Dodaj do ulubionych

Szpital na Józefowie...

24.03.11, 20:44
Witam. Jestem mamą ponad rocznego synka. Kilka dni temu uderzył się o kant szafki o rozcioł sobie łuk brwiowy. Powiem szczerze ze nie wyglądało to za dobrze i zadzwoniłam na pogotowie i opowiedziałam co cię stało i Pani powiedziała aby pojechać na oddział dziecięcy . Tam zastanawiali się czy mają przyjąć dziecko, i czy mają go opatrzyć czy założyć szfy. W końcu nas przyjeli powiedzieli że dobrze będzie jak zostanie pod obserwacją, bo to bywa różnie. Nie wiem po co ale pokuli go całego i założyli mu welflon, wiadomo że pobrali mu troszke krwi do badań , ale ten welflon był mu nie potrzebny bo nie miał ani kroplówki ani innych leków podawanych dożylnie. Obserwacja ich wyglądała tak ze byli tylko raz o 8 rano i zapytali sie co się stało i nic więcej. Wypisałam się na następny dzień i na wypisie NAKŁAMAI że przyjeli dziecko cytuje:EPIKRYZA : Roczne dziecko przyjęte na obserwacje z powodu wymiotów po doznanym urazie głowy zwłaszcza twarzoczaszki w dniu wczorajszym. W trakcie obserwacji wymioty ustąpiły.
LECZENIE : Obserwacja, badania diagnostyczne, nawodnienie.
Dlaczego oni tak kłamią??? Mały mój nie wymiotował a już na pewno go nie nawadniali i jaka to obserwacja była???
Obserwuj wątek
    • Gość: kibic Re: Szpital na Józefowie... IP: *.radom.vectranet.pl 24.03.11, 21:16
      kobieto zrozum, że my tam leczymy a nie opiekujemy się walniętymi w czoło.
      • Gość: mdixi Re: Szpital na Józefowie... IP: *.radom.vectranet.pl 25.03.11, 13:39
        W podobnej sytuacji wkłuty wczesniej wenflon uratował moje dziecko. Miało zapaść po przyjęciu do szpitala z nieznanej mi przyczyny i lekarze mieli gdzie się wkłuć. Lepiej pilnuj bachora, żeby sobie łba nie rozwalił a medycynę zostaw mądrzejszym ty wszechwiedząca. następnym razem sama go pozszywaj.. - p[o co ci doktor.
    • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 24.03.11, 23:50
      Hej!

      Przypuszczam, że zaszło jakieś nieporozumienie na drodze komunikacji pomiędzy personelem - ten powiedział jedno, drugi sobie dopowiedział, trzeci pomyślał o możliwym ryzyku i... dlatego zdecydowali się zostawić Twoje dziecko pod obserwacją (stąd te "wymioty" pojawiły się potem w wypisie).
      W sumie Twój brzdąc miał i założone szwy, i ewentualną opiekę na wypadek czegoś poważniejszego po takim urazie, cytuję: "bo to różnie bywa".
      Nie panikuj, minęli się nieco z prawdą, ale intencji złych nie mieli, biorąc pod uwagę wszystkie informacje, które podałaś.

      Dla porównania, przeglądałam ostatnio historię pewnego faceta, który poszedł do lekarza pierwszego kontaktu, ze spuchniętą wargą od kilku tygodni.
      Jeden lekarz na niego spojrzał ale poszedł do drugiego skonsultować przypadek. Porada: obaj dali mu jakąś maść i kazali przyjść za parę tygodni na oględziny. Facet wraca do lekarza miesiąc od pierwszej wizyty ale idzie do innego lekarza. Ten robi prześwietlenia i inne badania (które de facto powinny mieć miejsce podczas pierwszej wizyty) i okazuje się, że facet... ma raka. Oczywiście facet dostał szału, napisał skargi, odwoływał się pytając o kwalifikacje dwóch pierwszych lekarzy, ci mówili, że nie mają zwyczaju zbierać certyfikatów poświadczających odbycie różnych kursów (tiiaaaa! :D). W sumie facet przegrał i poddał się, bo ktoś tam na górze, rozpatrując skargę i odwołania stwierdził, że facet "przesadza ze swoją złością, bo przecież kazali mu wrócić na oględziny". Doopa! Gdyby chodziło o kwiestię kilku dni spuchniętej wargi i kwestię porady kilku dni do stawienia się ponownie u lekarza - OK, możnaby powiedzieć, że facet przesadza pisząc skargi. Mało tego, kierownik placówki do której wpłynęła pierwsza skarga stwierdził konkludując: "w początkowym okresie rozwoju raka, jego postać może przybrać różnego rodzaju schorzenia skóry"... LOL Czyli facet słusznie pytał o kompetencje i kwalifikacje lekarzy.
      No sorry, ale nawet nie będąc lekarzem będąc na miejscu lekarza pierwszego kontaktu widziałabym różnicę pomiędzy okresem kilku tygodni a kilku dni jakiejś przypadłości, by wzbudziło to we mnie niepokój i sprawiło, że sprawę należy rozpatrywać w trybie być może czegoś poważniejszego i do jakichś badań.
      Aa! To nie wszystko, po tym jak facet złożył skargę do szefów placówki, ta wypisała go i jego rodzinę z listy pacjentów. W tym akurat wygrał, bo ktoś tam, w trakcie tej prawnej bitwy, skarcił za to przychodnię.
      Wszystko działo się w UK i facet miał w sumie dużo szczęścia: raz, że nie przepisali mu paracetamolu (Polacy w UK wiedzą o co chodzi... :D, przypuszczam, że sam go brał facet zanim poszedł do lekarza), dwa, że pomimo opóźnionej diagnozy rak nie rozprzestrzenił się na inne rejony twarzy lub ciała.
      • Gość: Laki Re: Re IP: *.radom.vectranet.pl 25.03.11, 21:45
        Więcej napiszą to i więcej kasy wezmą z NFZ (hieny)
    • Gość: sk Re: Szpital na Józefowie... IP: *.radom.vectranet.pl 26.03.11, 17:05
      hehehehhe zabezpieczyli się , jakby coś maluchowi się stało po wypisaniu na własną rękę....
    • Gość: Frycek Re: Szpital na Józefowie... IP: *.radom.vectranet.pl 27.03.11, 22:59
      Dlaczego kłamią.Bo obsługa tego szpitala jest do bani.Mógłbym wymieniać i wymieniać.Ale szkoda czasu.Jedno napiszę.Po to są dyżury by pracować A nnie opieprzać się i pić kawę.Fachowość personelu zostawia wiele do życzenia.A może oblewają pacjentów?Najważniejsza kasa ! ! !
    • Gość: łomatka Re: Szpital na Józefowie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.11, 12:56
      A nie musiałaś przypadkiem płacić za te wenflony? Ja na Lekarskiej miałam 3x zmieniany dziecku wenflon (bo się zatykał) i za każdym razem musiałam za niego płacić 8zł. Nie wspominając o tym ,że podczas porodu też mi założyli "profilaktycznie" wenflon i położna też kazała mi zapłacić 5zł. Szkoda,że nie zapytałam czy można płacić kartą!Bo oczywiście zawsze rodzące mają w kieszeni koszuli portfele nabite kasą na psujące się wenflony!!!!
      • beata_ogien Re: Szpital na Józefowie... 29.03.11, 13:01
        A to jest swoją drogą ciekawe, kiedy mama leżała na Tochtermana, musiałyśmy kupić jej wenflony. Kiedy miesiąc później ja leżałam na Józefowie, nic nie musiałam kupować. Hmmm ciekawe, ciekawe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka