over
28.06.06, 06:43
Ustawa o wyborze burmistrzów, prezydentów ... miała dać społecznosci lokalnej
możliwość wyboru osoby znanej w lokalnym środowisku krótko mówiąc kandydata
zaufania społecznego.
Tylko ze Ustawodawca zapomniał , zaufanie do partii politycznych a zaufanie
do konkretnej osoby to dwie różne sprawy.
Mamy w Radomiu taką oto sytuację , że PIS ustami znanego specjalisty od genów
patriotyzmu posła Suskiego zgłasza kandydata , którego dorobek działalności
samorządowej równa się zeru.
Ale pytanie brzmi czy zgłoszony kandydat będzie działał na rzecz społeczności
Radomia czy partii , która go desygnowała.
Oczywiscie podobny problem dotyczy również innych kandytatów ale tych akurat
znamy w większym czy mniejszym stopniu i wiemy na co ich stać.
Ja osobiście wole Falka czy Sońtę , bo jest " nasz"
Argumenty typu dobrze wykształcony , żonaty , dobry ojciec są dobre ale
akurat nie w tych wyborach.
Kandydat w mojej ocenie musi mież dorobek własny w działalnosci
samorządowej , a nie w pracy na podrzędnym stanowisku w urzedzie.
Jeszcze raz powtarzam w mojej ocenie interes partii , a interes miasta to
dwie odległe od siebie sprawy.
Rozumiem , że dla partii najlepszy jest kandydat bez dorobku , bo wówczas
kupidyni partyjni maja argument : " to dzięki nam jesteś prezydentem i masz
wykonywac nasze polecenia" coś jakby z niedawnej przeszłości PRL