Dodaj do ulubionych

DOBRE WZORCE...

24.01.06, 14:06
moze warto skorzystac z takich rozwiazan na
gruncie radomskim?

dlaczego tutaj nie szuka sie i nie realizuje nowatorskich
pomyslow?



Nowohucianie zaprojektują warszawski Żoliborz?

Renata Radłowska 23-01-2006 , ostatnia aktualizacja 23-01-2006 21:46

Ścieżka rowerowa, łąki, oczka wodne, iluminacja, boiska - taki Żoliborz widzą
ogrodnicy z nowohuckiej manufaktury Pelargonia i Róża. Swój projekt
przedstawili podczas warsztatów urbanistycznych w Warszawie. Bardzo się
spodobał i być może jego fragmenty będą w przyszłości realizowane


Manufaktura Pelargonia i Róża działa przy Ośrodku Kultury im. Norwida w Nowej
Hucie. To przedsiębiorstwo społeczne, które zatrudnia kilka osób - do tej
pory bezrobotnych specjalistów od projektowania zieleni. Powstało w ramach
unijnego programu EQUAL; istnieje kilka miesięcy i ma na swoim koncie już
pierwszy sukces.

Wielkie pole do popisu

Trójka ogrodników z Pelargonii i Róży pojechała do stolicy zaproszona przez
urbanistów i architektów krajobrazu warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa
Wiejskiego na warsztaty "Projektowanie przestrzeni społecznej". Zespołów
uczestniczących w kilkudniowym seminarium było siedem; każdy z nich wybrał
inną część warszawskiej dzielnicy Żoliborz. Po co?

- Mieliśmy przedstawić swoje wersje nowego zagospodarowania tej przestrzeni -
opowiada Piotr Skucha z "Norwida". - To niesamowite miejsce, zróżnicowane pod
względem architektonicznym. Żoliborz to galimatias: socrealistyczne osiedla z
lat 50., które przypominają nowohuckie krajobrazy; osiedla oficerskie z
okresu międzywojennego. Całość jednak trochę zapuszczona, zdewastowana. To
wielkie pole do popisu dla urbanistów i architektów krajobrazu.

Ścieżki, iluminacja, oczko wodne

Nowohucka manufaktura wybrała część Żoliborza z zabytkową warszawską Cytadelą
oraz ulicami gen. Zajączka i Krajeńskiego. To prawie 30 ha. Przestrzeń
niełatwa, bo z historycznym układem osiedli, który narzucał pewne
ograniczenia.

- Oglądaliśmy to miejsce, spacerowaliśmy po nim. Mieszkańcy Żoliborza byli
bardzo zainteresowani naszym pomysłem, też mieli swoje wizje. I to było chyba
w tym najciekawsze - mówi Elżbieta Urbańska-Kłapa, szefowa manufaktury. -
Optymizmem napawa, że ludzie chcą mieć wpływ na to, jak ma wyglądać ich
otoczenie. To przecież jedno z zadań naszej manufaktury - wciągać ludzi do
projektowania, a potem tworzenia, swojego miejsca do życia.

Co zaproponowała Pelargonia i Róża? Projekt "Miasto-łąka". To zupełnie nowy
pomysł na tę część Żoliborza - ścieżki rowerowe, miejsca do wypoczynku, a
wszystko tonące w ładnie zakomponowanej zieleni. Szczegóły: główny ciąg
spacerowy to ulice Rydygiera, Matysiakówny i al. Wojska Polskiego; kompleksy
usługowo-handlowe w okolicach jednej ze starych fabryk. Teren zabytkowej
Cytadeli byłby miejscem ogólnodostępnym - z muzeum, pawilonami wystawowymi i
kawiarnią. A do tego jeszcze kilka ścieżek dydaktycznych. Wszystko obsadzone
nową zielenią i ładnie iluminowane.

- Reflektory umiejscowione na dnie fosy oświetlałyby nie tylko ceglane
ściany, lecz także korony drzew, tworząc efektowne podcienie podkreślające
gabaryty budowli - tłumaczy Skucha.

Mieszkańcy tej części Żoliborza dostaliby boiska do gry w siatkówkę, place
zabaw, a także oczko wodne.

Atrakcyjny i tani

Efekty pracy nowohuckiej manufaktury oceniali radni Żoliborza. Ich zdanie
było ważne, bo warszawscy urzędnicy pracują właśnie nad planem
zagospodarowania przestrzennego dla tej dzielnicy.

- Oznacza to, że nasz projekt może się przydać - dodaje Skucha. - I być może
tak się stanie, ponieważ pomysły, które zaprezentowaliśmy, bardzo się
spodobały.

Dowodem na zainteresowanie projektem jest to, że radni i urbaniści już
oszacowali koszty realizacji projektu - to 3 mln zł. Skucha mówi, że również
pod względem finansowym projekt jest atrakcyjny, bo tani.

Obserwuj wątek
    • Gość: prowincja Re: DOBRE WZORCE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 14:35
      czyli Warszawa i Krakow(no, dobra Huta)
      moga szukac
      wspolnych rozwiazan, a Radom i Kielce nie?
    • jdk Re: DOBRE WZORCE... 24.01.06, 16:59
      Do tego nalezy chciec podpatrywac ciekawe wzorce / ciekawe pomysly.

      Na przyklad organizujac otwarte warsztaty (jak w tym przykladzie), albo
      ogolnopolskie i miedzynarodowe konkursy architektoniczne.

      Okazji w Radomiu mnostwo - tylko brac i korzystac z przykladu:
      - Rewitalizacja Miasta Kazimierzowskiego (plan zagospodarowania przestrzennego),
      - projekt "Nowego Centrum Radomia",
      - projekt zagospodarowania pl. Jagiellonskiego (nie doszloby do
      powstania "szaletu" kwiaciarek)
      - nowa siedziba Sadu Rejonowego
      - nowy budynek Szkoly Muzycznej
      - przyszla Filharmonia Radomska
      - przyszly terminal lotniska Radom-Sadkow

      W zadnej z powyzszych okazji z tego co wiem nie skorzystano z mozliwosci
      organizacji konkursu. A szkoda...
      • Gość: kret Re: DOBRE WZORCE... IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 24.01.06, 18:41
        Może zacznijmy od najprostszej rzeczy ..ale zanznijmy ...iluminacja zabytków...
        • jdk Re: DOBRE WZORCE... 24.01.06, 19:00
          Mozna i od tego!

          Kilka lat temu pod tym wzgledem mielismy sie czym pochwalic - bardzo ladnie
          podswietlona katedra, kosciol garnizonowy, niektore kamieniczki na Zeromskiego
          i Malczewskiego.

          A jak jest teraz? Chyba srednio...
    • zarloczek23 Re: KIBICA... 24.01.06, 20:28
      KIBIC zasmieca inny watek odpowiadajac na powyzszy temat...

      napisal:
      "Wokol KOPCA: "Ścieżka rowerowa, łąki, oczka wodne, iluminacja, boiska - taki
      xxx
      widzą ogrodnicy z nowohuckiej manufaktury Pelargonia i Róża. Swój projekt
      przedstawili podczas warsztatów urbanistycznych w Warszawie. Bardzo się spodobał
      i być może jego fragmenty będą w przyszłości realizowane ..."

      Chca przedstwaic Radomiowi, co o tym myslisz? DOBRY WZORZEC!"


      oj,gosciu,gosciu...
      znowu nic nie zrozumiales z tekstu pisanego.

      przyczepiles sie tego oczka jak pijany psiego ogona...

      przyblize Ci Kibicu problematyke tego artykulu,
      na co warto zwrocic uwage:

      1. wykorzystanie funduszu unijnych
      2.warsztaty/konkurs dla mlodych na zagospodarowanie
      terenow zielonych i postindustrialnych
      3.wspolpraca urbanistow i mieszkancow nad
      przestrzenia spoleczna
      4.wnioski - uzyskanie nowoczesnych projektow przestrzeni miejskiej
      mozliwych do realizacji!

      jak widzisz szalenie rozni sie ta propozycja
      od pomyslu psiej kupy w skali 400 : 1



      • labdron Re: KIBICA... 25.01.06, 12:40
        >...rozni sie ta propozycja
        > od pomyslu psiej kupy w skali 400 : 1

        Hm... -Policzmy:
        Bierzemy statystyczną średnią krajową w temacie wzniosłości (-ca. 15cm mierzone
        od strony północnej i bez dopalaczy);
        mnożymy przez 400;
        -wychodzi nam, że kopiec winien mieć ok. 60m wysokości.

        -I to jest dobra wiadomość! -Będzie z niego widać siedzibę Imperium jak na
        dłoni. Niedługo chyba wyruszymy z tego wątku na podbój onego. -I to w
        znakomitym towarzystwie Alexandra Wielkiego (Christophera)...
    • Gość: Yoda Re: DOBRE WZORCE... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.06, 08:25
      Całkiem ciekawy wątek:)
      Niestety, jak każdy, który dotyczy praktyki dobrego zarządzania miastem z
      udziałem fachowców spoza UM i jednostek podległych oraz z udziałem społeczności
      lokalnej – jest na tym Forum skazany na śmierć w zapomnieniu.
      Zanim to jednak nastąpi, można napisać choćby parę słów o tym, dlaczego takie
      rzeczy się tu nie udają.

      Moim zdaniem, sprawa zaczyna się i kończy na problemie podmiotu, który miałby
      takimi praktykami się zajmować. Niby Kraków, Warszawa i Radom leżą w tym samym
      kraju, ale my leżymy jakby bardziej.
      1. Najbardziej władnym podmiotem dla zarządzania miastem jest oczywiście
      samorządowa władza wykonawcza (prezydent), która organizuje sobie aparat urzędu
      miejskiego oraz jednostek podległych lub udziałowców na prawie niepublicznym wg
      modelu zgodnego z prawem, ale także z własną koncepcją zarządzania. Jak u nas
      jest ta koncepcja? Właściwie już to całkiem nieźle widać: władza samorządowa –
      największym i najłaskawszym pracodawcą w mieście dla cichych i pokornego serca
      (oraz ewentualnie ich rodzin i znajomych).
      2. Aparat urzędniczy zwykle nie jest rozliczany za kreatywne myślenie – i jest
      to nawet zrozumiałe (do pewnego stopnia). Jednak w takiej sytuacji większy
      nacisk powinien być położony na współpracę ze specjalistami z zewnątrz. Ale
      przecież na to potrzeba pieniędzy, a pieniądze wolimy wydać na zasilenie w/w
      aparatu z powodów, o których mowa w pkt-cie 1.
      3. Jednostki podległe (np. MPU) i udziałowcy (np. Rewitalizacja) są w mniejszym
      lub większym stopniu na garnuszku miasta i nie wychylą się w stronę
      jakiejkolwiek formy partycypacji społeczeństwa obywatelskiego w procesie
      zarządzania poza linię wytyczoną przez władzę. O współpracy z siłami
      zewnętrznymi nawet mowy nie ma (chyba że akurat mają odpowiedni prestiż, czyli
      naukowy tytuł do sprzedania, lub dobre dojścia na wyższych szczeblach dostępu
      do państwowej kasy), bo przecież nie można podcinać gałęzi na której się siedzi
      (pozycja monopolisty w swojej dziedzinie na współpracę z miastem) ani
      kwestionować swojej wszechwiedzy. A poza tym, zajmowanie się jakimiś
      skomplikowanymi przedsięwzięciami z udziałem wielu partnerów, zabiera cennych
      czas i energię potrzebną do zarabiania na życie.
      4. Środowisko architektów, urbanistów czy architektów krajobrazu właściwie tu
      nie istnieje. Są poszczególne podmioty, które muszą się skupić na trosce o
      własne interesy na tym wymizerowanym rynku lub wyprowadzić się stąd (co lepsi
      dawno już to zrobili i nie założą już żadnego przedsiębiorstwa społecznego).
      Koncepcja MPU jako czegoś w rodzaju monopolistycznego, miejskiego biura obsługi
      inwestycji publicznych – chyba też się do takiego stanu rzeczy przyczyniła.
      5. Nie mamy środowiska akademickiego o odpowiednim profilu, które w innych
      miastach jest zwykle ośrodkiem pozytywnego fermentu. Kierunki artystyczne w
      naszych szkołach nie mają większego związku ze światem trosk doczesnych, a
      uczniowie i studenci (studentki) zajmują się chyba głownie doborem dodatków do
      swojej wystylizowanej garderoby. –Jest to jakiś wkład w urozmaicenie
      przestrzeni publicznej miasta gdy takie towarzystwo objawi na deptaku swoją
      indywidualność. Jednak biorąc pod uwagę finansowanie ze środków publicznych
      takich szkół – chyba można by trochę więcej oczekiwać. Oni/one jednak też stąd
      wyjadą lub będą dorabiać malowaniem pocztówek do pensji nauczycieli/ek lub
      cieci i sprzątaczek.

      Trzeba więc zapytać: co zrobić, żeby było na czym budować? -To nie tereny pod
      inwestycje są tu chyba sprawą kluczową.
      Pomysł od zarloczka dwudziestego trzeciego niezły jest, ale czy energia się
      znajdzie?
      Pzdrwm (zarloczka zwłaszcza):)
    • Gość: p_wasilewski Re: DOBRE WZORCE... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 09:03
      Skoro rzecz o dobrych wzorcach, społecznym budowaniu miasta i kształtowaniu
      postaw w społeczeństwie obywatelskim, to zaprosiłem do rozmowy dwu wizjonerów
      kultury epoki postindustrialnej:

      Ch. Alexander -"Network of learning":
      “In a society which emphasizes teaching, children and students – and adults –
      become passive and unable to think or act for themselves. Creative, active
      individuals can only grow up in a society which emphasizes learning instead of
      teaching.” (Christopher Alexander, A Pattern Language, New York, Oxford
      University Press, 1977)

      Rozwinięcie u I. Illich-a:
      “The alternative to social control through the schools is the voluntary
      participation in society through networks which provide access to all its
      resources for learning. In fact these networks now exists, but they are rarely
      used for educational purposes. The crisis of schooling, if it is to have any
      positive consequence, will inevitably lead to their incorporation into the
      educational process…
      Schools are designed on the assumption that there is a secret to everything in
      life; that the quality of life depends on knowing that secret; that secrets can
      be known only in orderly successions; and that only teachers can properly
      reveal these secrets. An individual with a schooled mind conceives of the world
      as pyramid of classified packages accessible only to those who carry the proper
      tags.
      New educational institutions would break apart this pyramid. Their purpose must
      be to facilitate access for the learner: to allow him to look into the windows
      of the control room or the parliament, if he cannot get in the door. Moreover,
      such new institutions should be channels to which the learner would have access
      without credentials or pedigree –public spaces in which peers and elders
      outside his immediate horizon now become available. …
      While network administrators would concentrate primarily on the building and
      maintenance of roads providing access to resources, the pedagogue would help
      the student to find the path which for him could led fastest to his goal. If a
      student wants to learn spoken Cantonese from Chinese neighbor, the pedagogue
      would be available to judge their proficiency, and to help them select the
      textbook and methods most suitable to their talents, character, and the time
      available for study. He can counsel the would-be airplane mechanic on finding
      the best places for apprenticeship. He can recommend books to somebody who
      wants to find challenging peers to discuss African history. Like the network
      administrator, the pedagogical counselor conceives of himself as a
      professional educator. Access to either could be gained by individuals through
      the use of educational vouchers. …” (Ivan Illich, Deschooling society, WPS, New
      York: Harper & Row, 1971).

      I konkluzja Alexandra:
      “In short, the educational system so radically decentralized becomes congruent
      with the urban structure itself. People of all walks of life come forth, and
      offer a class in the things they know and love: professionals and workgroups
      offer apprenticeships in their offices and workshops, old people offer to teach
      whatever their life work and interest has been, specialists offer tutoring in
      their special subjects. Living and learning are the same. It is not hard to
      imagine that eventually every third or fourth household will have at least one
      person in it who is offering a class or training of some kind.
      Therefore:
      Instead of the lock-step of compulsory schooling in a fixed place, work in
      piecemeal ways to decentralize the process of learning and enrich it through
      contact with many places and people all over the city: workshops, teachers at
      home or walking through the city, professionals willing to take on the young as
      helpers, older children teaching younger children, museums, youth groups
      traveling, scholarly seminars, industrial workshops, old people, and so on.
      Conceive of all these situation as forming the backbone of the learning
      process; survey all these situations, describe them, and publish them as the
      city’s “curriculum”; then let students, children, their families and
      neighborhoods weave together for themselves the situations that comprise
      their “school” paying as they go with standard vouchers, raised by community
      tax. Build new educational facilities in a way which extends and enriches this
      network.” (Christopher Alexander, jw.).

      Dalej następuje ekspozycja przykładów tworzących taką sieć instytucji
      (np. "witryny szkolne" i "domy dzieci") oraz elementów odpowiedniej
      infrastruktury (np. bezpieczne "miejskie ścieżki edukacyjne" dla dzieci). Każdy
      z tych przykładów nadaje się do wzięcia pod rozwagę przy obmyślaniu
      projektów "unijnych" przez miasto lub organizacje trzeciego sektora.
      Pozdrawiam.
      • komnen Re: DOBRE WZORCE... 30.01.06, 09:16
        Yuuupi!
        • Gość: p_wasilewski Re: komnen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 09:36
          A do rzeczy?:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka