Gość: Przeciwnik
IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net
31.03.06, 10:03
W Warszawie pogoniono uciążliwy klub a Radomiem rządzi Sałata.
Komornik wkroczył do Le Madame
Le Madame, fot. TVN24
Komornik w obstawie policji wkroczył do stołecznego klubu Le Madame. Jak
poinformował właściciel klubu, Krystian Legierski wynajęci przez komornika
ochroniarze zmusili okupujące lokal osoby do jego opuszczenia.
Legierski dodał, że policjanci odmówili wstępu na teren klubu pełnomocnikowi
Le Madame, który udziela mu pomocy prawnej. Według jego relacji
funkcjonariusze asystowali ochroniarzom, którzy za ręce i nogi wyciągnęli z
klubu przebywające tam ok. 40 osób.
Komornik ma prawomocny nakaz eksmisji klubu. Od poniedziałku lokal okupowały
osoby, które nie chcą zgodzić się na jego wykonanie. Uważają, że Le Madame
jest zbyt ważnym miejscem na kulturalnej mapie Warszawy, by zostało
zamknięte.REKLAMA Czytaj dalej
Jeden z wyprowadzonych przez ochroniarzy sympatyków klubu, Michał Kudybiński
ocenił akcję eksmitowania klubu jako brutalną. "Gdy przecinano łańcuchy,
którymi się przykułem, zraniono mnie w rękę" - powiedział.
Obecny na miejscu p.o. dyrektor Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami
urzędu miasta Krzysztof Wojdak odmówił odpowiedzi na pytania PAP. "Na chwilę
obecną informacje nie są udzielane" - powiedział.
Legierski podkreślił w rozmowie z PAP, że według umowy z miastem miał być
powiadomiony o kolejnej wizycie komornika. Pytany czy Le Madame będzie szukać
teraz nowego lokalu, odpowiedział: "Za rządów tej władzy chyba nic nie
wywalczymy, wątpię by chcieli jeszcze prowadzić z nami rozmowy. Coś jednak
będziemy robić, przecież nie wyparujemy".
Zebranym przed zamkniętym klubem kilkudziesięciu osobom zaproponował
codzienne spotykanie się w tym miejscu i kontynuowanie działalności
artystycznej - koncertów i spektakli teatralnych.
Wsparcia Le Madame udzielił m.in. amerykański aktor John Malkovich, który był
w czwartek gościem klubu. "Takie miejsca kultury są bardzo ważne" -
powiedział. W obronie lokalu stanęli również m.in. aktorka Ewa Kasprzyk,
publicystka Kazimiera Szczuka i redaktor naczelny "Playboya" Marcin Meller.
Wsparcia udzielili również politycy - m.in. szef SLD Wojciech Olejniczak i b.
marszałek sejmu Marek Borowski (SdPl), który we wtorek skierował list do
warszawskich posłów PO, SLD oraz PiS "z prośbą o zainteresowanie się
sytuacją" klubu.
Szczuka, która przyjechała w piątek pod zamknięty klub powiedziała PAP, że
eksmisja klubu "to bezsensowna, bo szkodząca reputacji władzy decyzja". "Na
miejsca takie jak Le Madame powinno się chuchać i dmuchać. Eksmisja jest
przejawem złej woli władz, a nawet pogardy dla społeczeństwa obywatelskiego" -
dodała.
Od wtorku między właścicielem Le Madame i urzędem miasta - właścicielem
kamienicy - trwały negocjacje w sprawie eksmisji. Miasto tymczasowo
wstrzymało egzekucję. Warunkiem dalszych rozmów o wynajmowaniu kamienicy
miało być opłacenie przez Legierskiego zaległego czynszu za dotychczasowe
bezumowne korzystanie z lokalu.
Legierski poinformował, że w środę wpłacił do kasy miasta 10 tys. zł. Chciał
nadal negocjować wysokość kwoty, bo uważał, że ustalono ją na zbyt wysokim
poziomie.
Jest to kolejna próba usunięcia klubu z kamienicy na warszawskim Nowym
Mieście. W marcu ubiegłego roku jego sympatycy również bronili lokalu przed
komornikiem. Le Madame wynajmowała lokal od firmy Eureka, z którą o zwrot
kamienicy procesowało się miasto. W 2004 r. Eureka utraciła prawomocnym
wyrokiem sądu prawo do budynku. Miasto uznało umowy najmu mieszczących się w
niej klubu, galerii i kiosku za bezprawne, lecz nie podpisało nowych.