IP: *.radom.pl 13.11.05, 13:35
Czy ktoś kończył SP 28 na początku lat 80-tych? :)
Obserwuj wątek
    • Gość: Pawcio Re: SP 28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 10:20
      Ja kończyłem i mam super wspomnienia
      • Gość: Guzik Re: SP 28 IP: 82.139.46.* 12.12.05, 21:53
        Lata 90!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: ania Re: SP 28 IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 18.01.06, 21:17
          ja kończyłam w 94.
          wychowawczyni p. góraj.
          pozdrawiam :-)
          • Gość: pestka Re: SP 28 IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 16.04.06, 19:18
            no może nie kończyłam SP 28, bo byłam jej wtedy nauczycielem, ale zostały mi
            teraz po latach wspaniałe wspomnienia o uczniach i kadrze pedagogicznej z lat
            90-tych. Słysze, czasem czytam na forum i żal mi, że tradycja, wartość
            szkoły...odeszły w przeszłość. Była to wtedy cudowna podstawówka dla uczniów i
            nauczycieli
            • Gość: Andzia Re: SP 28 IP: 82.139.50.* 17.04.06, 18:22
              Ja kończyłam SP 28lata 60 mam bardzo złe wspomnienia z powodu jednej pani od
              matematyki- pani Pomorskiej.Ta pani nigdy nie powinna uczyć w szkole.Na lekcji
              ciągle jadła czrwone jabłuszka,czepiała się ,poniżała,oj wiele miała wad,które
              zakompleksiły wielu zdolnych uczniów na lata.Inni byli ok. pani od j
              rosyjskiego,geogr.,historii,bologii ,pana od pracy techniki,kierownika super
              matematyk i pedagog -p Lipski mieszkał w szkole .
              • Gość: iza Re: SP 28 IP: *.22.radom.pilicka.pl 20.04.06, 09:58
                ja konczylam 28 w latach 90tych... chyba... wychowawczynia byla p.stanczyk.
              • aaa30 Re: SP 28 20.04.06, 19:45
                SP28 kończyłem w początkach lat 60-tych i dobrze pamiętam p. Pomorską.
                Myślę, że p. Pomorska nie była aż tak zła, aby o Niej pisać, że nie powinna
                uczyć w szkole. Po prostu podniosła wysoko poprzeczkę. Dla tych, którzy się
                uczyli matematyki była bardzo dobrym pedagogiem, a dla tych, którym matematyka
                nie szła (zwłaszcza humanistom), była ostra i "swoimi" metodami zmuszała do nauki.
                A do tego była pedantką. Stąd może wrażenie, że się czepiała byle czego. Np,ja
                oberwałem dwóję z matematyki dlatego, że w zeszycie miałem nierówno porysowane
                marginesy. A co ma kształt marginesów do wiedzy matematycznej, z której
                powinienem otrzymać ocenę w dzienniku? Do dziś nie wiem.
                Ale dała wycisk taki, że wszyscy koledzy, którzy zdawali do dowolnego technikum,
                zdali bez problemu egzamin z matematyki (wtedy przy przyjęciach do technikum
                były takie mini egzaminy wstępne). I dalej, już w szkole średniej nikt z byłych
                uczniów SP 28 nie miał problemu z matematyką. Pomorska dała solidne podstawy.
                Nauczyła nas nie tylko samej matematyki, ale też porządku, wręcz pedanterii,
                regularności w nauce, solidności, myślenia kategoriami matematycznymi,
                wszytkiego tego, co jest wymagane w "naukach ścisłych".
                Zresztą tak samo mocne podstawy otrzymaliśmy z chemii, biologii czy geografii.
                No, z fizyką było troszeczkę inaczej.
                Pozdrawiam wszystkich, którzy kończyli SP 28.
                • Gość: majka Re: SP 28 IP: *.22.radom.pilicka.pl 26.04.06, 21:07
                  ja tez konczylam 28 wychowawczynia byla p.godlewska milo wspominam te
                  lata.pozdrawiam wszystkich ktorzy konczyli 28.
                  • Gość: JedynyZielony w 28 Re: SP 28 IP: *.radom.pilickanet.pl 28.04.06, 09:50
                    Ja kończyłem 28 w 89 roku. Wychowawczynią była, podobnie jak jednej z osób
                    powyżej, p.Góraj, której po prostu się nie da wspominać miło.Byliśmy chyba jej
                    pierwszą klasą (4c-8c) w której miała wychowawstwo i brak doświadczenia
                    pedagogicznego widać było na każdym kroku. Jednym z przykładów może być "super
                    motywacja" niektórych uczniów(m.in. również mojej skromnej osoby) :), w
                    momencie kiedy każdy z nas deklarował, gdzie zamierza kontynuować
                    swoją "przygodę" z edukacją.....reakcje p.Góraj, po usłyszeniu, że dana osoba
                    wybiera sie np. do Chałubińskiego, wyglądały mniej więcej tak: "(nazwisko)!,
                    Ty ! do Chałubińskiego ! z Twoją wiedzą ! nie widzę większych szans, dlatego
                    zastanów się, żeby nie okazało się, że jest za późno".......wzorowa motywacja
                    po pięciu wspólnie spędzonych latach i na kilka tygodni przed rozstaniem się ze
                    swoją klasą.....dlatego z niekłamaną przyjemnością pojawiłem się w SP28 po
                    ogłoszeniu wyników do liceum i z cynicznym uśmiechem na twarzy oznajmiłem pani
                    G., że "cud stał się faktem".......reasumując nasuwa mi się jeden krótki
                    wniosek: JAKA MATEMATYCZKA TAKA WYCHOWAWCZYNI......odbiegając od pani
                    G. "pozdrawiam środkowym palcem prawej dłoni" wiejskiego historyka
                    p.Opiłowskiego i jego rower typu Ukraina (nienawidziłem go tzn. p.O. nie
                    roweru :))............oraz dla odmiany SERDECZNE POZDROWIENIA I WIELKI SZACUNEK
                    DLA PANI TOMASZEWICZ........no i pozdro dla Marka Sałaja :)(baczność !) :):):)
                    • Gość: DK Re: SP 28 IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 01.05.06, 21:29
                      Witam
                      Też mam niemiłe wspomnienia z Górajową. Mnie wzięła na "wychowanie" zaraz po
                      Tobie. Ciekawe czy uczy jeszcze w tej szkole i co sądzą o niej obecni uczniowie?
                      Pozdrawiam
                      DK
                      • Gość: majka Re: SP 28 IP: *.22.radom.pilicka.pl 03.05.06, 21:31
                        mnie tez uczyla matmy niecierpialam zawsze sie czepiala byla okropna!!!!
                        • Gość: K.Sz. Re: SP 28 IP: *.internet.radom.pl 03.05.06, 22:38
                          Mnie uczyła polskiego przez dwa ostatnie lata niejaka pani Tatomir- lekko
                          zdziwaczała baba, jak się potem okazało, wredna ,na dodatek.Chociaż zawsze
                          byłem typowym humanistą, pisanie nie sprawiało mi trudności, postawiła mi na
                          koniec (jak to mówią: "bez orientu") trójczynę, mimo wcześniejszych obietnic
                          związanych z moim udzielaniem się w kółku polonistycznym i udziału w
                          olimpiadzie.
                          Nie mogłem odmówić sobie satysfakcji,kiedy zdałem do klasy humanistycznej w
                          liceum, pisząc egzamin na 5, co zwalniało mnie automatycznie z ustnego, żeby
                          tej pani, która nie nauczyła mnie niczego, nie zakomunikować radosnej
                          wieści.Cała moja wiedza, która pozwoliła mi na ten wyczyn (nie licząc
                          kilogramów czytanych wówczas książek), zagościła w mojej głowie w klasach V i
                          VI, kiedy uczyły mnie p. Wójcik (ówczesna wicedyrektorka) i p. Król (młoda
                          nauczycielka z LO Czachowskiego, która dorabiała na zastępstwie).Im to właśnie
                          należą się peany i hołd za zaszczepienie we mnie bakcyla polonistycznego!
                          Dzięki!
                          Właśnie im należą się podziękowania
                          • Gość: pestka Re: SP 28 IP: *.kablowka.waw.pl 08.05.06, 21:11
                            Moi Mili, oj nieładnie, nieładnie...tak z nazwiska o nauczyciech! A gyby tak
                            odwrócić kota ogonem, niejeden uczniowski wybryk z nazwiska by sie
                            przypomniał... ale pamięć ma to do siebie, że przechowuje to, co dobre i chwała
                            jej za to! Pan Opiłowski - rewelacyjny historyk, rewelacyjny
                            wychowawca /wystarczy spojrzeć na poprzednie wątki, to Wasze wypowiedzi
                            niegdysiejszych uczniów "28"/ podobnie pisali uczniowie o Pani Góraj, która ze
                            mną uczyła "po sąsiedzku". Pozdrawiam wszystkich z "28"... tej cudownej,
                            wspaniałej Szkoły, która wysoko mierzyła i wysoko ustawiała poprzeczkę,
                            bo „Wiele szkody wyrządza pozorna dobroć okazywana leniwym studentom, których
                            się dopieszcza, hoduje, którym się nigdy nie mówi, że sobie nie radzą.” BYATT

    • Gość: Piotrek Re: SP 28 IP: *.acn.waw.pl 21.08.06, 23:04
      Pozdrawiam Agnieszkę wtedy Myszkowską.
    • Gość: Uczennica Re: SP 28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.06, 00:52
      Hej!
      Bardzo ciepło wspominam 28...Byłam w klasie pani Peszke. Była wymagająca, ale
      miała niesamowita klasę. Teraz gdy sama posyłam dziecko do 1-szej klasy i widzę
      jego piskliwo-emocjonalną wychowawczynię, z rozrzewnieniem wspominam naszą
      panią, do której zawsze chodziliśmy z kwiatkami na dzień nauczyciela i dzień
      matki:-))) Była też taka jedna od nauczania poczatkowego, pani Narcyza. Taka
      ostra i sztywna, jakby kij od szczotki połknęła. Nikt nie wiedział, jak ma na
      nazwisko i kiedy jakiś pierwszak powiedział, że "pani Narcyza cos tam", to go
      okropnie op..., że sobie pozwala;-)
      Pani Tomaszewicz, niesamowita klasa. Czasem wyrzucała nam od tłumoków i miała
      pretensje, czasem powrzeszczała, ale czuło się, że sie nami przejmuje. I
      przyjemnie było jej posłuchać. Kiedys nawrzeszczała na mnie przy całej klasie,
      ech:-) Pan Basiński-matematyk, co wyzywał chłopaków od gudłajów i faworyzował
      dziewczyny, lał jeszcze drewnianą linijką po łapach. I na przerwach krzyczał:
      "wychódźcie, no, wychódźcie!" :-)Miał słabość do pani Tomaszewicz i zawsze jej
      asystował na korytarzu. A pani Tomaszewicz dyla do palarni, paliła jak komin.
      Pani Kęska- fizyczka, Jezu, ale ja się jej bałam! Byłą niewzruszona, kobieta
      głaz, uśmiechała się na dzień nauczyciela i zakończenie roku szkolnego. Pani od
      chemii Bednarczyk spoko, spokojna była. Sałaj od ZPT był zabawny, ale ja go nie
      znałam dobrze, uczył chłopaków. Za to dziewczyny skazane były na rysunek
      techniczny, pasty kanapkowe i skarpety na drutach u pani Cedro. Ona zawsze
      opowiadała o swojej córce i kocie, jak się mył w umywalce i zlewie. Głupstwa
      opowiadała straszne, a myśmy gorliwie słuchali, żeby lekcja się upiekła:-) Pani
      od ruskiego- moja pierwsza pała i pierwsze łzy- nie pamiętam, jak się nazywała,
      ale to była taka stara, wredna rusycystka, co na pytanie dlaczego my mamy uczyć
      się ruskiego, a ruskie polskiego nie muszą, pokazywała nam mapę, jaki wielki i
      wspaniały jest ZSRR:-))) Pani Franecka od historii- super była, cięta, ale
      sprawiedliwa i spokojna. Pani Gront uczyła mnie ZPT w 4-tej klasie. Lała
      chłopaków linijką po łapach, i opowiadała z kolei o swoim wnusiu, jak pisał
      "babuni" życzenia na dzień babci, ojej, ale mysmy jej nie lubili! Stare smęty
      opowiadała, straszyła nas i krzyczała. Ale najwiekszą nerwice to miałam u
      geograficzki Zalibowskiej. Krzyczała na nas i stresowała na każdej lekcji. Miała
      chyba wieczny syndrom napięcia przedmiesiaczkowego. A tych ćwiczeniówek to
      nienawidziłam, nigdy nie wiadomo było, co tam wpisać. A w gablotkach były
      zdjęcia powieszonych ludzi z IIWŚ i mydło z człowieka. Miałam na geografii
      zawsze bóle brzucha i matka chodziła ze mną do lekarza i psychologa :-)
      Biologiczka to był dopiero numer. Pani Jeżowska, stara, brzydka i niedobra.
      Powiedziała nam kiedyś, że dzieci nie powinny oglądać tej głupiej bajki
      "Pszczółka Maja", bo tam są same bzdury i zycie owadów wcale tak nie wygląda:-)
      Potem miałam z panią pedagog, ale nie pamiętam, jak się nazywała, te wszystkie
      pantofelki, chełbie i stułbie. A po niej była taka nowa biologiczka, ruda...jak
      ona się nazywała?? Mieliśmy na zapleczu rybki, świnki morskie do karmienia i
      wojnę o dyżur- wiadomo, kto karmił i sprzątał, nie odpowiadał na lekcji. Pani
      Podsiadło z ruskiego, potem taka biedna młoda Ukrainka, pani Łaszewska, co
      płakała przez nas na przerwach, bo byliśmy niegrzeczni i chłopcy rozrabiali na
      lekcjach. Pan Darmas, wysoki matematyk, co mówił przez nos, w okularach i z
      czarną brodą, super był, zawsze spokojny i miły. Pan Opiłowski, czaruś. Pytał,
      czy się dziewczynkom podoba imię Kazimierz, hehe. Pani Bieniewska, harcmistrz i
      wuefistka z powołania, jak ona dawała w kość! zawsze zwarta i gotowa do
      działania, dawała do wiwatu. Pan Gabryś(??) od plastyki, taki wielki i gruby, z
      wąsem, chodziła fama, że ma przepiękną żonę. Wymagający był, ale zawsze coś
      ciekawego z nami robił.
      Pamietam dyrektorkę, panią Dobaj, co miała zawsze brązową garsonkę i okulary jak
      denka butelki. Jak ją widziałam na korytarzu to wyobrażałam sobie, że jak bym
      była wezwana do niej na dywanik, to zesrałabym się ze strachu :-) Panie woźne-
      jedna gruba, siwa i w niebieskim fartuchu, a druga mała, sucha i w czerwonym,
      podobna do baby-jagi. Wrzeszczały obydwie:-)
      Na przerwach lataliśmy na boisko, albo przed szkołę na murek, albo biegaliśmy po
      dachu śmietnika i po słupkach przy tym śmietniku. Nie do wiary, że tak długo to
      robiliśmy, i nikt nic nie zauważył, to było w sumie dość niebezpieczne. Albo
      zasuwaliśmy pędem do sklepiku i kupowalismy orężadkę, co się ją zlizywało z ręki
      na sucho:-) W zimie było lodowisko, zwichnęłam na nim nogę na łyżwach. W kiblach
      była zawsze zabawa we wciąganie do środka chłopaków. Chyba na każdej przerwie.
