Gość: Bor'ka
IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl
15.07.01, 09:37
Czlowiek podswiadomie dazy do racjonalizacji swoich poczynan i dlatego
Poznaniacy (wielu) twierdzi, iz w Warszawie ich nie lubia, czy moze nawet
wiecej.
Jest to zupelne nieporozumienie: stosunek Warszawiakow do Poznania jest
neutralny, zyje ciagle wiara w wielkopolska rzetelnosc, pracowitosc,
patriotyczne tradycje.
Tradycyjnym przeciwnikiem jest Krakow, od dawna juz tylko w formie zartobliwej.
Tym wieksze jest wiec zaskoczenie przybyszow ze stolicy, kiedy stykaja sie w
Poznaniu z murem irracjonalnej niecheci, graniczacej z brakiem dobrego
wychowania.
Prusacy twarda reka trzymali Wielkopolske, jednoczesnie wmawiajac
Wielkopolanom, ze zyja lepiej, w karaju o wyzszej cywilizaji. Propaganda
tworzyla swiadomia negatywny obraz Kongresowki. Poznaniacy wyraznie uwierzyli i
uznali Warszawke za zrodlo wszystkich swoich niepoodzen. Jest to dla mnie
zenujace, kiedy czytam postingi z Poznania negujace nawet
polskosc "wszawiakow". Warszawa, czy to "sprawiedliwe" czy moze krzywdzace (dla
Poznania oczywiscie) skupia ogromna czesc narodowej tradycji i to tej
najbardziej polskiej.
Na koniec o rzekomej arogancji Warszawiakow. Nawet na forum Gazety czytalem
propozycje ponownego zamkniecia Miasta i ograniczenia zatrudnienia dla osob z
innych rejonow. Oczywista arogancja, glupia w dodatku, bo Warszawa juz by nie
dala sobie rady bez naszych "Boat People" na przyklad. Takie wypadki zawsze sie
zdarzaja, ale na pewno nie sa norma zachowania. A juz nie moze byc mowy o
szczegolnej antypoznanskosci.
Osobiscie przyznam, ze dosc irytujace jest, gdy kolega z pracy uwaza za
wskazane codziennie podkreslic, iz Warszawa mu sie nie podoba, ze to straszne
miasto, w ktorym on, przybysz z Lodzi tak sie meczy. No coz, to nie my
budowalismy Stolice, "Narod budowal".