Dodaj do ulubionych

Jezyk naszych "cities".

IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl 21.07.01, 11:44
Co sadzicie o jezykowym zroznicowaniu polskich miast ?
Nie mysle o odrebnych jezykach (kaszubski) czy gwarach (slaska, cz nawet
wielkopolsko-poznanska), ale o jezyku ulicy. Realnym, a nie wymyslonym, jak
Wiech. Rowniez znane z Misia "a ja, jezely pan pozwoly, z przyjemnoscio" nie
jest norma jezykowa Warszawy.
To przedmiescia praskie.
Ja uwazam, iz roznice miedzy Warszawa, Lodzia i Poznaniem prawie nie istnieja.
Ot pare zwrotow, np w Warszawie raczej nie uzywa sie popularnego
poznanskiego "wiara", ale jest to slowo znane.
Moja ulubiona poznanska "eka" nie bedzie juz zrozumiana.
Silne roznice akcentowe pojawiaja sie w Krakowie, na Wschodzie (Bialystok) i ze
wzgledu na przesiedlenia na Zachodzie (Wroclaw).
Ciekaw jestem, jak Wy to widzicie (raczej slyszycie), bo ja ze zrozumialych
wzgledow warszawskiej specyfiki juz nie rejestruje.
Obserwuj wątek
    • Gość: Agata Re: Jezyk naszych IP: 195.205.4.* 23.07.01, 15:52
      Gość portalu: Bor''''ka napisał(a):

      > Ja uwazam, iz roznice miedzy Warszawa, Lodzia i Poznaniem prawie nie istnieja.

      Prawie. Bardzo prawie. Pani w kasie supermarketu w Poznaniu kazała mi na
      terminalu do kart płatniczych nadusić (a nie nacisnąć) enter. Poza tym w Poznaniu
      (tak jak i w całej praktycznie środkowej Polsce, na zachód od Warszawy) chcom (a
      nie chcą), muszom (a nie muszą) itd.
      • Gość: ethanol Re: Jezyk naszych IP: *.coh.org 24.07.01, 04:58
        We Wroclawiu mowi sie sztajmesy a w Poznani penery
        • Gość: Bor''ka Re: Jezyk naszych IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl 31.07.01, 01:52
          W Warszawie menele.
          Ale to sa subtelnosci.
          Czy czujecie zroznicowanie akcentu ?
          • Gość: ethanol Re: Jezyk naszych IP: *.coh.org 31.07.01, 03:10
            W Poznaniu jest kapeczke inny akcent niz w innych miastach, chociaz to jzu
            zanika.
            • Gość: Bor''ka Re: Jezyk naszych IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl 31.07.01, 15:16
              Szczerze mowiac nie bardzo to widze, no chyba, ze ktos specjalnie sie stara.
              Mnie tylko raz powiedzieli, ze mam warszawski akcent, ale chyba zlosliwie.
              Jest juz wszedzie ten radiowo-telewizyjny standard.
              To zjawisko isnieje na Ukrainie: jezyk rosyjski jest zunifikowany, a ukrainski,
              ktorego za sojuza bylo malo w TV, bardzo sie rozni regionalnie.
              • Gość: Student Re: Jezyk naszych IP: *.aktivist.pl 31.07.01, 15:43
                Ludzie młodzi i wykształceni tracą te gwarowe naleciałości. Mówią jak dobrze to
                ująłeś językiem "radiowo-telewizyjnym". Jednak u starszych, spotyka się ich
                sporo. Mnie na przykład w Warszawie najbardziej w uszy kłuje zmiękczanie końcówek
                np: "kupiłem bułkie" oraz używanie w liczbie mnogiej tylko rodzaju żeńskiego.
                Niezależnie czy jest mowa o mężczyznach, kobietach czy zwierzętach zawsze
                słyszę: "one pojechały".


                Gość portalu: Bor''''ka napisał(a):

                > Szczerze mowiac nie bardzo to widze, no chyba, ze ktos specjalnie sie stara.
                > Mnie tylko raz powiedzieli, ze mam warszawski akcent, ale chyba zlosliwie.
                > Jest juz wszedzie ten radiowo-telewizyjny standard.
                > To zjawisko isnieje na Ukrainie: jezyk rosyjski jest zunifikowany, a ukrainski,
                >
                > ktorego za sojuza bylo malo w TV, bardzo sie rozni regionalnie.

              • Gość: Agata Są różnice jednak IP: 195.205.4.* 31.07.01, 19:29
                Poczekaj na mnie - Poczekaj za mną (Wlkp.)
                Leży na górze - Leży do góry (Wlkp.)
      • Gość: KAM jest trochę tych regionalizmów jednak IP: 195.205.37.* 31.07.01, 15:24
        W Poznaniu mówią: "Spytam mu się", co w języku polskim oznacza "spytam go się".
        Dopełniecz jest mylony z celownikiem. Poza tym popularny "podkoziołek" nazywa
        się w Gdańsku "śledzik" O podkoziołku nikt nie słyszał. W Łodzi jeszcze jakoś
        inaczej na to wołają. W Wielkopolsce nabijają się z mojego kaszubskiego "jo"
        zamiast "tak". Poza tym są typowo poznańskie określenia typu: bejmy, siano,
        wiara, szczony itp.

        Jak jest po śląku "lokomotywa w lesie daje sygnał dźwiękowy"?
        - Wyje bana w lesie.

        :)
        • Gość: Bor''ka Re: jest trochę tych regionalizmów jednak IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl 31.07.01, 18:21
          Pomorze jest(bylo?) extra.
          Pamietam jak na wakacjach u rodziny w Grudziadzu miejscowe, "przedwojenne"
          Pomorzanki krzyczaly na mnie i moich kuzynow "Wy lorbasy", a druga
          przytakiwala "Jo, jo pani. Uny lumpry so".

          Jeli chodzi o zmiekczanie i rodzaj zenski, ja zauwazam to jako bardzo
          przedmiejskie. Po Powstaniu przedmiejski lumpenproletariat ruszyl na Warszawe
          i ...zostal na drobne 50 lat. Zajeli dzielnice oficerskie, urzednicze, ktorych
          wlasciciele przewaznie zgineli lub zostali na Zachodzie.
          Dopiero dzieki twardym realiom ekonomicznym, tzn. wysokim cenom nieruchomosci
          na Zoliborzu czy Mokotowie, wracaja dzis na swoje.
          Tak wiec to jest bardziej mowa lumpenproletariatu, ktory konserwowal sie we
          wlasnym gronie, a nie naplywowych. No, jest w tym cos z Wiecha, nie da sie
          ukryc.
          • Gość: KAM Re: jest trochę tych regionalizmów jednak IP: 195.205.37.* 01.08.01, 08:31
            A takie coś słyszałaś:

            Ty wyź mnie ino tyn dynks stond bo mnie jakoś widok zakrywa.

            Albo:

            Na tyn Geburtstag to żyście tom nieźle fajerowali. Z domu żem słyszoł. Ja żem
            był stać na dworzu to normalnie prawie jok u wos.

            :)
        • Gość: Student Re: jest trochę tych regionalizmów jednak IP: *.aktivist.pl 01.08.01, 08:39
          Na jednym z meczów reprezentacji w Chorzowie idziemy na stadion. Przechodzimy
          obok typowych ślunskich familioków i słyszę jak mały brzdąc (jakieś 5-6 lat)
          drze kalafe: fater na szpila idum (tak to brzmiało oczywiście z odpowiednim
          śląskim akcentem). Po prostu odjechałem...
    • Gość: bula Re: Jezyk naszych Warszawa-Poznań IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.01, 01:57
      W Warszawie jest tekst który doprowadza mnie do szału, a mianowicie
      -na dworzu- (brrr)
      w Poznaniu mówi się -na dworze-. (w sensie na zewnątrz budynku)
      Słyszałem że w okolicach Bielska B. mówi się swojskie -idę na pole- ;) (w
      sensie na dwór).
      A tak generalnie to warszawiacy rozpoznają mój "śpiewny" akcent, natomiast ja
      jakoś u nich niczego nie słyszę (chyba że gdzieś na jakimś rynku np. "szembeku")
      Pozdro
      • Gość: KAM Re: Jezyk naszych Warszawa-Poznań IP: 195.205.37.* 01.08.01, 08:27
        Jeśli ktoś z Was był kiedys w Lesznie to zapewne słyszał, jak tubylcy fajnie
        zawodzą. Mówi się wręcz, że oni śpiewają. Zdanie zaczynają nisko a potem
        śpiewną melodią kończą je wysokimi tonami z małym załamaniem na końcu. Dla
        przyjezdnych, nawet z Poznania brzmi to dosyc egzotycznie.
        • Gość: Bor''ka Re: Jezyk naszych Warszawa-Poznań IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl 01.08.01, 09:42
          Skad to sie moglo wziasc w Lesznie, no w koncu lezacym w Wielkopolsce?
          Tam chyba nie ma przesiedlencow zza Buga.
          Jedyna specyfika to arianskie tradycje.
          Gwara slaska, to juz prawie osobny jezyk, choc mnie, jesli chodzi o geneze
          przypomina raczej tzw. surzyk tj. krzyzowke rosyjskiego i ukrainskiego, bardzo
          rozpowszechniona na Ukrainie. Wracajac do gwary slaskiej to znosze ja jako
          orginal, gorzej gdy ktos "podszywa sie" pod Slazaka. To groteska.

          W jezyku warszawskim nie widze (nie zauwazam) zadnej specyfiki. A wlasciwie
          powinna byc mazowiecka. W koncu do 1526 bylo to osobne panstwo, dzis mozna
          powiedziec "protektorat". Moze zawsze ludnosc miala naplywowy charakter i to
          sie mieszalo.
          "Na dworzu" jest straszne.
    • Gość: lol Re: Jezyk naszych IP: 212.75.127.* 01.08.01, 10:32
      Zastanawiające są różnice w nazwie odkrojonej cześci chleba. W kraju mówi sie
      na to kromka. W Poznaniu skibka. Dla reszty kraju są to odkrojone najwęższe
      części z początku i końca bochenka. Te z kolei nazywa się Poznaniu piętką. Co
      ciekawe spotkałem się z tym że skibka mówi się jeszcze w Żyrardowie hehehe
      Powoli różnice między mową naszych miast zanikają, szczególnie w grupach lepiej
      wykształconych. Tak jest w min. w Poznaniu. Pozostał jeszcze śpiewny akcent po
      którym łatwo rozpoznać poznaniaka. Np w pytaniu "Która jest godzina?"
      zaakcentowana jest ostatnia slaba ostatniego słowa a nie pierwszy wyraz w
      zdaniu.

      pozd
      • Gość: KAM Re: Jezyk naszych IP: 195.205.37.* 01.08.01, 10:39
        Ja się treż spotkałem z określeniem "przylepka" na piętkę.
      • Gość: Agata A co ze sznytką? IP: 195.205.4.* 01.08.01, 13:30
        Gość portalu: lol napisał(a):

        > Zastanawiające są różnice w nazwie odkrojonej cześci chleba. W kraju mówi sie
        > na to kromka. W Poznaniu skibka.

        To co w takim razie stało się ze sznytką chleba?



        Dla reszty kraju są to odkrojone najwęższe
        > części z początku i końca bochenka. Te z kolei nazywa się Poznaniu piętką. Co
        > ciekawe spotkałem się z tym że skibka mówi się jeszcze w Żyrardowie hehehe
        > Powoli różnice między mową naszych miast zanikają, szczególnie w grupach lepiej
        >
        > wykształconych. Tak jest w min. w Poznaniu. Pozostał jeszcze śpiewny akcent po
        > którym łatwo rozpoznać poznaniaka. Np w pytaniu "Która jest godzina?"
        > zaakcentowana jest ostatnia slaba ostatniego słowa a nie pierwszy wyraz w
        > zdaniu.
        >
        > pozd

      • Gość: nonstop Re: Jezyk naszych IP: 192.168.223.* / *.icnet.pl 01.08.01, 17:42
        Mieszkam w Poznaniu od urodzenia ( a to już 38 lat :-))) i nigdy nie słyszałem
        i nie powiem na odkrojoną, najwęższą część chleba "skibka". TO KROMKA!!!
        Skibka to następna odkrojona część.
        Nb. sznytka (z innych postów) to na ogół dwie skibki złożone razem z
        umieszczonym wewnątrz obkładem np. wędliną.
        pzdr
    • Gość: As Re: Jezyk naszych IP: *.info.com.pl 01.08.01, 10:45
      Kaszubski - to nie jzyk, cho jest zupeBnie inny a tez gwara - wystarczy spytac
      jzykoznawców.Co sie tyczy jezykow innych miast , to róznice sa, ja niewyobrazam
      sobie bym kiedykolwiek mogl powiedziec ide na polw myslac o wyjsciu na dwor na
      rower!
      • Gość: Bor''ka Re: Jezyk naszych IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl 01.08.01, 13:44
        Z tym Kaszubskim to nie jest taka prosta sprawa.
        Niemcy przez lata lansowali teorie, iz to odrebny jezyk, ktory z polskim nie ma
        nic wspolnego, ze Kaszubi to odrebny narod, "dobrzy slowianie".
        W wielu pracach okreslany jest jednak jako dialekt.
        Mnie sie wydaje, iz sa to kwestie polityczne, ale zrozumiec Kaszuba dosc trudno.
        http://turystyka.onet.pl/polska/wybrzeze/pobrzezekasz/jezykkaszubs/
        • Gość: ethanol Re: Jezyk naszych IP: *.coh.org 01.08.01, 22:30
          Kiedys odwiedzilem w Stanach znajomego i jego rodzine. Pochodza oni z
          poludniowo wschodniej polski. I pare razy ktos z rodziny mowil: "ide na pole" i
          wychodzil. A ja za boga chinskiego nie wiedzialem o co chodzi. Myslalem sobie
          ze moze gdzies rancho jakies kupili, ale kurde w srodku LA. Potem zajarzylem ze
          na pole to po prostu "na dwor" i wychodzili do ogrodka.

          A w Poznaniu to mi sie podoba okreslenie "szneka z glanca"
        • Gość: ethanol Re: Jezyk naszych IP: *.coh.org 01.08.01, 22:32
          A znacie poznanskie powiedzenie: My tu gadu, gadu, a Niemcy w Gadkach na
          rowerach jada.
          Choc kumpel ze Sremu mowil, ze to jest sremskie powiedzenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka