renepoznan
04.04.08, 20:32
Na stronie internetowej poświeconej Żydom Poznańskim w poznańskim dodatku do Gazety Wyborczej piszą autorzy:
„Poznańscy Żydzi
Spacerując po poznańskim Starym Mieście łatwo przeoczyć miejsce, w którym ul. Wielka, dość wąska przy samym Starym Rynku, rozszerza się raptem ponad starówkową miarę. To samo po kilkudziesięciu metrach dzieje się z nieodległą ul. Żydowską, a Szewska i Dominikańska na całej swej długości zaskakują szerokością godną promenad. Te niespodzianki urbanistyczne to ledwie cienie innego Poznania - miasta zamieszkałego również przez ludzi, których nie ma tu od tak dawno, że już mało kto z żyjących jeszcze ich pamięta. Po poznańskich Żydach niemal nie zostały pamiątki, wyczerpują się wspomnienia. Przypomnijmy miejsca, gdzie żyli.”
Szanowna Redakcjo. Czy świadomie ten tekst jest tak niejasny i fałszujący prawdę? Co chcecie tym tekstem osiągnąć? Bo prawdy w nim niewiele. Zdajecie się sugerować, że te szerokie ulice były charakterystyczne dla poznańskiego getta i Poznań zawdzięcza je żydom. Że te szerokie ulice są pamiątką po Żydach. Dobrze interpretuję tę notatkę? Jeśli dobrze, to jej autorzy świadomie próbują niejasnym tekstem przekazać informację całkowicie nieprawdziwe albo nie maja pojęcia o tym o czym piszą.
Te szerokie ulice nie są żadną pamiątka po poznańskich żydach - chyba, że chodzi o pamiątkę po tych, którzy ściągnęli na Poznań katastrofę - nawet jeżeli nieumyślnie. Te szerokie ulice są raczej dowodem na egoizm grupowy (rasowy????) żydów i szkody jakie wyrządzało miastu uporczywe utrzymywanie niezależnej od władz miasta gminy żydowskiej a także na zlikwidowanie przez Prusaków samorządności gminy żydowskiej (którą to samorządność utrzymano przez cały czas istnienia I Rzeczypospolitej),.
Może przymnijmy fakty.
W Poznaniu przedrozbiorowym Gmina żydowska w Poznaniu cieszyła się znaczną niezależnością. Niezależność tę potwierdzały przywileje królewskie i bezpośrednia opieka Starostów Poznańskich i możnowładców Wielkopolskich. Żydzi wprawdzie nie stworzyli nigdy dzielnicy zamkniętej czyli klasycznego getta ale osiedlali się na ściśle wyznaczonym terenie,. Na tym terenie nie podlegali władzy miejskiej. Jednak skutkiem tego było nieprawdopodobne zagęszczenie tej dzielnicy. Fatalnie zabudowana, przeludniona, skrajnie niechlujna była siedliskiem zarazy i bardzo częstych pożarów wielokrotnie pustoszących Poznań. Próby władz miasta uregulowania sprawy i zmuszenia żydów do przestrzegania miejskiego porządku budowlanego kończyły się niczym ze względu na szanowana przez Rzeczypospolitą samorządność Gminy żydowskiej. Oni po prostu ignorowali te przepisy porządkowe. Po każdym pożarze odbudowa następowała na tych samych posesjach i w drewnie (nawet do 6 kondygnacji!!!!). Tworzono faktycznie stos pod następny pożar. Próby uregulowania tej sprawy przez Radę Miejską kończyły się odwołaniem do króla lub Starosty, którzy przyznawali rację żydom i kwestionowali decyzje miejskie. Była to zresztą jedna z przyczyn niechęci mieszczan do żydów – jedno ze źródeł osławionego antysemityzmu.
Jednak w 15 kwietnia 1803r na terenie dzielnicy żydowskiej wybuchł wielki pożar, który strawił prawie połowę miasta.- w tym także dzielnicę żydowską. Ale też znaczną część miasta chrześcijańskiego. Prusacy w brutalny sposób zlikwidowali niezależność gminy żydowskiej i po prostu nie pozwolili im odbudowywać domów na dotychczasowym miejscu i w dotychczasowym porządku – czyli w drewnie. Nakazali rozszerzyć ulice by stworzyć bariery przeciwogniowe oraz nakazali budowę domów murowanych lub w tzw. pruskim murze – bardziej odpornym na ogień. Te same zasady oczywiście obowiązywały odbudowujących swe domy Polaków.
Także szerokie ulice nie oznaczają granic dzielnicy żydowskiej lecz granice wielkiego pożaru wywołanego w dzielnicy żydowskiej. Czy uważacie, że to należy upamiętniać?
Swoja drogą po tym czasie w tej dzielnicy już wielkiego pożaru nie było co jest uzasadnioną przesłanką, że pruska droga do załatwienia problemu przez złamanie przywilejów żydów była słuszna.
Szanowna redakcjo. Jeśli chcesz upamiętnić społeczność żydowską mieszkającą kiedyś w Poznaniu to ten wstęp jest najgorszą z możliwych metod. Przypomina straty jakie poniosło miasto z powodu egoizmu grupowego żydów i udowadnia, że jedynie brutalne zlikwidowanie przywilejów Gminy żydowskiej załatwiło problem.
Gdybym był zwolennikiem teorii spiskowych to powiedziałbym, że macie w redakcji antysemicką wtykę, która zrobiła to świadomie.
:)
Zerknąłem na następne strony - obawiam się, że mniejszych wprawdzie ale takich kwiatków znajdzie się więcej - a tam przecież niewiele informacji:(