Gość: kostek8
IP: *.internet.radom.pl
04.06.02, 21:38
Od lat wiem jedno Polsce brakuje trochę umiejętości i szybkości a co
najważniejsze SKUTECZNOŚCI.
Jednego jestem pewien jak mam liczyć na przegraną jakiegoś faworyta ze słabszą
drużyną (nie mylić z Koreą) to zawsze liczę na przegraną Polski. Polska drużyna
jest do tego zdolna. Ile razy brakowało jej umiejętności to brakowało jej do
tego szczęścia. KOCHANI cieszmy się i już wspominajmy jak by to było kilka lat
temu że udało się drużynie wogóle przejść eliminacje. Ale nie napędzajmy
machiny futbolowych oczekiwań bo się zawiedziemy.
Zawsze coś było przeciwko nam, a to trafialiśmy na mocną grupę; jakieś Anglie
(no to już dawniej) albo poprostu byliśmy słabsi. Muli mnie już ciągłe życie
latami 70-tymi i zwycięstwami których ja nie jestem w stanie nawet pamiętać...
Dodatkowo już na koniec kilka słów... Mocno kibicowałem naszej drużynie, ale
sam wiem że jak im mocno kibicuję to zawsze przegrywają(a ja tego nie lubię bo
się zrażam) i zabezpieczyłem się stawiając w zakładach bukmacherskich 100 zł
właśnie na Koreę :) I dobrze zrobiłem bo skromna wygrana(MOJA, na którą miałem
wpływ) choć po cześci zrekompensuje mi emocjonalną przegraną (zawsze za nimi)
drużyny w którą powinienem wieżyć a zazwyczaj się na niej zawodzę a sądzę że
większość z Was wie jak to jest jak w coś głęboko wierzymy a się nam to nie
udaje, gorycz... Może to będzie małą podpowiedzią dla rozgoryczonych, jak
zamienić nieuchronną narodową klęskę w chociaż mały osobisty sukcesik dający
radość :)