niunkiii
24.03.11, 20:44
Witam. Jestem mamą ponad rocznego synka. Kilka dni temu uderzył się o kant szafki o rozcioł sobie łuk brwiowy. Powiem szczerze ze nie wyglądało to za dobrze i zadzwoniłam na pogotowie i opowiedziałam co cię stało i Pani powiedziała aby pojechać na oddział dziecięcy . Tam zastanawiali się czy mają przyjąć dziecko, i czy mają go opatrzyć czy założyć szfy. W końcu nas przyjeli powiedzieli że dobrze będzie jak zostanie pod obserwacją, bo to bywa różnie. Nie wiem po co ale pokuli go całego i założyli mu welflon, wiadomo że pobrali mu troszke krwi do badań , ale ten welflon był mu nie potrzebny bo nie miał ani kroplówki ani innych leków podawanych dożylnie. Obserwacja ich wyglądała tak ze byli tylko raz o 8 rano i zapytali sie co się stało i nic więcej. Wypisałam się na następny dzień i na wypisie NAKŁAMAI że przyjeli dziecko cytuje:EPIKRYZA : Roczne dziecko przyjęte na obserwacje z powodu wymiotów po doznanym urazie głowy zwłaszcza twarzoczaszki w dniu wczorajszym. W trakcie obserwacji wymioty ustąpiły.
LECZENIE : Obserwacja, badania diagnostyczne, nawodnienie.
Dlaczego oni tak kłamią??? Mały mój nie wymiotował a już na pewno go nie nawadniali i jaka to obserwacja była???