Poznań jak Titanic

08.11.07, 20:40
Wreszcie ktoś podjął problem podstawowy Poznania - brak wizji. Poznań miał
znaczenie tylko w czasach, gdy był nośnikiem wizji rozwojowej, czyli za
pierwszych Piastów. Reszta dorobku naszego miasta, to wynik "trafienia" pod
"właściwy" zabór. Lecz zabór ten wymusił postawy defensywne, które teraz
pokutują w naszej mentalności. Natomiast Wielkopolska magnateria i szlachta od
zawsze trwała na okopanych pozycjach, więc i jej postawa zgrała się z pożądaną
postawą pod zaborem Pruskim.
Poznań nie ma średnich naukowców, artystów, itd. Inna rzecz, że wybitni
naukowcy uznani z bólem w skali kraju wymierają w tej dekadzie. A poznańskie
uczelnie uczyniły dużo, by nie przyjąć realnego systemu weryfikacji jakości
naukowej pracowników i utrwalić status quo. Za 10 lat poznańskie uczelnie i
sceny (może poza Politechniką, czy kilkoma jej wydziałami) będą faktycznie
średnie. Ale obecnie kilka środowisk artystycznych prezentuje poziom z
najwyższej półki. Przynajmniej w polskiej skali. Teraz kompleksów mieć nie
trzeba. A trzeba tworzyć warunki dla intelektualnej ekspansji, a nie zamykać
miasto we własnym sosie-etosie (a władze miasta do niczego innego zdolne nie są).

Poznań nie ma siły przebicia na salonach scentralizowanej Polski. Poznań jest
kiepską marką. Jest miejscem, gdzie jest lepiej, miejscem, z którym należy
rywalizować, a nie współpracować, a jednocześnie miejscem hermetycznym. A
realny nowoczesny Poznań, to miasto zupełne inne, niż konserwatywna
społeczność, zupełnie inne niż hermetyczna społeczność.
    • Gość: techno-log Poznań jak Titanic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.07, 00:12
      1. Artykuł polemika ma wewnętrzne sprzeczności. Autor pisze o
      elitach, a następnie wspomina o chowaniu się współczesnych za
      plecami (elit?). Z pisarzy to bardziej Barańczak niż regionalna
      siostra Musierowicz.
      2. W Poznaniu obowiązuje raczej bylejakość, której sztandarową
      postacią jest miłościwie nam panujący Pan Prezydent. Miasto nie ma
      programu rozwoju przestrzennego, a wszelkie inwestycje robi się w
      sposób akcyjny (III Rama, Termy Maltańskie, uroczyste otwarcia). MPU
      zamiast kreować kierunki rozwoju (wizje) zajmuje się rzemiosłem,
      zarabianiem bejmów i poprzez swoją nieudolność blokowaniem rozwoju
      Poznania. A gdy miasto będzie się rozwijać i stanie się same w sobie
      ciekawe to pojawią się elity (to moje prywatne zdanie). Należy
      bezwzględnie skończyć zabudowywanie obecnego Centrum miasta (ma
      wcisk) i stworzyć alternatywne centrum biurowo-handlowe (np. wolne
      tory, albo nawet dużo dalej z możliwością dobrego dojazdu).
      3. Czy za elitę można uznać Prezydenta Wituskiego, któremu w czasach
      naprawdę złych dla inwestycji udało się sfinalizować Tor na Malcie i
      Mistrzostwa Świata w Kajakarstwie w 1990 r. Spójrzmy na rozwój
      przestrzenny (trasy komunikacyjne i inną przestrzeń publiczną, a nie
      biurowce i deweloperskie osiedla) po tym okresie, ile zrobiono
      (zrobiliśmy my poznaniacy) przez ostanie 17 lat, ile kilometrów
      nowych dróg i ulic wybudowano, ile nowych mostów i wiaduktów
      ułatwiających życie mieszkańców. Czy ta prozaiczna i techniczna
      strona życia nie blokuje kotaktów zewnętrznych, czyli rozwoju
      naszych elit.
      4. Co do uczelni to akurat PP nigdy nie była w czołówce poza
      nielicznymi indywidualnościami (informatyka a reszty nie pamiętam),
      a znaczącymi uczelniami w Polsce będą niezależnie od "elyt" AE i UAM.
      5. A na koniec, w Naszym Poznaniu elity to tzw. praca organiczna -
      więcej pracy i jej efektów niż reklamy i zawsze moim zdaniem
      obowiązywała tu zasada najwięcej muszę dać z siebie i wtedy jak
      widać już efekty chcę pomocy bo moja praca świadczy o tym, że nie
      zmarnuję tej pomocy. I tego teraz niestety najbardziej brakuje.
      Dobranoc.
    • Gość: Filip Re: zabraklo narodowej symboliki...? IP: *.dsl.bell.ca 09.11.07, 07:21
      Poznań nie ma średnich naukowców, artystów, itd. Inna rzecz, że
      wybitni
      naukowcy uznani z bólem w skali kraju wymierają w tej dekadzie. A
      poznańskie
      uczelnie uczyniły dużo, by nie przyjąć realnego systemu weryfikacji
      jakości
      naukowej pracowników i utrwalić status quo. Za 10 lat poznańskie
      uczelnie i
      sceny (może poza Politechniką, czy kilkoma jej wydziałami) będą
      faktycznie
      średnie. Ale obecnie kilka środowisk artystycznych prezentuje poziom
      z
      najwyższej półki. Przynajmniej w polskiej skali. Teraz kompleksów
      mieć nie
      trzeba. A trzeba tworzyć warunki dla intelektualnej ekspansji, a nie
      zamykać
      miasto we własnym sosie-etosie (a władze miasta do niczego innego
      zdolne nie są).

      Poznań nie ma siły przebicia na salonach scentralizowanej Polski.
      Poznań jest
      kiepską marką. Jest miejscem, gdzie jest lepiej, miejscem, z którym
      należy
      rywalizować, a nie współpracować, a jednocześnie miejscem
      hermetycznym. A
      realny nowoczesny Poznań, to miasto zupełne inne, niż konserwatywna
      społeczność, zupełnie inne niż hermetyczna społeczność.

      ....................................................................

      .Poznan nie ma elit.!
      Sa elity...nie pieprzcie juz w kolko ze ich nie ma...ja znam mnostwo
      ludzi w Poznaniu ktorzy pracuja bardzo wydajnie naukowo,
      artystycznie, itd.
      Problem w tym ze media...glownie sa pochodzenia
      warszawskiego...a "Warszawa" ...to taki post komunistyczny
      grajdol...zapatrzonych w siebie...POMAZANYCH UBECJA ELIT.

      ...moja znajoma...zasluzona osoba dla propagowania polskiej kultury
      za granica...ktora warszawa powinna nosic na rekach (gdyby ta
      warszawa byla normalna)...wybrala sie na warszawskie salony...i
      wyniosla z nich jaknajgorsze wrazenie...nigdy juz do Warszawy nie
      pojedzie...i opowiada; na wszyskich wernisazach...jakies takie
      zamkniete w sobie grupki ludzi...cos spiskujace szepcace..zeby nikt
      nie uslyszal....konspiracja totalna...Nas - pouczac...?...to MY
      pouczac i nas sluchac...

      Warszawa...to ciemne, grubianskie, prymitywne elity...nietolerujace
      nikogo i niczego...Krakowa, Poznania Wroclawia Gdanska,
      Lublina...itd.

      ...Do warszawskiego parnasu pozostala wciaz ta sama stara
      droga..wypracowana za komuny..."dobrze dzialaj w terenie bedac za
      pan brat z ubekami...a wyladujesz jako slawny artysta w Warszawie."

      W Poznaniu nic sie nie zmieni...nie przybedzie konsumeta sztuki i
      kultury ( jakkolwiek sztuka i kultura poznanska ulega degeneracji
      lewackiej demagogii...wynoszonej z uczelni...artysta...to
      hohsztapler, udajacy katmana)...poniewaz miasto, jego spolecznosc
      nie ma pieniedzy na kulture...ma je bardzo waska grupa ludzi....lecz
      to jest bez znaczenia....wiekszosc jednak spolecznosci za czynny
      udzial w kulturze bedzie uwazac...robienie zakupow "na kulczykowie"
      czy wyprawe do IKEI...podziwiac jakze inna stylistyke mebal w
      estetyce soc-realizmu...kolejnej jego fali.
    • Gość: JS Poznań jak Titanic IP: *.icpnet.pl 09.11.07, 17:14
      "Dyżurnych" dyskutantów MM lekceważy.Ja dziękuję za wnikliwe
      obserwacje trzem powyższym komentatorom.
    • Gość: W105N4 Re: Poznań jak Titanic IP: *.devs.futuro.pl 09.11.07, 18:03
      Moj szanowny kolega Marcin Muth (pozdrawiam:) chociaz przez dluzszy
      czas pracowal w reklamie, kompletnie nie rozumie, ze Poznaniowi nie
      brakuje elit, kultury, wysokiej klasy uczelni, wykladowcow itd. To
      wszystko tu jest (prezydenta wybieramy zeby nie przeszkadzal) tylko
      nie umiemy sie tym chwalic tak jak to robi MM piszac o uwielbianym
      Krakowie. Poznan jest najlepszym i najbardziej rozwojowym miejscem w
      Polsce tylko ludzie, ktorzy tu buduja nie zajmuja sie autopromocja.
      Poznaniak nie potrzebuje dla wlasnych potrzeb budowania wizerunku,
      nie zna sie na tym, a teraz czasy wymagaja wychylania sie do kamery
      i wysylania emocjonalnych komunikatow image'owych i informacyjnych
      (mozna spokojnie nazwac je reklamowymi), ktore prawdziwemu
      mieszkancowi tego terenu kojarza sie z reklamowym pustoslowiem i po
      prostu klamstwem (kardynalne bledy takiego postepowania sledzilismy
      w trakcie kampanii wyborczej) i dlatego jak ognia boi sie niecelnych
      ruchow w tej dziedzinie (slusznie!). Poznaniak najchetniej
      powiedzialby prawde. Gdy inni informuja swiat o tym co zrobili, my
      patrzymy na to, czego jeszcze u nas nie ma. Nie jest to zaden
      problem, ale powoduje dyskusje, ktore deprecjonuja nasz etos pracy,
      naturalny i ciagly wzrost oraz racjonalizm.
      Jezeli uwazacie, ze w Poznaniu nie ma elit to wymiencie jedno
      'elitarne' nazwisko ze Szczecina, z Lodzi, Krakowa, Gdanska,
      Wroclawia itd. i dodajcie co te osobistosci zrobily dla swojego
      terenu (z Warszawy pewnie nie bedziecie mieli problemu:).
      Zeby uciac te wszystkie, poznanskie poszukiwania dziury w calym
      wystarczy wdrozyc prace nad strategia komunikacyjna (wewnetrzna i
      zewnetrzna), ktora uswiadomi nam i wszystkim w Polsce, ze jestesmy
      swietnie rozwinieci, kulturalni, wyksztalceni, gospodarni i patrzymy
      w przyszlosc, czesto daleko dalej niz ci, ktorzy o takich zjawiskach
      wrzeszcza przez megafony. Takiej strategii nie tworzy p. prezydent,
      ani zadna rada miejska. Tym bardziej mieszkancy. Takimi operacjami
      zajmuja sie profesjonalisci i w Poznaniu jest kilka firm, ktore przy
      fachowej wspolpracy z wladzami i doglebnej analizie zalet moglyby
      otworzyc nam i Polsce oczy. Teraz potrzebna jest tylko decyzja!

      pozdrawiam Cie Marcinie, ale swoim tekstem (moim zdaniem) bardziej
      opisales siebie niz Poznan.

      -----------------
      Śmiertelni nieśmiertelni - Ken Wilber
      (Jacek Santorski & CO - nowe wydanie 2007)
      • Gość: Filip Re: Poznań jak Enigma IP: *.dsl.bell.ca 09.11.07, 19:10
        Poznan jest najlepszym i najbardziej rozwojowym miejscem w
        Polsce tylko ludzie, ktorzy tu buduja nie zajmuja sie autopromocja.
        ____________________________________________________________________

        ...to dosc ogolne stwierdzenie...o swoim miescie...tak moglby
        powiedziec mieszkaniec kazdego z polskich
        miast...Bydgoszczy,Gdanska,Kielc, Katowic,Wroclawia...itd.

        ...a ludzie ktorzy tu buduja chyba nie powinni sie zajmowac
        autoreklama...(tak jak artysta nie powinien zajmowac sie
        sprzedawaniem swoich obrazow....tym powinna zajmowac sie
        reprezentujaca go galeria)....reklama powina zajmowac sie w kazdej
        firmie, zespole gospodarczym, agencji, stowarzyszeniu...specjalnie
        do tego celu wyznaczona osoba...PABLIC RELATIONS PERSON...ona
        komunikuje sie z mediami...ona odpowiada za reklame, i przedstawiany
        wizerunek , firmy, osoby...
        _____________________________________________________________________

        Poznaniak nie potrzebuje dla wlasnych potrzeb budowania wizerunku,
        nie zna sie na tym, a teraz czasy wymagaja wychylania sie do kamery
        i wysylania emocjonalnych komunikatow image'owych i informacyjnych
        (mozna spokojnie nazwac je reklamowymi), ktore prawdziwemu
        mieszkancowi tego terenu kojarza sie z reklamowym pustoslowiem i po
        prostu klamstwem (kardynalne bledy takiego postepowania sledzilismy
        w trakcie kampanii wyborczej) i dlatego jak ognia boi sie niecelnych
        ruchow w tej dziedzinie (slusznie!).
        _____________________________________________________________________

        ...i to jest ten nasz mentalny balast przeszlosci komunistycznego
        systemu...i czlowieka zniewolonego...on poprostu obawia sie ze moze
        wlasnym zachowaniem, postawa, zbyt mocno przypominac ta cala farme
        swin przeszlosci telewizyjnej.
        ...i to jest straszne obciazenie...ktorego nie potrafia zrozumiec
        polskie media...wyjsc czlowiekowi na przeciw....

        Ale jak mi sie wydaje redaktorzy maja nawet taka cicha umowe z
        pracodawca...."nie wychylac sie, trzymac w pseldo politycznej
        atmosferze cztelnika...podsycac, podzegac, konkurowac z innymi nie
        wazne w dobrei to, czy zlej intencji....za poprawianie ludzkiej
        mentalnosci nikt wam nie zaplaci...."
        _____________________________________________________________________

        Poznaniak najchetniej
        powiedzialby prawde. Gdy inni informuja swiat o tym co zrobili, my
        patrzymy na to, czego jeszcze u nas nie ma. Nie jest to zaden
        problem, ale powoduje dyskusje, ktore deprecjonuja nasz etos pracy,
        naturalny i ciagly wzrost oraz racjonalizm.
        Jezeli uwazacie, ze w Poznaniu nie ma elit to wymiencie jedno
        'elitarne' nazwisko ze Szczecina, z Lodzi, Krakowa, Gdanska,
        Wroclawia itd. i dodajcie co te osobistosci zrobily dla swojego
        terenu (z Warszawy pewnie nie bedziecie mieli problemu:).
        Zeby uciac te wszystkie, poznanskie poszukiwania dziury w calym
        wystarczy wdrozyc prace nad strategia komunikacyjna (wewnetrzna i
        zewnetrzna), ktora uswiadomi nam i wszystkim w Polsce, ze jestesmy
        swietnie rozwinieci, kulturalni, wyksztalceni, gospodarni i patrzymy
        w przyszlosc, czesto daleko dalej niz ci, ktorzy o takich zjawiskach
        wrzeszcza przez megafony. Takiej strategii nie tworzy p. prezydent,
        ani zadna rada miejska. Tym bardziej mieszkancy. Takimi operacjami
        zajmuja sie profesjonalisci i w Poznaniu jest kilka firm, ktore przy
        fachowej wspolpracy z wladzami i doglebnej analizie zalet moglyby
        otworzyc nam i Polsce oczy. Teraz potrzebna jest tylko decyzja!

        pozdrawiam Cie Marcinie, ale swoim tekstem (moim zdaniem) bardziej
        opisales siebie niz Poznan.

        -----------------
        Śmiertelni nieśmiertelni - Ken Wilber
        (Jacek Santorski & CO - nowe wydanie 2007)


      • Gość: warzywo Re: Poznań jak Titanic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.07, 21:02
        Nadal pracuję w reklamie niestety i świetnie rozumiem, że Poznań nie umie
        się promować. Powiem więcej, uważam, że promocja Poznania w wykonaniu
        poznańskiej agencji Just to jest parodia promocji. Każdy atut
        potrafią przedstawić tak nieefektownie, że pół Polski zachodzi w głowę, o co
        chodzi z tymi koziołkami czy półksiężycami lukrowanymi. Pisałem o tych
        problemach już wcześniej. W poznańskich agencjach pracuje wielu zdolnych ludzi,
        ale w większości cierpią na tę samą chorobę - zaniżonych aspiracji. Ktoś mi
        kiedyś ładnie powiedział, że woli być dużą rybą w małym stawie, a nie małą w dużym.
        Teraz jednak skupiłem się na politykach. Nie chodziło o to, że nic dla Poznania
        nie umieją załatwić, bo to jest polityczny minimalizm. Chciałbym, żeby tak jak
        politycy z Gdańska (Wałęsa, Tusk, Kaczyński, Płażyński, Bielecki, Lewandowski),
        Krakowa (Rokita, Ziobro, Wassermann) czy Łodzi (Miller, Olejniczak) potrafili
        narzucić swoją wizję całej Polsce. Dobrego polityka poznaje się po zasięgu
        oddziaływania, a nie po tym ile potrafią wyciągnąć dla swojego regionu. W tym
        drugim przypadku wzorem polityka byłby Edgar Gosiewski.
        Nie jest też prawdą, że poznaniakom w autopromocji przeszkadza szczerość. Nie
        jest bowiem szczerością to, co pokazały poznańskie elity choćby w sprawie abp.
        Paetza i nie jest szczerością to, co zrobił Waldy Dzikowski w ostatnich wyborach
        prezydenckich, chowając się za plecami mało znanej Marii Wiśniewskiej, żeby dać
        na tacy zwycięstwo Ryszardowi Grobelnemu. Poznaniacy są tak samo zakłamani jak
        mieszkańcy Chełma czy Białegostoku, choć jako najbardziej rozwinięty region,
        powinni ustanawiać standardy także w innych dziedzinach.
        A o jakości naszych uczelni i placówek kulturalnych już nic nie napiszę, bo koń
        jaki jest każdy widzi.
        • Gość: Filip Re: Poznań jak Enigma IP: *.dsl.bell.ca 10.11.07, 01:47
          ...ladne to podsumowanie...bardzo mnie sie ono podoba...duzo
          konkretow i duzo zrecznych wyminiec...przeciwnika....tak chodzic po
          lesie by nie wejsc na sciezke po ktorej chodzi niedzwiedz.

          Kiedys bedac czlonkiem jednej z polonijnych organizacji...gdy na
          zebraniach zarzadu, tak nczy owak wyplywal temat trwania
          organizacji..a co za tym idzie budowy strategii przyciagania do
          organizacji mlodych ludzi....ja zadawalem zebranym zasadnicze
          pytanie;...czym chcecie ich przyciagnac..?
          ...i tu wykladalem swe teorie koniecznosci funkcionowania calego
          zestawu elementow ktore powinny zaistniec w organizacji....a ktore
          to elementy staja sie czescia miedzypokoleniowego dialogu (i wcale
          nie musza one wykluczac form tradycyjnych - do nich mlodziez musi
          dojzec.)
          ...nowoczesnosci, estetyki...rozrywki...sportu...choc kosztowne nie
          sa mlodziezy obojetne....zamiast okazania zrozumienia...wykopano
          mnie z organizacji....problem z glowy !

          Sa takie bardzo powane kontrasty kulturowe....spoleczenstwa
          trzeciego swiata nie rozwijaly wyobrazni w kierunku techniczno -
          technologicznym...dzis masowo kopiuja kulture europejska...jej
          produkt..
          Ale juz wewnatrz tej Europy sa spoleczenstawa..slabsze z opozniona
          sila kreatywnego dzialania - jak Polska...i silne jak UK. czy
          Niemcy...z bardzo duza sila kreatywnego dzialania...to wlasnie w ich
          kierunku ...w kierunku form kreatywnych ucieka masza mlodziez.
          Podobne kontrasty sa wyczuwalne juz pomiedzy dzielnicami i miastami
          Polski...silna kreatywnosc i slaba kreatywnosc....

          I tu jakims przykladem jest ow... nasz bardzo sympatyczny Edgar
          dzieki jego sile wciaz cos nowego kreujacej.
        • Gość: W105N4 Re: Poznań jak Titanic IP: *.devs.futuro.pl 10.11.07, 18:09
          To z czym sie zgadzam to fatalne nietrafienia agencji Just i to, ze
          jako najbardziej rozwinięty region, powinnismy ustanawiać standardy.

          pozdrawiam

          Poznaniacy nie sa zaklamani. Boze bron nas przed takimi nazwiskami:
          Kaczyński, Ziobro, Wassermann, Miller, Gosiewski.

          Prosze napisz o naszych uczelniach i placowkach kulturalnych. Ja
          chyba nie jestem koniem.
          • Gość: warzywo Re: Poznań jak Titanic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.07, 20:04
            o poznańskiej kulturze i sztuce pisałem w "Ziemi obiecanej halabardników". jest
            na moim blogu do poczytania. z nauką nie będę leciał po nazwiskach, bo nie o to
            chodzi. poznańskie uczelnie nie wyróżniają się pozytywnie na tle warszawskich
            czy krakowskich, choć moim zdaniem powinny. jest wiele instytutów, które
            istnieją tylko dla dyrektorów i ich faworytów. przeważająca część profesorów
            robi niewiele poza dokładaniem sobie godzin na innych uczelniach. rekrutacja na
            studia doktoranckie to jest jakaś ruletka bez jasnych reguł, a jak już ktoś ten
            doktorat zrobi to i tak nie dostanie pracy, bo uniwerek przeinwestował w Morasku
            i nie ma na etaty, które zajmują pierdziele gabinetowe, które często nie ruszyły
            głowicą od czasów habilitacji.
            żeby jednak było jasne, nie twierdzę, że wszyscy są tacy sami. jak wszędzie,
            zdarzają się wspaniali artyści i naukowcy, ale niestety dominuje bylejakość i
            niczym nie uzasadnione samozadowolenie.
            żeby jeszcze jedno było jasne, ja nie piszę tych tekstów, żeby na siłę dokopywać
            poznaniakom. czuję się pełnoprawnym mieszkańcem miasta i mam prawo krytykować
            to, co mi się nie podoba. a nie podoba mi się marazm intelektualny i brak
            ambicji. wiem, co mówię, bo szwędam się po kraju i widzę różnice między
            Poznaniem a Warszawą, Krakowem, Wrocławiem czy nawet Łodzią, która choć znika w
            oczach, to jednak walczy o swoją tożsamość coraz skuteczniej.
            jak rozmawiam z ludźmi o Poznaniu, to oni niewiele o nim wiedzą. kojarzą targi i
            koziołki. i nawet nie bardzo mają powód, żeby się czegoś dowiadywać, bo w
            Poznaniu nic nowego się nie dzieje. śledzę z uwagą wydarzenia w tym pięknym
            mieście od ponad 15 lat i oprócz festiwalu Malta nie pamiętam jakiegoś naprawdę
            żywotnego zjawiska, które wprowadzałoby nową jakość w polskim pejzażu kulturalnym.
            spójrz na to z perspektywy kraju. był kiedyś "wprost" i go nie ma, był jazz fair
            i go nie ma. było a5 Krynickiego i go nie ma. był Merczyński i go nie ma (czasem
            tylko wpada zrobić festiwal). był "Nowy Nurt" i go nie ma.
            a co jest? ciekawi artyści zawieszeni w społecznej próżni i ambitni naukowcy
            zamknięci w skostniałych strukturach uczelni.
            jak sądzę symboliczne są dwa wydarzenia. pierwsze z dziedziny kultury, to afera
            w chórze Krollopa, a drugie z dziedziny nauki, kiedy wszyscy poznańscy rektorzy
            wystąpili w obronie arcybiskupa Paetza podjudzeni przez wielkiego biznesmena.
            Chciałbym, żeby Poznań był miastem Węcławskiego a nie Paetza, żeby był miastem
            Mokrosińskiego a nie Krolloppa, żeby był wreszcie miastem otwartym a nie
            twierdzą pełną myśliwców F16.
            chciałbym też, żeby moi znajomi (także Poznaniacy z dziada-pradziada), nie
            szukali swojego miejsca w innych miastach, ale realizowali swoje wizje na
            miejscu. to dziś niestety jest prawie niemożliwe.
            jeszcze jedno liczbowe porównanie. czytałem ile ludzi przewala się przez polskie
            lotniska. chodziło zdaje się o pierwszy kwartał tego roku. nasza ławica z 150
            tysiącami była daleko nie tylko za warszawą czy krakowem (600 tysięcy) ale nawet
            za Katowicami i Gdańskiem (po 300 tysięcy) czy Wrocławiem (260 tysięcy).
            jak sobie poskładasz kilka elementów z różnych dziedzin, to zobaczysz, że Poznań
            przesypia istotny moment w swojej historii i zamiast stać się polskim Zurychem,
            Lyonem czy Oslo, zostanie polskim Akwizgranem, czyli schludnym miastem z piękną
            historią, ale bez większego znaczenia dla Polski i Europy, o reszcie świata nie
            wspominając.
            • Gość: lol Re: Poznań jak Titanic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.07, 20:56
              Pańskie wywody sa dosłownie tyle warte, ile fakt przytoczony jako
              ostatni. Podaje Pan liczbę obsłużonych pasażerów, ale nie zauważa,
              że w ostatnim czasie przybyło tyle nowych połączeń, że ich liczba
              dawno przkroczyła liczbe połączeń oferowanych przez Wrocław.
              Twierdzi Pan, iż poznańska nauka jest słaba, ale to właśnie
              poznańscy naukowcy dostali w tym roku polskie Noble. Z kulturalnych
              zjawisk zauważa Pan tylko maltę, ale już arte dei suonatori,
              orkiestrę dosłownie rozchwytywaną przez wszystkie miasta, to juz
              nie. Oj, widzę pewną wybiórczość w Pańskim postrzeganiu
              rzeczywistości. Mógłbym wymieniać dzisiątki nowych zjawisk w
              Poznaniu, ale po co? Ja Pana raczej nie przekonam , tym bardziej, iż
              od pewnego czasu wokół Poznania tworzy sie bardzo złą atmosferę,
              tak, jakby komuś na tym zależało. Byc może to jest czarny pijar,
              taki sam, jaki robiono wokół poznańskich targów w swoim czasie.
              Można się tylko domyslać, komu zależy lub jakim miastom zależy, aby
              takie złe opinie były stale rozpowszechniane.
              • Gość: warzywo Re: Poznań jak Titanic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.07, 22:21
                hmm, chyba nie chodzi o to, żeby ktoś kogoś na siłę przekonywał, ale o to, żeby
                pewne problemy zauważać i szukać rozwiązań. jasne, że można wymienić kilka
                oryginalnych i wartościowych zjawisk w Poznaniu i użyć jako listka figowego
                przykrywającego minimalizm poznańskich elit i nie tylko elit.
                co do faktów, to nie ma o czym dyskutować. dobrze, że się sytuacja zmienia na
                lepsze. szkoda natomiast, że dopiero teraz. kilka lat jednak uciekło nie
                wiadomo dlaczego.
                przecież ja nie piszę, że Poznań jest do niczego. wręcz przeciwnie, piszę, że ma
                wiele dobrych cech, ale się z nimi sam w sobie zamyka. ja zarzucam Poznaniowi
                nie brak zdolności, ale brak ambicji. Poznań ze swoim potencjałem powinien w
                Polsce znaczyć dużo więcej. co do tego z pewnością się zgadzamy. pytanie tylko,
                co należy poprawić, żeby było lepiej. moim skromnym zdaniem największe rezerwy
                tkwią w naszej mentalności. uważam, że Poznań musi się bardziej otworzyć, tak
                jak otworzyły się Warszawa, Kraków, Wrocław czy Trójmiasto.
                jak się Poznań otworzy, to się także wielu ludziom tutaj otworzą oczy. i
                przestaną mówić o jakichś czarnych pijarach, robieniu złego klimatu i spiskach
                warszawskich.
                świat jest dużo prostszy niż się Poznaniakom wydaje. i nie trzeba się go bać. i
                nie trzeba się stale Marcinkowskim, Ratajskim i Stuligroszem zasłaniać.
                • Gość: W105N4 Re: Poznań jak Titanic IP: *.devs.futuro.pl 12.11.07, 18:10
                  Widze, ze sie nie rozumiemy. Postaram sie zobrazowac.
                  Twoje zdanie wyglada tak:

                  Poznan: poznańskie uczelnie nie wyróżniają się pozytywnie, jest
                  wiele instytutów, które istnieją tylko dla dyrektorów i ich
                  faworytów, przeważająca część profesorów robi niewiele poza
                  dokładaniem sobie godzin na innych uczelniach, rekrutacja na
                  studia doktoranckie to jest jakaś ruletka bez jasnych reguł, a jak
                  już ktoś ten doktorat zrobi to i tak nie dostanie pracy, bo uniwerek
                  przeinwestował w Morasku i nie ma na etaty, które zajmują pierdziele
                  gabinetowe, które często nie ruszyły głowicą od czasów habilitacji,
                  niestety dominuje bylejakość i niczym nie uzasadnione
                  samozadowolenie, marazm intelektualny i brak ambicji, targi i
                  koziołki, oprócz festiwalu Malta nie pamiętam jakiegoś naprawdę
                  żywotnego zjawiska, które wprowadzałoby nową jakość w polskim
                  pejzażu kulturalnym, był kiedyś "wprost" i go nie ma, był jazz fair
                  i go nie ma, było a5 Krynickiego i go nie ma, był Merczyński i go
                  nie ma (czasem tylko wpada zrobić festiwal). był "Nowy Nurt" i go
                  nie ma, a co jest? ciekawi artyści zawieszeni w społecznej próżni i
                  ambitni naukowcy zamknięci w skostniałych strukturach uczelni, jak
                  sądzę symboliczne są dwa wydarzenia, pierwsze z dziedziny kultury,
                  to afera w chórze Krollopa, a drugie z dziedziny nauki, kiedy
                  wszyscy poznańscy rektorzy wystąpili w obronie arcybiskupa Paetza
                  podjudzeni przez wielkiego biznesmena, twierdzą pełną myśliwców F16,
                  to dziś niestety jest prawie niemożliwe, nasza ławica z 150
                  tysiącami była daleko nie tylko za warszawą czy krakowem ale nawet
                  za Katowicami i Gdańskiem czy Wrocławiem, minimalizm poznańskich
                  elit i nie tylko elit, kilka lat jednak uciekło nie wiadomo
                  dlaczego, sam w sobie sie zamyka. ja zarzucam Poznaniowi brak
                  ambicji.

                  Moje zdanie wyglada tak:
                  Poznan co prawda nie ma juz festiwalu teatralnego Malta (dyr.
                  Merczynski bardziej zaistnial w tym roku reklamami piwa niz
                  wartosciowymi zjawiskami), ale jest bardzo mocno rozwijajacym sie
                  osrodkiem kulturalnym z duza baza galerii, muzeow, miedzynarodowych
                  wystaw, koncertow gwiazd, teatrem tanca, ktory trudno zastac bo jest
                  rozrywany za granicami, najwieksza iloscia sal kinowych na
                  mieszkanca, rozwinietym zyciem klubowym (chociaz nie przewalaja sie
                  tutaj pijane watahy spragnionych seksu anglikow), doskonala akademia
                  muzyczna (wiem bo osobiscie znam studentow, absolwentow i mam
                  absolutny szacunek dla jej profesorow), akademia sztuk pieknych
                  (wiem bo tu studiowalem i dlugi czas pracowalem), akademia medyczna
                  (nie zauwazylem dolu w tych rejonach), ekonomiczna (wiem bo pracuje
                  z jej absolwentami i sa to jednostki wybitne), polibuda (przed
                  chwila jej studenci spotkali sie gatesem - symptom, polskie
                  noble...), wielkim, rozbudowanym UAM, w ktorym jak wnioskuje
                  zauwazyles tylko negatywy (kwestia optyki?), cala masa szkol
                  prywatnych, o ogromnym potencjale jezeli chodzi o sport (chyba
                  najwieksze zaawansowanie euro 2012). Teraz dodam tylko takie
                  szczegoly jak gospodarczy rozwoj i ciagla rozbudowa (biznesu i
                  komunikacji) o wzrastajacej liczbie mieszkancow, o przytlaczajacym
                  zwyciestwie PO (chec zmian najwieksza w Polsce), o najszybszej
                  perspektywie polaczenia z Berlinem. O usmiechnietych, gospodarnych i
                  pewnych siebie (na tle Polski) mieszkancach, ktorym ciagle
                  tlumaczone jest jak tu jest zle (wprowadzajac zamieszanie w ich
                  psychice - tu Twoje wypowiedzi). Poznaniacy sa ambitni i ostatnia
                  kwestia, ktora moglbym im zarzucic jest zaklamanie.

                  To tylko kilka elementow na goraco spisanych z pamieci. Twoje
                  kandydatury abpa Paetza i dyrygenta Krolopa to niestety grzebanie w
                  ranie, ale domyslam, ze to lubisz bo wyciagam wnioski z Twoich
                  postow (ja uwazam ich za biednych, chorych ludzi i zostawiam ich
                  samym sobie). Uwazam, ze Poznaniowi jak i Tobie przydalby sie
                  psycholog i pozostaje przy swoim zdaniu, ze wystarczy sobie
                  uswiadomic swoje pozytywne strony zeby otworzyc oczy i zaczac
                  dzialac.

                  pozdrawiam
                  • Gość: warzywo Re: Poznań jak Titanic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.07, 20:33
                    oczywiście nasza optyka się różni. wynika to w dużej mierze stąd, że przez
                    jakiś czas miałem okazję patrzeć na Poznań z dystansu (najpierw z Warszawy,
                    potem z Krakowa). porównywać tych miast nie ma nawet sensu, bo oczywiście Poznań
                    nie miał danych takich atutów jak urzędy centralne i media czy unikatowa
                    starówka z niepowtarzalnym klimatem. nie miał takich atutów, ale miał inne,
                    które na różne sposoby starał się wykorzystać. moim zdaniem mógł je wykorzystać
                    lepiej i tyle. mam swoją wizję Poznania i się nią dzielę. chciałbym, żeby miał
                    więcej fantazji i był bardziej otwarty. będę to powtarzał, bo nie uważam, żeby
                    te oczekiwania były zbyt wygórowane. moje tezy są prowokacyjne i pewne sprawy
                    specjalnie przejaskrawiają. nie posuwam się jednak do szalonego twierdzenia, że
                    Poznań jest pozbawiony talentów i wybitnych osobowości. wielu wspaniałych ludzi
                    tu poznałem i jestem dumny, że pochodzę akurat z tego miasta. martwi mnie
                    jednak, że to miasta tkwi w marazmie. to, że jest akademia muzyczna wiem
                    świetnie, bywałem tam częściej niżby się mogło wydawać. znam też wielu
                    wykładowców, doktorantów i studentów innych uczelni. wielu z nich cenię, z
                    wieloma się przyjaźnię. ale nie znaczy to, że nie mogę powiedzieć czegoś
                    krytycznego o kierunku zmian w Poznaniu, jeśli w ogóle jest to jakiś określony
                    kierunek.

                    kultura też w Poznaniu jest i wielu zjawiskom bardzo mocno kibicuję. znam
                    młodych ambitnych artystów, śledzę co się dzieje w teatrach, jakie festiwale
                    powstają etc. gdy mam okazję chętnie im wszystkim pomagam. wiem jednak także od
                    nich, jak ciężko jest w Poznaniu coś fajnego zrobić i jak ciężko zainteresować
                    tym media i poznaniaków.

                    przykładów jest wiele. pamiętam z jaką pompą powstawał festiwal piosenki
                    kabaretowej. w tym roku, gdy poszedłem na koncert finałowy, dziedziniec świecił
                    pustkami, choć firmowały go naprawdę świetne i oryginalne kabarety. pamiętam
                    wysyp świetnych teatrów alternatywnych. pamiętam o teatrze tańca, poznańskich
                    orkiestrach czy chórach. nawet w teatrach zdażają się prawdziwe perły. byłoby
                    właściwie świetnie, gdyby to wszystko nie wydawało się takie nieistotne z
                    perspektywy innych miast. ja już nie mówię o Krakowie, gdzie poza pijanymi
                    turystami jest jednak cała masa wydarzeń i ludzi, których w Poznaniu ze świecą
                    szukać. można jednak spojrzeć na Wrocław, który dość energicznie wypromował
                    się na modne "miejsce spotkań", w którym dzieje się wiele mniej czy bardziej
                    udanych festiwali, przeglądów czy spotkań.

                    nie ma właściwie co ciągnąć tej dyskusji, bo jak na dłoni widać, że rozmawiamy o
                    innej skali, innych potrzebach i innych marzeniach. ja nie gardzę Twoimi, ale
                    chciałbym, żebyś ty uszanował moją diagnozę sytuacji. Twój brak chęci
                    poprawienia tego, co w Poznaniu warto poprawić tylko potwierdza moje słowa.
                    Poznaniacy najchętniej zamknęli by się w swoim mikroświecie i nie wystawiali
                    nosa, chyba żeby go trochę pozadzierać.

                    a jak chcesz zobaczyć czym się kończy taka postawa, to policz ilu ministrów w
                    nowym rządzie ma Wielkopolska, która tak masowo poparła PO. a ilu ma Małopolska,
                    która głosowała prawie pół na pół.

                    nie wiem dlaczego chcesz mnie wysłać do psychologa, stawiając w jednym rzędzie z
                    ludźmi, którym w żaden sposób nie dorównałem na żadnym polu. myślę, że to dość
                    nieeleganckie w kulturalnej dyskusji i się po Tobie (kimkolwiek jesteś) tego nie
                    spodziewałem. to że moje ambicje czy marzenia (jakkolwiek to nazwać) nie
                    mieszczą się w poznańskim stereotypie i wypychają mnie z tego miasta, nie znaczy
                    wcale, że nie mam prawa czegoś przegłosowującej mnie większości powiedzieć.
                    jeden z moich poznańskich wykładowców powtarzał nam na ćwiczeniach, że żelazną
                    zasadą dyskusji jest "auditur et altera pars". nie trzeba koniecznie wysyłać do
                    psychologa każdego, kogo poglądów się nie podziela. tak mi się przynajmniej
                    wydaje, chociaż ja mam jakiś defekt psychiczny, więc mogę gadać od rzeczy:)

                    pozdrawiam mimo wszystko serdecznie.
                    • Gość: lol Re: Poznań jak Titanic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.07, 01:46
                      Bardzo często w dyskusjach o Poznaniu przytaczany jest argument,
                      jakoby Poznaniacy, a niektórzy twierdzą wręcz, że nawet wszyscy
                      Wielkopolanie, byli i są nadal hermetyczni, zamknięci na świat oraz
                      mało ambitni. Trudno mi z tąką argumentacja się zgodzić. Czyż ratusz
                      poznański nie jest fantastycznym dowodem na to, iz Poznaniacy nie
                      tylko nie są twierdzą zaściankowości, ale wręcz przeciwnie, łatwo
                      przyswajają sobie wszelkie nowinki z zewnątrz, adoptują je i tworza
                      nową jakość? Czy współpraca poznańskiej opery z Watersem, nowy
                      festial jazzowy made in Chicago nie są wyrazami otwartości na
                      świat.? Popiera się Pan argumentami o Krolopie oraz Petzu. Niektórzy
                      wymieniają też brak zgody prezydenta na przemarsz parady
                      równości.Przepraszam bardzo, a czy w Warszawie oraz Krakowie parady
                      równości nie kończą się starciami z hordami ziejących nienawiścią
                      troglotydów? Czy w Warszawie nie broniono arcybiskupa Wielgusa? Czy
                      nie przypadkiem to właśnie w najbardziej tolerancyjnym mieście w
                      Polsce, pełnym otwartości na świat Wrocławiu, przy zgodzie
                      prezydenta Wrocławia aktywiści z obozu narodowego nie wygłszali na
                      Starym Rynku bez żadnych przeszkód ze strony policji rasistowskich
                      haseł?? Czyż wielki projkt stworzenia nowego państwa, jakiego
                      podjęli się Piastowie, nie jest dowodem na ogromne ambicje
                      Wielkopolski oraz Poznaniaków? Przemysł II i jego idea scalenia ziem
                      polskich, Akademia Lubrańskiego, która gdyby nie zła wola
                      krakowskich uczonych z UJ, stałąby się drugim uniwersytetem na
                      ziemiach polskich., stworzenie targów poznańskich w trudnym dla
                      Polski okresie dwudziestolecia miedzywojennego, jeden z najlepszych
                      w Europie torów regatowych, najlepsze centrum handlowe na świecie –
                      SB – czyż to wszystko nie świadczy o ambicjach oraz otwartości na
                      świat Poznania i jego mieszkańców? Ja Panu odpowiem - Poznaniacy są
                      otwarci na świat, łatwo przyswajają sobie wszelkie nowinki, odnoszą
                      niebywałe sukcesy, tylko zdaje się, że to nikogo w Polsce nie
                      interesuje. Proszę wyjasnić mi sytuację – dlaczego do ogólnopolskich
                      mediów przedostaje się informacja o jakimś Festiwalu Chleba w
                      Krakowie, a wiadomość o tym, iż Poznań będzie organizatorem
                      Konferencji Klimatycznej ONZ już nie? Dlaczego w reportażu radiowej
                      trójki na temat polskiej stolicy konferencyjnej wymieniono tylko
                      Warszawę, Wrocław oraz Kraków, choć to w Poznaniu odbywają się
                      największe tego typu wydarzenia ( właśnie wczoraj pokonaliśmy te
                      trzy miasta w walce o prestiżową konferencję pracy organizowana
                      przez jedną z agend UE). Nie wszystko da się wytłumaczyć brakiem
                      promocji. Ignorowanie Poznania na arenie ogólnopolskiej to nie
                      wymysł zakompleksionego Poznaniaka, ale fakt, który został
                      potwierdzony wielokrotnie przez poznańskie media. Skoro w Poznaniu
                      dzieją się ważne rzeczy, to niektórzy, tak jak Pan, posługują się
                      innym argumentem – wydarzenia mają mały odbiór społeczny w samym
                      Poznaniu. Poparł Pan ten argument Festiwalem Piosenki Kabaretowej.
                      Myślę jednak, iz to potwierdza zupełnie inną tezę- Poznaniacy nie
                      lubią szmiry. Nie będę się rozwodził nad stanem polskiego kabaretu,
                      powiem tylko, że piosenka kabaretowa przeżywa kryzys i Poznaniacy są
                      tego świadomi. Dobre wydarzenia artystyczne znajdują jednak w
                      Poznaniu odbiorców, nawet w czasie najgorszej zawieruchy – dobrym
                      przykładem jest Malta. Poznaniacy doceniaja pracę oraz trud, gdyż
                      sami są bardzo pracowici. Nie akceptują tandety i być może właśnie
                      przez to narazili się komuś z elit warszawskich oraz krakowskich.
                      Przecież to właśnie tam promowane sa wszelkie Rubiki oraz Dody.
                      Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż Poznań i jego mieszkańcy nie są
                      bez wad. Poznań jest mniejszym miastem niż Warszawa, Kraków, czy
                      Wrocław. Z Poznania nie pochodzą żadni Nobliści, choć niektórzy
                      pracowali z Noblistami. W Poznaniu rządzi nieporadny prezydent,
                      który podejmuje wiele błędnych decyzji i popada w samozadowolenie.
                      Minie też wiele wody w Warcie, zanim Poznań będzie europejską
                      metropolią. Jednak mimo to, mimo wielu przeciwności losu i kłód,
                      które nam się rzuca pod nogi, przemy naprzód i odnosimy sukcesy.
                      Poznaniacy są świadomi swojej wartości i coraz częściej nie podoba
                      się im, że osoby spoza ich regionu podejmuja decyzje wpływające na
                      ich życie, a których nie da się wytłumaczyć za pomoca kryterium
                      rozsądku. Poznaniacy chca się dzielić swoją radością z odnoszonych
                      sukcesów, ale nie mają z kim. Kiedyś w Poznaniakach wyczuwałem
                      rozgorycznie tym, iż coś się nam odbiera, że Warszawka znowusz nam
                      przeszkadza etc. Teraz te uczucia zostały zastąpione cierpliwym
                      wyczekiwaniem na dalszy tok wypadków. Z nowym rządem Polacy wiążą
                      duże nadzieje, Poznaniacy w szczególności. Jeśli ich nadzieje nie
                      zostaną zaspokojone i jednocześnie Poznań będzie spychany na bok,
                      tak jak do tej pory, zostanie uruchomiony długotrwały proces
                      polityczno -społeczny, trudny do zrozumienia dla pozostałej części
                      Polski.
                      Stwierdził Pan, iż Pana rozmówcy niewiele wiedzą o Poznaniu, z
                      wyjątkiem koziołków oraz targów. Ja Panu powiem, co powinni wiedzieć
                      o Poznaniu Pana rozmówcy: pierwsza stolica Polski, miejsce
                      pierwszych królów Polski, miasto o najwyższym PKB po Warszawie, ze
                      wspaniałym torem regatowym, miasto z dwoma zamkami, miasto, gdzie
                      stoją jedyne plenerowe rzeźby Abakanowicz w Polsce i jedyna w tej
                      części Europy stella Heinza Macka, miasto młode, dynamiczne o dużych
                      ambicjach.
                      Jeśli Pana rozmówcy tego nie wiedzą, to raczej wina nie samego
                      Poznania, ale raczej pańskich rozmówców i ich niewielkiej otartości
                      na świat. Wykształcony człowiek w natłoku reklamowej paplaniny i
                      popkulturowej papki znajdzie prawdę o Poznaniu i jego mieszkańcach.
                      • Gość: warzywo Re: Poznań jak Titanic IP: 83.142.186.* 13.11.07, 11:54
                        wydaje mi się, że polski kabaret ma się całkiem dobrze, a festiwal
                        był świetnym pomysłem. dużo lepszym niż pompatyczne pomysły równie
                        nadętego co wypalonego Watersa:) na pewno nie jest szmirą kabaret
                        Łowcy B. i nie są szmirą próby reaktywacji poznańskiego kabaretu
                        przez Zenona Laskowika.

