Dodaj do ulubionych

ocena zarządu SM Nas Dom

IP: *.udn.pl 03.11.05, 19:58
Kto z cżłonków SM Nasz Dom uważa, że zarząd SM Nasz Dom działa poprawnie ?
Maluje przecież bloki na kolorowo a nie ponumerował piwnic i nie wiadomo
czyja jest czyja ? Proszę o ocenę działań zarządu SM Nasz Dom. Zarząd SM Nasz
Dom wysyła też pisma do swoich cżłonków i informuje ich, że jak będą pisać
brednie o nim do pracy to zarząd, jak chłop który żywemu nie przepuści,
będzie się z każdym członkiem procesował
Obserwuj wątek
    • Gość: Członek ocena zarządu SM Nas Dom IP: *.udn.pl 03.11.05, 19:59
      sorry..miało być do prasy....a nie do pracy
      • jatutak Re: ocena zarządu SM Nas Dom 03.11.05, 20:14
        Do wszystkich członków ślą takie pisma,
        czy tylko do wybranych - tych niepokornych?
        • Gość: Członek Nie wiem czy do wszystkich IP: *.udn.pl 03.11.05, 20:26
          Nie wiem czy zarząd śle pisma do wszystkich członków SM Nasz DOM, dlatego pytam
          zgromadzonych na forum
        • Gość: abc Re: ocena zarządu SM Nas Dom IP: *.ats.pl / *.ats.pl 03.11.05, 20:31
          Spółdzielnia wysyła takie pisma tylko do tego, który faktycznie rozpuszcza
          plotki o zarządzie. Robi to odkąd został odwołany ze stanowiska
          wiceoprezesa "Naszego Domu". Przestała mu się nagle spółdzielnia podobać. A
          teraz rozpowiada głupoty gdzie się da.
    • Gość: Zbigniew były wiceprezes był za uczciwy IP: *.udn.pl 03.11.05, 21:00
      Były prezes Nasz Dom był za uczciwy, to go zdjęli. To normalka w naszym kraju !
      • Gość: abc Re: były wiceprezes był za uczciwy IP: *.radom.pilicka.pl 04.11.05, 12:53
        czy był Pan uczciwy czy nie to jest inna sprawa. To nie znaczy, że mozna teraz
        skzalować nowy zarząd, jeśli się na nic nie ma dowodów. Na mieszkańców swojego
        bloku tez pan będzie donosił, bo sie nie zgodzili, żeby utworzyć w nim
        wspólnotę mieszkaniową?
    • Gość: Renata Re: ocena zarządu SM Nas Dom IP: *.ats.pl / *.ats.pl 03.11.05, 22:08
      Jeżeli faktycznie Zarząd wysyła takie pisma to znaczy to że stosuje mobbing a
      to jest też karalne.
    • Gość: Wnikliwy Dyskutanci, co wy pierniczycie ? IP: *.udn.pl 04.11.05, 22:20
      W SM Nasz Dom, nie wiadomo nawet czyja piwnica jest czyja a żyjemy w czasach
      zagrożenia aktami terroryzmu. Czy członkowie SM Nasz Dom nie mają wyobraźni, ze
      zarząd dawno stracił zdolność techniczne kierowania spółdzielnią ?. Po
      zaczadzeniu na Kolberga, co spółdzielnia zrobiła ? Zwaliła winę na lokatorów a
      prokuratura im przytaknęła.
    • Gość: Zenek zaczadzenia ludzi na Kolberga na wiosnę IP: *.udn.pl 06.11.05, 12:13
      Czemu prokurator Potera nie postawił członkom zarządu nieumyślnego spowodowania
      śmierci dwóch ludzi w wyniku zaczadzenia ?
      Czyżby układy ?
      • Gość: heh Re: zaczadzenia ludzi na Kolberga na wiosnę IP: *.ats.pl / *.ats.pl 06.11.05, 19:47
        Panie Chrustowicz, jest Pan zalosny. Niech juz Pan przestanie!
        • Gość: Fer Re: zaczadzenia ludzi na Kolberga na wiosnę IP: *.udn.pl 07.11.05, 23:42
          aw 07-11-2005 , ostatnia aktualizacja 07-11-2005 20:52

          Prokuratura w Elblągu postawiła czternasty już zarzut Władysławie W., byłej
          głównej księgowej Pojezierza. Tym razem zarzucono jej podstępne odebranie
          mieszkania i wkładu spółdzielczego mieszkance spółdzielni. Dziś sąd w Elblągu
          zadecyduje, czy najbliższe trzy miesiące Władysława W. spędzi w areszcie



          To już czternasty zarzut elbląskiej prokuratury - prowadzącej śledztwo w aferze
          Pojezierza - dla Władysławy W. Tym razem chodzi o głośną, opisywaną w "Gazecie"
          sprawę odebrania mieszkania Barbarze Sz. Spółdzielnia eksmitowała ją w 1998
          roku, gdy była w dziewiątym miesiącu ciąży z siódmym dzieckiem. - Wyrzucono ją,
          mimo że spłaciła całe zadłużenie, jakie miała - mówi Lidia Staroń, szefowa
          Stowarzyszenia Obrony Spółdzielców, które powiadomiło o tym prokuraturę. - Jej
          mieszkanie przejęła dla córki właśnie Władysława W.

          Maria Bąk, rzecznik prasowy elbląskiej prokuratury: - Władysławie W.
          zarzuciliśmy, że mimo uregulowania zaległości czynszowych nie odstąpiła od
          eksmisji, a wykorzystując niewiedzę pokrzywdzonych wyłudziła od nich jeszcze
          pokwitowanie odbioru wkładu budowlanego, choć poszkodowani tych pieniędzy w
          rzeczywistości nie otrzymali.

          Identyczny zarzut w ubiegłym tygodniu prokuratura postawiła aresztowanemu,
          byłemu prezesowi Pojezierza Zenonowi P. Jednak, by nie uprzedzać Władysławy W.,
          rzecznik odmawiała wtedy podania szczegółów zarzutu. - W tej sprawie podejrzani
          działali razem, dlatego musieliśmy milczeć - mówi Maria Bąk.

          Prowadząca sprawę prokurator wysłała wczoraj do elbląskiego sądu wniosek o
          tymczasowe aresztowanie Władysławy W. Motywuje to nie tylko wysoką karą, jaka
          grozi W. za podstępne odebranie rodzinie Sz. mieszkania (powyżej ośmiu lat
          więzienia), ale też tym, że w czasie śledztwa Władysława W. kontaktowała się ze
          świadkami i próbowała wpływać na ich zeznania.



          Wydrukuj Wyślij znajomym Podyskutuj na forum



          • Gość: Zygmunt fikcyjne przeglądy elektryczne w Nasz Dom IP: *.udn.pl 08.11.05, 23:28
            Jaką funkcję pełnią w SM Nasz Dom przeglądy elektryczne ?
            Wiele rozdzielnic zasilających mieszkania nie było odkurzanych od 30 lat
            We wnękach leżą tablice bakielitowe nie podłączone do konstrukcji wsporczej.
            Ogólny syf i malaria. Kiedy w SM Nasz Dom będzie wreszcie porządek ?
      • Gość: Lew Re: zaczadzenia ludzi na Kolberga na wiosnę IP: *.udn.pl 08.11.05, 00:15
        miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3003370.html
        • Gość: lolo Re: zaczadzenia ludzi na Kolberga na wiosnę IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 09.11.05, 07:31
          daj spokój
          • Gość: xxx Re: zaczadzenia ludzi na Kolberga na wiosnę IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 10.11.05, 01:53
            NaszDom ! Ciekawe co zarząd lub Prezesi zrobili z kasą za sprzedaz lokali
            użytkowych na ul.Niedziałkowskiego 7/9. Uwaga! bardzo wrażliwy i sliski temat
            TAK BEZ PRZETARGÓW ;) "z rąsi do rąsi"
            • Gość: Fiona Re: zaczadzenia ludzi na Kolberga na wiosnę IP: *.udn.pl 12.11.05, 11:33
              Czy zarząd spółdzielni działał na szkodę lokatorów?




              Marek Mamoń 11-11-2005 , ostatnia aktualizacja 11-11-2005 21:49

              Częstochowscy policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą sprawdzają, czy
              zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej "Jura" nie "przekroczył uprawnień w zakresie
              gospodarki finansowej". A prokuratura szuka poszkodowanych za pomocą ogłoszenia
              prasowego.

              - Uznaliśmy, że ogłoszenie w "Gazecie", najpoczytniejszym dzienniku w mieście,
              będzie najszybszym sposobem dotarcia do jak najszerszej grupy spółdzielców. Nie
              chcemy bowiem w nieskończoność przedłużać postępowania. Dlatego wyznaczyliśmy
              termin zgłaszania się poszkodowanych do końca listopada - mówi Zbigniew
              Chromik, szef Prokuratury Rejonowej Częstochowa Południe.

              O co konkretnie chodzi w tej sprawie? W marcu 2005 roku dwie osoby złożyły do
              prokuratury tzw. zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
              Podejrzanym był zarząd spółdzielni. Oto Jura przestała płacić ciepłowni, mimo
              że lokatorzy regulowali rachunki za centralne ogrzewanie w spółdzielczej kasie.
              Skutkiem tego miały być zimne kaloryfery w mieszkaniach. Teraz policja - pod
              nadzorem prokuratury - bada, czy zarząd spółdzielni nie przekroczył swych
              uprawnień, podejmując decyzję o niepłaceniu dostawcy ciepła, mimo że miał na to
              pieniądze od lokatorów.

              - Zarząd spółdzielni przestał płacić dwa czy trzy lata temu. Właśnie wtedy
              prezes chciał sprzedać ciepłowni węzeł ciepłowniczy na Wyczerpach. Liczył, że
              wartość węzła będzie na tyle wysoka, iż pokryje zobowiązania spółdzielni za
              centralne ogrzewanie, zaś pieniądze lokatorów, już wpłacone za CO, będzie można
              wykorzystać dla innych celów. Tyle że spółka Fortum, która akurat stała się
              właścicielem ciepłowni miejskiej, nie miała zamiaru kupić spółdzielczego węzła.
              W rezultacie nasze długi wobec niej wraz z odsetkami urosły do prawie miliona
              złotych. Władze spółdzielni nie płaciły za dostawy ciepła, chociaż Fortum
              straszył, że nam je odetnie. Nie wykluczam, że ta groźba mogła być spełniona w
              blokach przy ulicy Palmowej - tłumaczy jeden z byłych członków rady nadzorczej
              Jury. - Ta sprawa stanowiła jedną z głównych przyczyn dymisji w czerwcu 2005 r.
              prezesa spółdzielni Edwarda K.

              Początkowo prokuratura nie stwierdziła, aby kierujący spółdzielnią popełnili
              przestępstwo na szkodę jej członków, dlatego w sierpniu 2005 r. postępowanie
              umorzono. Prokuratura wznowiła je po zażaleniu jednej z osób składających
              doniesienie. Zwłaszcza że do tej pory nie wiadomo, gdzie podziały się
              pieniądze, które lokatorzy zapłacili za centralne ogrzewanie, a które nie
              trafiły do spółki Fortum.

              Dopiero niedawno nowym władzom spółdzielni udało się zawrzeć ugodę z
              ciepłownikami. Długi będą spłacanie w ratach przez parę lat.

              Prokurator wzywa

              Prokuratura Rejonowa Częstochowa Południe wzywa wszystkie osoby, które
              wiedziały o tym, że Jura nie odprowadza do firmy Fortum pieniędzy lokatorów za
              CO, a także osoby, które z tego powodu miały kłopoty z dostawą ciepła do
              mieszkań, aby do 30 listopada zgłosiły się do sekcji ds. zwalczania
              przestępczości gospodarczej Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie, ul.
              Popiełuszki 5.

              Nie tylko kodeks karny

              W lipcu tego roku weszły w życie znowelizowane przepisy prawa spółdzielczego.
              Obecnie (mówi o tym art. 58) każdy członek zarządu lub rady odpowiada wobec
              spółdzielni za szkodę wyrządzoną działaniem lub zaniechaniem sprzecznym z
              prawem lub postanowieniem statutu, zaś za działanie na szkodę spółdzielni grozi
              kara do pięciu lat więzienia oraz grzywna.
            • Gość: Franek Kimono Re: zaczadzenia ludzi na Kolberga na wiosnę IP: *.udn.pl 13.11.05, 17:15
              Jak nie ma się własnych pomysłów, to najlepiej krytykować cudze.
              Trzeba dużo złośliwości i podłości, żeby nie zauważyć, że jednak coś w
              Spółdzielni zmieniło się na lepsze.
    • Gość: Spółdzielca II Re: ocena zarządu SM Nas Dom IP: *.udn.pl 14.11.05, 07:22
      Jeśli chcecie zajrzyjcie na stronę www.naszdom.radom.pl, może dowiecie się
      czegoś więcej..........
      • Gość: Fiona Re: ocena zarządu SM Nas Dom IP: *.udn.pl 14.11.05, 09:58
        Zenon P. posiedzi dłużej w areszcie






        aw 11-11-2005, ostatnia aktualizacja 11-11-2005 19:51

        Do połowy lutego sąd przedłużył areszt byłemu prezesowi Spółdzielni
        Mieszkaniowej "Pojezierze".



        Zenon P. siedzi od maja. Prokuratura w Elblągu, która prowadzi śledztwo w
        sprawie Pojezierza, już trzy razy występowała o przedłużenie mu aresztu.
        Decyzję zawsze motywowała obawą mataczenia i nowymi zarzutami. W ubiegłym
        tygodniu prokurator zarzuciła spółdzielczemu baronowi, że razem z główną
        księgową Pojezierza, Władysławą W., w 1998 r. bezprawnie eksmitował rodzinę
        Barbary Sz., matki sześciorga dzieci. Kobieta, która była w dziewiątym miesiącu
        ciąży z siódmym dzieckiem, została wyrzucona z rodziną na bruk, choć spłaciła
        całe zadłużenie wobec spółdzielni. Ten sam zarzut w minionym tygodniu
        zaprowadził za kratki także Władysławę W.

        Zenona P. nie przywieziono z Elbląga na czwartkowe posiedzenie w sprawie
        przedłużenia aresztu.

        Dotychczas prokuratura zarzuciła Zenonowi P. m.in. krzywoprzysięstwo,
        fałszowanie spółdzielczych dokumentów, zły wybór oferty przetargowej na zakup
        podzielników ciepła (spółdzielnia miała na tym stracić 950 tys. zł),
        sprzedawanie po zaniżonej cenie olsztyńskim notablom mieszkań w bloku przy ul.
        Dworcowej 48 a (na tym spółdzielnia miała stracić kolejne 950 tys. zł.). Na
        poczet przyszłej grzywny, jaka grozi Zenonowi P., prokuratura zabezpieczyła
        jego dom w Dajtkach.

        • Gość: Fiona Re: ocena zarządu SM Nas Dom IP: *.udn.pl 14.11.05, 13:56
          RYNEK WARSZAWSKI
          SPÓŁDZIELNIE Pobierane opłaty nie wystarczają na utrzymanie

          Czy nastąpił zmierzch spółdzielni?


          Niektórzy eksperci wieszczą koniec spółdzielczego budownictwa mieszkaniowego.
          Bogatsze spółdzielnie zaczynają się zajmować działalnością czysto deweloperską‚
          widząc w tym ratunek przed całkowitym upadkiem.


          Drastycznie zmniejszyły się rozmiary budownictwa spółdzielczego: z 68 tys.
          mieszkań oddanych w 1989 r. do 10 tys. w 2004 r. Z 3‚6 tys. spółdzielni
          zarządzających budynkami działalność inwestycyjną prowadzi tylko co dziesiąta i
          są to zwykle realizacje pojedynczych budynków.

          Wymuszona własność
          Niektórzy eksperci uważają‚ że gwoździem do trumny spółdzielczości
          mieszkaniowej było masowe przekształcanie lokatorskiego prawa do lokalu w
          spółdzielcze prawo własnościowe i to za cenę niewspółmiernie niższą od
          rzeczywistej wartości mieszkań. Krytykują też ustawę z 20 stycznia 1990 r.‚
          która wprowadzała zmiany w organizacji działalności spółdzielni mieszkaniowych.
          Ich zdaniem pozbawiła ona spółdzielnie możliwości przedstawiania swojego
          stanowiska podczas podejmowania decyzji państwowych, dotyczących budowy
          mieszkań.

          Podczas ostatniej konferencji mieszkaniowej w Spale Ryszard Jajszczyk‚ dyrektor
          Związku Rewizyjnego Spółdzielczości Mieszkaniowej RP‚ stwierdził‚ że kolejne
          ustawy pogłębiają destabilizację tego sektora budownictwa mieszkaniowego. Jego
          zdaniem trwa wymuszanie przekształceń majątkowych poprzez dążenie do
          wyodrębniania własności lokali mimo znikomego zainteresowania członków
          spółdzielni. - Niepotrzebnie też dano możliwość wymuszania podziału spółdzielni
          nawet przez niewielką grupę członków. Nieporozumieniem jest także poddanie
          spółdzielni mieszkaniowych nadzorowi Ministerstwa Infrastruktury - twierdzi
          Jajszczyk.

          Za mało pieniędzy
          Poważnym źródłem kłopotów spółdzielni mieszkaniowych jest różnica pomiędzy
          prawdziwymi kosztami utrzymania mieszkań a rzeczywistym poziomem wnoszonych
          przez lokatorów opłat.

          Eksperci obliczają‚ że przy obecnych cenach usług mieszkaniowych koszt
          utrzymania lokalu wynosi ok. 200 zł/mkw. rocznie‚ a więc 16‚50 zł/mkw.
          miesięcznie. W mieszkaniu 60 mkw. opłata miesięczna powinna więc wynosić ok.
          tysiąca złotych.

          Tymczasem rzeczywisty poziom wnoszonych opłat jest co najmniej o 40 proc.
          niższy‚ co powoduje‚ że zarządcy budynków spółdzielczych mają wciąż za mało
          pieniędzy na ich utrzymanie. W efekcie zasoby mieszkaniowe ulegają postępującej
          dekapitalizacji. Jednocześnie wzrosły ceny energii i usług komunalnych. W 1989
          r. pochłaniały one 40 proc. opłaty mieszkaniowej‚ w ubiegłym roku już 70 proc.
          W świadomości lokatorów utrwala się więc przekonanie, że wzrostowi ich obciążeń
          wydatkami mieszkaniowymi nie towarzyszy poprawa jakości utrzymania budynków i
          mieszkań. Efektem jest często negatywne nastawienie mieszkańców do władz
          spółdzielni zarządzających ich budynkami.

          EWA ZYCHOWICZ

          --------------------------------------------------------------------------------
          • Gość: Fiona Re: ocena zarządu SM Nas Dom IP: *.udn.pl 18.11.05, 09:59
            RADOM





            Kampania dozwolona

            Opozycja na osiedlu Ustronie odniosła sukces w sądzie

            Sukces stowarzyszenia Nasze Osiedle – sąd uznał wczoraj, że wygrane przez jego
            przedstawicieli wybory do władz spółdzielni Ustronie w jednostce B odbyły się
            zgodnie z prawem.


            Kiedy sędzia Danuta Bojarska skończyła uzasadniać swoją decyzję, na sali
            rozległy się oklaski. Na takie postanowienie czekali członkowie i sympatycy
            Naszego Osiedla, którzy konsekwentnie stawiali się na każdej rozprawie.
            Wierzyli, że sąd odrzuci skargi na nieprawidłowości w czasie majowych wyborów
            do rady nadzorczej, złożone przez lokatorów z trzech jednostek największej
            radomskiej spółdzielni mieszkaniowej.


            To był terror

            Skarżący protestowali przeciwko metodom stowarzyszenia, które obsadziło 12 z 17
            miejsc w nowej radzie nadzorczej. Jego działacze nie ukrywali, że dążą do
            zmiany władz spółdzielni. Wspomagał ich poseł PiS Marek Suski.

            – Zebrania przebiegały w atmosferze terroru psychicznego – twierdził wczoraj
            Andrzej Pawlikowski, skarżący się na przebieg głosowań w jednostce B.

            Nie potrafił jednak udowodnić, że agitacja członków Naszego Osiedla wpłynęła na
            przebieg wyborów. – Żaden przepis prawa spółdzielczego nie zabrania prowadzenia
            kampanii wyborczej. Trzeba też pozytywnie ocenić, że członkowie spółdzielni
            przejmują inicjatywę i tworzą stowarzyszenia, które mają bronić ich praw –
            przekonywała sędzia Danuta Bojarska.

            Dlatego powództwo dotyczące jednostki B zostało oddalone. Bardziej
            skomplikowana sytuacja jest w dwóch pozostałych jednostkach, gdzie także
            zakwestionowano sposób przeprowadzenia wyborów.


            Już nas nic nie zatrzyma

            W jednostce A skarżący poprosili o przesłuchanie kolejnych świadków, którzy
            mogliby potwierdzić, że zostali zmanipulowani przez członków stowarzyszenia.
            Natomiast w jednostce M na kartach do głosowania znalazło się nazwisko
            kandydata, który chwilę wcześniej zrezygnował. Mogło to wpłynąć na wynik
            wyborów.

            – To gra na czas, żeby przedłużyć postępowanie. Ale zmian w spółdzielni nic już
            nie zatrzyma – mówi Karol Sońta, pełnomocnik Naszego Osiedla. Sprawa głosowań
            na Ustroniu powinna zakończyć się w połowie grudnia. Wtedy odbędzie się kolejna
            rozprawa.

            Data: 2005-11-18

            RAFAŁ NATORSKI



    • Gość: lin Re: ocena zarządu SM Nas Dom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 16:20
      www.slowo.com.pl/radom/?id=3611
      • Gość: Lex Re: ocena zarządu SM Nas Dom IP: *.udn.pl 03.12.05, 21:03
        Rzeczpospolita 03.XII.2005r
        Prawo co dnia
        MIESZKANIA Lokatorskie i własnościowe muszą być przygotowane do wykupu

        Niewykonalny obowiązek spółdzielni


        Jeszcze kilka miesięcy spółdzielnie mieszkaniowe mają na przygotowanie
        przenoszenia własności lokali na swoich członków. Większość o tym nie wie albo
        nie może tego zrobić


        Nieuregulowany stan prawny gruntów to bolączka spółdzielni mieszkaniowych w
        dużych miastach. Tam długo jeszcze spółdzielcy nie wykupią mieszkania na
        własność. Na zdjęciu domy spółdzielni „Energetyka”
        (c) PIOTR GĘSICKI
        Członkowie spółdzielni mający mieszkania lokatorskie lub własnościowe mogą
        wykupić je na własność (z wyjątkiem lokatorskich budowanych ze środków z
        Krajowego Funduszu Mieszkaniowego). W tym celu składa się do spółdzielni
        wniosek o wykup. Jeśli jest to pierwszy taki wniosek w danej nieruchomości, to
        od dnia złożenia biegnie dwuletni termin, w którym spółdzielnia musi
        przygotować się do przeniesienia własności lokali.

        Mówi o tym art. 42 ust. 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Za kilka
        miesięcy zmieni się jednak jego treść. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował
        bowiem konstytucyjność części ustępu 1 tego artykułu. Określa ona początek
        biegu terminu (chodzi o datę złożenia pierwszego wniosku). Utratę ważności
        wspomnianej części przepisu TK odroczył o rok, czyli do 28 kwietnia 2006 r.

        Za kilka miesięcy
        W tym dniu pojawi się w prawie luka, która przysporzy spółdzielniom i jej
        członkom wielu problemów.

        - Przepis nie określi już początku biegu terminu, ale zobowiąże spółdzielnie
        mieszkaniowe do przygotowania przenoszenia lokali na własność spółdzielców -
        uważa Ryszard Jajszczyk, dyrektor biura Związku Rewizyjnego Spółdzielni
        Mieszkaniowych RP.

        Powstaje więc pytanie, od kiedy należy liczyć dwuletni termin. - Brak wyraźnego
        określenia oznacza jedno: liczy się go - mówi Jajszczyk - od wejścia w życie
        ustawy, czyli od 24 kwietnia 2001 r. Dwa lata dawno więc już minęły.

        W kwietniu 2006 r. wszystkie spółdzielnie mieszkaniowe muszą więc być gotowe do
        wykupu mieszkań na własność. Oznacza to konieczność uporządkowania stanu
        prawnego swoich nieruchomości, przygotowania podziałów geodezyjnych działek
        oraz podjęcia uchwały z wykazem lokali przeznaczonych do wykupu na własność.

        Podjęcie tych czynności - wyjaśnia Jajszczyk - wiąże się z olbrzymim wysiłkiem
        organizacyjnym oraz kosztami. Mają one sens, gdy w spółdzielni są chętni do
        wykupu mieszkań. Często jednak ich nie ma.

        Tak jest np. w Spółdzielni Mieszkaniowej "Energetyka" w Warszawie
        oraz "Zacisze" w Małkini. - Mieliśmy chętnych do wykupu mieszkań na własność w
        dwóch budynkach. Podjęliśmy więc stosowne kroki i mieszkania dawno już zostały
        wykupione - mówi Ewa Janik, prezes "Zacisza". W "Energetyce" zaś na 20 tys.
        lokali wykupiło mieszkania tylko 100 osób.

        O jakie chodzi porządki
        Wiele spółdzielni nie zdaje sobie sprawy, co je czeka. Większość nie zdąży
        uporządkować swojej sytuacji prawnej. - Osiedla Stegny Północne oraz
        Idzikowskiego zostaływybudowane na gruntach, do których spółdzielnia nie ma
        tytułu prawnego - mówi Sylwester Mirecki, zastępca prezesa ds. ekonomicznych
        w "Energetyce". - Do kwietnia przyszłego roku na pewno nie uda się nam ich
        wykupić.

        Te kłopoty spółdzielni to spadek po PRL. Budując swoje osiedla, nie
        przywiązywały wagi do porządkowania na bieżąco stanu prawnego gruntów.

        Nadrobienie tych zaległości to nie wszystko. Trzeba dokonać podziałów
        geodezyjnych działek. Spółdzielnie, które zdążą do końca roku, otrzymają
        refundację kosztów z budżetu państwa. Szans na nią nie mają więc te, które nie
        uregulowały spraw własności gruntów.

        - Wiele budynków spółdzielczych - twierdzi Ewa Janik - nie ma też dokumentacji
        technicznej, np. rzutów kondygnacji z zaznaczonymi lokalami.

        Ponadto dla każdego lokalu spółdzielnie muszą uzyskać ze starostwa
        zaświadczenie o jego samodzielności. W dużych, takich jak "Energetyka",
        potrzebnych będzie ich kilkadziesiąt tysięcy.

        Potrzebna nowelizacja
        Trybunał odroczył utratę ważności przepisu o rok, bo chciał dać czas
        ustawodawcy na zmianę przepisu. Jego wyrok zapadł, kiedy kończyła się IV
        kadencja Sejmu, a potem były wybory prezydenckie i parlamentarne.

        Z tego powodu prac legislacyjnych nad zmianą przepisu nie podjęto przez wiele
        miesięcy. Na razie Ministerstwo Transportu i Budownictwa pracuje nad
        założeniami nowelizacji ustawy. Ma ona objąć także art. 42.

        RENATA KRUPA-DĄBROWSKA

        --------------------------------------------------------------------------------

        Nie zawsze opóźnienia są celowe
        Wielu władzom spółdzielni mieszkaniowych członkowie zarzucają celowe
        utrudnianie wykupywania mieszkań na własność. Nie chcą bowiem tracić własności
        lokali. Zwlekają więc z przygotowaniami. Pogląd ten podziela m.in. Trybunał
        Konstytucyjny. Można to przeczytać w uzasadnieniu wyroku z 20 kwietnia. Czas
        najwyższy jego zdaniem zmobilizować spółdzielnie do podjęcia stosownych kroków.
        Nie wszystkie jednak są opieszałe celowo. Spółdzielnie mają często poważne
        kłopoty z uregulowaniem swojej sytuacji prawnej. Karanie ich byłoby
        niesprawiedliwe. Zwłaszcza że tak naprawdę ukarani zostaną spółdzielcy, dla
        których wydatki związane z przygotowaniami przekształceń mogą być nie do
        udźwignięcia.

        ret



        Drukuj artykuł
        Wyślij artykuł

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka