narodowe i
      demokratyczne.
      W 1948r podczs powstań tego roku wraz z Emilią Szczaniecką organizowała pomoć
      dla rannych - pracowała w lazarecie wojennym w Strzelnie.
      Pisywała też artykuły i książki. Nie była wielka pisarką i jej ksiązki są może
      i słusznie zapomniane. Czytałem jej jedna książkę - "Dwaj bracia rodzeni" -
      szczerze mówiąc sympatyczna ale trochę zbyt moralizatorska ramotka. Rzecz
      raczej dla koneserów tego typu literatury - tym ja polecam.
      Bardzo sympatyczne słowa poswiecił jej Marceli Motty;
      "Była to Polska, że tak powiem najczystszej wody, w której nie znalazłeś ani
      źdźbła cidzoziemszczyzny w myślach, uczuciach, uczynkach i obcowaniu z luźmi;
      wszystko dla niej było obojętnym, co poza światem polskim leżało; tak ją od lat
      najmłodszych do ostatniej chwili widziano. Tej wyłącznie patriotycznej naturze
      towarzyszyły statecznie u niej prawda i szczerość mysli i mowy, która
      objawiając się zawsze bez ogródki mogła czasem tego lub owego dotknąć, lecz
      była wrodzoną pannie Bibiannie, jak ja ty wszyscy nazywali, oraz dowodem
      zacności jej charakteru."
      Kończy P. Marceli wspomnienie o tej postaci: "Szkoda, szkoda panny Bibianny".

      Szkoda, szkoda, że pamięc o tej postaci w zasadzie zanikła w Poznaniu. Nie
      dorównywała takim gigantom jak Marcinkowski czy Cegielski ale była postacią
      znaczącą.
      • renepoznan Re: W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczn 08.07.07, 13:22
        Niestety literówka mi sie trafiła: Bibianna Moraczewska - przez dwa n.
      • yahoo_poznan Re: W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczn 08.07.07, 21:57
        renepoznan napisał:

        > "Była to Polska, że tak powiem najczystszej wody, w której nie znalazłeś ani
        > źdźbła cidzoziemszczyzny w myślach, uczuciach, uczynkach i obcowaniu z luźmi;
        > wszystko dla niej było obojętnym, co poza światem polskim leżało; tak ją od lat
        >
        > najmłodszych do ostatniej chwili widziano. Tej wyłącznie patriotycznej naturze
        > towarzyszyły statecznie u niej prawda i szczerość mysli i mowy, która
        > objawiając się zawsze bez ogródki mogła czasem tego lub owego dotknąć, lecz
        > była wrodzoną pannie Bibiannie, jak ja ty wszyscy nazywali, oraz dowodem
        > zacności jej charakteru."
        > Kończy P. Marceli wspomnienie o tej postaci: "Szkoda, szkoda panny Bibianny".

        I to właśnie nazywamy zaściankowością ;)
        • renepoznan Re: W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczn 08.07.07, 22:15
          yahoo_poznan napisał:
          > I to właśnie nazywamy zaściankowością ;)

          Nie popełniaj błędu charakterystycznego dla "młodych" dziennikarzy i
          niedouczonych historyków tj nie oceniaj współczesnymi kryteriami (abstrahując
          od ich zasadnosci) ludzi z XIX wieku. Inny czas, inne okoliczności. To cos tak
          jakbyć potepiał zołnierzy Armii Krajowej za ich walkę z Niemcami - bo przecież
          stanowiemy jedną Europę.
          :)
          • yahoo_poznan Re: W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczn 08.07.07, 22:25
            renepoznan napisał:

            > yahoo_poznan napisał:
            > > I to właśnie nazywamy zaściankowością ;)
            >
            > Nie popełniaj błędu charakterystycznego dla "młodych" dziennikarzy i
            > niedouczonych historyków tj nie oceniaj współczesnymi kryteriami (abstrahując
            > od ich zasadnosci) ludzi z XIX wieku. Inny czas, inne okoliczności. To cos tak
            > jakbyć potepiał zołnierzy Armii Krajowej za ich walkę z Niemcami - bo przecież
            > stanowiemy jedną Europę.
            > :)

            Rene... Rene...
            Nie zauważyłeś ";)" na końcu wypowiedzi? :)
            • renepoznan Re: W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczn 08.07.07, 22:34
              yahoo_poznan napisał:
              > Rene... Rene...
              > Nie zauważyłeś ";)" na końcu wypowiedzi? :)

              Zauwazyłem. Ale nie mogłem przepuścić takiej okazji do "przyczepienia się". :)

              A Ty nie zauwazyłeś ":)" na końcu?
              • yahoo_poznan Re: W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczn 09.07.07, 18:36
                renepoznan napisał:

                > yahoo_poznan napisał:
                > > Rene... Rene...
                > > Nie zauważyłeś ";)" na końcu wypowiedzi? :)
                >
                > Zauwazyłem. Ale nie mogłem przepuścić takiej okazji do "przyczepienia się". :)
                >
                > A Ty nie zauwazyłeś ":)" na końcu?

                Oczywiście, ale pomyślałem, że to z czystej sympatii dla mnie :)
                • renepoznan Re: W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczn 10.07.07, 14:10
                  yahoo_poznan napisał:
                  > Oczywiście, ale pomyślałem, że to z czystej sympatii dla mnie

                  Też, ale nie tylko. ;)
                  • yahoo_poznan Re: W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczn 10.07.07, 14:39
                    renepoznan napisał:

                    > yahoo_poznan napisał:
                    > > Oczywiście, ale pomyślałem, że to z czystej sympatii dla mnie
                    >
                    > Też, ale nie tylko. ;)

                    "Taa... Tera to rozumim - rzekł Yahoo drapiąc się z po głowie " :)
          • yahoo_poznan Re: W Poznaniu nawet emencypantki były sympatyczn 08.07.07, 22:26
            Ps. Przy okazji, wiek XIX to czas, w którym narodził się nacjonalizm. :)
    • renepoznan Historyczne nazwy ulic i dzielnic Poznania. 11.07.07, 17:05
      Wszyscy - poza obcymi w tym miescie - jesteśmy przywiazani do naszych
      historycznych nazw ulic i dzielnic. Tylko obcy - nie czujący naszego miasta
      chcą te nazwy zmieniać.
      Pierwsza fala takich zmian nastąpiła podczas zaboru pruskiego. Jak pisał
      Zygmunt Zalewski zmiana nazewnictwa tradycyjnego na ziemiach polskich
      zagarnietych przez prusaków na nazwy osobowe - nie zwiazane z danym terenem
      stała sie wręcz manią. "na ziemiach polskich Niemcy rozmyślnie i bez
      umiarkowania chrzcili stare i nowe ulice wedle rzeczywistych i rzekomych swoich
      wielkosci, dla akcentowania niemczyzny."
      Przykre to,że także w także obecnie są osoby wpisujace się w ten trend.
      Przykład - propozycja zmian ulity Stawnej.

      Ale też warto może byśmy wiedzieli o naszych historycznych nazwach?
      Podam parę przykładów - moze inni dopisza więcej.
      W 1454r w księgach miejskich pojawiła się postać Mikołaja Wildy. Wielce
      zasłuzony dla miasta tem człowiek był właścicielem podmiejskiej wsi
      Wierzbięcice. I od jego nazwiska pochodzi nazwa wielkiej dzielnicy Poznania.
      Rodzina Groffów była właścicielami ziem pod miastem pomiedzy dzisiejszą ul.
      Solna a starą rzeźnią. Były to w wiekszosci Łąki. A zatem Groffowe Łąki. ą że
      polskie gardła nie tolerowały takiego obcego nazwiska to mamy teraz Grochowe
      Łąki.
      U podnóża wzgórza Winiarskiego - obecnej Cytadeli burmistrz poznański Schiling
      posiadał folwark. Od jego przekręconego nazwiska folwark nazywano Szelagiem. -
      które to słowo oznaczało także monetę. Kojarzycie obecny Szeląg i ul.
      Szelagowską?
      Gdy śmiano sie z niego, że posiada tylko szeląg odpowiadał dumnie, że woli w
      Poznaniu Szeląg, niz w Krakowie tysiąc złotych.

      Znacie moze inne takie historyjki? Wiecie skąd nazwa ulic: Woźna/Butelska,
      Psia, Klasztorna, Stawna, Nowa/Paderewskiego, Stanisławowo, Rataje i inne ????
      Kto wie?

      Brońmy naszych historycznych nazw by nie napisano o nas, że jesteśmy maniakami
      pozbawionymi wyczucia naszego miasta.
      • renepoznan Re: Historyczne nazwy ulic i dzielnic Poznania. 12.07.07, 20:55
        Nie znacie żadnych historyjek o poznańskich ulicach?
        • yahoo_poznan Re: Historyczne nazwy ulic i dzielnic Poznania. 13.07.07, 12:47
          renepoznan napisał:

          > Nie znacie żadnych historyjek o poznańskich ulicach?

          Pewnie znamy, ale lenistwo jest silniejsze :)
          • Gość: kibic Re: Historyczne nazwy ulic i dzielnic Poznania. IP: *.poz.zigzag.pl 18.07.07, 10:59
            Podbijam - po znajomosci.:)
        • renepoznan Historyczne nazwy dzielnic Poznania.- Dębiec 25.10.07, 10:56
          Wiecie skąd nazwa "Dębiec""
          Wydaje się proste - od pobliskiej Dębiny. Jednak nie ma tak łatwo.
          Dzieki zapiskom jana Rzepeckiego pisarza miejskiego znamy faktyczne
          pochodzenie tej nazwy.
          Mianowicie za Wildą był folwark miejski "Kurczakowski". Był tam
          niewielki lasek dębowy w w nim jeden spory dąb.
          I folwark ten odoło 1772r miasto przekazało Michałowi Czenpinskiemu -
          mieszczaninowi w rozliczeniu splaty długu jaki miasto u niego
          zaciagnęło. Tenże Michał Czenpinski lasek wyciął i swoim "staraniem
          i kosztem wykorzenił i w pole urodzajne obrócił".
          Chciał upamietnić siebie i swą pracę i nazwał folwark "Dęb-czen".
          Połączenie pierwszych sylab debu i nazwiska własciciela. W
          popularnej wymowie nazwa szybko zamieniła się w "Dąbczyn" a potem
          w "Dębiec".

          Michał Czenpinski wsławił się niecodzienną a bardzo dobrze o nim
          swiadczacą manifestacją. Gdy miasto w 1735r dekorowało sie w zwiazku
          z rocznicą koronacji Augusta III, kamienice rynkowe udekorowane były
          napisami w łacinie i po niemiecku. Jedynie dom Czenpinskiego
          przybrany był dewizami i wierszykami po polsku.
          Te jego demonstrację przypomina Maria Wicherkiewiczowa w
          swych "Obrazkach z przeszłości Poznania".
      • renepoznan Re: Historyczne nazwy ulic i dzielnic Poznania. 27.10.07, 19:35
        Poniżej wykaz wsi podpoznańskich, które Przemysł II nadał w 1253r
        miastu Poznań. Jestem ciekaw czy potraficie je zidentyfikować.
        Niektóre są proste. Ale inne?

        Pole Ratajskie, Petrowo, Zegrow, Staralanka, Nyenchów, Spithcow,
        obie wsie zwane Vyrbyce, Yssycz, Panczlaw, Nyestathow, Panthcow,
        Schidlow, obie wsie Winiarów za wyjątkiem winnic, wieś Boguty i wieś
        Unolfa

        Kto wie???????
    • renepoznan Vanitas vanitatum. 14.07.07, 23:06
      Pamiętacie tę wystawę w naszym Muzeum Narodowym? To było wydarzenie!!!!!! To
      było cos co warto zapamiętać. Teraz eksponaty zostały zwrócone właścicielom.
      Pozostała pamięć i wspaniały Katalog. Tylko nieliczne eksponaty pozostały w
      Poznaniu. Jednym z nich jest obraz który jest w naszym MN. Może nie każdy na
      niego zwraca uwagę. To w zasadzie XIX wieczna kopia obrazu krakowskiego -
      Taniec Śmierci – Dance Macabre. Kopia wykonana przez Seweryna Krauze.
      Warto przed tym obrazem się zatrzymać i popatrzyć. Znacie ten motyw? Popularny
      w sztuce od średniowiecza. Przedstawiający śmierć tańczącą z wszystkimi
      stanami. Od papieża do chłopa. W upiornych tańcach księża, mnisi, żołnierze,
      cesarze, kupcy, żebracy czy papieże tańczą razem. Są równi a ich równość
      podkreślają wierszowane napisy. Szokująca to teza – wieśniak równy w śmierci
      cesarzowi. Jakże naiwne ale też jakże rewolucyjne w tamtych czasach. Obraz
      śmieci. Dobrej Pani równo tratującej wszystkich. I z czułością zajmującą się
      wszystkimi.
      „Różnych stanów piękne grono
      Gęstą śmiercią przepleciono
      Żyjąc wszystkie tańcujemy
      Aże obok śmierć, nie wiemy.”

      „Szczęśliwy kto z tego tańcu
      Odpocznie w Niebieskim szańcu
      Nieszczęsny kto z tego koła
      W piekło wpadłszy biada woła.”

      Warto może też przypomnieć sobie śmierć w obrazach Malczewskiego. Łagodnie
      dotykająca oczu oczekującego jej z tęsknotą człowieka.
      I może uświadommy sobie losy pośmiertne Poznaniaków. Jak bezwzględnie czas i
      ludzie potraktowali groby naszych poznańskich przodków. Kto wie, kto leży na
      skrzyżowaniu Garbar i Solnej. Kto wie kto leży pochowany na cmentarzyku na
      skrzyżowaniu ul Wodnej i Ślusarskiej – pod brukiem. Co stało się z grobami w
      Katedrze. Co spowodowało, że Prusacy płyty nagrobne z Katedry wykorzystali do
      wzmocnienia koryta Cybiny. Jak potraktowano trumny z szczątkami poznaniaków w
      podziemiach Fary (na szczęście nie w całości – niewielka część przetrwała).
      Nawet nie wiemy gdzie pochowano Skrzetuskiego (pierwowzór bohatera
      Sienkiewicza) i nasza wiedza pochodzi tylko z jego testamentu. Dlaczego
      likwidowano stare Poznańskie cmentarze: przy Towarowej, wzdłuż ul. Królowej
      Jadwigi, cmentarze żydowskie przy Placu Wolności czy Głogowskiej, Cmentarze
      przy Obornickiej. Przetrwał choć mocno zniszczony cmentarz farny na Wzgórzu św.
      Wojciecha. A wiecie, że nawet ten cmentarz miał być splantowany na korty
      tenisowe???? Na szczęście przestraszono kacyków grobami ofiar zarazy, które tam
      są.
      Dlaczego Poznań miał takiego pecha jeśli chodzi o upamiętnianie swoich wielkich
      zmarłych. Owszem mamy krypty pod św. Wojciechem. Ale gdzie są szczątki
      Cegielskich, Bentkowskich czy innych bohaterów Najdłuższej Wojny Europy? Gdzie
      są szczątki Strusia czy wielkich burmistrzów Poznańskich? Gdzie groby pisarzy
      kronik poznańskich – Winklera i innych? Gdzie jest grób Lubrańskiego – owszem w
      katedrze – ale gdzie? Gdzie są groby książąt piastowskich?
      Ile jeszcze tych pytań można zadać?

      Dzisiaj nie pierwszy listopada – ale czy nie warto nad tym się zastanowić.
      Faktycznie „Marność nad marnościami” - Vanitas vanitatum.


      I to by było wszystko.
      • Gość: kibic Re: Vanitas vanitatum. IP: *.poz.zigzag.pl 16.07.07, 12:04
        Aleś pojechał załobnie.

        Co do likwidacji cmentarzy. Wielkie zasługi tu ówczesnych pruskich władz - i
        częsciowo okupacji niemieckiej. Towarowa była likwidowana etapami. Ostatecznie
        zniszczono ten cmentarz i grób Cegielskiego w okresie II wojny. Niemcy się nie
        patyczkowali. Dlatego tak strasznie smiesza mnie głosy eurokabotynków
        krzyczących o konieczności zachowania wielonarodowego wizerunku Poznania. I
        dlatego na siłę wyciagają nieistotną dla miasta grupę Bambrów. Podnoszą
        zanczenie Żydów - choć to byli w zasadzie Prusacy ( no dobra - Niemcy). Itp.
        Cmantarze na linii Królowej Jadwigi też znieśli Niemcy - ale to wczesny etap -
        chyba jeszcze w okresie budowy tej pierwszej linii fortyfikacyuyjnej

        Wystawy w naszym Muzeum. To był dobry okres pięknych i ciekawych wystaw. Gdy
        Ludzie walili do MN masami. Ta wystawa. Potem sztuka/rzeźba Baroku, potem
        Sarmatyzm. Było co ogladać. Kiedy następny tak dobry pomysł?????????????
        • Gość: uczeńIP.icpnet.pl ulice Miasta Poznania IP: *.icpnet.pl 18.07.07, 14:47
          /Parę dni poza Poznaniem bez dostępu do internnetu, stąd drobne opóźnienie.../

          Nazwy ulic, to dobry temat. Mieszkam od urodzenia na Jeżycach. Ulica księdza Wawrzyniaka, księdza
          Szamarzewskiego, Patrona Jackowskiego, to pierwsze tereny samodzielnych wędrówek w wieku sześciu
          lat, po wiedzę do szkoły. I choć w tych latach niewiele można się było w szkole dowiedzieć o tych
          osobach, to wiedza wyniesiona z domu pozwoliła widzieć w nich wzorce osobowe.