      Albo biliśmy się w "schowkach"- to były takie dwa miejsca pod schodami, chyba
      tam były wejścia do jakichś gospodarczych pomieszczeń. Gralismy zawsze w gumy,
      albo na skakance, albo w kości, albo w "anse, kabanse, flore". Stawało się na
      całym korytarzu i jazda zabawa w kółko :-)
      Świetlicę też pamietam, był luzik. Mocowaliśmy sie na dywaniku i kiedyś
      położyłam trzech chłopaków, bo chuchra byli wszyscy:-)
      Albo apele przed pierwszą lekcją. Apele z okazji. Zabawy na sali gimnastycznej.
      WF na korytarzu. Ech...dużo wspomnień.
      Piszcie, co pamietacie.
      Bardzo ciekawa jestem jakichś wiadomości o starych nauczycielach. Ale chyba
      niewielu ich juz pozostało...
      Pozdrawiam wszystkich absolwentów:-))))))
      • Gość: absolwent Re: SP 28 IP: *.hlm.ses-americom.net 27.12.06, 02:34
        Po przeczytaniu Twojego wpisu stanely mi przed oczami lata przebyte w SP 28.
        Musielismy tam chodzic w tym samym czasie, no moze ja ciut wczesniej, bo
        niektore nazwiska sa mi obce. Ale klimat tamtych lat, lacznie ze szkolnymi
        zabawami i ganianiem sie po murkach i smietniku, oddalas swietnie. Wlasnie tak
        bylo. Przypomniala mi sie slynna dyraktorka (z okresu stanu wojennego) pani
        Dobaj, ktora miala nieogolone i tak niemilosiernia owlosione nogi, ze pod
        bezowymi rajstopami ukladaly jej sie fantazyjne esy- floresy! Produkowalismy
        wtedy z chlopakami ulotki i wieszalismy je w szkole, a ona chodzila i je
        zdejmowala. Takie byly czasy. Dyrektorka byla w PZPR , w przeciwienstwie do
        historyczki pani Franeckiej (juz niezyjacej od paru lat), absolwentki KULu,
        ktora po cichu i opowiadala nam prawde o Katyniu. Wtedy naprawde potrzeba bylo
        na to odwagi.
        Piszcie, jesli macie jakies wspomnienia z tej szkoly, bo to przeciez kawalek
        naszej malej historii.
        Pozdrowienia z goracego z Meksyku, bo tam rzucil mnie los :)
        • Gość: Uczennica Re: SP 28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.06, 15:36
          Hej. fajnie, że się odezwałeś:-) ja tez juz nie mieszkam w Radomiu i to pierwsza
          moja próba wspomnień z tamtych czasów. Stare znajomości już dawno wygasły...
          Który jestes rocznik? Bo ja 73. Jeśli jesteś starszy, to jest szansa, że znałeś
          moją siostrę. Ona bardzo była zaprzyjaźniona z panią Franecką, potem z jej
          synem, który chyba z teatrem był związany (?). O potajemnym nauczaniu nic nie
          wiedziałam, w stanie wojennym to ja glut byłam niedojrzały. A u pani Franeckiej
          kiedyś dałam plamę, bo powiedziałam, że Polska to między Wisłą i Odrą leży ;-)
          Pozdrawiam.

          PS. Pani od biologii to była Maria Rudecka, tak mnie to męczyło, że sobie
          przypomniałam. Była przeurocza. Kiedy pojechałiśmy kiedys z wycieczką do
          Zakopanego, na wędrówkę do którejś z dolin, miała buciki na wysokim obcasie i
          niezrazona zasuwała w nich przez kilka godzin :-)
          • Gość: absolwent Re: SP 28 IP: *.hlm.ses-americom.net 28.12.06, 07:30
            Hej! Tak, jak wyczulem, jestem nieco :) starszy, choc myslalem, ze mniej.
            Okazalo sie jednak , ze szkolne zabawy przynajmniej przez te 6 lat sie nie
            zmienily, zmienili sie tylko nauczyciele.Kiedys ta roznica wieku byla ogromna,
            teraz chyba nie ma wiekszego znaczenia.
            Zaciekawilas mnie ta Twoja siostra, bo dobrze znam syna p.Franeckiej, o ktorym
            wspominalas. A jeszcze bardziej zadziwila mnie wiadomosc o p.M.Rudeckiej, jesli
            te sama pania mamy na mysli. Do 1986 byla dyrektorka V LO (Traugutta), byc moze
            potem zlapala godziny w szkole? Ale ta byla geografka...Choc w polskiej szkole
            wszystko mozliwe. Napisz cos o niej. Ta nie byla juz pierwszej mlodosci,
            zgodnie z nazwiskiem wlosy miala farbowane na rudo i dosc specyficznie sie
            ubierala. Czy chodzi o te sama osobe?
            Pozdrowienia :)
            • Gość: Uczennica Re: SP 28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 19:26
              Hej!
              Jak dobrze zrozumiałam, jesteś 6 lat ode mnie starszy? W takim razie duża
              szansa, że moja siostra była albo w Twojej, albo w równoległej klasie... Łał:-)
              Natomiast jeśli chodzi o panie Rudeckie, to na pewno dwie różne osoby. Ta "moja"
              była gdzieś po 30-tce i na pewno była biologiczką;-) I też była ruda, wyglądało,
              że naturalnie.
              A pamietasz, jak nazywał się ten stary radziecki dinozaur, przyczyna moich
              pierwszych łez? Nijak nie moge sobie przypomnieć. Kazała mi powiedzieć po rusku,
              że ognisko płonie, a ja nie wiedziałam, że to "żygut kastior". Zagięła mnie.
              Pozdrawiam:-)
              • Gość: Uczennica Re: SP 28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 23:23
                Tak mnie wzięło na wspomnienia, że aż przejrzałam stary pamiętnik z wpisami
                koleżanek i kolegów z klasy oraz nauczycieli i nauczycielek. (latałam zawsze
                jak taki mały lizusek prosząc się o wpis;-)))
                Z wpisów tych wynika, że pani od fizyki to nazywała się bardziej Komorowska,
                niż Kęska, był nauczyciel WF-u, pan Kutkowski- nawet nie pamiętam, jak
                wyglądał, jakis taki wysoki przystojniaczek;-), energiczna pani od angielskiego
                pani Sobieraj (pamietam ją mgliście. Kiedyś obraziła się okropnie, bo któryś z
                kolesiów powiedział o niej "kłamczucha":-) ), była jeszcze taka szczupła i
                nerwowa, z takimi wielkimi oczami od biologii pani Lidia Kołtun. Mam tu jeszcze
                jakąś panią J Kozłowską, ale zupełnie nie czaję, kto to. Raczej jakaś starsza
                nauczycielka. Hmmm. Może to ta od ruskiego?? Pan Stępień, albo Stępniewski- od
                plastyki. Taki szczupły, niewysoki, z 2-dniowym zarostem, z czarnymi włosami,
                trochę jak postać z japońskich kreskówek. Wrażliwiec był. A ten drugi to się
                nazywał Gawełek (Gabrysia znałam tez, ale to było gdzie indziej:-) Była
                przecież jeszcze pani Krawczyk od muzyki, zawsze taka delikatna i w
                natchnieniu. Śpiewało się kiedyś te wszystkie Międzynarodówki...ech. A na
                zastępstwo przychodził zażywny, rumiany staruszek ze skrzypcami i uczył nas
                śpiewać piosenki o słowiku.
                Patrzę na te wpisy i co widzę... Pani Tomaszewicz z jakąś wzniosłą sentencją o
                książkach, a obok w kącie napis: Basiński. Hahahaha, on ją naprawdę uwielbiał :-
                )))))
                • Gość: absolwent Re: SP 28 IP: *.hlm.ses-americom.net 29.12.06, 01:29
                  Ta pani Kozlowska, to wlasnie od ruskiego byla, trafilas w dziesiatke. Tych
                  wszystkich mlodych niestety juz nie ogarniam, pewnie juz mnie nie bylo. Pani
                  od fizyki nazywala sie jednak Keska, nie trawilem jej, a ona mnie. A wlasciwie
                  traktowala, jak zlo konieczne, bo nigdy nie umialem nic z jej przedmiotu i
                  zawsze musialem sie poprawiac. Do dzis fizyka to dla mnie czarna magia. Za
                  moich czasow jednym z najmlodszych nauczycieli byl Salaj, ktory nie blyszczal
                  specjalnie i kiedys zagielismy go z kolega z rysunku technicznego. Zgrywal
                  cwaniaka, wiec zadalismy mu podchwytliwa zagadke, ktora sprzedal nam tata
                  kolegi (inzynier, majacy rysunek techniczny w malym palcu). Oczywiscie p.Salaj
                  nie znal odpowiedzi. Zyskalismy slawe wsrod kolegow i mielismy przerabane u
                  niego do konca, bo go osmieszylismy. A pokazalismy tylko jego niewiedze.I tak
                  nie przyznal sie do bledu, co go calkiem pograzylo w oczach klasy i stracil
                  resztki autorytetu.
                  Jest tych wspomnien szkolnych mnostwo. Czasy podstawowki wywieraja jednak na
                  czlowieka powazny wplyw. Nie uwierzysz, ale do dzisiaj miewam sny umiejscowione
                  w szkole 28. Tej z naszych czasow. Bylem tam kiedys, z 10 lat temu i tak
                  dziwnie poczulem sie wchodzac tam. Jak Alicja w Krainie Czarow. Coz sie dziwic,
                  zostawilismy tam w koncu kawalek zycia.
                  Pozdowiemnia :)
                • Gość: absolwent Re: SP 28 IP: *.hlm.ses-americom.net 29.12.06, 01:30
                  Ta pani Kozlowska, to wlasnie od ruskiego byla, trafilas w dziesiatke. Tych
                  wszystkich mlodych niestety juz nie ogarniam, pewnie juz mnie nie bylo. Pani
                  od fizyki nazywala sie jednak Keska, nie trawilem jej, a ona mnie. A wlasciwie
                  traktowala, jak zlo konieczne, bo nigdy nie umialem nic z jej przedmiotu i
                  zawsze musialem sie poprawiac. Do dzis fizyka to dla mnie czarna magia. Za
                  moich czasow jednym z najmlodszych nauczycieli byl Salaj, ktory nie blyszczal
                  specjalnie i kiedys zagielismy go z kolega z rysunku technicznego. Zgrywal
                  cwaniaka, wiec zadalismy mu podchwytliwa zagadke, ktora sprzedal nam tata
                  kolegi (inzynier, majacy rysunek techniczny w malym palcu). Oczywiscie p.Salaj
                  nie znal odpowiedzi. Zyskalismy slawe wsrod kolegow i mielismy przerabane u
                  niego do konca, bo go osmieszylismy. A pokazalismy tylko jego niewiedze.I tak
                  nie przyznal sie do bledu, co go calkiem pograzylo w oczach klasy i stracil
                  resztki autorytetu.
                  Jest tych wspomnien szkolnych mnostwo. Czasy podstawowki wywieraja jednak na
                  czlowieka powazny wplyw. Nie uwierzysz, ale do dzisiaj miewam sny umiejscowione
                  w szkole 28. Tej z naszych czasow. Bylem tam kiedys, z 10 lat temu i tak
                  dziwnie poczulem sie wchodzac tam. Jak Alicja w Krainie Czarow. Coz sie dziwic,
                  zostawilismy tam w koncu kawalek zycia.
                  Pozdrowienia :)
                  • Gość: Beata Re: SP 28 IP: *.aster.pl 29.12.06, 19:03
                    Witam serdecznie młodsze pokolenie: Ja kończyłam szkołę w 76.Tak właśnie
                    P.Kozłowska uczyła rosyjskiego a p.Kęska fizyki. ale ponieważ jestem od was
                    dużo starsza (sama się dziwiłam ze ci nauczyciele jeszcze uczyli takich
                    smarkaczy jak wy:))to p.Kęska była wtedy miłą, bardzo ładna osoba, która często
                    żartowała. P. Kozłowska miała niestety swoje humorki i dużo mówiła o swojej
                    miłości do ZSRR, ale nie robiła nam krzywdy,choc cisnęła strasznie.P.Franecka
                    (nie wiedziała, że nie żyje)była już wtedy starszą panią:)(teraz myslę,że miała
                    ok 40 45 lat)i dużo wymagała z historii. Bardzo dbała tez o pracownie i po
                    każdej lekcji sprawdzała czy nie pojawiły się rysy, napisy na stolikach,(co to
                    człowiek pamięta). Polski to p. Tatomir, ktoś pisał ze niczego nie nauczyła. Ja
                    całą gramatyk zawdzięczam tylko jej. Matematyka śp. p. Barbara Kurbiel
                    wspaniały, dobry, wymagający nauczyciel.Była jeszcze p. Falkiewicz(chyba tak)
                    od geografii i oczywiscie wspaniały, miły, życzliwy dyrektor śp p.Lipiński
                    Pytanie, czy tak różny odbiór nauczycieli to kwestia naszego spojrzenia czy ich
                    zmian spowodowanego wiekiem i co tu duzo mówić trudna pracą. Pozdrawiam
                    • Gość: Uczennica Re: SP 28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 22:04
                      Witam starszą koleżankę:-)
                      Wiesz, z nauczycielami to jest zawsze różnie. Przeciez i oni mieli z nami albo
                      udrękę, albo przyjemności, i zachowywali się różnie. Pani Kęska jak się
                      zastanowię, była zawsze jakby znudzona. Uśmiechała się mało, była stanowcza,
                      sucha i ręka jej nie drżała, kiedy stawiała pały. Ale nie pamiętam, żeby
                      wrzeszczała, czy wyzywała kogoś. Np. p. Basiński to słownie sobie nieźle
                      pozwalał. Kiedyś zapisywałam gdzieś te wszytkie jego wyzwiska (naprawdę
                      oryginalne), niestety przepadły. Pamiętam tylko gudłaja. A równocześnie
                      uśmiechał się dużo, żartował a dziewczynom pozwalał na bardzo wiele.
                      A w pracowni pana Sałaja wisiały takie socjalistyczne plakaciki, no nie?
                      Np. "Czego Jaś sie nie nauczył, tego Jan nie b`ędzie umiał", albo coś o
                      bezpieczeństwie w miejscu pracy. Pamiętacie?
                      Wspominam z rozrzewnieniem, że w mojej klasie poczatkowej stały jeszcze stare
                      ławki z zielonymi pulpitami i dziurką na kałamarz. Ja siedziałam z moim kolegą
                      w trzeciej, albo czwartej na środku i tam była genialna ruchoma deska, więc
                      czasem się huśtaliśmy:-)
                      Też mi się czasem śni 28-mka. Zazwyczaj schody z drewnianą poręczą, na której
                      jak człowiek zjeżdżał, to haratał się o te gulki, albo korytarze. Czasem kible,
                      gdzie kipiało życie towarzyskie...:-)
                      Pozdrawiam!
                      • Gość: Gośka Re: SP 28 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 23:42
                        Witam:)
                        Jak miło poczytać o starej szkole:)
                        Jestem rocznikiem 72-p.Franecka była moja
                        wychowawczynią.Kozłowska,Cedro,Boryczko(Boryczka)Zalibowska,Bieniewska jeju
                        kiedy to było:)Ja nawet z sentymentu odbywałam praktyki nauczycielskie w tej
                        szkole:)Pozdrawiam wszyskich z 28 tych młodszych i starszych:)
                        • Gość: Uczennica Re: SP 28 IP: *.chello.pl 17.01.07, 11:38
                          A kto to był Boryczko?? Brzmi znajomo, ale niestety nie kojarzę..
                          • Gość: Gośka Re: SP 28 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 18:46
                            Boryczko albo Boryczka:)Przed nim uczyła matematyki jego żona ,później
                            przyszedł on i też uczył matematyki.
                            • Gość: Uczennica Re: SP 28 IP: *.chello.pl 17.01.07, 19:54
                              Czekaj, czekaj...taki krecik niewysoki w rogowych okularach? Z ciemnymi włosami?
                              A może z brodą i wąsami...?
                              • Gość: Gośka Re: SP 28 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 23:07
                                Ten wysoki z brodą i wąsami to p.Darmas a własnie ten niewysoki to Boryczko:)
                        • Gość: wesołek Re: SP 28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 19:24
                          Ja jestem z rocznika 71...Boryczko była moją wychowawczynią....może jakieś
                          spotkanko po latach....Pozdrawiam Gosiu....:)
                          • Gość: Gośka Re: SP 28 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.07, 09:25
                            Pozdrawiam Michałku :)Mam kontakt z paroma osobami z mojego rocznika więc takie
                            ogólne spotkanko jak najbardziej:)
                    • Gość: aaa30 Re: SP 28 IP: 212.160.172.* 10.07.07, 10:53
                      Droga Beatko. Nie uśmiercaj dyrektora Lipińskiego !
                      Wiele juz razy pisałem na tym forum ( są inne wątki dotyczące szkoły 28), że
                      dyrektor Lipiński ŻYJE ! Mieszka w Radomiu na ulicy Jastrzębiej i nawet
                      niedawno Go widziałem (koniec czerwaca 2007r). Porusza się bardzo wolno, widać,
                      że chodzenie sprawia mu już trudność, ALE CHODZI! ŻYJE !
                      Na emeryturze hodował pszczółki, miał pasiekę i sprzedawał miód.
                      Jak Go spotkam, to spróbuję z nim porozmawiać. Ciekaw jestem, czy przypomni
                      sobie mój incydent z wybitą szybą.
                      • Gość: Beata Re: SP 28 IP: *.aster.pl 15.07.07, 18:18
                        To bardzo przepraszam i bardzo sie cieszę. Ja teraz nie bywam w Radomiu i
                        miałam taką informacje.A jak wspominam szkołe, to rzeczywiscie jakby to było
                        wczoraj. Pozdrawiam
              • Gość: była uczennica Re: SP 28 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.07, 11:43
                ta od ruskiego to może p. Kozłowska?
      • Gość: marta Re:Pani bieniewska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:09
        Pani Bieniewska, harcmistrz i
        wuefistka z powołania, jak ona dawała w kość! zawsze zwarta i gotowa do
        działania, dawała do wiwatu.

        Niestety już Pani Bieneiwska nie zyje (*)
        • Gość: Beata Re:Pani bieniewska IP: *.aster.pl 15.07.07, 18:24
          Na WF dawała w kość co dopiero teraz doceniam(starsza pani po 40:)) Ale czy
          pamiętacie te wspaniałe obozy w Poddębiu. Gdyby teraz wysłac na taki obóz nasze
          dzieci,juz wychowane w innych warunkach chyba by nie przezyły:) a ja wspominam
          je z wielkim sentymentem. Byłam tam 3 lub 4 razy. Te spacery plażą do Ustki,
          zbieranie jagód na obiad, nocne warty, alarmy. To wszystko dzieki p.
          Bieniewskiej. Pozdrawiam jej synów (moi rówiesnicy).
    • wexy1 Re: SP 28 20.02.07, 14:27
      Witam, kończyłam 28 w 71 roku. Aż łezka się w oku kręci jak czytam Wasze
      wspomnienia. Moją wychowaczynią była pani Kordys.Wspaniała osoba. A z
      nauczycieli najbardziej pamiętam panią śp.Kurbiel - to dzięki niej do tej pory
      kocham matematykę. Oczywiście niezapomniana pani Franecka, dzięki której
      historia to był mój ulubiony przedmiot. Jej spokój i indywidualne podejście do
      kazdego ucznia to była klasa sama w sobie. Wspaniały, ciepły pedagog.Uczyła
      mnie oczywiście pani Kęska - fizyk, która za moich czasów była panienką
      i nazywaliśmy ją "Kopernik" z powodu jej uczesania.Muzyka to pan Preisner.
      Wszyscy mieliśmy piątki ze śpiewu, nawet mój późniejszy mąż, któremu słoń
      nadepnął na ucho.Ja nawet śpiewałam w chórze szkolnym i jest taka książeczka
      wydana z okazji X-lecia szkoły, w krórej jest zdjęcie właśnie tego chóru i
      miedzy innymi ja z szeroko otwartą buzią w trakcie śpiewania. Ale to były
      cudowne czasy !!!!!!!1 Te oranżadki lizane z dłoni, malagi na sztuki, lodowisko
      na boisku szkolnym, murek przed szkołą i wierzba płącząca.Z grona
      pedagogicznego ceniłam sobie bardzo panią Tatomir bo była może zimna i
      wymagająca ( u niej 3 to w innej szkole było już 5 ) ale języka polskiego mnie
      nauczyła. A wiersz zaczynający się od słów: A z tej celi pustej i chłodnej
      trzeba będzie niedługo odejść, jeszcze spojrzeć w niebo pogodne ... itd.."
      pamiętam do dzisiaj. A może ktoś z Was pamięta słynną śp. "Kaczkę" od
      geografii ? Albo panią Dziubową ? Czy jestem najstarsza na tym forum ? To
      przecież tylko rocznik 56, a szkoła nr 28 to jakby było wczoraj.
      Pozdrawiam Wszystkich
      • Gość: aaa30 Re: SP 28 IP: 82.139.34.* 02.04.07, 22:26
        > Czy jestem najstarsza na tym forum ? To
        > przecież tylko rocznik 56, a szkoła nr 28 to jakby było wczoraj.
        > Pozdrawiam Wszystkich.
        No nie jesteś najstarsza.
        Czasami ja też tu zaglądam ( jest mój post trochę wyżej: 20-04-2006r).
        Też mam bardzo miłe wspomnienia z tej szkoły.
        Pozdrawiam wszystkich, którzy ją skończyli.
        • Gość: pestka Re: SP 28 IP: *.kablowka.waw.pl 22.06.07, 20:48
          mój rocznik to 65, nie byłam uczniem sławnej "28", ale nauczycielem
          sławnej "28" w latach wczesnych 90-tych. Miłe to były czasy w pracy
          nauczycielskiej na Jaracza. A co u Was teraz słuchać Nauczyciele i Uczniowie?
          Jest dziś 22 czerwca, zatem przy okazji wspaniałych wakacji życzę!
          • Gość: pestka Re: SP 28 IP: *.kablowka.waw.pl 29.09.07, 15:59
            minął lipiec, sierpień, wrzesień, a nikt nie odpowiedział..."28" to
            kuźnia młodych talentów przy tej maleńkiej, osiedlowej uliczce
            Jaracza, na której wiosną kwitły cimnoróżowe, piękne głogi. Teraz
            zapewne spadają na boisko jesienne liście z rosnących tam topoli.
            Wszystkim, wszystkiego dobrego w nowym roku szkolnym :)))
            • Gość: Janusz Re: SP 28 IP: 217.17.32.* 10.10.07, 17:44
              Gość portalu: pestka napisał(a):
              > Wszystkim, wszystkiego dobrego w nowym roku szkolnym :)))

              Ja także życzę Wszystkim wszystkiego dobrego w nowym roku szkolnym:-
              ))) A że niedługo Dzień Nauczyciela, to również najlepsze życzenia
              dla nauczycieli:-)))

              Do "28" chodziłem już dość dawno temu, bo w latach 1972-80. Piękne
              czasy:-))) Wspaniali nauczyciele, spośród których szczególnie
              serdecznie wspominam panią Kurbiel - wspaniałego człowieka:-) i
              wspaniałą nauczycielkę matematyki. Również bardzo ciepło wspominam
              panią Franecką uczącą nas historii, panią Walkiewicz - nauczycielkę
              geografii i naszą wychowawczynię czy też panią Tomaszewicz, która
              uczyła nas polskiego.
              Ale przede wszystkim wspominam "beztroskie lata", kiedy to wolny
              czas spędzało się grając w piłkę na boisku (za moich czasów były dwa
              boiska - większe "górne" i mniejsze "dolne" - teraz, jak widziałem,
              jest jedno wieksze boisko, na poziomie starego "górnego"). W zimie
              jeździło się na łyżwach albo na sankach - górką saneczkową był zjazd
              z górnego boiska na dolne. Cały rok za to grano w kapsle na murku
              otaczającym trawnik przed szkołą:-) A były to czasy, gdy kolarski
              Wyścig Pokoju cieszył się ogromną popularnością, więc szczególnie w
              maju, gdy ten wyścig się odbywał, wzrastała popularność gry w
              kapsle, które zdobione były "koszulkami" sławnych kolarzy:-)))
              Pamiętam też "wojny" jakie toczyły ze sobą rózne zwasnione grupy,
              używając "przerażającej" broni, jaką stanowiły "rurki" (najczęsciej
              elementy ołówków automatycznych) z których strzelano ryżem lub
              kulkami z plasteliny. Pamiętam jak zmęczeni biegaliśmy do sklepu
              spożywczego przy Solskiego na oranżadę, która była sprzedawana w
              butelkach z "hermetycznym" zamknięciem (z rozrzewnieniem zuważyłem
              takie zamknięcie przy butelkach czeskiego piwa Kelt:-) ). Gdy było
              ciepło, zamiast na oranżadę można było pobiec na wodę ("czystą"
              lub "z sokiem" z saturatora, który od późnej wiosny do wczesnej
              jesieni był na Traugutta, przy Empiku.

              Od kilkunastu lat mieszkam już poza Radomiem, ale ostatnio, będąc w
              Radomiu, wybrałem się na spacer na Planty, przechodziłem obok "28",
              która niewiele się z zewnątrz zmieniła, na trawniku przed wejściem
              nadal są przepiękne wierzby płaczące, te same, które tam rosły gdy
              zaczynałem swoją edukację idąc pierwszy raz do szkoły...

              Pozdrawiam wszystkich nauczycieli i uczniów "28":-)))
    • bigda A może ktoś z rocznika '75??? 02.01.08, 17:15

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka