Gość: NITKA
IP: *.udn.pl
20.10.04, 19:56
Mam pewien problem z własną spółdzielnią mieszkaniową i zastanawiam się jak
mogę wpłynąć, by zmusić ich do działania.
Chodzi o Budowlanych. Latem na moim osiedlu wymieniano rury, a tym samym
rozkopano większość placu przed blokiem, a także chodniki. Nikt się wówczas
nie sprzeciwiał, no bo przecież wymiana rur była potrzebna, a i zapewniano
nas, że bałagan zniknie. Owszem, zasypano doły i wylano część rozkopanej
ulicy, ale do tej pory nikt nie pomyslał o naprawie chodników. W miejscu
gdzie się znajdowały obecnie mamy rozkopane pole, a tym samym przy jesiennej
aurze całą masę błota.
Po kilku telefonach od mieszkańców spółdzielnia obiecała, że "coś" z tym
zrobi. Podczas nastepnych rozmów słyszelismy, że własnie to "coś"
robią. "Coś" oczywiście okazało się wielkim "nic". Nie pomagały apele od
sąsiadki, która kilkukrotnie ugrzęzła wózkiem w błocie próbując wyjść z
dzieckiem na spacer, ani żadne inne powody dla których warto naprawić te
chodniki.
Obecnie nie ma sensu pastować butów przed wyjściem do pracy, bo i tak
ugrząźniemy w papce po kostki - najlepiej włozyc kalosze!.
Chciałam zapytać czy są jakieś mocniejsze argumenty, których moznaby użyć w
walce o swoje? Jeśli ktoś z was przezywał już walkę z władzami spółdzielni,
prosze o kontakt.