                        do reszty argumentów już się będę odnosił, bo napisałem o Poznaniu
                        już i tak za dużo. nie chcę powtarzać tego po raz kolejny.

                        Polacy i nie tylko Polacy mało wiedzą o Poznaniu, bo:
                        a) Poznań słabo się promuje
                        b) w Poznaniu dzieje się zbyt mało wydarzeń, które bronią się same
                        bez specjalnej promocji.

                        zarzut, że ludzie sami się powinni dowiedzieć czegoś o Poznaniu jest
                        o tyle niesłuszny, że mając do wyboru tysiące polskich miejscowości
                        i miliony na całym świecie, nie mają póki co zbyt dużo powodów, żeby
                        się nim zainteresować. wartościowe poznańskie zjawiska nie
                        interesują często samych poznaniaków, to jak mają przyciągnąć
                        uwagę ludzi z Berlina, Warszawy, Wrocławia czy Pragi.

                        jak poznaniacy będą czekać na bieg wypadków, to wiele nie osiągną.
                        zgadzam się, że lepiej mądrze stać niż głupio biegać, ale najpierw
                        trzeba mądrze stanąć.

                        i tyle.
                        • Gość: lol Re: Poznań jak Titanic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.07, 17:42
                          No i potwierdziło się to, co napisałem w pierwszym poście - ja Pana
                          nie przekonam, ponieważ pana posty mają wywołać na tym forum
                          określony skutek. Przykro mi, że się nie udało. To nie ten czasy,
                          gdzie Poznaniacy byli rozgoryczeni oraz nieśmiali. Wymieniłem
                          dzisiątki przykładów, za które można cenić Poznań, zadałem konkretne
                          pytania, a pan ciągle swoje, jak zjechana płyta. Ma pan oczywiście
                          rację, kiedy pisze, iż w Polsce są tysiące wydarzeń, przez które
                          trudno się przebić. Zauważyłem też, które cieszą się najwiekszą
                          popularnością - masowe oraz łatwe w odbiorze. Zamiast Watersa,czy
                          koncertu zespołu Beirut można pójść na Rubika, zamiast kontemplować
                          rzeźby Abakanowiocz, czy Heinza Macka, można pojechać do Wrocławia i
                          obejrzeć krasnale. Nikt na siłę nikogo nie zmuszą do przyjazdu do
                          Poznania oraz do pozostania tutaj. Dobre wydarzenia bronią się same,
                          stąd być może taka nahalna promocja wydarzeń wrocławskich czy
                          warszawskich. Jak to się kończy, widzielismy w tym roku w czasie
                          wrocławskiego non stop - kompletnie skopana impreza, która miała
                          stać się konkurencją dla Malty. Odbudowanie zaufania będzie
                          wrocławski magitrat kosztować wiele lat. Na koniec podam jeszcze dwa
                          przykłady: Triennale Rzeźby - info pojawiło się nawet na EuroNews -
                          polskie media: ŻADNEJ WIADOMOŚCI. Kilka lat temu na Discovery (
                          wtedy, gdy nie mieli w Polsce oddziału )pojawił się film o polskich
                          miastach: Poznaniu, Krakowie oraz Warszawie. Film o Poznaniu nie był
                          finansowany przez urząd miejski, prawdopodobnie nawet nic o nim nie
                          wiedzieli. Brytyjka ( dokładnie już nie pamiętam kto ) w
                          podsumowaniu stwierdziła, że Poznań to warte obejrzenia miasto, o
                          ciekawej historii i architekturze, będące świetnym punktem wypadowym
                          do innych miejsc w Polsce. Taka opinia jest dla mnie cenniejsza, niż
                          jakaś zdanie Warszawiaka, czy Wrocławianina. Pozdrawiam.
                    • Gość: W105N4 Re: Poznań jak Titanic IP: *.devs.futuro.pl 13.11.07, 11:59
                      Dla mnie elitarne nazwiska to nie Kaczynski czy Ziobro (ktorych
                      uzyles w swoich wypowiedziach), ale Janion czy Skarga, a blizej
                      patrzac malzenstwo Kepinskich, Grupinski czy Lazuga. Wydarzenia w
                      Krakowie, ktorych symbolem jest zamowienie hymnu u Rubika czy
                      protesty o miejsce pochowku Milosza sa faktycznie zauwazalne w
                      Poznaniu (i w calej Polsce - mowie o nich bo tak jak Twoje
                      czarnowidztwo sa ulubionym watkiem mediow), ale my nie wchodzimy na
                      ich forum - to sa ich wewnetrzne sprawy. Dla mnie sprawy wartosciowe
                      w Krakowie to triennale grafiki, energetyczny czakram czy zabytki
                      milosciwie oszczedzone przez armie czerwona (nam sie to nie udalo) i
                      dla nich bede tam jezdzil, a ich problemy z pedofilia (chyba
                      uwazasz, ze w Krakowie i Warszawie to zjawisko nie istnieje)
                      zostawiam organom scigania.

                      Twoje diagnozy sa nieslychanie waskie i subiektywne, dlatego
                      protestuje i polecam Ci raczej zajecie sie reklama Krakowa niz
                      antyreklama Poznania.

                      W zadnym wypadku nie chcialem Cie urazic diagnozujac problemy
                      psychiczne. Po prostu porownalem Twoja ocene Poznania (dosyc
                      nieelegancka - brak ambicji i zaklamanie) do opinii czlowieka z
                      syndromem niskiej samooceny, ktora to postawa jest przez Ciebie
                      projektowana na moje miejsce zycia, a w ktorym (patrze na to
                      codziennie) widze cala mase perspektyw i mozliwosci rozwoju. Jezeli
                      zle sie tu czujesz to przeciez nikt nie zmusza nikogo (taka jest
                      rzeczywistosc) zeby sie tu kisic.
                      Niemniej, szczerze przepraszam.

                      Audiatur et altera pars - prosze Cie o to samo.
                      • Gość: warzywo Re: Poznań jak Titanic IP: 83.142.186.* 13.11.07, 13:05
                        no i się jakoś cywilozowanie zrobiło.

                        1. pisałem o politykach, więc podałem nazwiska tych, którzy
                        osiągneli w tym kraju sukces. wiesz dobrze, że nie są to bohaterowi
                        mojej bajki, ale skuteczności nie można im odmówić w odróżnieniu do
                        poznańskich polityków.

                        2. ja nie wychwalam Warszawy i Krakowa, zauważam jednak, że
                        działają z większym rozmachem i oferują więcej możliwości. są też
                        bardziej otwarte, dzięki czemu przybłędy takie jak ja, mogą w nich
                        znaleźć miejsce.

                        3. nie zgadzam się, że moje diagnozy są wąskie. myślę, że wręcz
                        przeciwnie. moje czarne diagnozy często znajdują potwierdzenie w
                        rzeczywistości. mam nadzieję, że tym razem się mylę i Poznań mnie
                        zaskoczy. choć wątpię szczerze, bo choćby ta dyskusja pokazuje, że
                        moja wizja Poznania nie przystaje do wyobrażeń wielu poznaniaków.
                        oczywiście nie muszę z tym walczyć i mogę zostać w Krakowie,
                        Warszawie czy jeszcze gdzie indziej, ale ja Poznań naprawdę lubię i
                        chciałbym, żeby stał się miastem bardziej wielowątkowym i żeby mój
                        skromny wątek się w nim zmieścił.

                        4. moje teksty są przerysowane. taką poetykę lubię. cieszę się, że
                        prowokuje do dyskusji. nawet jeśli nie mam racji, to macie
                        okazję jeszcze raz się nad wszystkim zastanowić i spojrzeć na
                        problem z innej strony.

                        5. każde miasto ma jasne i ciemne strony, chodzi o to, żeby ciemne
                        nie przesłoniły jasnych. co do tego na pewno się zgadzamy.

                        6. mam nadzieję, że każdy z nas na swój sposób przyczyni się do
                        rozwoju Poznania i nie pozwoli, aby moje czarne wizje się spełniły:)

                        7. jak zauważyłeś, cierpliwie wysłuchuję Waszych argumentów i nie
                        atakuję Was personalnie. nie robię psychologicznych wycieczek, jeśli
                        coś bezpardonowo atakuję to całość jaka się tworzy zarówno z Waszych
                        jak i moich działań. i ta całość dotychczas, moim SUBIEKTYWNYM
                        zdaniem, jest dość miałka i mało atrakcyjna. dlatego staram się jak
                        mogę, zasiać choć trochę zamieszania w zwartych poznańskich
                        szeregach.

                        a gdyby moje czarnowidztwo było ulubionym wątkiem mediów, to nie
                        siedziałbym w kolejnej agencji reklamowej, tylko wyżywał się w
                        jakieś Wyborczej albo innym Dzienniku, a może nawet w TVN 24:))))

                        pozdrawiam serdecznie
                        • Gość: W105N4 Re: Poznań jak Titanic IP: *.devs.futuro.pl 14.11.07, 10:02
                          > 1. pisałem o politykach, więc podałem nazwiska tych, którzy
                          > osiągneli w tym kraju sukces. wiesz dobrze, że nie są to
                          bohaterowi mojej bajki, ale skuteczności nie można im odmówić w
                          odróżnieniu do poznańskich polityków.

                          O politykach sie nie wypowiadam. Uwazam ich za zlo konieczne. Jezeli
                          uwazasz, ze Kaczynski czy Ziobro odniesli sukces to jest Twoj
                          problem. Natomiast zycze wszystkim moim przyjaciolom zamieszkania w
                          gminie Tarnowo Podgorne (wiesz do czego pije).

                          > 2. ja nie wychwalam Warszawy i Krakowa, zauważam jednak, że
                          > działają z większym rozmachem i oferują więcej możliwości. są też
                          > bardziej otwarte, dzięki czemu przybłędy takie jak ja, mogą w nich
                          > znaleźć miejsce.

                          Nie zauwazylem dzialania z wiekszym (proporcjonalnie) rozmachem.
                          Poslugujesz sie stereotypami na temat Poznania.

                          > 3. nie zgadzam się, że moje diagnozy są wąskie. myślę, że wręcz
                          > przeciwnie. moje czarne diagnozy często znajdują potwierdzenie w
                          > rzeczywistości. mam nadzieję, że tym razem się mylę i Poznań mnie
                          > zaskoczy. choć wątpię szczerze, bo choćby ta dyskusja pokazuje, że
                          > moja wizja Poznania nie przystaje do wyobrażeń wielu poznaniaków.

                          Twoje zdanie na temat Twoich zapatrywan nie jest miarodajne.

                          > 4. moje teksty są przerysowane. taką poetykę lubię. cieszę się, że
                          > prowokuje do dyskusji. nawet jeśli nie mam racji, to macie
                          > okazję jeszcze raz się nad wszystkim zastanowić i spojrzeć na
                          > problem z innej strony.

                          Nie rozumiem co powoduje, ze czujesz sie upowazniony do ferowania
                          pryncypialnych opinii. Moze to, ze jestes filozofem. Czy jestes po
                          prostu filozofem in a Cracow Style (kazdy Krakowiak jest filozofem)?
                          W takim przypadku ja moge sie nazywac najwiekszym obronca Poznania
                          XXI wieku.

                          > 5. każde miasto ma jasne i ciemne strony, chodzi o to, żeby ciemne
                          > nie przesłoniły jasnych. co do tego na pewno się zgadzamy.

                          Nie zgadzamy sie. Uwazam, ze kazde miasto to gama od bieli do czerni
                          i wypowiadanie sie ogolne jest zarezerwowane dla ludzi, ktorzy maja
                          do tego jakies przygotowanie (np. p. Lazuga w tym temacie). Gdyby
                          kazda opinia byla wazna to prosze GW o drukowanie opinii ludzi
                          przechodzacych Sw. Marcinem (losowo). Pozwalam sobie na taka ocene,
                          a Ty musisz byc na to przygotowany jezeli trafiasz na lamy.

                          > 6. mam nadzieję, że każdy z nas na swój sposób przyczyni się do
                          > rozwoju Poznania i nie pozwoli, aby moje czarne wizje się
                          spełniły:)

                          Trudno mi sobie wyobrazic Twoj wplyw na rozwoj Poznania, ale moze
                          sie myle:)

                          > 7. jak zauważyłeś, cierpliwie wysłuchuję Waszych argumentów i nie
                          > atakuję Was personalnie. nie robię psychologicznych wycieczek,
                          jeśli coś bezpardonowo atakuję to całość jaka się tworzy zarówno z
                          Waszych jak i moich działań. i ta całość dotychczas, moim
                          SUBIEKTYWNYM zdaniem, jest dość miałka i mało atrakcyjna. dlatego
                          staram się jak mogę, zasiać choć trochę zamieszania w zwartych
                          poznańskich szeregach.

                          Napisalem juz (innymi slowy), ze subiektywne opinie sa dobre w
                          rozmowach u cioci na imieninach. Obiektywizm to jest to, czego Tu
                          brakuje.

                          > a gdyby moje czarnowidztwo było ulubionym wątkiem mediów, to nie
                          > siedziałbym w kolejnej agencji reklamowej, tylko wyżywał się w
                          > jakieś Wyborczej albo innym Dzienniku, a może nawet w TVN 24:))))

                          Nie rozumiem powiazania, ale zycze Ci wszystkiego najlepszego:))))

                          i tyle
                          (rozmowy z uzyciem argumentow jakich Ty uzywasz spotykam w
                          niezobowiazujacym towarzystwie, w czasie wolnym lub na forum - to sa
                          dobre miejsca na subiektywne opinie)

                          pozdrawiam serdecznie
                          i dziekuje za dyskusje
    • Gość: blog Re: Poznań jak Titanic IP: *.eastwest.com.pl 12.11.07, 19:13
      Zapraszam bagatelizacja.blogspot.com/
      • Gość: jendrek Re: Poznań jak Titanic IP: *.adsl.inetia.pl 12.11.07, 22:50
        Zgadzam się; Poznań to Titanic. Orkiestra jeszcze gra i fajno jest
        ale niedługo. Bo i nawet orkiestra czmychnie z nudów i z powodu
        kiepskiej kasy. Krążenie i wymiana elit nawet tych małych lokalnych
        jest niezbędna, bo się udusimy we własnym smrodku
    • forumkiller1 Re: Poznań jak Titanic 08.12.07, 01:49
      Ciekawa dyskusja sie tutaj zawiazala. Nie zagladam juz na forum Poznania tak
      czesto jak kiedys - niestety. Z wyksztalcenia jestem ekonomista, natomiast z
      zawodu informatykiem - dlatego bardziej od wydarzen kulturalnych i akademickich
      interesuja mnie aspekty ekonomiczne i poziom rozwoju m.in. technologicznego miasta.

      1. Pierwszym argumentem i mysle ze dosc wymownym jest fakt, ze jestem
      poznaniakiem 'z dziada-pradziada', natomiast moj syn urodzil sie juz w
      Warszawie. Rowniez moi co ambitniejsi i bardziej przebojowi znajomi sciagaja
      tlumnie do stolicy. Niektorzy wybrali inne kierunki - Krakow, Gdansk, Londyn,
      Berlin. Bardzo nieliczni pozostali w Poznaniu. Wszyscy planuja wrocic do
      Poznania... na tzw. 'ciepla posadke', gdy juz to co bylo ambitnego i kreatywnego
      do zrobienia w zyciu zostanie zrobione i bedzie mozna zajac sie odcinaniem
      kuponow od dorobku zyciowego. Poznan jest idealnym do tego miejscem - niestety
      jest kiepskim miejscem dla kreatywnych osob, odwaznych wizji i nowatorskich
      projektow.

      2. Jako poznaniak mysle, ze do dosc niedawna podzielalem dosc powszechny dla
      wspolmieszkancow punkt widzenia na temat swojego miasta i reszty kraju. Wydawalo
      sie, ze w Poznaniu jest wystarczajaco dobrze, miasto jest najnowoczesniejsze w
      Polsce, reszta kraju to Azja i nie ma wiekszej potrzeby ogladania sie na innych
      bo u nas alles in ordnung. Po wyjezdzie do Warszawy jeszcze w trakcie studiow
      zmienila mi sie optyka widzenia. Reszta kraju naprawde istnieje i ma czasami
      dobre pomysly. Gdy w Poznaniu wszystko toczy sie powoli do przodu rownym tempem,
      w innych miastach ludzie dynamicznie popychaja swoje miasta i regiony do przodu.
      Oczywiscie szybki rozwoj wiaze sie czesto z negatywnymi dla porzadku
      mieszczanskiego skutkami (vide problemy urbanistyki w Warszawie, lub problemy z
      hordami pijanych turystow z Anglii w Krakowie), lecz dla sytuacji ekonomicznej,
      kulturalnej czy akademickiej danego miasta jest bodzcem bardzo szybkiego
      rozwoju. Skutek jest taki, ze Poznan zostal juz daleko w tyle. Nie jest ani
      liczacym sie osrodkiem turystycznym, ani gospodarczym, ani naukowym, a juz na
      pewno nie kulturalnym.

      3. Srodowiska poznanskie okopaly sie na swoich pozycjach i zdaja sie nie
      zauwazac, ze w wiekszosci rankingow na dowolny temat Poznan staje sie coraz
      bardziej prowincjonalny. Doceniam tutaj trafnosc porownania Poznania do Aachen.
      Wniosek - mysle ze w Poznaniu brakuje otwartosci na inne wzory i gotowosci do
      dynamicznych zmian. Jesli chcemy aby Poznan pozostal wsrod liczacych sie
      osrodkow miejskich w kraju, to nalezy dyskutowac o jego przyszlosci i przyjac
      zdecydowane i nowatorskie rozwiazania. Widze juz zmiany na lepsze dzieki takim
      dyskusjom jak ta - ludziom powoli otwieraja sie oczy i zaczynaja patrzec dalej
      niz do rogatek Strzalkowa. Oczywiscie nalezy przyznac, ze wiele rozwiazan ktore
      zostaly w Poznaniu wypracowanych na przestrzeni wielu lat jest dobrych,
      natomiast nie nalezy zapierac sie ze sa one najlepsze na swiecie i dopuszczac
      mozliwosc, ze sa lepsze. Krytyke trzeba postrzegac jako szanse na zmiane
      sytuacji na lepsze a nie jako atak na swietosci mieszczanskie. W innym przypadku
      podzielimy faktycznie los Titanica.

      4. Z mojego 'podworka' - wg mnie nalezy przyjac zupelnie nowy kierunek rozwoju
      gospodarczego. Dac sobie spokoj z przedsiebiorstwami produkcyjnymi typu VW,
      Cegielski czy Goplana, a zaczac bazowac na nowych technologiach oraz branzach
      opartych na wiedzy. Nasze cnoty poznanskie w postaci pracy u podstaw oraz
      solidnosci moglyby byc bardzo cenne, gdyby w Poznaniu powstaly takie branze jak
      konsulting strategiczny, think-tanks, centra rozwoju IT, telekomunikacja czy
      inzynieria materialowa. Reszte mozna oprzec na uslugach - w krajach zachodnich
      rynek uslug zapewnia prace 70-80% pracownikow i wydaje sie to dobra proporcja.
      Tego typu zmiany w gospodarce wymusilyby rowniez zmiany w systemie ksztalcenia
      uniwersyteckiego. Poki co - nie oszukujmy sie - UAM nie bardzo moze sie rownac z
      UW i UJ, PP ledwo nadaza za PWro, nie mowiac o PW czy AGH, a AE stale traci na
      rzecz SGH i AE w Krakowie. I nic sie w tym temacie nie zmieni poki absolwenci
      tych uczelni beda zmuszeni szukac pracy w Warszawie, Krakowie czy Wroclawiu.

      Pora jest pozna wiec z gory przepraszam jesli wkradly sie jakies niescislosci w
      mojej wypowiedzi - z checia odpowiem na polemike.
    • v.i.k.k.a oni plyna tylko wolniej,tak jak wolno plyna sny... 08.12.07, 02:50
      lalal
    • wielkopolskawschodnia Poznań 08.12.07, 03:27
      "Poznań nie ma zamiaru się dzielić i nie ma zamiaru w niczym nikomu
      pomagać." To i wicewersal. Tylko dlaczego z tego powodu Poznań jest
      obrażony na całą Polskę, że nikt go nie lubi, nie ceni, nie szanuje?

      Mieliście w latach szkolnych niezbyt zdolnego, ale nadętego kolegę,
      któremu się "zdawało" i jednocześnie bardzo się starał, żeby być
      lubianym, cenionym i szanowanym przez kolegów w klasie? Pewnie tak.

      I tak właśnie cała Polska widzi Poznań i poznanian. Czasem żal jest
      Poznania, ale nikt się nim nie przejmuje. Dokładnie jak owym kolegą.
      • Gość: b.dzielny naczelny Re: Poznań IP: *.dsl.bell.ca 08.12.07, 06:33
        ...wyglada na to ze rzadzi wami Merkel i gubernator von Tusk..

        ...przygnebiajaca informacja no ale sami tak zaglosowaliscie.
        • Gość: ...naczelny Re: Poznań IP: *.dsl.bell.ca 08.12.07, 23:24


          www.pis.org.pl/article.php?id=10539
          • Gość: z..wierny naczelny Re: J.E.Gubernator von Tusk IP: *.dsl.bell.ca 09.12.07, 00:01
            ...o ironio losu...dlaczego tak tragicznie sobie pogrywasz z tak
            biednym, tak skolowanym ideologicznie...tak zepsutym moralnie...tak
            niedouczonym,...a przy tym tak ambitnym narodem...jakim sa
            Polacy..?....bo przeciez gdyby nie chamstwo i polityczna
            niedojzalosc tych dwoch durni...Giertycha i Leppera...Pis spokojnie,
            skutecznie zmienial by krajobraz polityczny kraju....czyscil by
            struktury wladzy i administracji panstwowej...Polska rosla by w
            sile....ale stalo sie inaczej.

            ...Za to co sie dzis dzieje w Polsce nalezy winic Samoobrone i
            LPR...to ci ludzie uprawiajac propagande pelna pogardy, rewanzyzmu,
            zaslepieni wlasnymi ambicjami.....ulatwili Platfgormie odsuniecie
            PiSu..
            ...Giertych...ty debilu...twoj wielki dziadek dzis sie w grobie
            spala ze wstydu...za twoja glupote...( a moze nie on, bo tam juz
            jego prochy...ale ja sie spalam jako jego wierny czytelnik...i jego
            wierny uczen).
            ..bo Lepper to rozumiem chlop nierozgarniety od gnoju nie musi
            rozumiec polityki...acz bardzo ambitny.

            ...w soim czasie ostrzegalem tych panow; ...pomagacie diablu...no i
            macie ."...to sie wszysko cafnie..." jak powiedzial "Albin Siwak -
            PRLowska Kasandra"




            PiS w nowym Sejmie: 11 mandatów więcej
            Wśród 166 posłów, którzy utworzą klub PiS w nowym Sejmie większość
            to parlamentarzyści mijającej kadencji; niemal w pełnym składzie w
            klubie znajdzie się gabinet premiera Jarosława Kaczyńskiego. Nowi
            posłowie to m.in. Nelli Rokita-Arnold, Elżbieta Jakubiak, Maciej
            Płażyński, Jan Dziedziczak.

            W tej kadencji klub PiS będzie liczył o 11 posłów więcej niż w
            poprzedniej.

            Oprócz szefa rządu do parlamentu dostali się ministrowie: finansów
            Zyta Gilowska, rozwoju regionalnego Grażyna Gęsicka, sportu Elżbieta
            Jakubiak, gospodarki Wojciech Jasiński, pracy i polityki społecznej
            Joanna Kluzik-Rostkowska, rolnictwa Wojciech Mojzesowicz, transportu
            Jerzy Polaczek, zdrowia Zbigniew Religa.

            • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: J.E.Gubernator von Tusk IP: *.icpnet.pl 09.12.07, 17:21
              Ami go home!
    • mantis77 A prawda jak zwykle pośrodku 09.12.07, 01:15
      Ludzie piszą i mają rację i nie mają.

      Prawda jest że jest duuuuużo do zrobienia. Prawda jest że mamy
      kiepski marketing i reklamę. Prawda jest też że poznaniacy się nie
      lubią chwalić i naciągać faktów i bajać tylko mówią prawdę co jest i
      konkrety.

      Ale nie prawdą jest reszta o tym że jesteśmy gdzieś na końcu.

      Dlaczego tak myślę.
      1. Ponoć kiepskie mamy zabytki i strasznie mało atrakcji
      turystycznych. Jeśli tak to dlaczego oprowadzając znajomych z Płocka
      nie zdążyłem im pokazać wszystkiego wartościowego w jeden dzień?
      Mamy dużo ciekawych rzeczy wymienię ciurkiem kilka: Katedra, Ratusz
      z koziołkami, Fara, Cytadela z dzwonem pokoju i abakanowic oraz
      muzeum, Muzeum wojsk pancernych, palmiarnia, malta, Zoo z
      motylarnią, Tor Poznań. A z współczesnych bardziej atrakcji to
      oczywiście Stary Browar i np okrąglak (myślę o architekturze).

      2. Biznes też jest roziwjający się. W Poznaniu jest VW, Glaxo,
      Nivea, Allegro (o czym nie wszyscy wiedzą) a także wiele Banków i
      innych korporacji. Mamty też już biurowce jak PFC czy Andersia.

      3. Kultura też jest. Oprócz tetrów na malcie jest wspomniany teatr
      tańca czy największa ilość miejsc w kinach na mieszkańca. Tetarów
      też sporo a i artystów mamy i mieliśmy dobrych (Choćby nieżyjąc
      Krystyna Feldman). Wspomniane wcześniej rzeźby itd.

      4. Gospodarność i lokalny patriotyzm. Czy znacie drugie miasto w
      polsce gdzie nie wyrzucono starego mostu tylko go ponownie
      wykorzystano? Czy znajdziecie gdzieś w polsce pomnik człowiek który
      jeste ucieleśnieniem lokalnej gwary a który nigdy rzeczywiście nie
      istniał (chodzi mi oczywiście o Starego Marycha). Czy Stary Browar
      powstałby gdyby Kulczyk nie zainwestował tutaj (lokalny patriotyzm
      bo mógł gdzie indziej) i czy on sam miałby tyle kasy gdyby nie był
      gospodarny?

      5. Szczerość i praca. Tutaj widać najlepiej po przygotowaniach do
      EURO 2012. My nie mówimy jak ma wyglądać stadion, My nawet nie
      startowaliśmy z planami i nie chwaliliśmy się że już własciwie go
      mamy. MY GO MIELIŚMY JUŻ WCZEŚNIEJ. Czyż to nie prawdomówność. Teraz
      widzimy jakie są efekty. Ale znając życie znów Poznań będzie miał
      mniejsze środki (bo przecież sobie poradzi i mają już w połowie
      wybudowany) i spadniemy na koniec. A gdzie indziej dopiero grunt
      kupują i radzą jak ma wyglądać. My Nie kłamiemy tylko robimy małymi
      kroczkami swoje i mówimy prawdę. Ale też się nie chwalimy (choć
      moglibyśmy bo mamy czym).

      6. Uczelnie też nie są złe. W końcu są zawsze w pierwszej 3 w kraju.
      Studiowałem na PP Elektronikę i Telekomunikację i z naszym
      kierunkiem mogły się najwyżej równać PP Warszawa i ich WAT oraz AGH.
      ewentualnie PP Wrocław. Ale zależnie od plebiscytu pozycje się
      zamieniały. Czy na kilkanaście miast z uczelniami to złe miejsce?
      Nie wydaje mnie się. A uczą też profesorowie którzy nabierali
      doświadczenia nawet w "Krzemowej Dolinie". Niestety nie
      doinwestowanie powoduje że trafiają profesorowie którzy chcą już
      osiąść w życiu i przekazywać wiedzę a nie odkrywać amerykę.

      Wydaje mnie się jednak że Poznań jest zbyt mało w mediach promowany
      i nie wiem czy to tylko wina promocji z naszej strony czy też może
      chęci redaktorów z wa-wy.
      Wiele razy np w krótkich newsach w Telexpressie się przeijamy ale
      już w Faktach czy Wiadomościach nie. Jakby to były mało istotne
      wydarzenia.
      Jak bardzo promuje się Powstanie Warszawskie a jak mało Powstanie
      Wielkopolskie (jedyne udane). Ale polacy lubią martyrologię niż
      zwycięzców.
      O przenoszeniu mostu Rocha mógłby być reportaż a ledwie były
      wzmianki (czy inne budowy są też tak bacznie obserwowane przez
      mieszkańców jak była ta inwestycja).
      O tradycji św. Marcina zawsze tylko wzmianka bo jest dzien
      niepodległości i wojsko ważniejsze choć wtedy się dużo dzieje.
      Targi Poznańskie też nie są tak pokazywane jak kiedyś.

      Czesto porównuje się do Wrocławia Poznań ale ja myślę że tam też są
      wpadki. Stadion Euro kuleje. Expo to jedna wielka wtopa (jak
      pokazali ziemię to jedne chaszcze zamiast chodźby drogi dojazdowej).

      Myślę że można by jeszcze znależć dużo plusów i dużo minusów ale
      skupmy się że mamy więcej plusów niż minusów ale że moglibyśmy mieć
      jeszcze wiecej plusów. Nie gadajmy róbmy. Nie oglądajmy się na
      centralę tam jest poprostu betonowy blok "Poznań jakoś sobie
      poradzi" i musimy sami liczyć na siebie a nie na innych a
      przynajmniej nie na stolicę. Poza tym bliżej mamy autem do Berlina
      niż Warszawy więc może skupmy się na promocji na zachód a nie w
      Polsce bo część polaków (szczgólenie ze wschodu Polski) nie dorosła
      do tego i nas nie rozumie. Dlatego nie ma co z nimi dyskutować tylko
      robić swoje.

      To tyle na razie
      • Gość: Klakier Re: A prawda jak zwykle pośrodku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.07, 17:10
        Coś tu nie gra!

        Po przeczytaniu wszystkiego, co możliwe na temat Poznania i innych miast
        odniosłem wrażenie jw. Pozwolę sobie bardzo w skrócie określić inne miasta w
        odniesieniu do Poznania i nadać ich poczynaniom nazwę (subiektywną).
        Opinie o Wrocławiu (ogólna tendencja):
        Pozytywy:
        Miasto przebojowe, otwarte, dynamicznie się rozwijające. Posiadające dobrą
        reklamę (jako pierwsze w Polsce za chwilę wprowadzi komputerowe sterowanie
        sygnalizacji w mieście, bo Poznańskie które działa od paru lat w całym mieście
        to tylko prototyp (!) a Krakowskie to drugie w Polsce a matematyka jako nauka
        ścisła mówi że skoro Poznań się nie liczy a Kraków jest drugi to Wrocław jest...
        No zgadnijcie, który zgonie z ich stylem reklamy?. Nie szukajcie wiadomości na
        ten temat, bo tak szybko jak się ukazała tak szybko zniknęła nie wiadomo,
        dlaczego. ;) ). Przyciąga inwestycje, szkoły wyższe i ludzi (WBK - przeniesiony
        z Poznania, Wyższe szkoły wojskowe – przeniesione z Poznania –decyzja
        administracyjna, dyrektor ZOO – dawnie ZOO w Poznaniu, Prezydent miasta –
        Wielkopolanin, LG – problemy tego pracodawcy z protestami pracowników już w
        pierwszym roku istnienia).
        Negatywy:
        W zasadzie brak (cisza nic o złej infrastrukturze*, słabej służbie zdrowia*,
        złym stanie dróg i komunikacji miejskiej*, stosunkowo wysokim bezrobociu i złym
        zdaniu o własnym mieście wśród mieszkańców*, – ale takich można wszędzie znaleźć.)
        Mój tytuł: „Cała para w gwizdek – jak nie będzie lepiej to przynajmniej
        głośniej, najwyżej wynajmiemy kogoś z Wielkopolski do roboty.”

        Opinie o Krakowie (ogólna tendencja):
        Pozytywy:
        Piękna starówka, miasto akademickie i przez to kolorowe i zabawowe, cel dla
        turystów z kraju i nie tylko.
        Negatywy:
        Brak godnych wymienienia faktów (drobne niedociągnięcia możliwe do usunięcia
        przy dynamice rozwoju miasta.)
        Mój tytuł: „Wesoło i zabawowo – każdy turysta coś tu znajdzie dla siebie.

        Opinie o Gdańsku (ogólna tendencja):
        Pozytywy:
        Na dobrej drodze do rozwoju itp. (tu nie przeszkadza nikomu struktura
        przemysłowa oparta podobnie jak w Poznaniu na przemyśle ciężkim, ale pewnie
        sobie z tym poradzą w przeciwieństwie do nas.)
        Negatywy:
        Jest dobrze i będzie lepiej.
        Mój tytuł: „Przyszłość rześka jak wiatr od morza.”

        Opinie o Poznaniu:
        Pozytywy:
        Właściwie żadne. Takie duperele jak pracowitość to odwoływanie się do historii,
        kolebka pracy organicznej nie jest przesłanką do niczego poza wspominaniem dawno
        minionych czasów (gdyby takie tradycje istniały w innych miastach można by z
        nich korzystać dla dobra a przypadku Poznania to ewidentna wada i dowód na
        zaściankowość), miasto zamknięte bez polotu i odrobiny szaleństwa, brak perspektyw.
        Negatywy:
        Infrastruktura, co prawda dobra na tle innych miast, ale... Wiele jeszcze do
        zrobienia i czy będzie to dobrze zrobione?
        Uprzemysłowienie i przez to PKB drugi po Warszawie, ale... Nie taka jest teraz
        struktura inwestycji najbardziej pożądana (tak jakby nasze sukcesy z
        poprzedniego okresu, kiedy ściągaliśmy do Poznania inwestycje należało
        potraktować buldożerem i zacząć wszystko od nowa i oczywiście oznacza to
        równocześnie, że nie przyciągamy obecnie inwestycji innego typu!?).
        Zadowoleni mieszkańcy doceniający poziom życia w swoim mieście ale... to
        zadufani w sobie drobnomieszczanie zasklepieni w swoim światku.
        Służba zdrowia na dobrym poziomie, ale... Czy utrzymamy taki poziom, bo inni nas
        gonią a my nikogo nie gonimy a w tej dziedzinie nigdzie nie jest wystarczająco
        dobrze.
        Mój tytuł: „Miasto wytypowane przez Wielkiego Brata, jako największa porażka we
        wszystkich dziedzinach, bo jak pominąć wszystkie sukcesy to w przeciwieństwie do
        innych nie mamy nic do pokazania!! - I to święta prawda czyż nie?
        Wygląda to jak próba wywołania hipnozy i wmówienie nam, że to, co mamy i co
        robimy jest złe i w ten sposób sprowokowanie nas do izolacji i zastoju
        gospodarczego czy mentalnego albo próba wprowadzenia zasady biblijnej „ostatni
        będą pierwszymi” w odwróconej wersji. To nie prawda, że jest tak źle skoro jest
        tak dobrze. Popełniamy błędy, jako miasto i społeczeństwo, ale kto ich nie
        popełnia – pytanie retoryczne, bo wiadomo tylko my. Czemu ma służyć to ciągłe
        powtarzanie jak mantrę: jesteście skazani na przegraną i to, co u was dobre nie
        jest wcale dobre. To już nie jest jedna z wielu opinii, ale wygląda na celowe
        działanie w szerszej skali, tylko, kto z tego będzie miał korzyść i komu tak na
        tym zależy. (Spiskowa teoria dziejów się kłania – pozdrowienia dla Masonów.:))

        * - na podstawie min.:
        -Raport PricewaterhouseCoopers
        -Ranking instytutu Jones Lang LaSalle




        • Gość: Włodek z Grunwaldu Rewelacyjne podsumowanie! Gratuluję! IP: *.icpnet.pl 09.12.07, 17:39
          Nie ma co szukać spisków. To nie są spiski, tylko konkurencja. O co konkurencja?
          O inwestorów? Inwestorów nie ściąga się poprzez wewnątrzkrajowy PR. Konkurencja
          idzie o wizerunek wśród ludzi młodych, gdyż to oni będą zasiedlać duże miasta
          nieproporcjonalnie w najbliższym czasie. W nadchodzących 25 latach duże miasta
          (aglomeracje) mogą nawet podwoić liczbę ludności, gdyż generować będą
          ponadproporcjonalnie więcej miejsc pracy niż rynki lokalne. I to ten potencjał
          ludzki, ta szeroka pula przyszłych wykształconych pracowników jest stawką w grze.

          Zadam proste pytanie - dlaczego nie ma w prasie ogólnopolskiej informacji o
          Poznaniu? Dlaczego nie ma renomowanych rankingów, które pokazują wysokie miejsce
          Poznania? Dlaczego powstanie filii Microsoftu jest wiadomością marginalną, a
          filii HP we Wrocku wiadomoscią ogólnopolską? Wystarczy otworzyć oczy (albo
          przejechać się przez Wrocław, wyjść z wrocławskiego rynku, zobaczyć ludzi i ich
          twarze w godzinach szczytu - a piszę to z dużą sympatią jaką mam dla Wrocka) by
          zobaczyć, że w Poznaniu jest rewelacyjnie, Poznaniacy to ludek pogodny, mądry,
          luzacki, a rzeczowy, miasto ma rewelacyjne warunki życia, jakich nie oferuje
          żadne duże miasto w tym kraju, kultura gnieździ się tam gdzie kultura zawsze - w
          piwnicach i choć nie przebojowa, to wybitna na tle kraju przynajmniej. Poznań to
          nie tylko Malta, ale najmniej dziesięć imprez o randze ogólnopolskiej czołówki
          rocznie. Poznań nie ma mediów chcących budować nasze dobre samopoczucie. Ile
          razy słyszę dziennikarza z Wrocławia w TokFM, tyle razy bucha z niego chęć
          promocji miasta na antenie ogólnokrajowej. Ale to wieści kulturalne z Poznania
          należą do najciekawszych. Takich przykładów jest mnóstwo. Jednak jakoś
          dziwacznie mamy chyba selekcję negatywną w mediach poznańskich. Warto czasem
          posłuchać Widziane z Poznania Niny Nowakowskiej w sobotę w Radio Merkury.
          Przydałaby się Poznaniowi gazeta ogólnopolska.
          • rennee12 Re: Rewelacyjne podsumowanie! Gratuluję! 10.12.07, 11:58
            Zadania do zrobienia:
            1. Wypracować i wdrożyć wieloletnia skuteczną strategie promocyjna dla miasta
            (tylko tego brak, reszta jest)
            2. Wprowadzić ludzi do władz centralnych
            3. Zacząć rządzić krajem
            Stać nas na to

            Dziękuję
            • Gość: Klakier Re: Rewelacyjne podsumowanie! Gratuluję! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.07, 15:52
              Włodek z Grunwaldu napisał:
              ”To nie są spiski, tylko konkurencja.”

              Napisałem prowokacyjnie (również wobec siebie, bo sam w to nie wierzę) o teorii
              spiskowej, ale jak w takim razie wytłumaczyć inaczej tak ewidentną sprawę jak
              komunikaty wyborcze z Polski, które pomijały Poznań mimo znaczenia, jakie ma
              nasz region i miasto dla PO w kontekście ostrej rywalizacji z PiS. Rozumiem, że
              można zbudować lub nie, dobre oblicze jakiejś części kraju czy miasta, ale w tym
              wypadku poziom autoreklamy nie powinien mieć znaczenia a dziwne pomijanie
              Poznania wygląda na działanie celowe nieoparte o jakieś racjonalne przesłanki.
              Reklama pozytywna, czyli wychwalanie własnego, jest normalna, ale tu mamy do
              czynienia z antyreklamą skoordynowaną w mediach nie wyłączając GW. Do tego
              należy doliczyć liczbę indoktrynowanych naszych ziomków, którzy po tak
              zmasowanej kampanii negatywnego prania mózgów zaraz włączą sie do dyskusji na
              zasadzie wszystko, co nasze jest do d... I zaczną jak smerf Maruda powtarzać „to
              się nie może udać”. Wygląda to jakby ktoś pracował nad zabiciem naszego dobrego
              wizerunku żeby naprawdę wtrącić nas w marazm i spowodować rezygnację z walki o
              dalszy rozwój i spowodować obojętność połączoną z tumiwisizmem. Jedyne, co mi
              przychodzi do głowy żeby wytłumaczyć to zjawisko to to, że ktoś w ramach reklamy
              i dynamicznego PR stosuje również metodę zniechęcania konkurenta i buduje sobie
              w ten sposób V kolumnę jak widać po wpisach „zatroskanych losem miasta
              czarnowidzów” Poznaniaków i robi to z dobrym skutkiem. Ludzie tak zniechęceni
              nauczeni przez media postawy negującej wszystko, co powstaje u nas nie podejmą
              sprawnie i z samozaparciem tej „pogardzanej” ostatnio pracy organicznej. Nie
              możemy już w takim stopniu liczyć (sądząc po opiniach o sobie i mieście wśród
              Poznaniaków wypowiadających się na forach) na pracę organiczną w takiej skali
              jak mogłaby ona przebiegać bez tej wrogiej nam propagandy. Dodatkowym skutkiem
              tego jest to, że protestujemy przeciwko wszystkiemu a jedyna organizacja
              „spontaniczna” powstała dla negowania planu zagospodarowania, (który jest już na
              etapie zatwierdzania!!) a żadnej nie ma dla poparcia rozwoju miasta i choćby tej
              niesławnej pracy organicznej.
              Najłatwiej w takiej sytuacji, gdy wmawia się nam, że niczego nie potrafimy i
              jesteśmy niewiele warci, poprawić sobie samopoczucie za pomocą protestu:
              Nie zgadzam się!
              I co? Jestem coś wart skoro blokuję rozwój sporego miasta!
              Argumenty? - Zawsze się znajdą wystarczy zaprotestować, a jakiś Pan Redaktor
              widząc moją głupotę wymyśli takie argumenty i tak je przedstawi żeby to miało,
              chociaż trochę sensu i gra muzyka (Szkoda mu będzie tematu, bo najlepsze to te,
              gdy jest zamieszanie).
              Skala protestów w naszym mieście doszła już do takiego poziomu że zaproponuję
              super protest:
              „Protestujmy przeciw protestom”.
              Dla załatwienia sprawy tak drogiej sercu tym, którym zależy na upadku Poznania
              proponuje w geście kapitulacji (żeby skończyć ten bezsensowny czarny pijar) na
              wjeździe do miasta nad tablicą z nazwą zamocować dodatkową z napisem:
              „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu przybywacie”. – a zresztą kto będzie
              tu przyjeżdżał i po co? Chyba żeby zobaczyć jak wyglądają ludzie którzy tak
              dzielnie zniszczyli swoje miasto i może wtedy media wspomną o nas jako twórcach
              najpiękniejszej katastrofy w kraju.
              • Gość: marcin ale megalomania IP: *.ipt.aol.com 11.12.07, 01:38
                Poznań jest mimo wszystko mentalnie najbardziej zachodnim polskim miastem.
                Ludzie, rodem z Poznania, odnoszą indywidualne sukcesy w Warszawach, Londynach,
                Berlinach. Poznaniacy są predestynowani jak nikt inny do zarządzania
                Polską...........

                jesne , smieszne to prawie tak samo jak mocarstwowe zapedy mojego rodzinnego
                Wroclawia...
                ehh ten nasz prowincjonalny bebenek wciaz bije...
          • forumkiller1 Re: Rewelacyjne podsumowanie! Gratuluję! 11.12.07, 15:10
            Moj wczesniejszy post mozna by odebrac jako atak na Poznan. Tymczasem tak nie
            jest. Chodzi mi tylko o to, zeby Poznaniacy przestali wmawiac sobie jak mantre
            "jest super, jest super", tylko faktycznie zaczeli na podstawie rzetelnych
            analiz sporzadzac plan rozwoju miasta i regionu na najblizsze 20 lat. Oczywiscie
            zgadzam sie z plusami przedstawionymi przez poprzednikow, jednak mozna do tego
            wszystkiego dodac 'ale'. Jakie?

            1) Komunikacja - infrastruktura drogowa jest calkiem przyzwoita, ale miasto jest
            kompletnie zapchane!
            A) Dlaczego w calym miescie nie ma nigdzie drogi trzypasmowej? Dlaczego
            remontuje sie Rondo Srodka i kombinuje z remontem Ronda Rataje, ale zadna osoba
            nie pomysli o wiaduktach i estakadach? Skrzyzowania okrezne przy obecnym
            natezeniu ruchu i brak projektowania skrzyzowan wielopoziomiowych to jest
            kompletna pomylka! Pomyslcie jak rozladowalby sie ruch gdyby postawic wiadukt na
            wprost z Antoninka na wprost na Ostrow Tumski, a ile pomoglaby estakada dla
            skrecajacych w lewo w Jana Pawla. Dlaczego nie zrobic wiaduktu z Kornickiej na
            wprost na Krolowej Jadwigi? Przez te ronda korkuje sie caly ruch w okolicy.

            B) Dlaczego nikt nie pomysli o budowie szostego mostu w Poznaniu? Obecnie jest 5
            mostow dla ruchu drogowego, z czego na jednym nie ma wydzielonego pasa dla
            tramwajow (Krolowej Jadwigi), a inny jest miniaturowy i nie stoi na trasie
            przejazdowej przez miasto (Sw. Rocha). W Warszawie jest 7 mostow, z czego kazdy
            ma ponad 2 pasma ruchu - i trzeba budowac nastepne, bo jest ich za malo! W
            Poznaniu nikt takich inicjatyw nie podejmuje - przeciez jest wszysko ok.

            C) Dlaczego MPK jest tak strasznie drogie? Czemu wciaz sa problemy z nabyciem
            biletow? Dlaczego autobusy jezdza tak rzadko (na osiedlach co 15-20 minut)? Czy
            nie mozna by czegos z tym zrobic? Dlaczego nie mozna nabyc biletu na cala
            aglomeracje poznanska? Dlaczego brak koordynacji z regionalnym PKP? Multum
            rzeczy do zrobienia.

            2) Turystyka - nikt nigdzie nie napisal ze Poznan nie ma zabytkow ani ciekawych
            miejsc. Tylko, ze nikt poza poznaniakami o tym nie wie! Promocja turystyczna
            lezy. Baza hotelowa dostosowana wylacznie pod gosci MTP. Na Lawicy wysiada
            bardzo malo ludzi w porownaniu z innymi lotniskami. Dlaczego nikt nie zabierze
            sie np za zaniedbane forty w Poznaniu? Dlaczego nie pojawiaja sie zadne nowe
            atrakcje - wciaz tylko Stary Rynek, Ostrow Tumski i Malta - nic nowego
            atrakcyjnego turystycznie (z wyjatkiem Starego Browaru) nie pojawilo sie od wiekow.

            3) Kultura - z wyjatkiem festiwalu na Malcie wiekszych wydarzen w Poznaniu z
            reguly nie ma. Owszem, dzialaja bardzo dobre teatry, a czasem Pani Kulczyk
            udostepni czesc swojej kolekcji w Browarze. Wydarzen na miare koncertu George'a
            Michaela, U2, Rolling Stones; festiwalow filmowych, itp - brakuje. Nie mowie, ze
            nic sie nie dzieje, ale jest sporo do zrobienia!

            4) Uczelnie z reguly mieszcza sie w pierwszej 3-4 najlepszych uczelni w Polsce.
            Problem tkwi tylko w tym ze bijemy sie z innymi o miejsce 2 lub 3. Jesli chodzi
            o uniwersytety to nie jestesmy w stanie zagrozic UW i UJ - dlaczego? AE wiecznie
            stoi w cieniu SGH. Politechnika w kolei walczy o miejsce z wroclawska, natomiast
            PW i AGH sa poza zasiegiem. Zreszta, poziom uczelni wyzszych jest akurat w
            Poznaniu bardzo dobry, porownujac z innymi dziedzinami. Najwiekszy problem, ze
            absolwenci tych uczelni, ktore sa 2, 3 lub 4 w kraju, nie moga znalezc pracy na
            poziomie swoich aspiracji. W kazdym razie tak bylo w moim przypadku. W Poznaniu
            jest ok, jesli chce sie pracowac w finansach, kadrach, marketingu i sprzedazy.
            Dla inzynierow, informatykow, konsultantow biznesowych, ekonomistow, ekspertow
            od handlu miedzynarodowego, i wielu wielu innych - nie ma w Poznaniu miejsca.
            Ktos spytal sie czemu naglosnione bylo otwarcie filii HP we Wroclawiu, a
            otwarcie filii Microsoftu nie. Ano dlatego, ze w filii HP znajdzie zatrudnienie
            kilkuset specjalistow od finansow, natomiast Microsoft nie utworzyl filii, tylko
            centrum badawcze, gdzie kilkunastu najzdolniejszych studentow i naukowcow bedzie
            moglo za poldarmo oddawac swoje pomysly Billowi G. Z kolei wydarzenie typu
            otwarcie centrum Carlsberga, czy Franklin Tempelton zostalo prawie zupelnie
            zignorowane przez prase lokalna. Wspominacie kilka duzych miedzynarodowych firm
            w Poznaniu - tylko ile ich u nas jest? 5? 10? Na pewno nie wiecej - VW, Glaxo,
            Nivea, Bridgestone, Imperial Tobacco, Wrigley, SABMiller. I tyle. We Wroclawiu
            tych firm jest co najmniej 2-3 razy tyle, a o Warszawie nie wspomne bo sa tego
            setki. Tak samo z powierzchnia biurowa - wspominacie PFC i Browar. Pewnie
            jeszcze mozna by wymienic Delte i kilka - kilkanascie budynkow w podobnym
            standardzie. Ale co to jest? W Wawie tylko przy ulicy Domaniewskiej jest
            budynkow klasy A tyle, ze maja powierzchnie biurowa taka jak w calym Poznaniu! A
            to tylko jedno 'zaglebie' biurowcow - jest jeszcze Centrum, w planie jest
            Wilanow, Wola i Ochota rowniez ma mnostwo biurowcow. A w Poznaniu Wolne Tory
            leza i nie mozna sprawy zalatwic od kilkunastu lat! Ja tu w kazdym razie widze
            duze pole do popisu i sytuacja jest do poprawy.

            5) A teraz cos na oslode - zgadzam sie ze Poznan jest zaniedbany w mediach i
            bardzo malo nas widac. Ale w tym jest rowniez sporo naszej winy. To, ze nic nie
            mowimy i robimy swoje widac na przykladzie przenoszenia starego mostu Rocha -
            wydarzenie wydawaloby sie wielkie, pomysl wysmienity - w mediach cisza. Pewnie
            wystarczyloby zrobic maly marketing w stolicy i powstalo by kilka reportazy, bo
            temat bardzo atrakcyjny. Ale nie - po co mamy o tym mowic, skoro widac co
            robimy. Ano po to, zeby bylo widac.

            Odnosnie EURO - o tym bylo faktycznie glosno - Poznan jest najlepiej
            przygotowanym miastem. Nie wiem faktycznie ile z tego naszej zaslugi - raczej to
            dzieki temu ze miasto przez lata pelnilo funkcje miasta targowego. No, ale
            nalezy zaliczyc to na plus, ze w koncu bylo glosno o Poznaniu i to nie w
            kontekscie Kulczykparku.

            Glosno bylo rowniez przy okazji obchodow poznanskiego Czerwca i to rowniez bylo
            bardzo pozytywne. Chyba nawet bylo to bardziej naglosnione niz obchody rocznicy
            Powstania Warszawskiego. Jak widac - wystarczy chciec sie czyms pochwalic i juz
            zupelnie inaczej to wyglada - przede wszystkim w mediach.

            Poza tym zgadzam sie - ogolna sytuacja w Poznaniu (gospodarcza, kulturalna,
            edukacyjna, infrastruktury) jest dobra. Ale nalezy pomyslec co nalezy zrobic,
            aby sytuacja byla bardzo dobra i aby faktycznie Poznan mogl byc wzorem do
            nasladowania, a nie gonic zaleglosci wzorujac sie na innych miastach. Mysle, ze
            otwarta dyskusja i wstrzymanie sie od obrony twierdzy Poznan za wszelka cene
            moze tylko pomoc. Jesli bedziemy sie nadal zamykac na pomysly i argumenty - nic
            sie nie zmieni i powoli miasteczko pograzy sie w sennym klimacie i zapomnieniu.
            Oby tak nie bylo.

            Pozdrawiam!
            • forumkiller1 Re: Rewelacyjne podsumowanie! Gratuluję! 17.12.07, 00:23
              No tak, wystarczy zaproponowac kilka konkretnych pomyslow i cisza :(
    • mantis77 A prawda jest taka... 11.12.07, 01:48
      Taka że ludzie którzy tu psioczą nie umieją nic zrobić. A prawdziwi
      pracowici Poznańczycy nie piszą tych glupot bo nie mają czasu tylko
      pracują i coś tworzą albo jak napiszą to coś pozytywnego czym się
      można wykazać by dawać przykład.

      Co miesiąc bywam na spotkaniach w Urzędzie Miasta gdzie spotykają
      się szefowie poznańskich organizacji pozarządowych i nie sądzę by
      można powiedzieć że Ci ludzie nic nie robią i to dobrowolnie bez
      przymusu.
      • Gość: ...naczelny Re: A prawda jest taka... IP: *.dsl.bell.ca 11.12.07, 03:23
        ...przepraszam ale ...powyzszy tytul mi bardzo pasuje...do mojego
        tematu...wiec sie wpasuje...

        Podwójne dziennikarstwo red. Lizuta (107)

        Jan M. Fijor
        "Nczas" 2004-07-01

        Dziennikarz Gazety Wyborczej, Mikołaj Lizut wyjechał do Mercosuru
        (Urugwaj, Paragwaj, Argentyna) z zamiarem udowodnienia tezy, że ktoś
        kto daje pieniądze na Radio Maryja i popiera o. Rydzyka, musi być
        antysemitą, nazistą i kanalią. Tym kimś jest Jan Kobylański,
        filantrop, działacz polonijny i jeden z najbogatszych Polaków na
        świecie (5. na liście polonijnych krezusów tygodnika Wprost).

        Cel i środki

        Równie dobrze red. Lizut mógł napisać ten tekst w kraju, bez
        konieczności wyjazdu do Ameryki Łacińskiej. Byłaby to dla redakcji i
        dla niego czysta oszczędność, bo przecież tezę miał gotową jeszcze
        przed wyjazdem, argumenty dla jej udowodnienia też. Nie zachwyciły
        go nawet specjały regionu: wina, mariscos, a zwłaszcza fenomenalna
        wołowina. To prawdziwe świętokradztwo pisać o argentyńskim
        asado: „żeberka wołowe”.
        Autor demaskatorskiego reportażu o Kobylańskim uważa, że jego
        szlachetny cel (napiętnowanie podejrzanego sponsora Radia Maryja)
        uświęca stosowane środki, gdyż swoim rozmówcom przedstawia się z
        fałszywego imienia i nazwiska (student piszący pracę o Polonii,
        Stanisław Andrzejewski) , zatajając prawdziwy charakter w jakim
        przed nimi występuje. W krajach poważnych za coś takiego płaci się
        wysokie kary. Telewizja ABC, przykładowo, zapłaciła 5 mln dol. za
        to, że jej reporter w celu dotarcia na miejsce przestępstwa (i to
        przestępstwa, które było ewidentne) użył fałszywych danych. No, ale
        Polska widać nie jest jeszcze tak poważnym krajem. Dlatego autor nie
        widzi nic złego w publicznym przyznaniu się do przebrania. Ot, lisek
        chytrusek!
        Nie twierdzę, że dziennikarz nie ma prawa zataić swoich personaliów,
        bo sam to w Ameryce Łacińskiej robiłem kilkakrotnie, w przeciwnym
        razie rozwaliliby mnie jacyś partyzanci czy „prawicowy” szwadron
        śmierci. Uważam jednak, że w przypadku reportażu o Janie
        Kobylańskim, takie działanie jest nieuzasadnione. Policjanci
        przesłuchując złoczyńców nie ukrywają swojej roli, a mimo to
        dowiadują się rzeczy, których pytany nie chce im przecież ujawnić.
        Ujawnienie prawdziwej roli, w jakiej dziennikarz występuje zmusza go
        do rzetelności. Tym bardziej, że jak wynika z reportażu, autor
        napotkał wielu ludzi, którzy chcieli o Kobylańskim mówić...źle.
        Jeśli to prawda, że Jan Kobylański jest człowiekiem podejrzliwym, to
        na pewno bardziej podejrzliwy jest w stosunku do osób podających się
        za studentów, agentów podróży czy weterynarzy niż wobec
        dziennikarzy, co do których nie ma przecież żadnych wątpliwości. Tym
        bardziej, że w prasie argentyńskiej, urugwajskiej, a zwłaszcza w
        Paragwaju ukazało się na jego temat szereg artykułów, z których
        tylko jeden czy dwa były mu życzliwe. Autorzy tych tekstów
        wstępowali przed „don Juanem” jako dziennikarze i Kobylański
        wiedział że nie są mu życzliwi.

        Trzyma Polonię w kieszeni

        Jana Kobylańskiego znam z tzw. opowieści polonijnych od ponad 20
        lat. Osobiście poznałem go mniej więcej 10 lat temu. Byłem
        dwukrotnie w jego domu, ale nie wywiązała się między nami jakas
        silniejsza „nić sympatii”. Słyszałem wręcz, że nie był mną
        zachwycony. Opinię na mój temat ugruntował jego przyjaciel, Edward
        Moskal, dla którego jestem od lat „płachtą na byka”. Ja też, przed
        spotkaniem z Kobylańskim byłem indoktrynowany przez miejscową
        Polonie. Zadałem sobie jednak nieco trudu, żeby oddzielić plewy od
        ziarna i przynajmniej starać się zbliżyć do prawdy.
        Emocjonalnie Jan Kobylański jest mi człowiekiem równie obcym, co
        ksiądz Dyrektor Rydzyk którego w ogóle nie znam. Nikt mnie do
        zabrania głosu w tej sprawie nie upoważnił, nikt też o to nie
        prosił. Powodem, dla którego ten głos zabieram jest sprzeciw wobec
        pomówień, insynuacji i kłamstw zawartych w artykule. Skonfrontujmy
        niektóre z nich z rzeczywistością.
        Red. Mikołaj Lizut poinformowany przez „człowieka od o. Rydzyka” i
        b. ambasadora Polski w Urugwaju, p. Jarosław Gugałę, pisze,
        że „Kobylański to wpływowy, niebezpieczny człowiek”, który
        ponadto „trzyma w kieszeni Polonię Ameryki Łacińskiej”. Szkoda, że
        p. Lizut nie porozmawiał z ambasadorem Ryszardem Schnepfem (b.
        ambasadorem RP w Montevideo, a obecnie zdaje mi się w Kostaryce) to
        by się dopiero cymesów dowiedział.
        O tym, że Kobylański jest wpływowy wie każde dziecko w Urugwaju. W
        rejonie, gdzie 80 proc. ludności żyje za mniej niż 2 dol. dziennie,
        posiadacz 400 mln dol. (albo i więcej) musi mieć wpływy. W to, że
        trzyma Polonię w kieszeni, trudno mi uwierzyć, tym bardziej, że to
        właśnie Polonia mówi o Kobylańskim, że „kutfa”. Zresztą trzymanie
        kogoś w kieszeni nie musi być złe. Myślę, że Agora i red. Michnik
        trzymają p. Lizuta w swojej kieszeni a mimo to nie odmówili
        wyciągnięcia kilku tysięcy dolarów na ten egzotyczny wyjazd.
        Kobylański mniej więcej 20 lat temu wyciągnął z kieszeni kilkaset
        tysięcy dol., wykupił długi podupadającego Domu Polskiego w Buenos
        Aires, zrobił mu kosztowny lifting, a teraz utrzymuje nie tylko Dom,
        lecz także Związki Polaków w Urugwaju, w Argentynie, w Paragwaju, a
        także powołaną przez siebie unię organizacji polonijnych Ameryki
        Łacińskiej (UZOPAŁ). Mimo iż wielu „zwyczajnych Polaków” skarży się,
        że „Kobylański ich swoją hojnością upokarza”, ja w postępowaniu don
        Juana nie widzę niczego złego. A jeśli już, to raczej zawiść ludzką.
        Nie mam wątpliwości co do motywów tego „nagłego” zainteresowania się
        Kobylańskiego Polonią (do roku 1980 polskość go nie bawiła). Ma dużo
        pieniędzy, duże ego - potrzebuje uznania. Gros dobroczyńców i
        filantropów ma podobną motywację. Co w tym złego?! Liczą się
        przecież efekty.

        Antysemityzm

        Wprawdzie red. Lizut nie pisze dlaczego Kobylański
        jest "niebezpieczny". Można się jednak domyślać. Jest niebezpieczny,
        bo jest antysemitą!
        Mam z tym zarzutem pewne problemy. Osoby, które mnie 10 lat temu na
        Kobylańskiego napuszczały podkreślały, że jest on „Żydem, który chce
        zniszczyć Polonię”. No, więc Żyd czy antysemita? Czyżby rację mieli
        Żydożercy utrzymujący, że twórcami antysemityzmu są sami Żydzi?
        „Antysemityzm Kobylańskiego” ma swoje źródło w konflikcie ze
        wspomnianym już ambasadorem Schnepfem. Otóż, Schnepf – podobno z
        pochodzenia Żyd - w czasie swojej kadencji nad La Plata wystarał się
        o tytuł konsula honorowego Polski w Paragwaju dla Żyda pochodzącego
        znad...Wołgi, skądinąd bardzo sympatycznego, oddanego Polsce
        człowieka i sprawnego biznesmena, Jorge Goldenberga. Kobylański
        uznał to za policzek, zwłaszcza że planował na to stanowisko swoją
        faworytkę. Działaczkę polonijną, Polkę z Łodzi zamężną za
        paragwajskim lekarzem, p. Krystynę Pisera. (O ile mnie pamięć nie
        myli, syn p. Krystyny, Rafał Pisera pracuje obecnie jako dziennikarz
        Newsweeka Polska).
        Kobylańskiemu nie chodziło o to, że Żyd jest polskim konsulem
        honorowym, lecz że nie jest nim p. Pisera. W swojej urażonej dumie i
        być może zacietrzewieniu, bo jest to typ despoty, uważał pewnie, że
        p. Schnepf mianował Goldenberga konsulem tylko dlatego, że obaj są
        Żydami.
        Kobylański miał z MSZ więcej podobnych afer. W innym przypadku,
        upomniał się o odznaczenie dla inżyniera Jorge Skoryny, fanatycznego
        wręcz działa polonijnego z Meksyku, któremu order zasługi przyznano,
        a potem (rzekomo) na interwencję Schnepfa (za przyjaźń z
        Kobylańskim) anulowano. Ot, i cały jego antysemityzm!
        Z dwojga pomówień: o to że „Kobylański to Żyd”, oraz że „Kobylański
        to antysemita”, bardziej prawdopodobne jest jednak to pierwsze.
        Kiedy w latach 1950. Kobylański wylądował na Retiro w Buenos Aires,
        nie został do Argentyny wpuszczony za to, że jest...Żydem. Jego
        • Gość: jesz. raz naczelny Re: A prawda jest taka... IP: *.dsl.bell.ca 11.12.07, 03:27
          Nazista

          Kulminacją oskarżeń wobec Jana Kobylańskiego (wieznia Auschwitz,
          Dachau, Mauthausen i Gusen) jest jego rzekoma współpraca z
          nazistami. „[...] Rola Kobylańskiego w obozach koncentracyjnych
          mogła nie być jednoznaczna. To miało być głównym powodem jego
          wyjazdu do Ameryki Łacińskiej.”
          Był w obozie kierowanym przez Niemców, myśli p. Lizut, ergo
          współpracował z Hitlerem. Rozumując w ten sposób można dojść do
          wniosku, że również Żydzi, których hitlerowcy zamknęli do Auschwitz
          czy Treblinki mają na sumieniu współpracę z nazistami. Tym bardziej,
          że nie ma ani śladu dowodu współpracy Kobylańskiego z hitlerowcami,
          ani jednej skargi na niego czy podejrzenia. Poszlaką na której p.
          Lizut opiera to straszliwe oskarżenie jest interwencja INS,
          amerykańskich służb imigracyjnych, które kilka lat temu, na lotnisku
          O’Hare Kobylańskiego przesłuchały.
          Gdyby Kobylański był nazistą i fakt ten zataił, zostałby w USA
          aresztowany i postawiony przez sąd. W najlepszym przypadku, po
          złożeniu kaucji w wysokości paruset tysięcy dolarów zostałby z
          terytorium USA ciupasem wydalony. Jeśliby był nazistą i wyznał to
          przy aplikowaniu o wizę, to by tej wizy nie otrzymał. Jest
          człowiekiem wpływowym, nie na tyle jednak. Zresztą w sprawach
          imigracyjnych nawet prezydent Bush nie jest w stanie niczego
          załatwić.
          Aby uprawdopodobnić wersję współpracy z nazistami, p. Lizut
          postarzył Kobylańskiego, który faktycznie w momencie osadzenia na
          Pawiaku miał ok. 15 lat. Ja to też sprawdzałem. Stąd być może nie ma
          jego nazwiska w rejestrze więźniów Oświęcimia. Nazwisk dzieci Niemcy
          niekiedy do rejestrów nie wpisywali.
          Kobylański to człowiek znany, bywający w świecie i rzucający się w
          oczy. Gdyby był współpracownikiem nazistów, zostałby już dawno
          rozpoznany i postawiony przed sąd. W reportażu op. Lizuta – podobnie
          jak w opowieściach o UFO - za dużo jest przyczyn, którym nie
          towarzyszą żadne skutki.

          Stroessner

          Wprawdzie Jan Kobylański Stroessnera parokrotnie spotykał, ale to
          raczej dyktator znał Kobylańskiego, a nie on dyktatora. W końcu
          przyjechał do Paragwaju na specjalne zaproszenie rządu w Asuncion,
          aby tam budować fundamenty przemysłu. Jednakże zaraz na początku
          kariery paragwajskiej Kobylański rozpętał aferę, protestując
          publicznie przeciwko biurokacji i niedotrzymaniu przez rząd w
          Asuncion warunków umowy imigracyjnej. Aby gniew Polaka obłaskawić,
          wprowadzono Kobylańskiego na salony ministerialne Asuncion. Taką
          metodą robi się interesy nie tylko w Warszawie, w Paragwaju również.
          Licencje na druk znaczków otrzymał w ramach takiego właśnie
          partnerstwa prywatno-publicznego. (Należy się z tego tylko cieszyć.
          Jest przecież Polakiem!) Może nawet przy tych znaczkach oszukiwał, i
          co z tego? Czy to grzech takiego bandziora jakim był Alfredo
          Stroessner oszukać? Życie uczy, że w warunkach konkurencji, a rynek
          filatelistów i numizmatyków (Jan Kobylański jest także jednym z
          dwóch, może trzech w świecie dystrybutorów monet pamiątkowych bitych
          z metali szlachetnych) jest na oszustwa wyjątkowo czuły. Gdyby
          Kobylański był nieuczciwy już dawno poszedłby z torbami. Tymczasem
          on na tej rzadkiej specjalności zrobił (i nadal robi) ogromne
          pieniądze. Bo ten człowiek na wszystkim robi pieniądze. Ma talent.
          Umie to.
          Nie rozumiem też, dlaczego p. Lizuta niepokoi współpraca
          Kobylańskiego z reżymem Stroessnera w celu „tropienia lewicowych
          działaczy wśród emigrantów z Europy Wschodniej.” Tropieniem lewicy
          zajmowali się także sami działacze lewicy. Che Guevarrę wydała
          policji podobno towarzyszka z oddziału.
          Oburzeń i nieścisłości jest więcej. To nie są zwykłe błędy czy
          nierzetelność. To już wygląda na manipulację. P. Lizut pisze np. że
          Kobylański za łapówkę załatwił sobie posadę konsula honorowego
          Paragwaju na Teneryfie (Wyspy Kanaryjskie), gdy tymczasem konsulat
          na Wyspach Kanaryjskie był dla niego formą zesłania. Podobno była to
          kara za jakiś romans Kobylańskiego. Inna rzecz, że w Teneryfie
          zrobił kilka dużych interesów, co osłodziło nieco gorycz zesłania,
          ale żeby płacić za to łapówkę, to przesada.
          Zawód reporter

          Mrożące krew w żyłach są opowieści autora, o tym jak to ludzie
          Kobylańskiego chcieli go osaczyć, ujawnić i....co, może zabic i
          zjeść? Oto sekretarka Kobylańskiego wypytuje o szkołę, do której
          rzekomo Andrzejewski vel Lizut uczęszcza, o to gdzie mieszka, kto go
          skierował do Kobylańskiego? Słowem – sekretarka węszy! Autorowi nie
          przyszło do głowy, że rozmówcy studenta z Polski, z grzeczności, dla
          okazania zainteresowania jego osobą moga spytać o szkołę, o problemy
          z nauką, rodzine itp. sprawy.
          O mały włos, a autor zostałby zdemaskowany, gdy Jan Kobylański, z
          czystej gościnności, zobowiązal swego kierowcę, aby zajął się
          podróżą p. Lizuta z Punta del Este do Buenos Aires; kupił mu bilet,
          pomógł nieść walizkę, zawiózł do portu i ułatwił przejście granicy
          urugwajsko-argentyńskiej. Kierowca kupił bilet na nazwisko
          Andrzejewski, co mogło narazić red. Lizuta (paszport przecież
          opiewał na nazwisko prawdziwe: Lizut) na aresztowanie pod
          zarzutem.....handlu narkotykami. Istna paranoja!
          Przepłynąłem La Platę z Buenos Aires do Montevideo (lub Colonia) co
          najmniej 10 razy. Ostatni raz pod koniec 2002 roku. Nigdy jednak nie
          wymagano ode mnie podania nazwiska przy kupowaniu biletu, a już na
          pewno bileter promowy nie sprawdzał mojego paszportu. Granica
          urugwajsko - argentyńska jest słabo strzeżona, ruch niewielki,
          głównie turyści zagraniczni. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek
          ktoś porównywał mój paszport z biletem promowym. Być może Kobylański
          przekupił celników, żeby zastawić na p. Lizuta pułapkę? Faceta,
          który wiesza swoje portrety na ścianie, stawia w ogrodzie własne
          popiersia, czy umieszcza inicjały na terenie swej posiadłości stać
          przecież na wszystko.
          Pod koniec sążnistego reportażu, red. Lizut dochodzi do przekonania,
          że właściwie nie znalazł na nazizm Kobylańskiego żadnego dowodu,
          pisze więc: „Myślę jednak, że krzyża oświęcimskiego mu już nie
          odbiorą.” A dlaczego nie odbiorą? Bo „któż chciałby grzebać w jego
          przeszłości?” Jak to „któż”? Zawsze jakiś lizus się znajdzie!

          • Gość: Grzechu Re: A prawda jest taka... IP: 150.254.124.* 11.12.07, 15:36
            A kogo te brednie obchodzą??
Pełna wersja