          Patron Maksymilian Jackowski. Znakomita postać, wzór społecznika na dzisiejsze czasy /zresztą tak
          samo pozostali. Co ciekawe, żaden z nich nie zmieścił się w książce Podręcznik Poznańczyka.../
          Skąd tytuł Patrona? Otóż z ramienia Centralnego Towarzystwa Gospodarczego, w latach 1873?1900
          zajmował się parafialnymi kółkami rolniczymi, zwiększając ich liczbę w Wielkopolsce z 30 do 200.
          Dalsze wiadomości ze strony Wikipedii:

          >>Maksymilian Jackowski (ur. 11 października 1815 r., zm. 14 stycznia 1905 r.) ? polski działacz
          społeczny i gospodarczy w Wielkopolsce.

          Urodził się 11 października 1815 we wsi Słupia w rodzinie Józefa ? dzierżawcy folwarku i Józefy z domu
          Brzezińskiej. Naukę rozpoczął w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, jednak go nie ukończył.
          Wcielony do pruskiej armii odbył służbę wojskową w Śremie. Po jej zakończeniu uczył się jako jeden z
          praktykantów w eksperymentującym z nowymi technikami rolnymi majątku w Turwi, należącego do
          generała Dezyderego Chłapowskiego, a następnie pracował w majątku Źrenica w powiecie średzkim. Po
          pewnym czasie wydzierżawił folwark Pobereże znajdujący się na Podolu. W 1850 wrócił do Wielkopolski
          kupując za zaoszczędzone pieniądze majątek Pomarzowice leżący koło Pobiedzisk. W tym okresie
          zaczął się również interesować działalnością organicznikowską. Wstąpił do Towarzystwa Rolniczego, w
          którym aktywnie działał pisząc artykuły do organu prasowego ? "Ziemianina". W 1861 został jednym z
          członków-założycieli Centralnego Towarzystwa Gospodarczego.

          W 1863 został komisarzem cywilnym na powiat średzki odpowiadającym za organizację pomocy dla
          powstańców styczniowych. Za tą działalność został aresztowany i osadzony w poznańskiej cytadeli, a
          następnie w Berlińskim Moabicie. W 1864 stanął przed sądem w tzw. "procesie berlińskim", gdzie został
          uniewinniony z braku jednoznacznych dowodów. Po powrocie do kraju w 1865, wszedł w skład zarządu
          Centralnego Towarzystwa Gospodarczego. W tym okresie współpracował również z Towarzystwem
          Moralnych Interesów w ramach, którego podjął się wydawania czasopisma "Orędownik" (przejętego
          później przez Romana Szymańskiego). W 1873 Centralne Towarzystwo Gospodarcze powierzyło mu
          opiekę nad parafialnymi kółkami rolniczymi, którą sprawował do 1900. Za jego kadencji ich liczba
          wzrosła z 30 do 200.

          Realizując podstawowy cel ? naukę racjonalnej gospodarki i samodzielności zrzeszonych rolników -
          doprowadził również do wykształcenia się licznej grupy średnich i bogatych rolników, działających
          solidarnie oraz świadomych politycznie i narodowo. Miało to duże znaczenie w okresie Kulturkampfu i
          działania Niemieckiej Komisji Kolonizacyjnej. To z jego inicjatywy powstały czasopisma "Rocznik Kółek"
          (w 1875) i "Poradnik Gospodarski" (w 1889). Ogromna popularność wśród rolników sprawiły, że zyskał
          przydomek "Króla chłopów". W 1885, w związku z pracą, przeprowadził się do Poznania, gdzie zmarł
          14 stycznia 1905. Został pochowany we Wronczynie, a jego pogrzeb przerodził się w manifestację
          narodową.

          Jego imię nosi Zespół Szkół Ekonomicznych w Słupcy.

          pl.wikipedia.org/wiki/Maksymilian_Jackowski
          • Gość: uczeńIP.icpnet.pl Re: ulice Miasta Poznania/ks. Piotra Wawrzyniaka IP: *.icpnet.pl 18.07.07, 17:27
            Ks. Piotr Wawrzyniak przekonał chłopów, że nawet drobne kwoty złożone we wspólnym banku
            pozwalają udzielać kolejno wsparcia wielu potrzebującym. A zyski nie były przeznaczane na dorobek
            małej grupy akcjonariuszy czy wystawne życie Zarządów Banku...

            Z wikipedii:

            >>>Piotr Wawrzyniak (ur. 30 stycznia 1849 w Wyrzece koło Śremu, zm. 9 listopada 1910 w Poznaniu) ?
            polski ksiądz, wielkopolski działacz społeczny, oświatowy i gospodarczy, patron Związku Spółek
            Zarobkowych i Gospodarczych.

            Urodził się 30 stycznia 1849 w Wyrzece koło Śremu, w rodzinie chłopa Franciszka i Cecylii z domu
            Łopińskiej.Miał 9 rodzeństwa, 3 zmarła od razu po urodzeniu. Z małą przerwą na początku ukończył
            gimnazjum w Śremie, gdzie należał do Marianów ? tajnej organizacji filomackiej (został jej prezesem).
            Jej zadaniem było samokształcenie w zakresie historii, literatury i języka polskiego, a także
            oddziaływanie na młodszych kolegów oraz organizowanie obchodów rocznic narodowych. W 1867 zdał
            maturę i wstąpił do seminarium w Gnieźnie. Podczas nauki wyróżnił się na tyle, że otrzymał
            stypendium na studia teologiczne. W 1871 pojechał do Münster, gdzie poza nauką teologii interesował
            się naukami przyrodniczymi. W rok później wrócił do kraju nie uzyskując prawdopodobnie licencjatu z
            teologii. Latem 1872 przyjął święcenia kapłańskie i został wikarym w parafii w Śremie.

            Na nowym stanowisku szybko stał się organizatorem lokalnych instytucji społecznikowskich. Już w
            1873 stanął na czele Towarzystwa Przemysłowego (przewodniczył mu przez 25 lat), a w 1877 założył
            bibliotekę, która była oddziałem powstałego rok wcześniej Towarzystwa Oświaty Ludowej. Aktywnie
            brał też udział w różnych akcjach mających na celu szerzenie oświaty i kultury, a także upiększanie
            Śremu.

            Korzystając z pomocy ks. Augustyna Szamarzewskiego zreorganizował lokalną kasę oszczędnościową
            w Bank Ludowy oparty na nowoczesnych zasadach spółdzielczości. W 1878 tenże Bank wszedł w skład
            zarządzanego przez Szamarzewskiego Związku Spółek Zarobkowych.

            W 1887 Wawrzyniak stał się wicepatronem, a po śmierci Szamarzewskiego w 1891 patronem Związku.
            To wydarzenie sprawiło, że stał się działaczem na skalę całego zaboru pruskiego. Za jego kadencji
            uporządkowano system finansowy Związku, zaczęto wydawać czasopismo ?Poradnik dla Spółek? (od
            1893). Popierał też spółki parcelacyjne dążące do utrzymania ziemi w polskim posiadaniu oraz tzw.
            Rolniki, czyli spółdzielnie zaopatrzenia i zbytu rolniczego.

            Za jego kadencji Związek rozszerzył działalność na Pomorze, Warmię, Mazury i Górny Śląsk. W latach
            1894?1896 był posłem na sejm pruski. Podczas tego okresu założył w Berlinie polskojęzyczny
            "Dziennik Berliński". W 1896 wybrał się do USA aby nawiązać współpracę między Polonią a
            prowadzonym przez niego Związkiem. W tym samym roku został szambelanem papieskim, a w rok
            później prałatem. W 1898 został proboszczem w Mogilnie, co nie przeszkodziło mu w kontynuowaniu
            pracy społecznej.

            Do innych jego przedsięwzięć należało kierowanie Drukarnią i Księgarnią św. Wojciecha w Poznaniu, a
            także oparty na zasadach spółdzielczości dom wypoczynkowy dla księży w Zakopanem "Księżówka".
            Zmarł nagle na atak serca 9 listopada 1910 w Poznaniu, a został pochowany w Mogilnie. Jego
            uroczystości pogrzebowe były wielką manifestacją narodową.<<<
            pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Wawrzyniak
      • renepoznan Re: Vanitas vanitatum. 15.10.07, 17:07
        Zastanawiałem się w jednym z powyższych postów, co sie stało z
        miejscami pochówku mieszkańxców Poznania. W tym też, z nekropoliami
        znajdujacymi się w podziemiach poznańskich kościołów.
        Częsciowo znalazłem wytłumaczenie.
        Podczas epidemi cholery w Poznaniu w 1831r pruska Komisja Zdrowia
        zażądała od wladz koscielnych - katolickich wydania trumien z
        podziemi kosciołów. Zgodnie z ich żadaniem kosci znajdujace sie w
        trumnach zostały wyjete i zakopane w ziemi. Natomiast w uzyskanych
        trumnach chowano ofiary cholery. Pozbawiono w ten sposób nekropolii
        m/innymi Koscioły Bernardynów, św. Wojciecha (obecna krypta jest
        późniejsza), Bozego Ciała, św. Marcina. Stało się to na przełomie
        lipca i sierpnia 1831r
        No cóż. Nie wiem czy to było uzasadnione wzgledami higienicznymi. Bo
        ciała i tak były zawijane w materiał nasączony chlorkiem wapnia. Ale
        w ten sposób zniszczono ładny kawałek historii miasta - jego
        nekropolie.

        Swoją drogą opisy ówczesnych epidemii są niesamowite. Znalazłem w
        nich spisy miejsc pochowków ofiar cholery. Lepiej ich nie
        przypominać bo co niektorzy mogą się z przerażeniem zorientować, że
        mieszkają na cmentarzu cholerycznym. I to mieszkajć w centrum miasta.
        :):)
        • renepoznan Re: Vanitas vanitatum. 19.10.07, 21:25
          Pewno mało kto wie, że w czasie i w wyniku epidemii cholery w 1831r
          w Poznaniu - tej o której pisałem wyzej - w dniu 24 sierpnia zmarł
          pruski marszałek polny August von Gneisenau. najbardziej znany z
          obrony Kołobrzegu w czasie wojen napoleońskich.
          To właśnie o tej obronie niesłychanym kosztem w trakcie II wojny
          swiatowej robiono film propagandowy "Kolberg" by podtrzymać wole
          oporu niemców. Niewiele im to dało. Ponoć by wyglądało na warunki
          zimowe to duże fragmenty postu w Kołobrzegu wysypano solą - miała
          udawać śnieg.

          W chili pobytu w Poznaniu Gneisenau był dowódcą 4 korpusów pruskich
          przesunietych nad wschodnią granicę w związku z Powstaniem w
          • renepoznan Re: Vanitas vanitatum. 19.10.07, 21:30
            Cos mi wycięło część tekstu. daję całość:

            Pewno mało kto wie, że w czasie i w wyniku epidemii cholery w 1831r
            w Poznaniu - tej o której pisałem wyzej - w dniu 24 sierpnia zmarł
            pruski marszałek polny August von Gneisenau. najbardziej znany z
            obrony Kołobrzegu w czasie wojen napoleońskich.
            To właśnie o tej obronie niesłychanym kosztem w trakcie II wojny
            swiatowej robiono film propagandowy "Kolberg" by podtrzymać wole
            oporu niemców. Niewiele im to dało. Ponoć by wyglądało na warunki
            zimowe to duże fragmenty postu w Kołobrzegu wysypano solą - miała
            udawać śnieg.

            W chili pobytu w Poznaniu Gneisenau był dowódcą 4 korpusów pruskich
            przesunietych nad wschodnią granicę w związku z Powstaniem w
            Królestwie Polskim.
            I taka to "fisza" padła ofiarą cholery w Poznaniu.

            Swoją drogą to nazwisko teraz jest chyba bardziej znane jako nazwa
            pancernika niemieckiego z okresu II wojny swiatowej. Milosnicy
            militariów wiedzą o co chodzi. Pancernik ten Niemcy zatopili u
            wejscia do portu w Gdyni. Była to próba zablokowania tego portu -
            zresztą nieudana.
            Pancernik po wojnie został pociety przez Polaków na złom.
            Okręt ten w okresie II wojny swiatowej stacjonował w Breście, potem
            w Kolonii - gdzie był zbombardowany. Podczas przejścia do Kolonii
            silnie uszkodzony przez miny. Wycofany dla remiontu na Bałtyk,
            naprawiany był w Gdyni. Zresztą z całkowitego remontu niemcy
            zrezygnowali. Z okretu ocalały zdjete jeszcze w czasie wojny działa -
            a właściwie całe wieże armatnie.
            Zdjęte z okrętu "stare" wieże BRUNO i CESAR użyto w charakterze
            artylerii obrony wybrzeża w Norwegii - pierwszą na wysepce Lille
            Sorta w pobliżu Bergen, drugą w na półwyspie orlandet w pobliżu
            Trondheim. Armaty ze zniszczonej wieży ANTON użyto w bateriach
            nadbrzeżnych w Holandii w Hoek van Holland w pobliżu Rotterdamu.
            Holenderskie armaty zezłomowano w latach 50-tych. Wieża BRUNO
            wytrwała niewiele dłużej, bo do 1968 roku. Wieża CESAR pozostawała w
            czynnej służbie do 1977 roku. Odrestaurowano ją w 1991 roku i
            obecnie jest obiektem muzealnym Fortu Austrt.


            Ale to juz z Poznaniem ma niewiele współnego.
            :)
    • renepoznan Matura - Poznań 1867. 21.07.07, 21:35
      Obecni maturzyscie walczą o swoje przyszłe zycie i strasznie narzekają. A jak
      zdawali maturę uczniowie Anno Domini 1867r?
      Podstawą przystąpienia do matury było opanowanie materiału dziewięcioletniego
      gimnazjum i zgoda władz szkolnych na przystąpienie do matury. Matura składała
      się z egzaminu pisemnego z nastepujacych przedmiotów: Język łaciński, grecki,
      niemiecki, francuski, hebrajski i do czasu wykreslenie go ze spisu przedmiotów
      język polski. Pisemnie zdawano tez matematykę. Egzaminy pisemne były z dwóch
      przedmiotów dziennie.
      Potem zdawano egzamin ustny z następujacych przedmiotów: łacina, greka,
      niemiecki, polski, francuski, religia, matematyka, historia, przyroda, fizyka i
      propedeutyka filozofii. Egzamin ustny odbywał sie ze wszystkich przedmiotów w
      jeden dzień.

      To był rzeczywiscie powazny egzamin z wiedzy i dojrzałości.
      Wyobrazacie sobie wspólczasnych maturzystów zdajacych taki egzamin? Ciekaw
      jestem ilu by zdało - nawet uwzgledniając giertychowych maturzystów?
      A jaki krzyk podniesliby rodzice!!!!!!!!!
      :):):):):)

      Inna rzecz, że ranga matury też była inna.
      • dobrusia_to_ja A może Rene napiszesz coś na temat początków 22.07.07, 00:28
        szkolnictwa wyższego w Poznaniu?? Założę się, że większość mieszkańców naszego
        grodu nie ma o tym pojęcia. W zasadzie "wyższego" powinnam napisać w poprzednim
        zdaniu w cudzysłowiu. Przecież, mimo wysokiego poziomu nauczania, polskich i
        zagranicznych profesorów wykładających w kolegium jezuickim, większej liczby
        studentów, niż liczyła Akademia Krakowska, ta ostatnia, w obawie przed
        konkurencją, nie zgodziła się na przyznanie tej szkole praw uniwersyteckich.
        www.poznan.pl/mim/public/turystyka/pages.html?id=37&ch=51&p=2643&instance=1017&lang=pl&lhs=publications&rhs=publications
        • yahoo_poznan Może ja spróbuję :) 22.07.07, 10:03
          Pierwszą szkołą wyższą (zasadniczo można użyć takiej nazwy) było nie Kolegium
          jezuickie ale Kolegium założone w 1519 r. przez biskupa Jana Lubrańskiego (w
          roku 1533 r. pojawia sie po raz pierwszy nazwa Akademia, od XVII w. Academia
          Lubranscania lub Academia Posnanensis)!!!
          W dużym skrócie:
          Pierwszym rektorem był prof. teologii Tomasz Bederman lub Jan ze Stobnicy, a
          najwybitniejszym był bez wątpienia Krzysztof Hegendorfer (1519-1535, usunięty w
          wyniku konfliktu z przybyłym z Krakowa Grzegorzem z Szamotuł, który posiada
          tablicę pamiątkową ufundowaną współcześnie za zasługi (SIC!!!)oraz w wyniku
          nacisków profesorów Akademii Krakowskiej, po jego odejściu K.H., szkoła
          podupada, poziom wzrasta dopiero wraz z objęciem posady rektora przez Benedykta
          Herbersta (1562-1571), takich wzlotów i upadków było wiele). Była to szkoła na
          wskroś nowoczesna, praktycznie jedyna prawdziwie humanistyczna uczelnia w kraju
          (Akademia Krakowska w tym czasie lansowała skostniały i zacofany program),
          posiadała 5 katedr: matematyki i astronomii, retoryki i dialektyki, poezji,
          gramatyki i teologii. Poznańska uczelnia można powiedzieć stanowiła filię AK.
          Szkoła utrzymywała się z majątku Stawiszyn, który to został zapisany jej przez
          Jana Lubrańskiego. Biskup Benedykt Izbieński przejął w 1574 r. majątek Stawiszyn
          pozbawiając szkołę źródła dochodu.
          W 1572 r. przerwano wykłady w Akademii, wznowiono je staraniem Kapituły
          poznańskiej w 1607 r. W 1609 r. sufragan włocławski Jan Rozdrażewski zapisał
          dobra ziemskie na rzecz szkoły (pozwalając jej odbić się od dna) i przyczynił
          się do sporządzenia nowego statutu (ostatecznie uchwalono go w 1619 r.), który
          powiązał ją na stałe z AK.
          Już od 1588 r. AK zaczęła powoli przejmować AL co zaowocowało ingerencją w
          obsadę nauczycielską oraz narzucanie krakowskiego (jedynego słusznego) systemu
          nauczania. To już była równia pochyła...
          Ostatnim rektorem Akademii był Franciszek Minocki (1770-1780 r.), w październiku
          1780 r. szkołę wchłonęła Akademia Wielkopolska (czyli Kolegium jezuickie).
          Uczelnia wykształciła wiele wybitnych postaci, do najbardziej znanych należą bez
          wątpienia Jan Struś, Klemens Janicki i Jan Śniadecki.

          Była to bez wątpienia jedna z najbardziej postępowych i światłych szkół w
          Koronie, a później i w Rzeczpospolitej, promowała naukę w duchu humanistycznym
          według najlepszych renesansowych wzorców, swój upadek zawdzięcza przede
          wszystkim "światłym" konkurentom z Akademii Krakowskiej, od których była
          niestety zależna. To głownie profesorowie AK obawiając się odpływu uczniów i
          utraty wpływów sprzeciwiali się nadaniu AL oficjalnego statusu "uniwersytetu".
          AL promowała tolerancję i otwartość, broniąc tych wartości nie tylko polemiką i
          przekazywaną wiedzą, jako ciekawostkę podam, że w czasach kontrreformacji na
          ulicach Poznania dochodziło do regularnych bitew pomiędzy uczniami AL i Kolegium
          jezuickiego, które to ostatnie stawało oczywiście po stronie kontrreformacji. :)

          Także Kolegium jezuickie starało się o status uniwersytetu, jednak i tu "bratnia
          pomoc" AK uniemożliwiła uzyskanie tego zaszczytnego tytułu.

          Także Drogie Poznanianki i Poznaniacy, to, że w Poznaniu Uniwersytet (jako
          Wszechnica Piastowska) powstał dopiero w 1919 r. zawdzięczamy w dużej mierze
          udzielonej przez Akademię Krakowską "pomocy".

          Miłego dnia :)
          • renepoznan Re: Może ja spróbuję :) 22.07.07, 22:15
            Wreszcie!
            I do tego taki pean na temat postepowości i tolerancji w Academii
            Lubransciana!!!

            Warto może dodać do tego opisu, że najwiekszą grupą studiującą w Lubranscianum
            byłi uczniowie - plebejusze. Byli to synowie mieszczan i chłopów. Studiowali
            obok takich magnatów jak Andrzej Górka, Leszczyńscy i Czarnkowscy. Nie
            najgorzej to świadczy o ówczesnym społeczeństwie.

            A Akademia Lubrańskiego nie była pierwszą szkołą w Poznaniu. Pamietać trzeba o
            Schola maior - szkole katedalnej na Ostrowie Tumskim. W lewobrzeżnym mieście
            była szkoła mniejsza przy kolegiacie Marii Magdaleny. Obie te szkoły nie
            wystarczały jak na potrzeby koscioła Poznańskiego czy tez mieszczan. Stąd
            fundacja Lubrańskiego.
            • yahoo_poznan Re: Może ja spróbuję :) 22.07.07, 23:00
              renepoznan napisał:

              > A Akademia Lubrańskiego nie była pierwszą szkołą w Poznaniu. Pamietać trzeba o
              > Schola maior - szkole katedalnej na Ostrowie Tumskim. W lewobrzeżnym mieście
              > była szkoła mniejsza przy kolegiacie Marii Magdaleny. Obie te szkoły nie
              > wystarczały jak na potrzeby koscioła Poznańskiego czy tez mieszczan. Stąd
              > fundacja Lubrańskiego.

              Owszem, ale wymienione przez Ciebie szkoły nie miały ani rangi, ani też
              aspiracji szkół wyższych, a pytanie Dobrusi dotyczyło początków szkolnictwa
              wyższego w Poznaniu (stąd pominięcie przeze mnie wymienionych wyżej szkół). :)
              • renepoznan Re: Może ja spróbuję :) 23.07.07, 16:17
                yahoo_poznan napisał:
                > Owszem, ale wymienione przez Ciebie szkoły nie miały ani rangi, ani też
                > aspiracji szkół wyższych,

                Pełna zgoda. To moje uzupełnienie faktycznie nie było uzupełnieniem Twoich
                informacji a tylko wskazanem, że załozenie Kolegium Lubrańskiego nie było
                całkowita orką na ugorze. Jakieś pierwociny szkolnictwa w Poznaniu juz były.
                Podstawowe przy Kolegiacie i odrobine ambitniejsze - nastawione chyba na
                kształcenie księzy - przy Katedrze. Ale oczywiście masz rację - do szkolnictwa
                wyzszego to one aspirowac nie mogły.

                Co dalej??? :):):)
                • yahoo_poznan Re: Może ja spróbuję :) 23.07.07, 18:36
                  renepoznan napisał:

                  > Co dalej??? :):):)

                  Rene pisałem już Tobie, że moje wakacyjne lenistwo jest jak Wszechświat, a ty mi
                  każesz się wysilać. :)
                  Zostało jeszcze Kolegium jezuickie i Wszechnica Piastowska, ale nie mam siły... :)
    • renepoznan Mniejszosci narodowe w Poznaniu. 22.07.07, 23:12
      Sam się zastanawiam. Czy Niemcy w Poznaniu byli mniejszoscią narodową? W
      czasach powstawania miasta i całym okresie I Rzeczypospolitej, Niemcy byli w
      Poznaniu normą. Wielu z "ojców załozycieli" Poznania - lewobrzeznego, było
      Niemcami. I te niemieckie nazwiska zostały na kartach ksiag miejskich
      uwiecznione. Jednak następowało błyskawiczne polonizowanie sie tych rodzin.
      Jezeli nie dzieci to prawie zawsze wnukowie mieli juz polskie imiona i
      spolonizowane nazwiska. Myslę, że wówczas (pamietajmy - to okres walk z
      Krzyzakami ale nie z Cesarstwem Niemieckim czy poszczególnymi państewkami
      niemieckimi) narodowość miała wtórne znaczenie. Mieszczanie Niemieccy wnosili
      do naszych miast w tym tez do Poznania niezwykle ożywcze prądy.
      Upadek Rzeczypospolitej.
      Trochę danych statystycznych. W 1794r Poznań liczył 12538 osób w tym 60% to
      katolicy, 24% zydzi a 15% protestanci. Myslę, że tu wiarę mozna utozsamić z
      narodowoscią - przynajmniej w wiekszości. Przewaga Polaków zatem zdecydowana.
      Około 1815r około 66% mieszkańców to Polacy, 22% zydzi a 11 % Niemcy. Przewaga
      żywiołu polskiego nadal się utrzymuje.
      Radykalnie zmienia się obraż po połowie wieku. W Poznaniu w 1867r Polacy to
      około 38% ludnosci. 47% to Niemcy i około 15 % to żydzi. Przewaga Niemców
      wzrasta. Jest to może obraz spaczony bo znaczna część zydów wykazywała
      narodowość niemiecką ale to tylko przesuniecie w ramach tych dwóch grup
      narodowosciowych.
      Nastaje okres przymusowej germanizacji i naporu niemczyzny. Znamy te czasy z
      historii. To okres hakaty, Wrześni itp. I co sie okazuje. Odpływ Niemczyzny z
      wschodnich terenów Rzedszy przyjmuje zastraszające rozmiary. W 1919r w Poznaniu
      mieszka 58% Polaków, 46% Niemców a zydów juz tylko 3,6% (ten sam problem co
      wyzej - zydzi podawali się za Niemców a zatem wskażnik Żydów moze byc
      zaniżony). Najlepiej tu widać bezskutecznoć polityki germanizacyjnej. Problem
      jest oczywiscie złozony. To też rezultat odciecia polskiej ludnosci od
      niemieckości poprzez ostrą politykę antypolską, napływu ludnosci wiejskiej do
      miast itp. Jednak rezultatem jest powolne odzyskiwanie polskiego charakteru
      przez miasto.

      Na tym tle warto przypomnieć niektóre wspomnienia poznaniaków. Pisza oni, że do
      1848-52r. w zasadzie Polacy i Niemcy współzyli ze sobą. Następowały
      towarzyskie, zawodowe czy inne kontakty. Po tym okresie w zwiazku z nasileniem
      się polityki germanizacyjnej i szowinizmu niemaieckiego Polacy i Niemcy zyli w
      zasadzie obok siebie, mając coraz mniej ze soba do czynienia,. Jak pisze jeden
      z absolwentów Marii Magdaleny - "Przez 10 lat mego pobytu w gimnazjum
      pozostawali dla mnie niemieccy koledzy ludźmi zupełnie obcymi". Jakiekolwiek
      próby współistnienia tych społeczności były niszczone także przez władze
      niemieckie. Dość wspomnieć choćby poczatki piłki noznej w Poznaniu. Po decyzji
      usuniecia z boiska polskiego zawodnika Normandii za odezwanie sie po polsku
      przestano grać z Niemcami i wystąpiono z Południowo-Wschodniego Niemieckiego
      Zwiazku Piłki Noznej. Nowo powstałe druzyny Warty, Posnani, Pogoni czy Sparty
      rozgrywały mecze pomiedzy sobą - ale nie z Niemcami. Niemcy sami zniszczyli
      załozone przez siebie Towarzystwo Sztuk Pieknych. Było w nim wielu Polsków ale
      po 1848r gdy zaczęto dyskryminowac malarzy polskich wycofali sie Oni z tego
      Towarzystwa co spowodowało jego upadek. Takich przykładów mozna by mnożyć.
      Wniosek jest jeden - Wywoływane przez NIemców konflikty narodowe na dłuzzą metę
      działały na ich niekorzyść.
      Ironia losu - zanotowana przez jednego z uczniów. Tylko na jednym polu istniało
      współdziałanie małych Polaków i Niemców - w nizszych klasach. Gdy trzeba było
      bic Żydów. Polacy bili ich jako zdrajców a Niemcy bili ich jako podszywających
      się pod Niemców. Jednak jak pisze wspominajacy - także to wspóldziałanie z
      czasem ustało. Polacy i Niemcy zaczęli życ oddzielnie. Oczywiście nie do końca.
      Trzeba przecież było pracować, żałatwiać sprawy w urzedach, kupować w sklepach -
      choc tu obowiazywało hasło - Kupuj u swego.
      Dziwne czasy - po Powstaniu Wielkopolskim problem w zasadzie zaniknął - Niemcy
      i niemieccy Żydzi w zdecydowanej większości wyjechali. Na ich miejsce napłynął
      żywioł Polski z Westfalii i innych regionów koncentracji emigracji Polskiej.
      Poznań przybrał oblicze w zasadzie jednonarodowe. Nieliczni pozostali "optanci"
      czy napływający ze wschodnich terenów Rzeczpospolitej Żydzi tego obrazu nie
      zmienili.

      (chyba przesadziłem w skrócie opisu - ale przecież chodzi o zasygnalizowanie
      bardzo skomplikowanego problemu)
      • Gość: kibic Re: Mniejszosci narodowe w Poznaniu. IP: *.poz.zigzag.pl 23.07.07, 09:42
        renepoznan napisał:

        > W 1919r w Poznaniu
        >
        > mieszka 58% Polaków, 46% Niemców a zydów juz tylko 3,6%

        Może się mylę ale to chyba chodzi o lata przed I wojną. Może 1910 - literówka?
        Bo w 1919 była juz ucieczka Niemców z Poznania.

        Mimo wszystko Niemcy byli w Poznaniu mniejszością bo nawet gdy w samym mieście
        mieli wiecej obywateli niz Polacy to w szerzej rozumianym okręgu poznańskim
        sytuacja była już inna. Poza tym w tym okresie byli zaborcami - okupantami i
        trudno takie określenia jak mniejszość do nich stosować.
        Ewidentną mniejszoscią byli zydzi, szkoci, grecy czy ormianie.Ale to inny temat.
        • renepoznan Re: Mniejszosci narodowe w Poznaniu. 23.07.07, 16:56
          Gość portalu: kibic napisał(a):
          > Może się mylę ale to chyba chodzi o lata przed I wojną. Może 1910 -
          literówka?
          Moja wina. Faktycznie chodzi o 1910r - źle stuknąłem w klawiaturę.
          Co do innych mniejszości - to zapraszam do wystukania paru słów.:)
          • Gość: kibic Re: Mniejszosci narodowe w Poznaniu. Grecy IP: *.poz.zigzag.pl 25.07.07, 12:20
            Warto przypomnieć pochodzacego z rodziny greckiej ksiegarza i wydawcę
            Żupańskiego. Zdaje się, że jego imienia jest antykwariat na Paderewskiego.
            Bardzo zasłuzona dla kultury polskiej postać. Wydawał masę książek w tym
            czołowych pisarzy i poetów polskich. Do tego - co wówczas rzadkie - miał opinię
            uczciwego wydawcy, który autorom rzetelnie płacił.
            Znacznie przyczynił się do utrzymania polskości w Poznaniu i w Wielkopolsce. A
            wywodził się (właściwie jego przodkowie) z Grecji.
            Szczerze mówić nie wiem nic więcej o Grekach w Poznaniu - może Ty coś dodasz?

            Acha - po II wojnie osiadło w Poznaniu troche greków - tych uciekinierów z
            Grecji po stłumionym lewicowym puczu w Grecji. Z tej emigracji wywodzi się
            chyba Eleni - piosenkarka i poznański poeta - wstyd przyznać - wyleciało mi
            nazwisko z głowy. Chadzinikolau???? Nie bijcie mnie za przekrecone nazwisko.
            • renepoznan Re: Mniejszosci narodowe w Poznaniu. Grecy 25.07.07, 18:41
              Gość portalu: kibic napisał(a):

              > Chadzinikolau???? Nie bijcie mnie za przekrecone nazwisko.


              Nikos Chadzinikolau - wybitny poeta, tłumacz, historyk literatury. Dość ciekawa
              postać. Miałem przyjemność słuchać kiedyś jego wykładu - jezeli dobrze pamietam
              na temat Staffa???
      • renepoznan Re: Mniejszosci narodowe w Poznaniu - Żydzi. 26.07.07, 14:47
        Uch - jaki to gorący kartofel. Cokolwiek sie napisze to bedzie źle. Ale
        spróbujmy.
        Wydaje mi się że tu nie da się tego opisać bez rozdzielenia dwóch okresów - I
        Rzeczpospolitej i okresu zaborów.
        Pierwszy okres - licząc od początków Państwa Piastów (czyli o wiele więcej niz
        I Rzeczpospolita). Jeżeli poważnie potraktować hipotezę, że państewko plemienne
        Piastów wzbogaciło się na sprzedaży niewolników złapanych podczas podboju
        sasiadów to mozna by powiedzieć, że obchodzimy 1100 lecie przyjaznych kontaktów
        polsko- żydowskich. W X wieku Kupcy zydowscy zajmowali się masowym wywozem
        niewolników słowiańskicyh do arabskich państw północnej afryki i półwyspu
        pirenejskiego (kupcy chrześciańscy wycofywali się z tego procederu ze wzgledu
        nie niechetny stosunek do niego papiestwa i duchowieństwa). Jeżeli Piastowie
        faktycznie maczali palce w tym procederze to kontakty handlowe i nie tylko,
        były wczesne. I z wielką korzyścią dla obu stron :):):) Powtarzam - jeżeli
        hipoteza o żródłach bogactwa Polan jest prawdziwa.
        Ale poważniej. W zasadzie od początku istnienia Poznania mozna domniemywać
        istnienie kolonii żydowskich na terenie Poznania. Potem przekształciło się to w
        zwartą dzielnicę żydowską - w okolicach dzisiejszej ul. Żydowskiej i koscioła -
        obecnego - Jezuitów. Wynikło to z dwóch czynników. Dążnosci miasta do
        ograniczenia ilosci mieszkańców żydowskich - od początku wyłączonych spod
        władzy instytucji miejskich i komasowania ich na ograniczonym terenie.
        Sprzyjało temu też polityka przywodców zydowskich dązących do izolacji swoich
        rodaków od społeczeństwa chrzesciańskiego. Oba te czynniki wywołały efekt
        wyodrebnienia się dzielnicy żydowskiej. Jednak w Pozanniu nigdy nie doszło do
        utworzenia getta - czyli zamknietej - fizycznie wyodrębnionej dzielnicy
        zydowskiej. Wręcz przeciwnie - często żydzi wykraczali poza przyznane sobie
        tereny zasiedlenia i zajmowali inne domy - często wynajmowano im domy szlachty.
        Problem stosunków Żydzi - Miasto był dość złozony i mam wrażenie, że kwestie
        religijne nie odgrywały pierwszorzędnej wagi - choc niewątpliwie były ważne.
        Żydzi cieszyli się dość duzym poparciem szlachty, moznowładców wielkopolskich i
        monarchów. Te ich przywileje mocno kolidowały z ekonomicznymi interesami
        mieszczan. Działalność Żydów rozbijała system cechowy, niszczyła handel kupców
        poznańskich. Walka konkurencyjna była ostra. Do tego dochodziła dość duża
        lojalność zydów wzgledem siebie - nieraz kosztem interesów miasta. Te czynniki
        powodowały coraz wiekszą niechęć pomiedzy zydami i gojami zamieszkującymi
        Poznań.
        Na tę niechęć nakładały się kwestie nieprawdopodobnego niechlujstwa dzielnicy
        zydowskiej (tak odnotowują kronikarze a przy znanej niewielkiej higienie
        tamtych czasów zarzut ten ma swoją wagę) i częste wybuchy pozarów w tej
        dzielnicy - pochłaniające także domy chrześcian - potrafiły pochłonąć polowę
        domów w miescie!!!!!!!. Dość wspomnieć, że praktycznie wszystkie wielkie pozary
        Poanania (w tym takie które pochłonęły ratusz i chyba nawet zamek) wybuchły w
        dzielnicy zydowskiej. Po jednym z takich poarów cała ludność żydowska uciekła z
        miasta bojąc się wściekłości miaszczan, którzy stracili cały dorobek swego
        zycia. Chyba dopiero po dwóch latach na specjalny rozkaz króla mogli powrócic
        do miasta.
        Były to ostre konflikty. Jak podbudowano je kwestiami religijnymi to tym
        bardziej były grozne. Jednak mimo tych konfliktów to właście do Polski i także
        Poznania masowo uciekali zydzi prześladowani w Niemczech czy Hiszpanii. To w
        Polsce znaleźli mozliwość egzystencji żydzi wyrzucani z krajów skandynawskich
        Rosji, Anglii (mało kto wie, że ostoje tolerancji takie jak np. Norwegia długo
        po prostu zabraniała zydom osiedlania się u siebie i nie miała problemu).
        Jednakże te wszystkie problemy miedzy religijne czy miedzy spolecznościami były
        mimo wszystko kłótniami w rodzinie. Żydom nie było łatwo (zresztą komu wówczs
        było łatwo) ale jednak ich społecznośc się rozwijała i bogaciła. To w Poznaniu
        w trakcie rozruchów Synagogi były strzezone przez straże magnatów
        wielkopolskich.
        Sytuacja zmieniła się - a precyzyjniej zaczęła się zmieniać - w momencie
        narastania obcych wpływów w Polsce. Żydzi zaczęli byc postrzegani jako
        poplecznicy, początkowo Szwedów a potem Prusaków. I niestety to zdanie miało
        uzasadnienie w postawie części tej społeczności. Może to były niesprawiedliwe
        zbyt uogólniające oceny - ale nie były całkiem bezpodstawne.
        CDN - chyba, że mnie co niektórzy juz za powyższe zlinczują :):):)
        • renepoznan Re: Mniejszosci narodowe w Poznaniu - Żydzi - cz. 22.08.07, 22:27
          Sam nie wiem czy to ma sens ale okres zaborów chiałbym załatwić
          cytalem z niezapomnianego felietonisty: Wojtusia z Zawad czyli
          Marcelego Mottego. Był spokojnym i rzeczowym człowiekiem, którego o
          antysemityzm posadzać nie mozna. A zapisał w 1866r gorzkie dość
          słowa:
          "Nie zazdroszcę zydom naszym, że od nas teraz szczęślwsi, nie
          zazdroszczę im społecznego postępu, bo nie naszą rzeczą opierać się
          prawom ludzkości, opierać się zasadom równosci i braterstwa kreatur
          ludzkich, ale im tu u nas wybaczyć nie mogę owej nie tylko dezercji
          politycznej, ale tej zawziętej nieprzyjaźni, z którą sie zaraz
          przeciw nam obrócili, skorośmy tylko upadli, niepomni na to, że
          Polska była tym krajem, w którym ich najmniej jeszcze gnębiono i
          przesladowano za owych czasów ciemnoty. ... Pięć wieków przeżywszy,
          w wiekszej stosunkowo niz gdzie indziej swobodzie, wsród narodu,
          który ich przyjął wygnanych, nie zespolili się z nim, jak Tatarzy i
          Ormianie, przeciwnie, kazda tutaj u nas mysl polska, nawet mowa
          polska wzbudza w nich uczucia wstrętne i nieprzyjazne."

          Gorzkie to słowa ale jakże uzasadnione - jesli się zna dzieje
          narodowosci w Poznaniu.

          I chyba na tym ten wątek zydowski zakończę. Okres II wojny zakończył
          historię zydów w Poznaniu. Ironią losu jest to, że zakończyli tę
          historię Ci, którzy wydawali sie tym zydom najlepszymi przyjaciółmi.
          Do których po 1918r uciekli plując na ewentualne polskie
          obywatelstwo. I których ci przyjaciele w pewnym momencie przez
          granicę polską wyrzucili. A ten pogardzany polski naród ich przyjął
          i umożliwił egzystencję.
          • renepoznan Re: Mniejszosci narodowe w Poznaniu - Żydzi - III 31.10.07, 21:27
            A jednak nie skończę.
            Zapoznając się z pamietnikami Poznańczyków znalazłem wspomnienia
            Władysława Kontrowicza - m/innymi Dyrektora Bazaru w latach
            Powstania Wielkopolskiego. Odnosząc się do słów Mottego o Żydach
            Poznańskich (w Przechadzkach po mieście) pisze on:
            "Widzę, że Motty Żydów dość ostro osądza za ich wrogie stanowisko
            wobec Polaków. Za moich lat ich złosliwość, agresywność i arogancja
            była daleko bezczelniejsza. Za łagodnie pisze o nich w swoich
            wspomnieniach. W zaborze pruskim żyli i tuczyli sie krzywdą
            społeczeństwa polskiego, z jego gospodarczym niedoswiadczeniem i
            wspomagali władze niemieckie w ich usiłowaniach eksterminacyjnych
            żywiołu polskiego. Niemcy, raczej hitlerowcy, źle się żydom
            wywdzięczyli za ich zaślepioną usłuzność".
            Wspomina też Franca Kantorowicza (słynna fabryka wódek) w ktorego
            biurze ostro egzekwowano zakaz mówienia po polsku (przed I wojna
            światową!!!! a nie za Hitlera!!!!) i ujawnia fakt, iz żona
            Kantorowicza jeszcze po drugiej wojnie (przeżyła bo zdążyła uciec z
            Niemiec do USA) pisząc listy do znajomych adresowała je na "Posen" a
            kraj okreslając jako "Germania".
            Ale te oceny moze innym razem.
            Fajnie jest poznawać zdanie ludzi - świadków tych czasów. Pozwala
            zachowac zdrowy rozsadek i wywołuje ostrozne podchodzenie do
            wszelkich prawd objawionych - tak często lansowanych obecnie.
    • renepoznan Parostatkiem w piękny rejs ... 23.07.07, 21:03
      wyruszyli Poznańczycy po raz pierwszy w 1866r. Parostatkiem tym była "Warta"
      zbudowana -jak to wówczas okreslano - wg systemu p. Ossowskiego.
      Parostatek "Warta" rozpoczął swoje rejsy po swej imienniczce wyprawą do Dębiny.
      Rejs rozpoczął się u podnóza Mostu Chwaliszewskiego - nie istniejacego juz
      mostu na obecnie zasypanym korycie Warty. Jedyną pamiątką po tym moscie jest
      krzyż i murek otaczający zasypane zejscie do lustra wody. Nędzne pamiątki
      dawnej wodnej swietności tego miejsca. Swoją drogą krzyz był przedmiotem
      ostrych sporów pomiedzy polska ludnoscią a władzami pruskimi. Jak czas pozwoli
      to moze kiedys te perturbacje opiszę.
      Ale ad rem. Kronikarz opisał ze swadą ten oszałamiajacy rejs pomiedzy Mostem
      Chwaliszewskim a Dębiną. Od dumnej komendy "Cała naprzód" po cumowanie przy
      Dębinie. Opisywał jak to dumni i odważni pasażerowie podziwiani przez gawiedź
      zgromadzoną na moscie powierzyli swoje zycie oszałamiającej mocy pary. Panie
      podziwiały wyposażenie statku. Kajuty, kanapki, kabina kapitańska. Jak zapisał
      kronikarz, nieopatrznie otwarte drzwi do toalety w obecnosci panów zdetonowały
      ciekawe Panie. Jak to eklegancko zapisano: "Widzielismy, jak róża może czasem
      zmienić się w piwonię". Ech, kto teraz tak potrafiłby tak poetycko opisać
      zażenowanie Pań????????
      Okazji do rumienienia sie Panie miały więcej.Po minięciu wałów twierdzy na
      brzegu pojawiły się "białe, bezszatne postacie". Czy te bozkowie starozytni?
      Zastanawia się kronikarz. Nie to poznańskie dzieci zazywajace kapieli - i nie
      przejmujace się jakimis tam spodenkami czy szatami kapielowymi. Wyobrazacie
      sobie te spojrzenia? Te raczki bez ognia?
      Potem mniej poetyckie ale tez ciekawe widoki. Potężne cegielnie wyrzucające z
      swych kominów kłęby dymu. Śladu juz po nich nie ma. Moze poza gliniankami.
      Wreszcie Debina. Tu wita gosci p. Szczaniecki - "Dyrektor żeglugi parowej"
      zapraszając na okolicznosciowy poczestunek.
      Tak to w Poznaniu zainaugurowano wspaniałe czasy zeglugi parowej po Warcie.

      Ps. Nastepnego dnia zaplanowano bardziej odważną wyprawę. Do Śremu. Niestety
      okazało się, że niski stan wody nie pozwolił zakończyć rejsu i Warta musiała
      zawrócic do Poznania.

      Tak to wodniacy poznańscy wkroczyli w wspaniały wiek pary.

      A swoja drogą - czy my potrafilibyśmy się cieszyc takimi rzeczami? Czy - jak
      zwykle - nie znaleźlibysmy okazji do narzekania?

      Inreresują was takie drobne "pierdołki" z dziejów miasta? Dla mnie one stanowią
      sens zainteresowania się historią. One tę historie ubarwiają, wypełniają.
      Powodują, że jest żywa a nie jest tylko martwym wykladem. Powodują, że jest
      ciekawa i warta poznania. Czy Wy też tak sądzicie?
      • renepoznan Re: Parostatkiem w piękny rejs ... 24.07.07, 18:37
        Zapomniałem dodać, że jednym z uczestników tego rejsu był Hipolit Cegielski,
        który w Dzienniku Poznańskim przedstawił poważny opis historii budowy oraz
        sposób funkcjonowania parostatku "Warta". Żartobliwy opis rejsu do Dębiny jest
        autorstwa felietonisty Gazety Toruńskiej o pseudonimie "Lambda". Kim
        był "lambda" tak do konca nie wiemy - może był to redaktor "Sobótki - Roman
        szymański??????
    • renepoznan Chyba tu nikt nie zagladał:(:( 14.08.07, 20:24

      • yahoo_poznan Re: Chyba tu nikt nie zagladał:(:( 15.10.07, 22:01
        Pisz, pisz! Rozmawialiśmy już kiedyś na ten temat :)
    • Gość: kibic A może zaserwujesz nam IP: *.poz.zigzag.pl 10.09.07, 12:36
      historyjkę o posłach z Poznania na przestrzeni dziejów?
      :)
    • Gość: F. Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! IP: *.dsl.bell.ca 28.10.07, 05:54
      Rzecz dotyczy przedrozbiorowego Poznania.
      Jedną z cech religijności w XIV-XVIII w (a także później) było
      organizowanie
      sie wiernych w "Bractwa". Krytera organizowania się były różne. Od
      typowo
      zawodowych np bractwa rzemieślnicze po duchowe - bez wyraźnego
      kryterium np
      Bractwo św. Trójcy. Najpopularniejsz były Bractwa Rózańcowe.
      Bractwa miały w kościołach swoje kaplice czy ołtarze i w sciśle
      określonych
      dniach gromadziły sie na nabozeństwa czy modlitwy. Poza tym Bractwa
      były
      formą życia towarzyskiego bo po takich współnych modlitwach
      najczęsciej
      następowała wspólna uczta. Celem Bractwa nie były tylko modlitwy.
      Także
      wzajemna pomoc dla członków, działalnośc dobroczynna, dbanie o
      interesy
      wspólnoty parafialnej. Szczegółowe wymogi zawarte były w statucie
      Bractwa.
      Specyficznymi bractwami były "Bractwa Dobrej Śmierci". Ich celem
      była
      wzajemna pomoc w tym ostatecznym i trudnym dla człowieka momencie.
      Bracia
      gromadzili się przy łożu umierajcego. Opiekowali się nim, zapewniali
      modlitwę
      i pomoc kapłana. Następnie organizowali i dokonywali pochówku Brata.

      Po tym przydługim wstępie chciałbym przypomnieć istniejące kiedyś
      przy
      kosciele św. Marcina; "Bractwo Literatów". Powstało najpewniej w
      1503r
      (niestety dokumenty zaginęły). Pewna informacja o statucie bractwa
      pochodzi
      dopiero z 1570r. Statut w tym roku dla Bractwa napisał ks. Maciej
      Vinontius
      Winiarzewicz z Ponieca a zatwierdził biskup jan Tarnowski. Statut
      Bractwa
      nakazywał odwiedzanie chorych, uczęszczanie na wotywy o
      Wniebowzięcie P.
      Marji, towarzyszenie księdzu z najswietszym sakramentem,
      uczęszczanie w
      pogrzebach członków itp.
      Przez dzieje Bractwo zgromadziło niezły majatek. Z składek i zapisów
      testamentowych. W XVII wieku posiadało cegielnię z ogrodem, dom dla
      altarzysty, blizej nieokreślone grunty uprawne i sumy pieniężne -
      około 3
      tys. złotych polskich.
      W kaplicy Bractwa w Kosciele św. Marcina były cztery ołtarze: św.
      Rocha, św.
      Benona, św. Sebastiana i św. Krzyza.
      Po XVII w . nastepował powolny upadek Bractwa. Ostatecznie Bractwo
      przestało
      istnieć około 1785r.

      A dlaczego nazywało się "bractwem Literatów" ? Bo statut Bractwa
      nakazywał,
      by każdy członek umiał czytać i pisać po polsku!!!!!!!! A
      zatem "Literaci".
      Nieprawdaż? :):):):):)


      A może ktoś zna także inne takie ciekawostki? Mało ważne, śmieszne
      czy ponure?
      • renepoznan Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! 28.10.07, 20:51
        Gość portalu: F. napisał(a):

        >...popie..ni jestescie w tym poznaniu...zakladacie sobie jakies
        >bractwa a zydy i ukraincy niemcy ...okupuja sejm na wiejskiej...

        Ech. Filipie, Filipie. Czy tam u Was w Kanadzie wizyty lekarskie i
        leki sa tak drogie, że nie mozesz sobie na nie pozwolić?
        To moze choćby jakiś ziołowy srodek na uspokojenie?
        Bo wyraźnie masz poważne kłopoty.
        • Gość: F. Re: Mieliśmy w Poznaniu "Bractwo Literatów!!!!! IP: *.dsl.bell.ca 29.10.07, 03:49
          ...juz zapomnialem ze przed kilkoma chyba dniami taki wpis
          poczynilem...wiec moze warto cos na swa obrone;....rzeczywiscie wpis
          wystarczajaco glupi...przepraszam...!

          ...Cenie sobie bardzo tych ludzi, tych Poznaniakow, ktorzy cos
          robia dla Polski...ale wyczuwam ze to jest tej Polski koniec...ze
          dzis znowu czekamy na tragedie narodowa...ze ten instynkt
          zrezygnowanego zwierzaka zapedzonego do klatki znow nas ogarnal...i
          to ogarnal najmlodsze pokolenia Polakow...nie potrafilismy ich
          wszystkich w pore ostrzec...wyposarzyc w klucz do polskosci...tylko
          kpina, ironia...glupota pospolstwa...Poznan nie zbudowal
          srodowiska...umyslowego...ta sama ubecja...jak za tamtych dobrze nam
          znanych czasow...srodowiska uniwersyteckiego ...przygotowuje do
          zycia malego umyslowego karla...Polaka...?
          ...gdzie sa nasze narodowe priorytety...?...Och
          przepraszam...rozmyly nam sie w starym to, czy nowym browarze...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka