Gość: baba
IP: *.udn.pl
05.11.05, 10:12
Szefowa pomorskiej Samoobrony Danuta Hojarska została wyrzucona z partii
przez powiatowe struktury z Gdańska.
- Mnie wyrzucić może tylko Andrzej Lepper, to buntownicy zostaną wyrzuceni -
grozi Hojarska, o czym informuje "Gazeta Wyborcza".
Nie byłoby sprawy, gdyby prowadząca gdańskie biuro Samoobrony Grażyna
Szawarska nie wylała w grudniu kawy na przygotowaną do wysłania
korespondencję. - Chciałam ratować list i pospiesznie wyjęłam go z koperty.
Tak niechcący poznałam treść - mówi gazecie Szawarska. W kopercie znajdowała
się jakaś umowa darowizny na rzecz związku zawodowego Samoobrona.
Później Szawarska wysyłała jeszcze kilka kopert do różnych spółek-darczyńców
Samoobrony, ale co było w środku, nie sprawdzała. - Oprócz tego, że prowadzę
biuro, jestem też członkiem prezydium rady wojewódzkiej, więc któregoś dnia
zapytałam, na co idą pieniądze z różnych darowizn. Nie spodobało się to
Hojarskiej i wtedy poczułam, że stałam się niewygodna - mówi dziennikowi
Szawarska.
Hojarska zwolniła Szawarską we wrześniu. Na jej miejsce zatrudniła w biurze
poselskim córkę swojego zastępcy w partii - Stanisława Serwina, a w biurze
partyjnym swoją siostrzenicę. - Zwolniłam Szawarską, bo kiedy prowadziliśmy
kampanię, ona nie chciała przyjść do pracy w sobotę. Ale prawdziwym powodem
było to, że ta pani przez trzy lata prowadziła spirytusową melinę w moim
biurze poselskim. Sprzedawała tu rozrabiany spirytus - argumentuje Hojarska.
Po zwolnieniu z pracy Szawarska postanowiła walczyć. Wraz z grupą działaczy
doprowadziła do tego, że władze powiatu gdańskiego podjęły w środę uchwałę
wykluczającą Hojarską i Serwina z partii - pisze "Gazeta Wyborcza". Hojarska
nie przyjmuje tego jednak do wiadomości.