Gość: Bor''ka
IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl
21.07.01, 11:44
Co sadzicie o jezykowym zroznicowaniu polskich miast ?
Nie mysle o odrebnych jezykach (kaszubski) czy gwarach (slaska, cz nawet
wielkopolsko-poznanska), ale o jezyku ulicy. Realnym, a nie wymyslonym, jak
Wiech. Rowniez znane z Misia "a ja, jezely pan pozwoly, z przyjemnoscio" nie
jest norma jezykowa Warszawy.
To przedmiescia praskie.
Ja uwazam, iz roznice miedzy Warszawa, Lodzia i Poznaniem prawie nie istnieja.
Ot pare zwrotow, np w Warszawie raczej nie uzywa sie popularnego
poznanskiego "wiara", ale jest to slowo znane.
Moja ulubiona poznanska "eka" nie bedzie juz zrozumiana.
Silne roznice akcentowe pojawiaja sie w Krakowie, na Wschodzie (Bialystok) i ze
wzgledu na przesiedlenia na Zachodzie (Wroclaw).
Ciekaw jestem, jak Wy to widzicie (raczej slyszycie), bo ja ze zrozumialych
wzgledow warszawskiej specyfiki juz nie rejestruje.