Dodaj do ulubionych

Do sądu za soczek

IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 07.05.06, 20:24
Toto coś na usługach obcego kapitału utopiłoby rodaka w łyżce wody!Najgorsze,
że to nie oni płacą z własnej kieszeni za nic!Proponuję klientce, żeby w
przypadku wygrania sprawy (uniewinnienia co jest wielce prawdopodobne)
założyła sprawę o zniesławienie temu babsztylowi z Leclerca i ochroniarzowi!
Nie dociera do mnie, że to tylko jego praca!ZOMOWcy, którzy kiedyś strzelali
do rodaków też się tłumaczyli, że to tylko ich praca.Trzeba w pierwszej
kolejności używać mózgu a dopiero później wykonywać polecenia.Nie na darmo
wielu klientów dokonało kiedyś wielu niepochlebnych wpisów o tym przybytku.
Obserwuj wątek
    • Gość: Olek Do sądu za soczek IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 07.05.06, 20:32
      Policja musi zajmować się takimi bzdurami.
      Ja nigdy bym nie kupił towaru spożywczego, któremu data przydatność kończy
      się za kilka godzin.
      • Gość: Lego A ja bym w takiej sutuacji zapłacił za sok IP: *.aster.pl 08.05.06, 22:23
        ale zostawił przy kasie całą resztę: lody, mrożonki, pokrojone sery i wędliny,
        ciastka ....

        Nawiasem mówiąc w tzw. "Polskich" sklepikach bywa znacznie gorzej. A niektóre
        ceny czasem nawet dwu i półkrotnie wyższe.


      • vilijonkka Re: Do sądu za soczek 09.05.06, 07:44
        bardzo możliwe, że chodziło o jeden z tych, które mają termin przydatności 48
        godzin. tyle, że te soki są nie do przewidzenia- czasami słodkie, czasem
        gorzkie.
    • Gość: Mirek Re: Do sądu za soczek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.06, 20:41
      Sąd nie powinien umorzyc postepowanie w tej sprawie, bo to już przesada. Błąd ze
      strony tej kobiety jest taki, że niepotrzebnie otworzyła ten sok zanim za niego
      zapłaciła.
      • Gość: prawnik Re: Do sądu za soczek IP: *.internet.radom.pl / *.internet.radom.pl 07.05.06, 20:52
        Gość portalu: Mirek napisał(a):

        > Sąd nie powinien umorzyc postepowanie w tej sprawie, bo to już przesada. Błąd
        z
        > e
        > strony tej kobiety jest taki, że niepotrzebnie otworzyła ten sok zanim za
        niego
        > zapłaciła.

        Oczywiscie, ze tak. W kazdym jednym sk;epie obowiazuje prawo, ktore mowi, ze
        towar, ktory uszkodzil klient (potlukl, czy chcoaizby zjadl/wypil czesc) musi
        za niego zaplacic. Zgodnie z prawem i, jak moge przypuszczac, regulaminem w
        Leclercu towar, ktory klient otworzyl trzeba zaplacic. Po tym klientka powinna
        go zareklamowac. I pewnie nikt nie robilby problemow. Sam mialem kilka takich
        przypadkow i nie bylo zadnego problemu. Na przyklad w szesciopaku piwa nie bylo
        gratisu. Poszedlem do punktu obslugi klienta i bez problemu wymieniono mi
        opakowanie na pelnowartosciowe.
        Jestem pewby, ze sad orzeknie na korzysc Leclerca. A czy klient robil awantury,
        czy to ochrona go bila bardzo szybko mozna sprawdzic. Leclerc ma przeciez
        monitoring.
        Problem polega na tym, ze wiele ludzi uwaza, ze a hipermarkecie mozna sobie
        wypic sok i zjesc bagietke a market i tak nie zbiednieje. To jest zwykla
        kradziez. W zadnym osiedlowym sklepie ekspedientka nie dalaby klientce
        sprobowac soku, zanim ta za niego zaplaci. Takie same reguly obowiazuja w
        marketach.
        • Gość: Babeczka Re: Do sądu za soczek IP: *.internet.radom.pl / *.internet.radom.pl 07.05.06, 21:33
          > Problem polega na tym, ze wiele ludzi uwaza, ze a hipermarkecie mozna sobie
          > wypic sok i zjesc bagietke a market i tak nie zbiednieje. To jest zwykla
          > kradziez. W zadnym osiedlowym sklepie ekspedientka nie dalaby klientce
          > sprobowac soku, zanim ta za niego zaplaci. Takie same reguly obowiazuja w
          > marketach.

          Dokładnie 100% racji! Nie zapłacił, a pije to jest poprostu kradziez!
          • Gość: funkyfilon Re: Do sądu za soczek IP: *.chello.pl 07.05.06, 22:37
            marudzita.zajmijta sie lepiej czyms wazniejszym.a nie sranie w banie.
            • mishuggah Re: Do sądu za soczek 09.05.06, 07:08
              no tak - wypiła i nie zapłaciła - złodziejka...

              "bo to pijak... i złodziej... bo każdy pijak to złodziej" - nie ważne, że chodzi
              o soczek marchewkowy

              a do kogoś kto pisał, że "nie kupiłby produktu, którego data ważności kończy się
              za parę godzin" - może to był tzw. "jedniodniowy" - bez konserwantów i innych
              świństw.
          • ciagciulaciag Powinni jeszcze poodac minuty i sekundy na nalepce 08.05.06, 20:44
            • Gość: siouks Re: Powinni jeszcze poodac minuty i sekundy na na IP: *.chello.pl 08.05.06, 21:34
              chodzi o "jednodniowy sok marchwiowy" nie zwiera konserwantów i ma tylko
              kilkanaście godzin przydatności do spożycia - u ciebie tego nie mają???
      • Gość: ja Kultura organizacyjan Leclerc -zenada. IP: *.hsd1.nj.comcast.net 09.05.06, 05:18
        A jaka widzisz roznice pomiedzy sprobowaniem soku w sklepie, czy po zakupie (za
        kasa)? Patrzac na dobro konsumenta, tak samo narazil swoje zdrowie pijac produkt
        niezdatny do spozycia. Napoje to towary impulsowe, prawdopodobnie gdyby tej Pani
        nie chcialo sie pic, wogole nie kupilaby soku, a co za tym idzie-miala prawo go
        sprobowac. Nie wypila calego produktu odmawiajac zaplaty, ani nie wyrzucila
        pustej butelki po wypiciu, nie mozna zarzucic jej nieuczciwosci. W USa kazdy ma
        prawo oddac zakupiony produkt z bezwlocznym oddaniem pieniedzy, bez podawania
        przyczyny zwrotu. Nie wiadomo, jak taka procedura wygladalaby w PL. Ciekawe, ile
        ta Pani oczekiwalaby na zwrot pieniedzy i ile czasu poswiecilaby na samo
        zlozenie reklamacji. Prawdopodobnie te obawy sklonily ja do zecydowania o
        niezaplaceniu za produkt. Kraj taki, jak Usa moze sobie pozwolic na szeroko
        rozumiana ochrone konsumenta (takze probowanie produktow w sklepie), czego nie
        mozna powiedziec o Polsce.
    • Gość: n Re: Do sądu za soczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 16:17
      Ale ludzie kłócić się o 2 złote.
      • Gość: matt Re: Do sądu za soczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 19:29
        Prawo jest prawem. Choć w tym przypadku bardziej chodzi o porządek. Wszyscy
        narzekamy na bałagan w kraju, ulicy, itd , a jak przychodzi co do czego to nie
        potrafimy zastosować się do najprostszych reguł. Proponuje by każdy zaczął od
        siebie. A kara musi tu być. W pokryciu kosztów. Pozdrawiam wszystkich z wiarą w
        lepsze czasy.
        • komentator15 Re: Do sądu za soczek 09.05.06, 00:40
          Gość portalu: matt napisał(a):
          T akobieta otworzyla butelke przy ekspedientce, stwierdzila z esok jest nie do
          spozycia w czym problem ?? i tak musieli by wumieniec wiec po co tyle zachodu??
          Polacy lubia komplikowac sobie zycie, przeciez ona nie wypila tego soku
          cichcem, ani nie zjadla bagietki... stwierdzila ze towar sie nie nadaje do
          spozuycie. ZENADA ze strony leclerca.....o 2 zlote ale wstyd...
          > Prawo jest prawem. Choć w tym przypadku bardziej chodzi o porządek. Wszyscy
          > narzekamy na bałagan w kraju, ulicy, itd , a jak przychodzi co do czego to nie
          > potrafimy zastosować się do najprostszych reguł. Proponuje by każdy zaczął od
          > siebie. A kara musi tu być. W pokryciu kosztów. Pozdrawiam wszystkich z wiarą
          w
          > lepsze czasy.
    • Gość: vip71 ostatnio kupiłem w markecie kiełbase,to był syf... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 18:31
      nagninne
    • Gość: Autor Leclerc to SYF! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 19:30
      Ten sklep Leclerc to SYF! Wszędzie brudno a największy syf w koszykach na zakupy.
      Nie wspomnę już o karaluchach w okolicy stoiska z pieczywem. Dam Wam dobrą radę:
      omijajcie ten sklep.
    • Gość: Piotr Re: Do sądu za soczek IP: *.icpnet.pl 08.05.06, 20:56
      To niby co? Pójdę sobie do marketu, spróbuję trochę szynki, trochę sera, jakieś
      konserwy, kilka bułek a potem wyjdę najedzony nie płacąc bo moim zdaniem były
      niesmaczne?
      Sok trzeba było reklamować po zapłaceniu, nie był przeterminowany i sprzedawca
      nie musiał wiedzieć, że jest już zepsuty. Jeżeli tak było, to na pewno klientka
      otrzymałaby zwrot pieniędzy i przeprosiny. Ale przecież trzeba się awanturować,
      trzeba pokazać kto tu rządzi... Chamstwo za 2 zł...
      • Gość: abp.Tutu Re:Pogrywy jak za PRL, ale to takie "europejskie" IP: *.fwhq2nat.dot.ca.gov 08.05.06, 21:15
      • Gość: Ssawka Re: Do sądu za soczek IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 08.05.06, 21:24
        Czytaj uwaznie pacanie i nie zmieniaj frontu!Gość napił się soku, który dawno
        powinien być już na śmietniku!To oni powinni jeszcze im zapłacić za narażenie
        zdrowia na szwank!A swoją drogą co na to PIH i PIP?Potrafią latać tylko po
        radosmkich sklepach i po stoiskach na korei czy w Feniksie i karać mandatami
        radomskich przedsiębiorców za to,że producent zapomniał przyczepić drugiej (po
        tej wszytej) metki z rozmiarem!Sama dostałam mandat 200zł.A co robią markety?
        Wiele artykułów bez polskiego tłumaczenia,jeszcze więcej przeterminowanych.Czy
        ktoś widział co robi s ię z przetermionowanym towarem?Czy nie jest tak,że
        odnowa się go przemetkowuje?
        • dorsai68 Polska język trudna język? 08.05.06, 21:48
          Gość portalu: Ssawka napisał(a):

          > Czytaj uwaznie pacanie i nie zmieniaj frontu!Gość napił się soku, który dawno
          > powinien być już na śmietniku!

          cyt. z artykułu:
          "Produkt nie był przeterminowany, brakowało zaledwie paru godzin. - Na napoju
          była dokładnie określona data i godzina przydatności do spożycia"
      • komentator15 Re: Do sądu za soczek 09.05.06, 00:42
        Gość portalu: Piotr napisał(a):
        Jednak Polacy to ciemny narod, czytajac wasze pininie.. ale widac jaki rzad
        tacy obywatele... a jesli chodzi o jedzenie szynek i serkow to nie to samo co
        sok z 5 godzinna data waznosci...i musialbys te towary probowac przy kasie...
        > To niby co? Pójdę sobie do marketu, spróbuję trochę szynki, trochę sera,
        jakieś
        > konserwy, kilka bułek a potem wyjdę najedzony nie płacąc bo moim zdaniem były
        > niesmaczne?
        > Sok trzeba było reklamować po zapłaceniu, nie był przeterminowany i sprzedawca
        > nie musiał wiedzieć, że jest już zepsuty. Jeżeli tak było, to na pewno
        klientka
        > otrzymałaby zwrot pieniędzy i przeprosiny. Ale przecież trzeba się
        awanturować,
        > trzeba pokazać kto tu rządzi... Chamstwo za 2 zł...
    • Gość: papa Re: Do sądu za soczek IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 08.05.06, 21:20
      Pani w kasie nie pomyślała, że zrobiła "reklamę" swojemu pracodawcy. Toż nie
      tylko soczki są "prawie" świeże. Interes aby kwitł (czasme dosłownie:)) muszą
      być sprzedawane inne produkty "prawie" świeże.
    • Gość: japa Leclerc to dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 22:56
      W ogole nie cierpie tych wielkich marketow a Leclerca omijam z daleka. Placa
      ludziom zle, ludzie sa niekompetentni i zmeczeni, kasjerek malo i kolejki a do
      tego zupelnie nie szanuja klienta. Przykladem ta afera ze starym towarem za
      1,99....
      • Gość: q2 sklepy osiedlowe to jeszcze większe dno IP: *.2-0.pl 08.05.06, 23:50
        - płacenie kartą to minuta czekania (w markecie 7 sekund)
        - wybór jak w biedronce
        - ceny jak na lotnisku
        A może to tylko na moim osiedlu taka żenada?

        Za to fajne są dobre wiejskie sklepy. Zaopatrzone fajnie, zazwyczaj miła obsługa (bo na swoim), aż przyjemnie jest przejeżdżając, coś kupić.
    • Gość: Ano To pijak ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 23:01
      A każdy pijak to złodziej !
      • Gość: karol Re: To pijak ! IP: *.chello.pl 09.05.06, 00:02
        wreszcie konkretny komentarz!
    • Gość: MichalM Bylem kierownikim w Hipermarkecie IP: *.prospect.pl / *.prospect.pl 08.05.06, 23:12
      i wierzcie mi gdybyscie zobaczyli co ludzie tam wyprawiaja z towarem to naprawde
      stwierdzenie swinie obraza te poczciwe zwierzaki, kilka przykladow, kiedy
      pocieli mi kilkanascie kurtek ot chodzila jakas k...wa z zyletko i ciela,
      elegancka pani z dzieckie dziecko zaczelo wymiotoewac nadstawila je nad kosz z
      bielizna zarzygalo caly dokumentniene nagminne jest otwiranie rajstop i nawet
      jesli pasuja to i tak bierze sie nowe nieodpakowane, robienie syfu na dzialach,
      "bo przeciez pracownikom placa za ukladanie" - sprobujcie poukladac w trzy osoby
      ciuchy o wartosci 2 milionow zlotych w dwie godziny bo tyle jest czasu wieczorem
      na sprzatanie. Ale najbardziej denerwuja mnie brednie ze specjalnie podaje sie
      inna cene na metce a inna jest na kasie, kazdy market robi regularnie kontrole
      cen jezeli wspolczynnik blednych cen przekoroczy 2% to kierownik dostaje taka
      zje...e o jakiej wam sie nie snilo i ma spore szanse na wylot z pracy.
      Niecierpie hipermarketow ale bredni opowiadanych przez glupoli nie cierpie
      jeszcze bardziej
      Pozdrawiam
      • Gość: MichalM] Bylem kierownikim w Hipermarkecie IP: *.prospect.pl / *.prospect.pl 08.05.06, 23:15
        Strata znana, czyli zniszczenia to okolo 1 mln. zlotych rocznie w przecietnym
        markecie sporo prawda.
        • Gość: Roman_Niedzielny Re: Bylem kierownikim w Hipermarkecie IP: *.catv.net.pl 08.05.06, 23:45
          A ja lubie Tesco na Stalowej w Wawie. Po 21 polowa klienteli przychodzi aby cos
          zapieprzyc na zagryche. Przy kasie trzezwa jest tylko kasjerka. Otwarte puszki
          walajace sie po ziemi, fetor wymiosin z zakamarkow. Ochrona udaje ze jest
          wszystko OK bo boi sie nalotu odwetowego.
          Uwielbiam tam robic zakupy :) wiele razy jezdzilismy tam ze znajomymi kupowac
          skarpetki, gacie, koszulki w srodku nocy jak w porywie mlodzienczej fantazji
          wpadalismy na geniale pomysly podbijania Polski.
      • Gość: Heniek Re: Bylem kierownikim w Hipermarkecie IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 09.05.06, 08:04
        Ach, chyba dostałeś nagrodę za te wypociny?Nie dziw się, że ludzie wszystko
        otwierają bo nie chcą kupować kota w wworku!Często jest tak, że macie tak
        totalny chłam, że przesadą byłoby zapłacić za niego 1zł!
    • wariant_b Re: Do sądu za soczek 08.05.06, 23:45
      Udawać się na zakupy bez prawnika, to jest naprawdę nieroztropne.
    • komentator15 Re: Do sądu za soczek 09.05.06, 00:36
      To tylko w Polsce moze sie tak zdazyc. ZENADA, ja na miejscu szefa tego
      slkklepu zapomnial bym o sprawie bo po c mi negatywna reklama a tak za 1.99 az
      wstyd. Wszyscy wiemy jak dzial ocghrona w sklepach, chmskie zachowanie i
      krzyki, nic kultury bo przeciez to klient jest dla sklepu a nie sklep dla
      klienta. Mieszkajac za granica , i slyszac takie opowiesci to mam wrazenie ze
      to z jakiejs komedii absurdu a nie z zycia. ZENADA i mam nadziej , ze sad
      przyzna racje konsumentom. A wogole caly koszt tej calej sprawy jest wyzszy niz
      te piep...one 2 zlote / nic nie warte/
    • Gość: Geant lepszy! no Leclerc to straszni śmiecie i złodzieje... :/ IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.05.06, 00:39
    • Gość: zenon Re: Do sądu za soczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 01:26
      Od dzisiaj nie kupuje w Leclerku, tak samo od dłuższego czasu nie chodzę do
      Media Marketu, tam też traktują klienta jak śmiecia kiedy np. składa reklamację.
      Polecam wszystkim zwyczajne, małe sklepy, też nie jest idealnie ale o wiele
      lepiej.
    • olias bez sensu 09.05.06, 07:06
      a mogli w tym czasie uprawiać sex
      • Gość: dziki Re: bez sensu IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 09.05.06, 08:18
        Kasjerka zrobiła dobrze, przeciez jakby ta paniusia od soku widziała datę
        przydatności do spożycia, nie musiała go kupawac. Fakt, często w marketach na
        samym wierzchu ukladają produkty z któtszą datą, trzeba trochę pogrzebac a za
        tymi z krótszą znajdziesz z dłuższą. Za to w osiedlowych sklepikach tacy
        uczciwi są :) Jak wyślę dziecko np. po banany to przynosi prawie kwitnące, albo
        jej reszty źle wydadzą. Wiadomo, przyszło dziecko, to można zwalic na nie, że
        po drodze zgubiło.
    • Gość: janusz Re: Do sądu za soczek IP: 212.160.172.* 09.05.06, 08:39
      To nic. Ja w 1994 kupowałem spinacz do papieru w cenie 1 gr. Spinacz po
      delikatnym odgięciu złamał się. Odmówiłem zapłaty. Wybuchła awantura. Wezwano
      ochronę, kierownika sklepu oraz policję. Sprawa obecnie rozpatrywana jest w
      trybunale w Hadze. Nie chodzi mi nawet o ten grosz (chociaż to też pieniądz)
      ale o zasadę.
    • Gość: Jasio Re: Do sądu za soczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 08:57
      Kiedyż się doczekamy czasów, gdy w marketach nie będzie kas, kasjerek,
      ochroniarzy. Każdy głodny lub potrzebujący będzie mógł najeść się do syta i
      wziąć do domu wg potrzeb... Zaopatrzenie marketów powinni finansować bogacze!
    • Gość: Wirus A co z kupiecką zasadą "Klient ma zawsze... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.05.06, 09:18
      ...rację"? Sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej, gdyby firma Leclerc
      interesowała się renomą marki i przykładała więcej uwagi.
      Uważam, że problem polega na kolizji błędnego wyobrażenia klienta o
      reklamowaniu towarów i prostackiemu widzeniu świata przez polskie kierownitwo
      sieci Leclerc.
      Hipermarket to nie pijalnia soków i obowiązują inne procedury reklamacyjne.
      Powinien zapłacić i reklamować, tak jak to chciał zrobić w dalszym toku.
      Kasjerka ma przestrzegać zarządzeń wewnętrznych i trudno jej się dziwić, że
      wezwała ochronę. W przeciwnym wypadku sama musiałaby ponieść konsekwencje.
      Sprawę powinien przejąć kierownik sklepu (stoiska) i rozwiązać konflikt.
      Niestety, takie zachowanie wykracza poza kanon postępowania ustalony
      najprawdopodobniej jakimiś wenętrzymi przepisami. Wiele razy widziałem w
      sklepach Leclerc, że "podpadający" z dowolnego powodu klient traktowany jest
      według mało uprzejmego wzoru. Często na oczach innych klientów - "w miejscu
      zbrodni", czyli przy kasie. Nie robi to dobrze wizerunkowi tej sieci handlowej.
      Polskie kierownictwo ma najwyrażniej nakazane poprawienie wyników finansowych,
      bo manifestuje się to minimalnym zainteresowaniem personelu (podłe płace?),
      bałaganem oraz nadprzeciętnie zapaćkanymi stanowiskami kasowymi. Na tle
      francuskich Leclerków, polskie wypadają niczym oazy syfu.
      Ze dwa razy zgłaszałem uwagi do kierownika sklepu Leclerca o potwornie brudnych
      plastikowych koszykach. Za każdym razem słyszałem, że o tym decyduje centrala;
      że zgłaszano problem, ale bezskutecznie. Zatem pracownikom polskiej centrali
      Leclerka gratuluję dobrego samopoczucia. Napiszę chyba jakiś liścik do centrali
      francuskiej :-)
    • Gość: tesia Re: Do sądu za soczek IP: 213.155.175.* 09.05.06, 09:53
      zgadzam sie z panem trzeba uzywac mózgu po drugie klijent mój pan . taka osoba
      nie pojdzie juz do tego sklepu .co prawda towar jesli sie uszkodzi i stłucz
      pokrywa klijent a co zrobic z towarem reklamacyjnym- czy reklamacji mozna
      zrobic przy kasie ?, Ta pani chciała sprawdzic towar jaki kupuje i nie jest nic
      nagannego "co innego jedzenie w sklepie Towar nie reklamowany to kradziez . A
      czy np nie mozna sprawdzic czy ekspedienta do świezej wedliny nie wtykneła
      zepsutej przeciez tak sie zdarza czesto niestety . A co zrobic jesli trzeba
      reklamowac towar za np 4,zł a djazd do sklepu kosztuje 8 lub 10zł co wtedy gdy
      po przyjezdzi do domu jest śmierdzacy , kto pokryje koszty dojazdu sklep ?
      Jesli jest cos wartosciowego np telewizor to pokryja ale jesli jest to soczek
      niestety nie . na taka strate licza niestety nasze supermarkety przeciez
      pokazywali biedronki czy inne supermarkerty np hit jak podrabiał daty na
      towarze lub z mrozonych kurczkow robi sie swieza , albo w otcie przemywa sie
      wedline z plesni , a przeciez sa to straty marketu anie klijenta . Dlaczego tak
      sie dzieje przeciez na to zarabiaja ?/I dlaczego kosztem klijenta i dlaczego
      towar nie mozna sprawdzic przy kasie ? w normalnym kraju jest norma i nie
      nalezy do złej woli klijentki ale supermarketu -który sprzedawał towar o złej
      jakosci lub firmy która wstawiła soczek z zepsutej marchwii Taka jest
      prawda !!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka