Dodaj do ulubionych

palenie na ulicy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.03, 12:57
Ciekawa jestem co myślicie o paleniu na ulicy, na chodnikach. Mnie to
strasznie przeszkadza. Idę sobie chodnikiem, a przede mną idzie ktoś i pali.
Oczywiście dym leci do tyłu niesiony swobodnie wiatrem i ja go wdycham.
Kolejny przypadek - czeka ktoś na tramwaj lub autobus, który podjeżdża, więc
ten ktoś zaciąga się dymem, wyrzuca niedopałek (tlący się jeszcze) i...
wydmuchuje dym wewnątrz. Jest gorąco, duszno, wszędzie swąd spali, w centrum
szczególnie i jeszcze ci palący, dmuchający. Na dodatek śmiecą. Wyrzucają
niedopałki gdzie jest im wygodnie, często ich nie zadeptując, a przecież jest
sucho. Ja wytoczyłam już własna krucjatę przeciwko palaczom, szczegolnie tym
śmiecącym - po prostu zwracam uwagę i czesto ludziom robi się chociaż trochę
wstyd. Mam nadzieję, że choć jedna osoba na 10 następnym razem zastanowi się.
Obserwuj wątek
    • inika Re: palenie na ulicy 18.08.03, 13:13
      Sama rozpoczęłam kiedyś podobny wątek.
      Cóż, zobaczysz ilu odezwie się oburzonych palaczy, twierdzących, że jest
      wolność i mogą palić gdzie chcą i kiedy chcą (oprócz oczywistych zakazów).
      Też nie znoszę, gdy na przystanku staje obok mnie jakiś kretyn/-ka i zapala
      papierosa. Inaczej kogoś takiego nie mogę nazwać. A nie daj Boże gdy pada
      deszcz i nie ma jak wyjść spod wiaty. Zmoknąć czy truć się i śmierdzieć?
      • Gość: PiotrB Re: palenie na ulicy IP: *.au.poznan.pl 18.08.03, 13:16
        To chyba jest kwestia kultury. Podobnie jest z rzucaniem niedopałków na ziemie,
        zamiast ich gaszenia i wrzucania do śmietników.
        • inika Re: palenie na ulicy 18.08.03, 13:24
          Masz rację. Z pewnością otacza mnie znacznie więcej palaczy, ale mówimy o tych
          niekulturalnych.
          Co jeszcze mnie drażni: ogródki, np. na Starym Rynku, w których można by
          przyjemnie zjeść obiad gdyby nie siedzący obok palacze.
          Rozumiem dym w pubie, przy alkoholu, ale co to za przyjemność spożywać posiłek
          w takim smrodzie???
          • sonny07 Re: palenie na ulicy 18.08.03, 13:43
            Sam palę papierosy, ale nigdy na ulicy. Jestem takim piwnym palaczem, który jak
            już to zapali sobie papieroska do piwka w jakimś pubie albo w domu. Zgadzam się
            z Wami nie-palaczami i wcale nie jestem oburzony bo podobnie jak Wy nie lubię
            gdy ktoś w mojej obecności na 4 metrach kwadratowych kopci mi pod nosem :)) A
            najgorszy jest smród (o tym wspomniano chyba w pierwszym poście) gdy ktoś na
            sekundę przed wejściem do tramwaju/autobusu akurat skończył palić - masakra!!!
            Ohyda totalna!! może dziwnie to wszystko się czyta wiedząc, że pisze to palacz
            (ale przez małe 'p'), ale macie rację - palenie na ulicy jest jak najbardziej
            mało kulturalne, a nie ma już dla mnie bardziej beznadziejnego widoku niż idąca
            ulicą dziewczyna z papierochem, grrrr!
            pzdr!
            • Gość: no smoking Re: palenie na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.03, 13:58
              A jak byś zareagował (zakładając, że palisz i wyrzucasz niedopałek na ulicę)
              gdyby ktoś zwrócił Ci uwagę w stylu "przepraszam, coś panu upadło/ cos pan
              zgubił" itp. Palacze niech sobie palą, to ich zdrowie, ale niech mają też na
              względzie innych no i nasze chodniki, czy przystanki. Gdzie nie ma
              tabliczek "Tu wolno palić' lub popielniczek wskaujących na miejsca gdzie wolno
              pali - tam jest zakaz palenia. Jak mi ktoś w tramwaju czy autobusie chucha
              papierosami, robi mi się niedobrze... - ciekawe jaka byłaby reakcja...
              • sonny07 Re: palenie na ulicy 18.08.03, 14:07
                Jeżeli już zapalę na ulicy (a zdarza się to niesamowicie rzadko) czy też
                przystanku to staram się palić tak aby innym nie robić tym problemu i zawsze w
                takiej sytuacji gaszę papierosa w 'koszowej' popielniczce. Twoje zwrócenie
                uwagi jest jak najbardziej ok, ale byłem raz świadkiem jak dwie baby (sorry za
                wyrażenie, ale to były prawdziwe baby - grubaśne, spocone, nieświeże, obleśne) -
                matka z córką chyba - tak masakrystycznie opierdoliły faceta, który odpalił w
                ich towarzystwie papierosa na przystanku, że gość (słusznej postury) zrobił się
                mały jak krasnal i zaniemówił. Tak więc kultura z obu stron i będzie ok! A dziś
                zapalę dopiero do Borewicza :)
                • inika Re: palenie na ulicy 18.08.03, 14:28
                  Pamiętaj: nie narzekamy na palaczy, tylko na niekulturalnych palaczy. ;)
                  Sama mam wśród znajomych osoby palące i wiem jak zdają sobie sprawę z tego, że
                  innym ich nałóg może przeszkadzać. :) ja z kolei wolę się potruć w ich
                  towarzystwie niż dzięki komuś obcemu. ;)
    • Gość: PATYCZAKO Re: palenie na ulicy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.03, 17:18
      Chcę dorzucić do tego jeszcze głupote palaczy. Aby dojechać do miasta wsiadam w
      autobus na os.Przemysława gdzie wokól tylko lasy. Wiadomo wszedzie trąbią ze
      teraz susza...A taki kretyn przed wejściem do autobusu buch tlący niedopalek w
      las... Od tego palenia chyba juz mu sie mozg skurczył...
    • Gość: VIPunia - Iwona Re: palenie na ulicy IP: *.puszczykowo.sdi.tpnet.pl 18.08.03, 19:14
      Swoją walkę z wiatrakami pt. "walka z kulturą palaczy" rozpoczęłam już ładnych
      kilka lat temu. Staram się bardzo kulturalnie zwracać uwagę kiedy ktoś zapala
      papierosa na przystanku, plaży, w pociągu na korytarzu, gdzie jest
      napisane 'dla niepalących'.
      Byłam kiedyś uczulona na dym papierosowy, praktycznie opadałam z sił,
      czułam jak lekko uginają mi się nogi. Trenowałam wówczas ostro sport.
      Teraz już trochę inaczej przechodzę kontakt z dymem papierosowym, prawdą jest
      też że coraz więcej palaczy pali inne - lżejsze papierosy, a nie 'rakiety' jak
      jeszcze kilka lat temu. Są papierosy, które praktycznie mi nie przeszkadzają.
      Nadal jednak, gdy jest swieże wieczorne powietrze, albo duchota ogromna, jak
      przez ostatnie kilka dni, dym papierosowy w takim momencie przyprawia mnie o
      mdłości - w takich momentach nie boję się zwrócić palaczowi uwagę.

      Jeszcze jednak kwestia tu poruszana TOLERANCJA. To, że żyjemy w wolnym kraju i
      każdy może robić teoretycznie co chce, nie oznacza, że z tego powodu mają
      cierpieć ci co nie palą.
      Ja toleruję, że ktoś się truje - trudno jego sprawa. Gdy na przystanku stoi
      palacz to nie mam nic przeciwko niemu. Tolerowac będę nawet to, że ten palacz
      będzie zatruwać powietrze, ale może to robić w takim samym szacunkiem i
      tolerancją do mojej POTRZEBY nie wdychania dymu papierosowego.
      Kulturalny palacz odejdzie na bok, upewni się czy nie będzie to komuś
      przeszkadzać.
      Zupełnie inną sytuacją jest moje świadome wejście do klubu, wtedy jestem
      nastawiona 'psychicznie' na powolne samobójstwo w postaci zaduszania przez
      dym...

      Często powtarzam palaczom. Wolny kraj - Ty masz POTRZEBĘ zapalić, ja mam
      POTRZEBĘ oddychać powietrzem bez dymu. Trzeba znaleźć pośrednie rozwiązanie.

      Dodam, dla osób, które potrzebują skrajnego porównania, że mam też POTRZEBĘ
      kilka razy na dzień skorzystania z tzw. toalety, jednak nie czynię tego na
      przystankach tramwajowych, nie tylko ze względów osobistych i mojego
      osobistego komfortu, ale także przez wzgląd na to, że inni mogliby sobie
      takiej sceny nie życzyć, a tym bardziej tych zanieczyszczeń.

      Przykład może drastyczny, ale konieczność skorzystania od czasu do czasu z WC
      to moja jedyna potrzeba, która jest silniejsza ode mnie.
      Z nałogami jest podobnie... są silniejsze od człowieka, jednak można sobie z
      nimi radzić i żyć w społeczeństwie z obustronną tolerancją.

      • Gość: puszczyk_maly Re: palenie na ulicy IP: *.puszczykowo.sdi.tpnet.pl 20.08.03, 14:52
        VIPuś zgadzam się z Tobą w caaaałej rozciągłości!
    • Gość: julia Re: palenie na ulicy IP: *.icpnet.pl 18.08.03, 23:03
      Sama palę. Także na ulicy - nigdy pod wiatą przystankową; zawsze z dala od
      ludzi (w jakimś sensownym odstępie). Niedopałki wyrzucam do kosza, ale jeżeli
      na całej ulicy nie ma żadnego, to z ciężkim sercem, ale gdzieś muszę go
      wyrzucić :-( Palacz palaczowi nierówny!!! NIe wolno o tym zapomnieć.
      A jeśli chodzi o knajpy, to warto wybierać się do takich, gdzie są osobne sale
      dla palaczy (z tego co wiem, to tak jest w Chimerze, ale mogę się mylić).
      Pozdrawiam wszystkich palaczy i niepalących.
      Szanujmy się nawzajem!!!
      • Gość: JulekPeatz Re: palenie na ulicy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.03, 22:52
        PALCIE TYLKO BLANTY I SQNy.
        TO JEST OBCOWANIE Z ZIELENIOM.
        POZDRAWIAM WSZYSTKICH SRĘCAJĄCYCH BLEDKI.
        AHA I PALCIE TYLKO W DOBRYM KLIMACIE A NIE TAK BYLE GDZIE(w domyśle ulica).
        I UWAGA NA KLERYKOOF.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka