paniewojcieuprzejmiedonosze
01.10.08, 18:28
Mariany dwa
Tu z generałem, a tam z biskupem
otwiera Maniek, zawsze z przytupem.
Dzieci całuje, modlitwy wznosi
z uśmiechem chytrym na bale prosi.
Drugi zaś Marian, zębami zgrzyta
on pierwszy dostał się do koryta.
Płacze, biadoli, litości wzywa
śmierdzące sprawy ciągle ukrywa.
Maniek do Mańka, ogień do wody
nie da się z tego zrobić przygody.
Gardzą od dawna sobą na wzajem,
lecz się kochają pięknym zwyczajem.
I tu Kochani morał jest taki.
Wcześniej czy później, świnki, warchlaki
i tak pogryzą się o ziemniaki